Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 116)

Po czytaniu Kaplana rzut oka na Polskę

Kategoria: Historia i współczesność
Tematy/tagi: geopolitykaMiędzymorzePolskaRosjaŚląsk

« Czytanie Kaplana Trans-europejska konfrontacja »

Sumując, Polska jako historyczno-geograficzno-geopolityczna formacja, ma fizyczne (i przez to jakby jej przeznaczone) granice na południu i zachodzie, nie ma ich na wschodzie. Co dodatkowo widać, gdy próbuje się zlokalizować rdzeń Polski, jej środek. Ten rdzeń jest rozłożony, nie pojedynczy: Polska jest krajem z natury policentrycznym. Od prawie początku czyli od Chrobrego zaznaczył się dualizm stolic i ośrodków: pierwszy wielko- a raczej starszo-polski w Poznaniu i okolicach, drugi mało- a ściślej młodszo-polski w Krakowie. (Przy okazji ciekawe jest, że obie prowincje nigdy nie miały swoich osobnych nazw, nazywano je po prostu „Polską”, odróżniając je po starszeństwie. Prof. Przemysław Urbańczyk twierdzi że to dlatego, że w ogóle w przed-piastowskiej Polsce nie było żadnej organizacji plemiennej, więc i niemożliwe było przeniesienie nazw nieistniejących plemion na prowincje, gdy te zakładano. Nazwę „Polska”, najpierw w łacińskim brzmieniu Polonia, wynalazł Chrobry.) Następnie doszło lokalne centrum w Mazowszu, najpierw w Płocku, potem w Warszawie. Jakby dla przeciwwagi kolejnym centrum był Wrocław, stolica Śląska, który niestety z końcem średniowiecza odłamał się przechodząc na stronę czesko-niemiecką. Zastąpiła go stolica Czerwonej Rusi, tego zrośniętego z Polską regionu ruskiego, czyli Lwów. I tak rdzeniem Polski od Kazimierza Wlk. był obszar wokół i pomiędzy tymi miastami: Poznaniem, Krakowem, Lwowem i Warszawą. Pas złych ziem i rzadkiego zaludnienia (do dziś) wzdłuż Pilicy dzielił ten rdzeń na Małopolskę i Wielkopolskę, obie w szerszym sensie. Gdańsk jako centrala Prus i Wilno jako stolica Wlk. X. Litewskiego grały własne role.

Moskiewska socjo- i geo-inżynieria z lat 1944-47 amputowała Lwów (i odcięła Polskę od Ukrainy jako całości), zastępując go od nowa (jakby sprzed Kazimierza) – Wrocławiem. Tu dygresja: Warszawska centrala przez 68 lat, które od tamtego czasu minęły, nie potrafiła i najwyraźniej nie chciała zintegrować Wrocławia! Nie zbudowano prostego połączenia kolejowego z Warszawy do Wrocławia, chociaż brakujący odcinek torów z Sieradza do Wieruszowa to zaledwie 50 km. Pociągi Intercity do Wrocławia jeżdżą najabsurdalniej przez Poznań! Nie ma autostrady z Warszawy (właściwie z Łodzi) do Wrocławia – i nie będzie, bo nie przewidują jej najperspektywiczniejsze plany.

brakująca kolej między Sieradzem a Wieruszowem
Brakująca kolej między Sieradzem a Wieruszowem

Jest tak, jakby istniała i do dziś obowiązywała jakaś tajna instrukcja sowiecka z 1945 r., że należy zrobić wszystko, aby Śląsk był tylko na przyczepkę... I jakaś tajna jaczejka w Warszawie pilnie wciąż dbała, żeby nie stało się inaczej. Dodajmy pokrętne manipulacje nazwą „Śląsk”, przez co średni Polak nie wie, jaki byt ta nazwa obejmuje... Dziwaczne i wstrętne to... (Podobne macosze lekceważenie płynie z Warszawy do paru innych regionów, nie tylko do Mazur i Warmii, ale także do wschodniej rzeszowskiej, „podkarpackiej” części Małopolski, wystarczy spojrzeć na mapę szos i kolei, a raczej braku jednych i drugich. Tu źródłem bym widział coś innego: zawiść, jaką centrala ma do tego dynamicznego i organicznie bardzo żywotnego regionu, który demonstruje, że umie sobie radzić bez niej.)

