zdjęcie Autora

13 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Z czym walczono, a co tolerowano w roku 1924? (4)

Kategoria: Twórczość

« Z czym walczono, a co tolerowano w roku 1924? (3) Jak zachować zdrowie i nie zgłupieć »

W numerze 33 z 7 listopada możemy przeczytać taką reklamę przedstawienia: „Kino Palace Chmielna 9... Historia walki dwóch płci „O czem się nie mówi” – dramat łez i krwi wybitnie sensacyjny erotyczny dramat życiowy w 8 aktach z prologiem według genjalnego utworu Garbryeli Zapolskiej. W rolach głównych: Jadwiga Smosarska i Kazimierz Justian

         Taki cel przyświecał ówczesnym dziennikarzom Kurjera: — dramat łez i krwi. Z wszystkiego, z czego się dało, tworzono takie dramaty (wprawdzie dziś także podobnie bywa, ale w prasie określonego rodzaju no i nasze wymagania też są wyższe — nie zadowalamy się prostymi wyciskaczami łez, komplikujemy sprawy, przenosimy chwyty z „wyższej półki literackiej”, jesteśmy bardziej wyrafinowani — wystarczy poczytać o Katarzynie W. z Sosnowca, której już nie traktujemy epitetami w rodzaju wyrodna matka itp. choć o udowodnienie tej tezy się staramy).

Na początek więc klasyczna historia pod tytułem: „Krwawy finał pościgu za zbiegłym kochankiem 17-letnia dziewczyna mści się na swoim uwodzicielu” z numeru 33 z 7 listopada.

Reszta historii przewidywalna: amant uciekał, ona za nim jeździła, wreszcie go dopadła i zabiła strzałem w głowę. Rzecz cała działa się w Paryżu, a „sędzia śledczy ze względu na zbliżający się młodej dziewczyny okres macierzyństwa, pozostawił ją na wolności” — zwłaszcza, że oskarżona oświadczyła, że żałuje swego czynu.

         Ta powszechna wiara organów sprawiedliwości w szczery „żal za grzechy” jest doprawdy ujmująca. Ona najbardziej pokazuje zmiany, jakie zaszły w Polsce w ciągu niespełna 100 lat

         Jeszcze inną zbrodnię przedstawia nr 36 z 9 listopada. — „Straszna zbrodnia przy ulicy Kruczej. Tytuł: Dziecko zaledwie ujrzało światło dzienne zostało zamordowane” z podtytułem: „ Matko pomyśl kiedyś o twoim synie, który mógł ci pomódz w starości”

Epitety się zdewaluowały, dziś czytamy o „dzieciach w beczce po kapuście”.

         Sama historia jest prosta: policja otrzymała anonim, że niejaka Anna M. nie chcąc stracić figury udała się do swojej matki Zofii M. zamieszkałej na ulicy Kruczej, tam odbył się poród, a potem kobiety wrzuciły dziecko do ustępu. „Jest to fakt autentyczny gdyż młodsza siostra to widziała i w sekrecie powiedziała — koleżankom. Nie pierwszy to wypadek w życiu pani M., jednak dawniej załatwiała się z tem wcześniej — ale teraz to był już chłopiec duży, więc musiały coś z nim zrobić.” Dozorca zakomunikował policji ciekawe szczegóły: „Anna M przybyła do swej matki niedawno; wyglądała na bardzo osłabioną i stale nosiła luźny płaszcz... Pewnego dnia zauważyłem jak matka jej wieczorem wyniosła dużą wiązkę słomy i wrzuciła do śmietnika. „Tknęło mnie” następnego dnia rano zaglądam tam — patrzę Jezus Marja, adyć to dziecko – trupek  cały pokrwawiony w smołę wplątany! Jeszcze potem tośmy z żoną w piwnicy zakrwawione szmatki znaleźli. Pannę Anię bezzwłocznie aresztowano: przyznała się ona do zbrodni i ze łzami w oczach twierdziła że „musiała tak postąpić” inaczej by ją bowiem wydalono ze sklepu gdzie jest ekspedientką. Musiała się udać do matki, któżby jej bowiem dopomógł a matka... poradziła. Sprawa przeciwko 21-letniej przestępczyni rozpatrywana była przez sąd przy drzwiach zamkniętych i, jak się zdaje, obfitowała w wielce drastyczne momenty. Drzwi sali posiedzeń otworzono dopiero przy ogłoszeniu wyroku, mocą którego Anna M została z art. 22 K. K. skazana na miesiąc aresztu.”

         Jak na finał „Strasznej zbrodni przy ulicy Kruczej” To niewiele. Ale istotnie, w sprawach o dzieciobójstwo, w przeciwieństwie do innych kar, na które zasądzano za zabójstwa kobiety, orzekano kary raczej symboliczne. Dziecka nie traktowano jako pełnoprawnego człowieka.

         Warto zwrócić także uwagę na „gospodarność” zabójczyń — dziecko w wiązce słomy wyniesiono do śmietnika, ale zakrwawione szmatki schowano w piwnicy, bo może jeszcze się przydadzą...

Z artykułu w numerze 46 z 20 listopada przy okazji znalezienia trupa zakopanego pod podłogą celi, dowiadujemy się, że jakaś kobieta w latach 1919-1922 odbywała karę więzienną w Zakładzie Magdalenek za kradzież, a jej koleżanka, odsiadywała jeszcze dłuższą za rabunek. Tak więc za kradzież można było otrzymać przynajmniej 2 lata więzienia.

