zdjęcie Autora

18 marca 2020

Paweł Droździak

z cyklu: Psychologia i polityka (odcinków: 55)

Das Ding

Kategoria: Psychologia i polityka
Tematy/tagi: chorobaepidemiakryzys społeczny

« Epidemia w Summerhill O pandemii - z wypowiedzi pospiesznych »

Wydaje się, że nic innego niż koronawirus w tym momencie nikogo już na świecie nie interesuje. Nie da się tego wyjaśnić przez proste wskazanie śmiertelności czy zagrożeń. Oto okazało się, że można zajrzeć za fasadę i znaleźć się naprawdę blisko realności. I nie potrzeba do tego wyjazdów na warsztaty survivalu, tatuaży pierwotnych plemion, ich szamańskich praktyk, gimnastyki szwedzkiej, walk w klatkach wojowników o nagich torsach indywidualnie i zbiorowo, w rękawicach i bez, w owijkach albo bez owijek, na gołe kije niczym Dog Brothers, albo w rycerskich zbrojach bo w ostatniej fazie i do tej formy zaczęto wracać, nie trzeba jednak nawet tego, by dotknąć realności nie udawanej i nawet przeciwnie jest – wszelkie te próby desperackie prędzej czy później były wciągnięte w łańcuch udawania, autopromocji, same stawały się towarem, podlegały logice rynku i starania się, robienia wrażenia, bycia brandem, alienacji i prędzej czy później lądowali wszyscy w punkcie wyjścia, bo szukając czegoś, co by wykraczało poza logikę promocji-kupna-sprzedaży w końcu stawali się doskonałym towarem i zaczynali się promować, lub do czyjejś promocji służyli. Przed autopromowaniem, bieganiem za marchewką na kiju i robieniem dobrego wrażenia zdawało się już nie być jakiejkolwiek ucieczki.

Pewną nadzieję dawały przez pewien czas ideologie, w szczególności ideologie skrajne zdawały się obiecywać tu jakiś potencjał przez swą amoralną perwersyjność, ta bowiem często mylona jest z niemaskowaną niczym rzeczywistością.  Wkrótce okazywało się jednak, że i one nie są niczym innym niż teatrzykiem dawno przebrzmiałych, zakurzonych, gdzieś z kąta wyciągniętych akcesoriów. Przebierankami za ułanów, husarzy, Słowian, powstańców, zakonników, albo kowbojów.. Wszystko to na nic, bo nie da się powtórnie uwierzyć w coś tylko dlatego, że się uzna, że to dla zdrowia pożyteczne. Dawna wiara tych, których usiłowaliśmy udawać w tych osobliwych rekonstrukcyjnych grupach dlatego tylko mogła być tak żarliwa, że nie wiedzieli oni o tym wszystkim co przyjdzie po nich. Nie da się na powrót zakochać w swojej pierwszej miłości w taki sam sposób, w jaki się był zakochał człowiek w szóstej klasie. Nie po tym, jak tamta – mająca już lat czterdzieści albo i więcej – stała się do głębi widoczną. Te desperackie próby by na powrót być takim katolikiem, jakimi byli katolicy przed reformacją, by na powrót być takim Słowianinem, jakimi byli Słowianie nim ich wymyślił Zbigniew Nienacki, wszystko to na nic.

Możesz człowieku kupić sobie w XXI wieku nawet pióro wieczne jeśli wola, codziennie napełniać je atramentem, chodzić w eleganckich butach i mieć biurko gdańskie w gabinecie, ale i tak nie będzie w tym nic więcej prócz pozy i logika rynku i autopromocji pożre każdą próbę takiego zadęcia. Żadne kursy strzelectwa, nożownictwa, pierwszej pomocy jadem węża, ani przetrwanie w dżungli z nożem własnej roboty, żadne zdobycie Korony Ziemi – kolekcji najwyższych szczytów co się wznoszą na wiele tysięcy metrów w górę, tam gdzie już całkiem nie ma po co iść i właśnie dlatego się jeszcze niedawno chodziło, żadne naturalne porody w wodzie, lub o głodzie, ani też żadne faszerowanie się ayahuascą w nadziei, że zobaczy się wreszcie cokolwiek czego bez niej nie widać – wszystko to nie mogło nas przybliżyć do tego realnego aspektu życia, który nie był pozorem, ponieważ gdy tylko stawało się to choć trochę prawdziwe, natychmiast ściągało na siebie uwagę, a w ślad za uwagą całą resztę. Ale i bez tego nie mogliśmy uciec od świata cywilizacji i pozorów w taki sposób, każda bowiem próba celowego odejścia była z definicji próbą odejścia tylko na chwilę, a zatem nieodwołalnie była tego świata częścią. W książce Piotruś Pan w jednej ze scen Piotruś prosi bohaterów, dzieciaki z dużego angielskiego miasta: a teraz uwierzcie na chwilę we wróżki. I w książce dzieciom się ta sztuka udaje. Jednak w prawdziwym życiu nie da się zapomnieć, że wszelkie te próby znalezienia Realności to tylko chwile urlopu. I zaraz trzeba będzie wracać i znowu obmyślać promocję.

