zdjęcie Autora

18 stycznia 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Dalsze losy sprowadzania dużych pieniędzy metodą sigili

Kategoria: Twórczość

« Wszechogarniająca miłość pozbawiona ...izmów Klimakteryjne odchyłki »

Po spaleniu sigila leżałam chwilę czekając na sen. Jestem z natury osobą dość czynną, więc nie w moim zwyczaju jest bezpłodne oczekiwanie na coś, co się może zdarzyć. Obmyślałam posunięcia, które podejmę dla realizacji mojego pożądania pieniędzy.

Postanowiłam napisać do pewnego wydawcy, którego mi polecono i wysłać tekst, który był jak skrojony pod projekt ich antologii. Nie zrobiłam tego wcześniej z głupiej przyczyny – jedna z moich negatywnych bohaterek opowiadania nosiła przezwisko jakie nadano przedstawicielce owego wydawcy, której mnie rekomendowano. Nie mogłam zmienić ksywki bohaterki, bo była ona elementem konstrukcyjnym opowiadania, a jakoś nijak mi było tak się narażać. Po zastosowaniu magicznych zabiegów i utworzeniu sigila uznałam, że co mi tam, nikt mnie nie zje, najwyżej sobie o mnie pomyśli „wredna baba” i tyle. Myśląc o tym, że wyślę ten mail rano zauważyłam, że moje ręce na kołdrze wykonują po ciemku ruchy, jakbym pisała na klawiaturze komputera i zaczęłam zastanawiać się, czy to przypadkiem to nie pierwsze działanie magii polegające na nawiązywaniu kontaktu z nieznaną mi, choć podobno sympatyczną kobietą o paskudnym przezwisku.

Następnie podjęłam inną decyzję: zwrócić się o pożyczkę do kogoś, kto mi ją oferował, ale komu odmówiłam w zgubnym przekonaniu, że muszę sobie dać sama radę. Musi to na Rusi – jak mówiono u mnie w domu – a w Polsce jak kto chce. Nie sądzę, żeby ktoś obecnie w Polsce miał głupie skrupuły w zaciąganiu pożyczek od dość bliskich mu osób, więc i ja powinnam być bardziej nowoczesna. Moje dotychczasowe trudności nie wzięły się przecież z zaciągania pożyczek! Zresztą chodzi o niewielką sumę – tylko na przetrwanie i rezerwę, gdyby kura nie wystarczyła.

I trzecie postanowienie — to było dać magii szansę, czyli pójść rano do kolektury i wykupić los, najlepiej metodą chybił-trafił. Jeśli magia zadziała upora się na pewno z komputerem losującym układy, a mnie oszczędzi dokonywania wyboru jakichś liczb.

Potem zasnęłam i takie miałam sny: Sen pierwszy: Śni mi się haftowana złotem kanapa, w której ozdabianie jestem zaangażowana. Zostaje przez zamawiającego odrzucona, bo haft nie był zbyt udany. Sen drugi: Na wielkim łożu leży kilkoro starców obojga płci. Po pokoju biega dziecko goniąc mechaniczną zabawkę. Woła rozdzierającym serce głosikiem: Piesek... Ucieka.... Biorę dziecko na ręce, przytulam i tłumaczę mu, że to nie jest prawdziwy piesek i dlatego nie powinien za nim biec. Budzę się słysząc jeszcze jego rozdzierający płacz za uciekającym pieskiem. Brrr!

Nie sądzę, żeby te sny wróżyły pozytywny skutek magii. A jeżeli się nie wierzy w działanie magii, to ona podobno nie działa. Chyba moje wewnętrzne Ja nie uwierzyło Mnie testującej metodę sigili.

         A może po prostu źle sformułowałam pytanie? Może nie powinnam napisać że „chcę dostać dużo pieniędzy” tylko „kimkolwiek jesteście dajcie mi dużo pieniędzy”? Ale na zmiany za późno. Sigil wdrukowany w jaźń, kielich z monetą w złotym kolorze zafiksowany w umyśle, pozostaje tylko czekać. Na oku mam jeszcze dwa inne przedsięwzięcia, ale tak się składa, że w ich sprawie wcześniej zrobiłam, co mogłam i nic mi już więcej nie pozostało, ba, mogłabym nadmiernie naciskając tylko sobie zaszkodzić.