         Tymczasem w numerze 29 z 3 listopada w artykule „Straszydło w czarnym filcowym kapeluszu niesamowity wypadek przy ulicy Twardej” czytamy o złodzieju który wybiwszy szybę wszedł do mieszkania pewnego stolarza, uciekał przed nim na podwórko i tam ścigany wydobył z kieszeni rewolwer. Jednak został ujęty przez policję i znaleziono przy nim plon wcześniejszej kradzieży w postaci 3 pierścionków, 2 kolczyków i złotego łańcucha. Skazano go za tę kradzież na pół roku więzienia.

Z numeru 29 dowiadujemy się, że pewien mężczyzna, urzędnik XII kategorii w Kowlu zawarł znajomość z 15-toma wdowami od których wyłudzał 2 razy w miesiącu posiłki i poranną kawę. Kobiety zorientowawszy się w tym procederze wszystkie razem oskarżyły go w sądzie. Sędzia uznał, że nie można karać mężczyzny utrzymującego znajomość z kobietą w celu zjedzenia dwa razy w miesiącu obiadu i kolacji i uniewinnił delikwenta. Ale... Wdowy spowodowały, że mężczyzna musiał przenieść się z Kowla do Kobrynia.

         Przy okazji kamyczek do ogródka ówczesnych sądów. W numerze 44 z 18 listopada zwraca uwagę tytuł: „Niedopuszczalne praktyki sądów bydgoskich Sąd nie jest widowiskiem teatralnem Co na to Ministerstwo Sprawiedliwości?”

W artykule czytamy, że Sąd w Bydgoszczy pobiera 1 zł opłaty za wstęp na proces pewnego zabójcy żony, który to proces ma ogromne powodzenie wśród publiczności, tak, że aż nie wszyscy mieszczą się w wyznaczonej sali

         Ale dajmy spokój sprawom kryminalnym (na razie przynajmniej). Trochę zabawnych informacji z dziedziny mody, zdrowia i urody. Na wstępie wiadomość z dziedziny którą nazwałabym horrorem higienicznym, którą przynosi numer 12 z 14 października. Tytuł brzmi: „Jak w Ameryce „wietrzą” dzieci„, z którego wynika że w sierocińcach w celu zapewnienia dzieciom dopływu świeżego, zdrowego powietrza, nie mogąc wyprowadzać ich na spacery z powodu braku personelu, przywiązuje się je do sznura do bielizny i wówczas starczy do „opieki” nad nimi jedna osoba. W gazecie sformułowano to tak: „Dzieci rozwiesza się na sznurach odpowiednio przymocowanych do bielizny”. Jest to jeszcze jeden przykład na to, że nieprecyzyjny styl pisania może być przyczyną wieloznaczności: przywiązuje się te dzieci do sznura do bielizny, czy rozwiesza za ich bieliznę?

         W numerze 9 z 10 października mamy ciekawy artykuł – apel:

            Piękne panie nie noście krótkich włosów bo wyrosną wam wąsy i broda!” czytamy w nim: „Przeciwko modzie noszenia krótkich włosów wystąpił przewodniczący Stowarzyszenia amerykańskich hurtowników handlu kosmetykami. Ostrzega on panie, że moda ta może niekorzystny wpływ wywrzeć na kobiety i woła z patosem — Dziś macie głowy chłopców a niedługo wyrosną wam wąsy i broda jak chłopcom! Twierdzi on, że to co mówi nie jest przesadą ponieważ ciało ludzkie stanowi rodzaj laboratorjum produkującego włosy. Jeżeli zatem rozrost włosów powstrzyma się w jednem miejscu, muszą włosy pojawić się w innym. I za przykład podaje, że np. dzicy, którzy nie strzygą głowy mają mierny zarost na twarzy”

         Zanim zaczniecie się śmiać, poczytajcie sobie „wykłady” wysyłane drogą mailową, którymi uszczęśliwia młode matki Instytut Pampers. Na swojej stronie internetowej są bardziej poprawni i rzetelni.

I jeszcze dwa przykłady: w numerze 72 z 19 grudnia w zbiorku porad „ Z buduaru pięknej pani” czerpiemy informację, że „Kobiety uprawiające sporty tracą wdzięk niewieści” a w numerze 74 z 22 grudnia pod tytułem „Farbowane futra i pończoszki damskie przyczyną niebezpiecznych chorób skórnych zatruwają one tkanki w organizmie ludzkim” W treści artykułu sugeruje się podobieństwo do niektórych pokrzywek po zjedzeniu określonych potraw, niemniej brak rozeznania, co właściwie może powodować takie objawy skutkuje atakiem na farbowane futra i pończochy, choć niekoniecznie farba tu jest winna. A nawet w tamtych czasach trudno sobie wyobrazić konfekcję i ubrania niefarbowane. Jest to więc przykład straszenia dla samej sensacji.

         I coś optymistycznego – do  czego mogą jeszcze służyć damskie pantofle na wysokich obcasach, o czym przeczytamy w numerze 40 z 14 listopada.

„Najnowsza moda w Ameryce każe amerykańskiej elegantce nosić wysokie obcasy przy butach, a obcasy te tak są urządzone, że zawierają schowanko na pudełeczko z pudrem, chusteczkę do nosa a nawet kluczyk od mieszkania”

         Rzeczywiście, torebki dopiero wchodziły w modę i to raczej jako modele balowe, a nie codzienne. Klucze do mieszkania na przykład trzymano „w mężu”. Swobodniejszy styl życia Amerykanek owocował takimi wynalazkami, jak wyżej opisany.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Z czym walczono, a co tolerowano w roku 1924? (3) Jak zachować zdrowie i nie zgłupieć »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)