Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 czerwca 2015

Małgorzata Ziółkowska

z cyklu: Nieustający proces (odcinków: 30)

Czy wizjonerzy powinni być politykami?


« Czy warto ćwiczyć jasnowidzenie? Czy da się rozplątać uwikłanie systemowe? »

Nie dawno na nasze co tygodniowe spotkanie dwupunktowe, przyszedł kolega z wahadełkiem. Zanim zdążyłam się zorientować sprawdził moje predyspozycje zawodowe. Stwierdził, że najlepiej to mu wychodzi mój talent do polityki. Ustawienia systemowe i dziennikarstwo też, ale polityka przebija wszystko.

Najpierw się trochę zdziwiłam, a potem przypomniałam sobie głos w  głowie gdy strasznie płakałam z powodu ukończonego kierunku studiów Politologii  na UJ a potem Dziennikarstwa podyplomowo  również na UJ: To dobry kierunek tylko będziesz na to długo czekać. Ze zdziwienia przestałam nawet płakać słysząc to. Nie wiedziałam kto  mówi.  Kierunek  mojej nauki nie nadawał się do niczego młodej kobiecie , która nie wiedziała co ze sobą  zrobić w Polsce, która właśnie się zmieniała pod egidą Solidarności. Mój ojciec nie potrafił mi pomóc, bo za jego czasów po prostu dostawało się nakazy pracy. A tu masz babo placek, nagle wolność wybuchła i trzeba było wszystko załatwiać samemu. Wychowana na grzeczną dziewczynkę, nie umiałam się nawet odezwać do ludzi. Nie lubiłam nudy. Lubiłam zawsze coś odkrywać. Moim marzeniem była archeologia.  Nic dziwnego że w pierwszej bezsensownej robocie  przy biurku dostałam bulimii a potem depresji.  Dzisiaj wiem, że jestem typem wizjonera a takim nie wolno dawać bezsensownych zadań. Z powodu mojego mocno rozbudowanego intuicyjnego myślenia i podświadomej wiedzy co może się czym skończyć, nie wchodzę również w bezsensowne związki.

Myślałam, że wszyscy mają takie widzenie. Przecież gdy bierze się kredyt można sobie wyobrazić co będzie dalej a gdy wybiera się partnera też często widać co się święci. U mnie proces przebiegał w ten sposób, że ryzyka musiałam się nauczyć. Udało mi się to między innymi dzięki podróżom. To byłą obserwacja ludzi i ryzyko finansowe , bo przez większość życia naprawdę nie śmierdziałam groszem. Wszyscy się dziwili jak to możliwe, że taki kawał świata zwiedziłam . A ja skrupulatnie (co nie wydaje się być poją naturą) planowałam szczegóły lotów, przystanków, przejazdów, liczyłam a potem z wielkim plecakiem jechała w świat ze znajomymi.( Ludzie tyle co ja na wyjazd do Ameryki Południowej wydają podobno na wakacje nad morze więc chyba nieźle umiem planować)

Bez pomocników jest jednak ciężko więc zawsze w grupie znalazł się kolega który na miejscu przejmował pałeczkę. Przyjmowałam to z ulgą, mając nadzieję na wypoczynek po trudach podróży.

Kolega który odkrył moje zdolności polityczne postanowił zrobić jeszcze jedno badanie. Jakąś starą rosyjską metodą. Odrysował moją dłoń i wymierzył długość palców do punktu centralnego. Wynikało z tego, że największe predyspozycje mam do władzy. Na drugim miejscu jest kupiectwo. To drugie też jest ciekawe, bo żyłkę handlową z pewnością mam. Potrafię wypatrzyć towary i bilety po okazyjnej cenie, lub wynegocjować cenę korzystną dla wszystkich. Nauczona oszczędności nie wyobrażam sobie życia na kredyt choć wierzę, że pieniądze to tylko energia, którą należy w mądry sposób uruchomić. Może dlatego wszyscy mówią, że przy mnie stoją pieniądze. Wynika to podobno z mojej daty urodzenia i nazwiska. Tak się nauczyłam gospodarować z niczego a potem również dzięki snom dobrze wprawiać w ruch to co miałam, że spokojnie mogę pilnować całą gospodarkę  J

Po śmierci mamy 4,5 roku temu miałam sen. Byliśmy w rodzinnym domu taty z ojcem i bratem. Nagle wszedł kosmita w świecącej czapce, dziwnej ,wystającej. Zdjął ją z głowy i wręczył mi. Opowiedziałam ten sen na pewnych zajęciach z ustawień w których uczestniczył facet zajmujący się na co dzień tantrą. Znał się również na snach. Zapytał jak się z tym czymś na głowie czułam. Odpowiedziałam, że dobrze i że to oczywiste iż ja tą czapkę dostałam , bo co właściwie ojciec i brat by z nią zrobili. Obaj po śmierci mamy zachowywali się jak wystraszone dzieci. Ja byłam po prostu ciężko chora. Mama kierowała wszystkim i wszystkimi. Nie na darmo śniło mi się w tym czasie, że mój operator kamery utonął w powodzi. Nie uczyła mnie  jednak bycia przywódcą. Nie miałam poczucia własnej mocy. Okazało się jednak, że to ja mała i niby słaba posiadająca niezwykłą łagodność ojca i siłę oraz stanowczość matki , przezwyciężając ogromne problemy ze wszystkich stron walące się na głowę i wyprowadziłam łódź rodzinną na stabilne wody.

