Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 marca 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 164)

Dalej o (pan)psychizmie. Zwierzęta, roboty, kosmici, duchy. Dlaczego nie kwarki?

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: duchysztuczna inteligencja (AI)

« Penrose'a: Triloka Technologia umysłu »

Od razu zaznaczę: panpsychizm mnie nie pociąga i nie wydaje mi się sensowny. Dlaczego do niego wracam? Bo stawia pytanie: co jest świadome? Albo/raczej: co ma doświadczenia? Co doświadcza? Jak poznać, że (lub czy) coś ma doświadczenia?

Gatunkowo i ewolucyjnie jesteśmy wyposażeni w przekonanie, że „ja mam wewnętrzne doświadczenie” czyli mam świadomość, i że inni ludzie mają świadomość. To, że innym przypisujemy świadomość, jest mieszaniną i kombinacją dwóch rzeczy: po pierwsze niejako z rozpędu, na mocy pewnej pra-umowy, czyli właściwie a priori, uznajemy, że inni ludzie mają świadomość (życie wewnętrzne, zdolność doświadczania, wewnętrzny świat lub podobnie); po drugie za mające świadomość uznajemy te istoty, z którymi jakoś udaje nam się porozumieć. Przykładem jest pies, który kiedy to piszę, leży koło mnie na podłodze. Pies jak to psy „nie umie” ludzkiego języka, ale przecież mam z nim kontakt i dzięki temu potrafię sobie wyobrazić jakość tego „jak to jest, kiedy się jest psem”. – A przynajmniej tak mi się wydaje: wyobrażam sobie, że to jest podobne do tego, czego sam doświadczam, ale bez jednej ważnej rzeczy: bez wewnętrznego dialogu, czyli bez myślenia językiem, ale to akurat znam, ponieważ wewnętrzny dialog umiem wyłączać. I pewnie tamten stan jest jakoś „obniżony”: w takim sensie, w jakim mówi się o abaissement du niveau mental – ale to też umiem sobie wyobrazić, jako stan po dawce alkoholu lub innego oszołomienia. Oczywiście, są istoty, z którymi nie nawiążę żadnego kontaktu: przychodzą mi na myśl myszy żyjące niedaleko w pojemniku na kompost, które czasem widzę, albo sikory lub kawki w ogrodzie. Ale są to istoty na tyle podobne do psów, że mogę i na nie rozciągnąć swoje wyobrażenie, że mają to poczucie, że są. Mogę też wyobrazić sobie, że niektóre z nich (może np. myszołowy?) wcale nie żyją w nędznym abaissement, tylko przeciwnie, własną uważność i samoświadomość mają wyostrzoną niby medytujący mnich zen. Podobno w Tybecie się wierzy, że niektóre ptaki mają świadomość równie ostrą jak ludzka i że z ich stanu jest już całkiem blisko do nirwany.

Przy zwierzętach chęć przypisania im „czucia, że się jest” gwałtownie spada w miarę oddalania się od podobieństwa z człowiekiem. Mało kto myśli tak o rybach. Tym mniej o owadach. Jak pisałem poprzednio, z przypisywaniem jakimś istotom psychizmu łączy się współczucie dla nich. Dla owadów ogólnie nie mamy współczucia. Tym mniej dla istot jeszcze mniej do nas podobnych. Im zwierzę mniejsze i różniące się kształtem, tym mniej psychicznym się nam wydaje. Ośmiornice przynajmniej mają oczy, więc może jakiś psychizm mają, tak myślimy. Ale rozgwiazdy? Czy coś, co wygląda jak żart cukiernika, może mieć jakiegoś ducha w sobie?

Od jakiego punktu posiadanie wewnętrznego doświadczenia lub życia wewnętrznego przypisać robotom? Jak się wydaje, nie ma jeszcze robotów (lub botów), które by stwarzały ten problem, ale prace nad nimi trwają i wkrótce mają być, i już są robione o nich filmy. W ich przypadku trzeba jednak odróżnić wewnętrzne doświadczenie (czyli świadomość) od inteligencji. Od robotów oczekujemy, że będą mieć inteligencję, tzw. IA czyli artificial intelligence, co jest czymś różnym od świadomości. Zwierzęta mają (a przynajmniej chętnie im przypisujemy) świadomość, chociaż oczywiście nie mają inteligencji tego rodzaju, w jaką chcemy wyposażyć (ro)boty. – AI (ro)botów ma przecież polegać na tym, że będą mówić, naszymi językami, i stawiać nas ludzi przed kłopotem, czy to, co mówi, mówi jak człowiek, więc w pewnym sensie „jest człowiekiem”, czy przeciwnie, jakieś dostrzeżone defekty w jego mówieniu nie pozwalają nam owego bota uczłowieczać. Jednak bot może biegle i rozumnie mówić, ale przy tym nie być świadomy, nie mieć doświadczeń, może być pusty w środku. Przy tym łatwiej będzie nam myśleć, że taka maszyna do mówienia ma zdolność wewnętrznego doświadczania, jeśli będzie opakowana w androidyczny człekokształtny pojemnik (jak w filmie „Ex machina”, słabym poza tym) – trudniej zaś, jeśli będzie samym głosem w telefonie komórkowym (jak w filmie „Ona”, dużo lepszym).