Ale oderwijmy się od szczegółów ku perspektywie. W naszej części świata są trzy megaregiony cywilizacyjno-polityczne, będące zarazem podstawą do powstawania super-państw, żeby nie użyć nieco przeraźliwego i pompatycznego słowa „imperium”. Oczywiście są to: Zachodnia Europa, Równiny Scytyjskie (gdzie główna Rosja), Bliski Wschód. Polska leży w Międzymorzu czyli na pomoście między Zachodnią Europą a Scytyjskimi Równinami. Mimo wszelkich mentalnych wysiłków nic nie zapowiada, żeby Międzymorze, będące pewną strefą geograficzną, miało „ożyć” czyli wyłonić z siebie byt polityczny. Obecny stan rozproszenia w tej strefie połączony z silnymi integracyjnymi wpływami z zachodu (w dużym stopniu zrealizowanymi jako Unia) i niewiele słabszymi ze wschodu (które podjęła tylko Białoruś i w mniejszym stopniu Mołdawia) można uznać za przejściowy i niestabilny i prowadzący do bardziej trwałego podziału na strefy integracji, kiedy część krajów Międzymorza wejdzie do zjednoczonej Europy, druga część do bloków z centralą w Moskwie. (Ewentualne integracje bliskowschodnie to jeszcze dalsza i bardziej mglista przyszłość.) Którędy może przebiec ta kolejna linia podziału, ten kolejny europejski (w sensie kontynentu) rozłam i uskok? Obecna wschodnia granica UE z grubsza (bo bez odcinka rumuńskiego i bułgarskiego) pokrywa się z „linią Cyryla”, czyli z podziałem na chrześcijaństwo rzymskie i konstantynopolitańskie. Rzymskie kraje: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia są w Unii, greckie-cyrylickie Białoruś, Ukraina, Mołdawia i Rosja zostają poza Unią. (Kolejny ciekawy przypadek odradzania się cywilizacyjnych uskoków po tysiącu lat.) Ale dalej na wschód biegnie „linia Jagiellonów”, dzieląca Białoruś i Ukrainę od Rosji. Zarazem uznawana za wschodnią rubież Międzymorza. Ale ta linia, czyli granica białorusko-ukraińsko-rosyjska nie ma żadnych geograficznych podstaw! Nie ma ich mimo wysiłków, jakie w książce „Narodziny Międzymorza” włożył Leszek Moczulski, żeby udowodnić, że ta granica jednak istnieje fizycznie. Niestety jest inaczej: Smoleńsk i Witebsk leżą w tej samej krainie nad górnym Dnieprem i Dźwiną, a Charków i Kursk w tej samej krainie nad górnym Dońcem. (Dawno temu tamta prowincja, dzisiaj podzielona między trzy państwa, nazywała się Siewierszczyzną.) Granica istnieje tylko na mapach i w ludzkiej świadomości, ale równie silna jest świadomość wschodniosłowiańskiej wspólnoty. Czy „międzymorskość” i „jagiellońskość” Ukrainy i Białorusi nie jest ledwie pobożnym życzeniem, wishful thinking?

Niestabilność rozgraniczenia między Moskwą-Rosją a Litwą-Polską i wynikła z niej Wojna Sześćsetletnia niech posłużą za memento dla sporządzania granic w tej strefie. Geograficznie i geopolitycznie uzasadnione są inne linie. Pierwsza z nich oddziela Polskę od Zachodu i wciela ją do strefy Równin Scytyjskich – na których Polska, również ta współczesna, faktycznie leży! – czyli w orbitę integracji idących z Moskwy. Drugi równie uzasadniony podział włącza nie tylko Ukrainę i Białoruś, czyli całe Międzymorze, do jednoczącej się Europy, ale włącza całą Rosję. Ta wersja Europy przesuwa jej granicę za Bajkał i nad Amur. Kręci się głowie? Dizzy?...

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Czytanie Kaplana Trans-europejska konfrontacja »

komentarze

1. zachodnia rozmyta, wschodniej brak • autor: Jerzy Pomianowski2013-05-20 20:41:39


Piszesz, że granica zachodnia ma fizyczny charakter. Ze swojego miejsca zamieszkania zupełnie tego nie dostrzegam. Tutaj Polska niezauważalnie i płynnie przechodzi w Niemcy. Lubię przekraczać granicę w Dobieszczynie, tam jest wokół dokładnie taki sam las, takie same zarośla,  które w momencie łatwym do przeoczenia stają się zaroślami niemieckimi, choć są dokładnie takie same jak nasze.
Nawet za komuny w tym miejscu granica była nieostra, zaznaczał ją tylko rządek betonowych bloczków ustawionych w poprzek szosy, i zakaz wjazdu. A przed bloczkami i za nimi ten sam kraj.
Obawiam się, że "geograficznie stabilna" Europa, to Europa bez Polski, z Wisłą jako granicą między Germanią a Sarmacją.
[foto]

2. Bo mieszkasz w samej Grenzzonie! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-05-20 21:01:39

Jerzy, nie widzisz fizycznej granicy, bo mieszkasz W NIEJ, w jej środku. Ta "fizyczna" zachodnia granica jest widoczna dopiero z kosmosu, z orbity, i nie jest linią tylko szeroką strefą. Co więcej (tak twierdzę w ostatnich dwóch odcinkach "Kolei w-w.") ta granica nie zmieniła się co do jej istoty po II Wojnie św. Dawniej szła wschodnim polskim brzegiem tej strefy, od 1945 idzie środkiem tej strefy granicznej. Geograficznie stabilna Europa jest z Polską i jeszcze dużo dalej na wschód, ale o tym w następnych odcinkach.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)