Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 czerwca 2010

Krzysiek Joczyn

z cyklu: Piotrek mówi (odcinków: 12)

Czym właściwie jest Matrix?

Kategoria: Symbole

« Wycieranie głową według zasad Feng Shui Kopuła »
Komercyjny sukces filmu braci Wachowskich sprawił, że słowo „Matrix” na dobre przyjęło się jako synonim wirtualnej rzeczywistości, mimo iż przecież tego typu wizje już wcześniej pojawiały się w twórczości science-fiction (choćby u Lema czy Dukaja żeby wymienić tylko tych najbliższych nam fantastów). To proste utożsamienie przyczynia się niestety do znaczącej trywializacji całego obrazu. Oprócz efektownej akcji i powielonych refleksji epistemologicznych, mamy tu przecież całkiem interesującą opowieść symboliczną o wymiarze filozoficzno-politycznym. Mam wrażenie, że opowieść ta, choć nawet nie specjalnie zamaskowana, jakoś umyka przeciętnemu odbiorcy. Niniejsza króciutka notka niech będzie zatem wskazówką dla tych, którzy tego o czym mowa, jakoś w filmie nie zauważyli...

Na pytanie „czym jest Matrix” najprościej odpowiedzieć stwierdzając, iż jest to system. Stwierdzenie takie pada nawet dosłownie w filmie: Wypowiedziane zostaje przez Morfeusza do Neo podczas jednego z ich treningów. Matrix to ten sam system o którym w dość niewybrednych słowach wypowiadają się młodzi anarchiści i rastafarianie. W filmie zostaje on przedstawiony pod dość sugestywną metaforą systemu komputerowego.
Matrix to system, którego człowiek sam stworzył w nadziei na to że dzięki niemu ułatwi sobie życie. Stało się inaczej: System opanował człowieka i zniewolił go. Życie ludzkie sprowadzone zostało do roli baterii podtrzymującej działanie machiny, która to w zamian za energie dostarcza jedynie iluzji. W filmie, te iluzje to wirtualne projekcje cyfrowego komputera, a w naszym życiu są to: kariera, obietnica awansu oraz konsumpcja na potęgę produkowanych dóbr materialnych. Podobnie jak na ekranie obrazującego Matrix terminalu, wszystko w naszym życiu staje się kwestią liczb.
Zniewolony człowiek własnymi siłami podtrzymuje złudzenia, którymi żyje. Jeśli zrozumie prawdę o otaczającym go świecie, może wtedy spróbować wyzwolić się i odejść do symbolicznego miasta, które nie bez przypadku nosi popularną wśród rastafarian nazwę „Syjon”. Ucieczkę z Matrixa/Babilonu utrudniają jednak agenci. Kim oni są? Programami? W pewnym sensie tak. Nic jednak co wirtualnie nie jest przecież rzeczywiste. Przeciętne nazwiska agentów i to w jaki sposób pojawiają się w świecie nie pozostawia złudzeń, iż agent to jedynie funkcja którą pełnią (często nieświadomie) ludzie podłączeni do systemu. Mimo iż zniewoleni, pozostają najwierniejszymi strażnikami swojego więzienia. Nie potrafią sobie wyobrazić życia na wolności więc napiętnują tych, którzy własnymi czynami podważają jedyny sens ich egzystencji.
Matrix to zatem nic innego jak zbiorowy brak wyobraźni. Brak poczucia, że można żyć inaczej. To ślepa wiara w postęp ludzkości i w to, że zawsze będzie lepiej. To niechęć wobec tych którzy otwarcie buntują się przeciwko światu jaki zastali.
Matrix to po prostu świat współczesnego człowieka.

Będę pewnie jeszcze wracał do tematu Matrixa w następnych notkach.

Piotrek mówi: wstęp na końcu

„O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta. Chropowatości chodnika, oczyszczone z piasku, do ostatniego ziarenka...”