Dzień drugi

Dla zabicia czasu opracowuję horoskop pewnej znanej pisarki, o który mnie prosiła. Oczywiście bezpłatnie. Nie jestem przecież astrologiem – zbyt wiele mam wątpliwości i nie zawsze sama ze sobą się zgadzam. Wysłałam jej 3 odcinki i na razie podobno wszystko się zgadza. Ale taki horoskop, jak ona, to każdy chciałby mieć! Ona po prostu nie mogła nie odnieść sukcesu! Trzy osie obsadzone, Jowisz tam gdzie powinien, Saturn też i jeszcze inne rzeczy takie, że nie może być lepiej, a w dodatku te tranzyty! I jest śliczna! Deszcz forsy bez żadnej magii. Co prawda w 2015 roku, ale zawsze. Dobrze, że nie mam natury zawistnej, bo mogłabym się załamać.

Koleżanka napisała mi w mailu, że żeby sigile pomogły, to nie powinnam o nich głośno mówić,  jak również nie powinnam ich skanować. Więc jeszcze jest jeden powód, jeśli nic z tego nie wyjdzie. W każdym razie ja tego wcześniej nie wiedziałam i trudno, stało się.

         Poszłam do kolektury i wykupiłam los za 12 zł, bo otrzymałam już pożyczone pieniądze. Teraz czytam książkę o snach proroczych.

Dzień trzeci

Rozszerzam swoją wiedzę o Sigilach. Ich najważniejszy pomysłodawca był członkiem Zakonu Złotego Brzasku razem z Aleisterem Crowley`em. Cały ZZB używał sigili jako obrazów dusz istot magicznych – cokolwiek to znaczy. Nie ma więc chyba nic dziwnego, że utworzony sigil skojarzył mi się z kartą Tarota. Po prostu poszłam mimowolnie śladem swoich wielkich poprzedników. Z dalszej lektury dowiaduję się, że mogłam swojego sigila jeszcze bardziej uprościć aż do postaci zupełnie nie przypominającej pierwotnej. Następnym razem się poprawię.

         Autor książki rysuje sigile bardziej uproszczone z jednej strony, z drugiej zaś mocniej odrealnione. Poza tym on preferuje pozycję leżącą sigili, ja zaś stojącą. Czy to ma wpływ na coś? Używam określeń: leżący i stojący, a nie poziomy i pionowy celowo, mnie bowiem kojarzą się w jakiś sposób z przetworzoną sylwetką człowieka. Moja moneta jest głową, środek tarczą, herbem i korpusem człowieka, podstawa zsuniętymi stopami, a wpisana w nią litera Z ich niespokojnym układem. W głowie/monecie roi się od ostrych kątów i skontrastowanej z nimi łagodnej linii mandali. Dysonans, jakby nie było.

         Doczytuję do fragmentu, który mówi o tym, że należy o sygilu zapomnieć. Nie będę więc już o nim myśleć i pisać, a ciekawych odsyłam do książki

Dzień czwarty

Wieczorem losowanie lotto. Rano zapominam o sigilach, bo wdaję się w dyskusję o automiłości, wszechogarniającej miłości itp. Koresponduję z kimś i jego zdanie inspiruje mnie i skłania do opisania pewnej starej, dawno zapomnianej historii. Rozumiem też lepiej siebie — wiem dlaczego reaguję jak pies Pawłowa na wszechogarniającą miłość, tylko nie ślinieniem się, a mdłościami. Piszę nowy odcinek Babci, w którym opisuję tę historię. Mam nadzieję, że nie dostanę przez łeb od dyskutantek, zwłaszcza tych, które najpierw napiszą, a potem skasują wpis (zdążył przyjść mailem). Jak z takimi rozmawiać? Uruchomić w głowie łagodną mandalę czy kanciastą ekierkę?

Zaledwie po dwóch dniach otrzymuję odpowiedź od przedstawicielki wydawcy, co jest szybkością zaiste szokującą. Normalnie raczej nie odpisują. Wprawdzie jej zdaniem opowiadanie nie pasuje do tej akurat antologii tematycznej, ale do następnej chyba tak. Nie obraża się o ksywkę i twierdzi, że będzie wszystkich informować iż została postacią literacką. Uważa je za niejednoznaczne (co chyba jej zdaniem jest zaletą) i będzie go rozgryzać i myśleć, jak go wykorzystać. Szybkiej forsy z tego nie będzie, ale nastrój mi poprawiło. Lubię być rozgryzana. To ta głowa Sigila, unosząca się nad kielichem zadziałała, jestem pewna.