A mój znajomy stwierdził, że dostałam przecież koronę władzy nad mężczyznami. Przecież ta czapka wyglądała właśnie tak. Nie pomyślałam o tym wcześniej. Ale w sumie on miał rację. Gdyby wszyscy szefowie wizjonerzy byli tacy jak ja to świat by nieźle wyglądał . Tylko jak ja bym to wytrzymała? Ale może te trudne i nie typowe doświadczenia mojego życia były właśnie po to żebym się nauczyła być dobrym politykiem i szefem, wzmacniając jednocześnie samą siebie.

Dziwne przypadki są w moim życiu zaskakujące. Praca przez kilka lat w telewizji choć wcale o tym nie marzyłam i przypłacałam ogromnym wyczerpaniem. Gdy mnie wygryźli poczułam ulgę wychodząc z dziwnej instytucji. Ale to była bardzo ciekawa praca i nie żałuję tego etapu. Dużo mnie nauczył.  Potem nie wiadomo w jaki sposób znalazłam się w polityce. To znaczy wiadomo właściwie. Starzy znajomi zaczęli działać a ja pamiętając słowa głosu w głowie, wierząc że to Bóg mną kieruje postanowiłam spróbować tej dziedziny mimo całej niechęci do tego typu działalności. O mały włos w ten sposób mogłam wyć wybrana do sejmiku Małopolskiego. W wyborach do Rad Dzielnicowych poszło mi znacznie gorzej. Pewnie za drobne są w dzielnicy a ja wizje mam wielkie. Bardzo męczyło mnie środowisko polityków. W dziennikarstwie przynajmniej wiadomo o co chodzi. Ale polityka!!! Jeden ze znajomych stwierdził, że ojciec ( bo to on pragnął zrobić ze mnie polityka a mama dziennikarza ja głosu nie miałam) powinien był wychować mnie na k. i złodzieja to bym się dobrze do tego towarzystwa nadawała. Kiedy powtórzyłam to tacie, stwierdził, że  tak nie umiał.  No faktycznie, moi rodzice byli tak naiwni, że nie potrafili dać nawet łapówki (takie to były niestety czasy) gdy o mały włos lekarz wytransportował by na drugi świat mojego brata diagnozując żółtaczkę zamiast oczywisty do stwierdzenia dla specjalisty od żółtaczki( który na szczęście się znalazł i uratował bratu życie) ostry stan wyrostka.

Inny kolega patrząc na mój uśmiech realistycznie stwierdził ,a wiedział o czym mówi bo sam się władzą zajmował i działał ostro;  Ty do polityki z takim uśmiechem? Przecież zniszczą Cię.

Wkrótce moja kariera w tej dziedzinie skończyła się. Ale nic nie dzieje się przecież przypadkowo. Chcemy zmienić politykę, sposób myślenia ludzi, podnieść dobrobyt społeczeństwa. A kto do tego nadaje się bardziej niż wizjonerzy z doświadczeniem życiowym i ludzkim? Ci którzy zmienili siebie i swoje otoczenie mają potencjał i dowody.

Pierwszy mój postulat dotyczył by zmian w służbie zdrowia. Postulowała bym przyznanie środków na rozwój i profilaktykę zdrowotną. Chciała bym zmienić edukację w szkołach. Zmienić paradygmaty do których się odnosimy.  O gospodarce  i finansach w moim pierwszym wystąpieniu nawet nie będę wspominać bo to oczywiste bagna które uleczyć mogą jedynie uczciwi, etyczni wizjonerzy, który przez lata doświadczeń dawanych im przez los nie stracili wiary, że to polskie piekiełko da się naprawić , a nasz kraj może stać się centrum duchowości i mądrości Europy a może i świata. Wierzę w przepowiednie o wspaniałej przyszłości naszego kraju. Mamy tu dużo dobry mądrych ludzi. Co prawda wielu się pogubiło z biedy i wiary w beznadziejność swojej życiowej sytuacjo oraz z powodu braku rozwoju. Mam nadzieję, że możemy to wyleczyć J  Między innymi dzięki  nie konwencjonalnym metodom takim jak ustawienia systemowe, dwupunkt , coaching i wielu, wielu innym.

 

 

Małgorzata Ziółkowska



« Czy warto ćwiczyć jasnowidzenie? Czy da się rozplątać uwikłanie systemowe? »

komentarze

[foto]

1. i co słychać w polityce ;-) • autor: Arkadiusz2016-01-06 13:19:56

Pojawiły się już jakieś konkretne działania? Przypuszczam, że mamy zbieżne poglądy. Mam wrażenie, że kiedyś przyjdzie czas na wejście do głównego nurtu polityki partii nowego typu, partii prawdziwie demokratycznych, oddolnych, nie reprezentujących lobby i korporacje przemysłowe, spożywcze, farmaceutyczne, chemiczne itd. Przykładowo Jerzy Zięba, autor książki "Ukryte terapie..." walczy o zmianę ustawy o służbie zdrowia tak, by pacjent miał wybór rodzaju terapii, alopatycznej czy naturalnej, w ramach NFZ. Sprawy edukacji, etyki, pracy też wymagają oddolnych działań. Ten oddolny ruch tli się pod powierzchnią polityki. Świadomość wielu ludzi rośnie więc znajdzie to prędzej czy później odbicie w realnej polityce.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)