Kto nie wie co dalej, niech posłucha „Dni Wiatru”, fenomenalnej płyty zespołu Ścianka. Cytowany tekst pochodzi z utworu „Piotrek”, zajmującego w owym albumie, trzecią pozycję. Bardzo lubiłem ten utwór. W kapeli w której kiedyś grałem, wykonywaliśmy go czasem na koncertach. Ja byłem tym, który poznał tekst na pamięć i deklamował go do mikrofonu. Dzięki temu, postać Piotrka stała mi się, w pewien sposób, bardzo bliska. Nabrała też dla mnie archetypicznego znaczenia.

Piotrek jawi mi się jako rodzaj alchemika. Z pozornie nic nieznaczących przedmiotów tworzy pojazd, którym będzie mógł przemiesić się poza miasto – poza swoją rzeczywistość. Nie ma to być jednak ucieczka, bowiem Piotrek nie czuje się w mieście obco. Przeciwnie, doskonale zna język świata w którym żyje. To właśnie miasto przemawia do niego instruując go jak ma wyglądać jego tajemnicza wyrzutnia. Piotrka cechuje po prostu zwykła ciekawość. Słyszał, że za miastem jest zupełnie inaczej. Chciałby to sprawdzić więc konstruuje swój własny wehikuł, dzięki któremu będzie mógł odbyć bezpieczny, kontrolowany lot w zaświaty. Alternatywna podróż, za pomocą śmieciarki, pozwala się udać jedynie w jedną stronę...


« Wycieranie głową według zasad Feng Shui Kopuła »

komentarze

[foto]

1. Ssą nas • autor: Wojciech Jóźwiak2010-06-18 08:45:37

Krzysztof, popieram to, że przypomniałeś ten film. W sekwelach ganiankach-strzelankach zgubiło się główne przesłanie "Matrixa", to o którym napisałeś: że to metafora współczesnego świata, w którym SSĄ NAS coraz bardziej, z energii, jak te bateryjki. Czekam na c.d.

2. Matrix • autor: Nierozpoznany#2482010-06-19 17:32:52

To o czym piszesz przypomina mi cały system nieświadomości zbiorowej jaki opisał Jung, ale przede wszystkim system w jakim "żyje" psychiczność ludzka. W takim razie należałoby przerwać ten zaklęty krąg, a to przypomina kolejną koncepcję Junga o przerwaniu fazy urobora, tylko czy to nie będzie kolejną iluzją?...
[foto]

3. wszystko w naszym życiu staje się kwestią liczb... • autor: Nes W. Kruk2011-01-25 00:39:50

Ba, nawet imiona systemowe mamy w formie liczb. Każdy, kto urodził się w systemie ma swój numer, choćby PESEL.
A ja bym tak nie psioczył na Wachowskich, że komercja, strzelanki itepe. Dzięki temu gdzieś tam pod czaszką przeciętnego Smith'a (sic!) kołacze się, że może nie wszystko gra z rzeczywistością, którą mu się serwuje w tivi, a przeciętny Kowalski usłyszy, że Maya to nie koniecznie pszczółka... Między kolejnymi ciosami Morfeusza i ujęciami na silikonowe wdzianko Trinity (swoją drogą podziwiam ją, ja bym tak w szpilach nie mógł chodzić, a co dopiero robić akrobacje) dostajemy głodowe porcje gnostyckich haseł w menu pisanym językiem pokolenia sieciowców - już nie mesjasz, partyzant, ale haker, nie demiurg, tylko superkomputer, itd, itp. Wachowscy żonglują archetypami - Neo, Morfeusz, Klucznik, Persefona i gdzieś tymi wytrychami majstrują w podświadomości człowieka Zachodu.
Matrix to kino które rewolucyjne hasła po prostu wprowadza od kuchni w ubranku science fiction. Musi być takie, by trafiło do szerszej rzeszy. Podobnie zresztą robił Dick, czy nasz Zajdel. Lem pisał: "science fiction jest takim fenomenem. Wywodzi się z domu publicznego, ale chce włamać się do pałacu, w którym przechowywane są najcenniejsze myśli w historii ludzkości."
A propos liczb jeszcze. Przykładem mistrzowskiej żonglerki Wachowskich jest to, że Judaszem okazała się cyfra (cipher) - Cypher, która/y chce błogosławieństwa nieświadomości. Czemu miałoby nas to dziwić, wszak to zdigitalizowana rzeczywistość...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)