 

Dzień piąty

W nocy wstałam i weszłam na stronę lotto. Pudło. Nic nie wygrałam Noga boli. Ręka boli. Proszek nie działa. Za oknem szaro. Wchodzę na stronę Taraki i widzę, że podniosła mi się liczba czytelników. To jest miłe. Wszyscy życzą mi wygranej, a ja niestety nie jestem w stanie życzeń tych spełnić. Czy za mało chcę, czy jestem zbyt niecierpliwa? Pada śnieg ale jest brudno. Wietrzę mieszkanie, ale powietrze które napływa też jest brudne. Wchodzę na stronę pewnego blogu o magii i z artykułu „Aktywność gwiazd a energie nowotworowe” dowiaduję się, że w ostatnim czasie spadło na ziemię dużo światła wybranych gwiazd. Teraz to „oświetlanie” się skończyło, ale proces ten uaktywnił zarówno w mieszkaniach, jak i indywidualnych systemach energetycznych ludzi bardzo wiele energii i wibracji nowotworowych. Owemu zawiadomieniu towarzyszy nieprzyjemny rysunek i trzeba sprawdzić czy w pobliżu w mieszkaniu lub otoczeniu nie ma rzeczy wpadających w rezonans z tym krabem. Jeżeli są, należy wizualizować wymiotowanie krabami do czarnego wiadra, a wiadro wrzucać do zwizualizowanego wulkanu. Można też wyobrazić sobie, że nasz dom nie ma dachu i wizualizować wylatujące kraby dotąd, aż całkiem wylecą do ostatniej sztuki.  Nad moim mieszkaniem nie ma dachu tylko jest mieszkanie sąsiadów, którzy lubią po nocach hałasować, więc może tam im wpuścić te kraby? Nie, co ja wymyślam! Magii nie wolno używać przeciw komuś.

Magia przestaje mi się podobać. Jest niebezpieczna, to pewne. Kiedy zacznę wizualizować sobie te wstrętne stworzenia, i jeśli nawet powstrzymam się z wypuszczeniem ich do moich sąsiadów, mogą nie zechcieć opuścić mojej głowy. Już teraz wygląda na to, że kurczaka będę jadła co najmniej osiem zamiast sześciu dni. Męczy mnie tylko pytanie: Co za wybrane gwiazdy emitowały te promienie i kto je wybierał i pod jakim kątem?

Dzień szósty

Otwieram poranną pocztę i znajduję jakiś mail, że zostałam wpisana do ogólnopolskiego rejestru przedsiębiorców pod numerami takimi a takimi i mogę to sprawdzić pod takim linkiem. Boję się sprawdzić. Wyciąganie pieniędzy drogą wysyłania maili lub nawet wyroków e-sądu do ludzi, którzy o niczym nie mają pojęcia, bo nie posługiwano się ich właściwym adresem, stało się już procederem, podobnie jak wysyłanie niechcianych rzeczy – książek, kalendarzy itp. Nie jestem żadnym przedsiębiorcą, ale sprawdzenie, co tam o mnie nawypisywali może skutkować domaganiem się opłaty za korzystanie z jakiegoś rejestru, będącego czyjąś własnością. Czyżby magia działała na opak – ściągała na mnie jakieś roszczenia zamiast przysłać pieniądze?

W moim bloku już drugi dzień nie działa ogrzewanie. Napisano: awaria, ale o żadnej awarii na mieście ani słychu ani widu. Czyżby więcej ludzi podjęło działania magiczne i pieniędzy po prostu zabrakło?

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Wszechogarniająca miłość pozbawiona ...izmów Klimakteryjne odchyłki »

komentarze

[foto]

1. Techniczny pomysł • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-18 09:57:27

>>> Mam nadzieję, że nie dostanę przez łeb od dyskutantek, zwłaszcza tych, które najpierw napiszą, a potem skasują wpis (zdążył przyjść mailem). Jak z takimi rozmawiać?

Widzę, Kasiu, że muszę zmienić zasadę obsługi komentarzy: kasować komentarze będą mogli tylko zarejestrowani Autorzy Taraki, czyli osoby sprawdzone.

Trzymam kciuki za Sygila!

[foto]

2. Przepraszam • autor: Katarzyna Urbanowicz2013-01-18 10:41:36


Nie połapałam się. Myślałam, że ta kobiecina (tak ją sobie wyobraziłam - jako kobietę "pod wpływem") coś naplątała i chciałam zabrać się do rozplątywania jej wypowiedzi. Wcale nie chcę mieć prawa do usuwania wypowiedzi, wolę kiedy zrobi to ktoś inny, a najlepiej administrator. Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie

3. autorefleksja • autor: Nierozpoznany#33372013-01-18 16:16:11

..nie przejmowałabym się zbytnio znikającym komentarzem. Wszyscy mamy auto-maila. Jeśli zniknął, to być może pod wpływem przemyśleń :)..autoanalizy i refleksji, bo, czy Piotr Śpiący Niedźwiedź w komentarzu do "Jak zachować zdrowie i nie zgłupieć" pt: Miłość jest przereklamowana....chciał rzeczywiście dyskusji (a może?) na temat przemocy czy tylko sprowokować do refleksji?..może tak sie stało i dlatego wpis zniknął?..po angielsku może i niegrzecznie ale....

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)