Wśród maszyn do mówienia, czyli langbotów, będą konstruowane boty służące właśnie do tego, żeby ludzie mogli na nich eksperymentować, czy te mają samoświadomość, czy jeszcze jej nie mają, i do wymyślania na to coraz bardziej wyrafinowanych testów, przy których szybko test Turinga trafi do muzeum techniki.

Funkcja mówienia, języka, będzie coraz bardziej się dekorporyzować, czyli odrywać od mówiącego ciała: coraz mniej będzie nas dziwić, że „coś mówi”, tak jak od lat to robi maszyna do wyważania kół w warsztacie samochodowym, w którym bywam. Będzie przybywać mówiących interfejsów, i to mówiących w obie strony, więc i „rozumiejących” co do nich mówimy, sterowanymi głosem. Przyzwyczaimy się, że może być mowność bez psychiczności oraz mowność nie związana z żadnym ciałem, nawet sztucznym.

Problem, czy coś jest świadome, narasta przy kosmitach. Jak poznać, czy przybysz jest tamtejszym „człowiekiem”, czy tylko przysłanym zręcznym automatem? A może ani jednym ani drugim tylko jakimś pobocznym zjawiskiem?

I tak dochodzimy do tego, co szamani lubią najbardziej, czyli do duchów. Czy one mają świadomość? A może są samą świadomością? – bo taki pogląd też od razu przychodzi na myśl. Lub może wśród nich są i takie, które są świadome, i inne, które są puste? Ja chętnie bym upierał się przy pustości niektórych. Przy duchach jest problem podobnie trudny, jak ten, czy są świadome: mianowicie, jaka jest ich tożsamość? Czy ten duch, który przejawia się teraz (np. pisząc automatycznie lub dając się słyszeć w „wewnętrznym seansie”), jest tym samym duchem, który robił to tydzień temu? A przede wszystkim, czy duchy są samodzielnymi istotami, czy tylko przejawami osobowości mnogiej obserwującego je człowieka? Czy można głos ducha we własnej przestrzeni wewnętrznej odróżnić od własnego fantazjowania? Od opowiadania czegoś sobie? A jeśli to duch właśnie w ten sposób siebie opowiada? – Tu pomijam duchy, lub coś, co moglibyśmy uznać za duchy, które przejawiają się nie jako „głosy”, więc nie przez intelekt, tylko przez emocje. Bo są duchy, które zwykły przejawiać się właśnie tak, np. jako goły strach. I jak je odróżnić od „mojego” strachu?

O kwarkach będzie osobno. Czyli ciąg d. n.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Penrose'a: Triloka Technologia umysłu »

komentarze

[foto]

1. Nie dość, że... • autor: Jarosław Bzoma2017-03-11 14:56:31

Nie dość, że nie jesteśmy w stanie rozpoznać czy to duch przemawia poprzez nas i czy ciągle ten sam, to nawet  nie możemy do końca być pewni czy nie jest to archetyp,  czyli bóg "pomniejszego płazu" składający się na mnogość Duszy w której uczestniczymy. W snach daje się uchwycić tak zwane ZR czyli duchowe roboty (bez własnego poziomu mentalnego)sterowane poprzez byty o szerszej( w innym, nie naszym, sensie jest ona węższa niż nasza ale bardziej władna) świadomości.Świadomość nie musi być powiązana z myśleniem, takim jak my je rozumiemy.Myślenie Świadomości na wyższych(głębszych , bliższych żródłowemu) poziomach odbywa się bytami,zdarzeniami, a nie myślami, tak jak my to czynimy kombinując detalicznie na poziomie mentalnym 4.To co nazywasz gołym strachem , to lęk wolnopłynący któremu właśnie poświęcę II i III część Swedenborga.

2. Wszystkie obiekty, które... • autor: Nierozpoznany#98592017-03-11 23:16:04

Wszystkie obiekty, które jestem w stanie zobaczyć, wyobrazić sobie, poddać refleksji (zwierzęta, duchy, kwarki), mają jedną wspólną cechę: jestem ich świadom. Mnie się oczywiście wydaje, że to ’moja’ świadomość, ale skądinąd wiadomo, że ’mojość’ to konstrukt komunikacyjny, podobnie jak opozycja podmiot-przedmiot.
Może od tej strony bronić panpsychizmu (gdyby ktoś miał na to ochotę)?
[foto]

3. Octopus • autor: Arthur Zielinski2017-03-14 17:06:11

A very interesting series of discussions. You happened to mention the octopus, which is the only invertebrate on which no scientific experiments can be performed in the EU without anaesthesia. It is highly intelligent, can problem solve, and in captivity has been observed to engage in "playing" with bottles and stones.
The octopus is a popular dish in Greece, and I was with some marine biologists who were appalled at seeing them being eaten. According to them, the octopus can form relationships with individual people, recognise them, and can be as playful as a puppy. The lifespan of octopus vulgaris in the Mediterranean is no longer than three years and there is no parental protection or teaching after they hatch - their intelligence is "hard-wired". There have been reports of them climbing aboard fishing vessels when the crew were asleep, opening hatches, stealing some fish from the hold, and then returning to the sea.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)