zdjęcie Autora

07 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Czym się podniecano w roku 1915?

Kategoria: Twórczość

« Inne sny, złudzenia i inne duchy (4) Z czym walczono, a co tolerowano w roku 1924? (1) »

Pisząc swoją książkę z okresu dwudziestolecia międzywojennego przekopałam mnóstwo ówczesnych gazet i wydawnictw, także ezoterycznych. Tych nie będę tym razem przywoływać, kierunek ich sugestii i zainteresowań jest oczywisty. We wstępie do swojego bloga obiecałam, że niczego nie będę cytować, ale muszę tę obietnicę złamać. Zainteresowania prasy codziennej, opisy, konkluzje i interpretacja faktów, a także snute przypuszczenia i prognozy z okresu dwudziestolecia międzywojennego są tak smakowite, że nie mogę cytowania ich sobie odmówić. Tak więc: cyt, cyt – na potrzeby tego przeglądu prasy zawieszę swoją obietnicę.

Na początek „Kuryer dla Wszystkich” numer 42 z 11 lutego – roślinka do ogródka Wojtka Jóźwiaka piszącego o kolei Warszawsko-Wiedeńskiej: sensacyjna wiadomość: — „Wczoraj na dworcu kolei Warsz.-Wied. wywieszono ogłoszenie, że od dnia dzisiejszego kasa biletowa sprzedawać będzie bilety dla publiczności bez ograniczeń do Jaktorowa i Żyrardowa”

W powodzi wiadomości z frontów i z kraju ta brzmi wyjątkowo optymistycznie.

Bo czyż można cieszyć się z tego, że „magistrat wystąpił do warszawskiego generał-gubernatora o podwyższenie wykazanej w taksie ceny na świece w sprzedaży hurtowej, a mianowicie z 14 na 14 rb.50 kop., za pudełko” czy „W Warszawie istnieje gatunek kupców hurtowników zwanych zapaśnikami ponieważ ukrywają w sprytny sposób zapasy towarów...” ?

Czyż można przyjąć obojętnie wiadomość, że „Kaliski Komitet Obywatelski postanowił dać dzieciom zajęcie w schroniskach, a mianowicie urządzić wyrabianie papierowych torebek. Wobec tego Kaliski K.O. uprasza ludzi dobrej woli o łaskawe nadsyłanie starych gazet i starego papieru pod adresem Komitetu (Hoża Nr 12 m. 1)”

Albo informację z numeru 134 z 17 maja 1915, że „Niezwykle wysoka zwyżka ceny owsa pochłania już prawie całkowicie zwyżkę zarobków dorożkarskich  skutkiem podniesienia taksy taksy prawie o 50%. W dodatku z podniesieniem taksy publiczność już zupełnie unika dorożek niezaopatrzonych w obręcze gumowe zmuszając najbiedniejszych dorożkarzy do takiego wydatku wynoszącego około 200 rubli i zmianę osi na oliwne, nie smarowane mazią. Najubożsi więc dorożkarze posiadający powozy stare, na żelaznych obręczach cierpią wielką biedę i ukazują się na mieście tylko nocą gdy publiczność z konieczności posługuje się nimi.”  Zapewne dokuczały ludziom z tego powodu nocne hałasy, ale tym prawdopodobnie nikt się specjalnie nie przejmował.

         W numerze 102 z 14 kwietnia mamy bulwersujące dzisiejszego czytelnika w dziale ogłoszeń drobnych następujące ogłoszenie: „Dziewczynka dwutygodniowa do oddania na własność. Żórawia 9 m. 32” Nawet nie ma formuły oddam w dobre ręce – którą stosuje się dziś w przypadku piesków i kotków.

         Podane cytaty wyraziście charakteryzują Warszawę tamtych czasów. Trwa wojna, ludzie są biedni. Docierające wiadomości z frontów mogą przyprawiać o dreszcze, jak poniższa, w tymże numerze 102 zatytułowana „Niemcy w Lille”. Czytamy w niej:

         „Wśród oddziałów niemieckich Lille zajmujących, powstał bunt z następującego powodu. Zmarłych swoich żołnierzy czy to skutkiem ran, czy też skutkiem chorób, grzebać każą pod miastem, używając w tym celu miejscowej ludności lecz w jej braku każą to czynić swoim szeregowcom. Zdarzyło się iż dwóch z nich do tej czynności delegowanych powróciło do koszar bardzo wzburzonych, opowiadając, iż kazano im wapnem niegaszonem zalewać niby to zwłoki ale w rzeczywistości jeszcze żywych ludzi. Mówili to głośno, wywołując oburzenie towarzyszy takim rozkazem władzy, powstał wreszcie jawny bunt. Władze bez zwłoki rozkazały przywódców buntu rozstrzelać, lecz bawarski następca tronu, kwaterę swą w Lille mający, wpływem swym sprawę załagodził i lżejszą karę przestępcom wyjednał.”

         Jakie znaczenie wobec tych okropności ma jedna dwutygodniowa dziewczynka do oddania na własność? Nie czytamy przecież, że zaniechano praktyki zakopywania żywcem rannych i chorych, tyle tylko że sprawców doniesienia ukarano łagodniej.

         Mimo wszystko ludzie byli bardzo ofiarni. Z numeru 45 z 14 lutego 1915 roku możemy dowiedzieć się, że zebrano ofiary na organizację Legionów Polskich — pieniądze wg spisu nazwisk + 216 medalików, 6 szalików i sznury(?). Także „Ofiarowało się u siebie przezimować woły dla Królestwa Polskiego 73 ziemian z Litwy i Rusi bezpłatnie, a dziesięciu za drobną opłatą. Ilość sztuk waha się między kilkudziesięciu a 100. Niektórzy jednak chcą przezimować bezpłatnie nawet 250 sztuk. Spodziewane są jeszcze duże zaofiarowania lokat dla wołów i krów w guberniach południowych oraz na Litwie i Białorusi.”

         Jeszcze tak niedawno...

 

 

Uwaga: zachowałam w cytatach pisownię oryginalną

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Inne sny, złudzenia i inne duchy (4) Z czym walczono, a co tolerowano w roku 1924? (1) »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)