Czym jest realność życia? Freud mówił o das Ding. To rzecz sama w sobie, poza czymkolwiek co możemy sobie wyobrazić. Poza językiem, poza nadawaniem znaczenia.

O co tu chodzi? Przyjrzyjmy się dzisiejszym paroksyzmom intelektów wokół problemu wirusa. Das Ding jest jak oko cyklonu cały czas nieruchome, spoczywające pomiędzy tymi rozszalałymi sporami. Jak Nieporuszony Poruszyciel daje im energię, samo nie będąc przez nie nawet muśnięte. Ileż to fantazji próbuje się dzięki temu wirusowi dzisiaj jeszcze sprzedać. Jedni komunizm – że oto wirus pokazuje słabości kapitalizmu. Drudzy wolnorynkowość – że oto pokazują się słabości państwa. Trzeci rządy silnej ręki – popatrzcie bowiem na to europejskie bezhołowie. Kolejni demokrację – bo zobaczcie jak to jednak te europejskie kraje sobie radzą. Ile to robią testów. A czemu my nie robimy? Ktoś ateizm próbuje tu sprzedać, bo spójrzcie na tych głupich i szalonych księży, co ludzi na zatracenie na msze wyciągają. A inni jeszcze Boga, bo oto módlmy się. Odwróćcie litery COVID, popatrzcie co wyszło.. Następni z kolei Naukę, bo tylko ona nas uratuje. Albo naukę podziemną – bo wiadomo, że to ta oficjalna wirusa zrobiła i pewno szczepionkę też już mają, nie wspominając przez grzeczność o wywoływaniu przez nią jak zwykle autyzmu. Działajmy! Pracujmy nad rozwiązaniem! – mówią jedni. Porzućmy wreszcie iluzję, że mamy na coś wpływ, popatrzmy jakie życie nasze kruche – przekonują inni. Patriarchat i jedzenie zwierząt jest przyczyną! – krzyczą jedni. Nadmierne uregulowania na branżę medyczną nałożono! – drudzy odpowiadają im na to. Każdy ma jakąś ideę, jakieś swe małe szaleństwo które próbuje przeciwstawić temu, co jest po prostu das Ding.

W każdym sensie, biologicznym, społecznym, symbolicznym i konstrukcyjnym nie ma bowiem nic bardziej idiotycznego, niż wirus. Jest tak prosty, że nie może być prostszy. Trudno nawet ponoć nazwać go życiem, bo nie jest to w ogóle organizm. I cóż on powoduje?

Że oto w wielkich korporacjach ludzie próbują pracować, lecz zza ich pleców w zdalnych sesjach na Skype wychodzą bawiące się dzieci. Rwą się misterne siatki biznesowych zależności. To, co jeszcze wczoraj było warte miliony, dziś staje się bezwartościowe, bo oparte było tylko na systemie wiary. Co zostaje? Realność życia.

Kiedy obserwuje się osoby trwale bezrobotne, zauważyć można kilka prawidłowości. Na przykład tę, że stopniowo człowiek uczy się zaspokajać swoje potrzeby w coraz prostszy sposób. Równie dobrze można pić jakiekolwiek piwo, palić jakiekolwiek papierosy, nie ma powodu przebierać się z dresowych spodni w wyjściowe, nie ma powodu wstawać, jeśli nie ma powodu wstawać.. I tak dalej. Stopniowo taki człowiek dostosowuje się do tego rytmu minimum, zaczyna znajdywać w nim pewien rodzaj spokoju i nawet satysfakcji, a w końcu okazuje się, że ten zewnętrzny rozpędzony świat w którym należy przebierać się w specjalne ubrania, jeść starannie przygotowane jedzenie, dbać o dom, mieć plany, wyrażać się entuzjastycznie o rzeczach bez znaczenia – że wszystko to jest przerażające i obce, a to co przyciąga to realność prostego życia. Z którego nie da się być dumnym, ale z którego nie daje się wyplątać, bo w ten zewnętrzny świat nie daje się już włączyć i w jego reguły na powrót uwierzyć. Ta realność świata własnego podwórka, ławki, papierosów na sztuki i dresowych spodni to właśnie to przerażające, bo pozbawione jakiegokolwiek pozoru das Ding.

Czy to właśnie nas czeka? Czy to czai się za tym wszystkim, co póki co przeżywamy? Dbaniem o bliskich, odkrywaniem że mamy dzieci, odkrywaniem, że naprawdę nie mamy o czym rozmawiać z członkami rodziny i ledwo możemy ich znieść..? A może jednak mamy i właśnie odkrywamy się na nowo?

Praca zdalna ma kilka zaskakujących właściwości. Po pierwsze praca wchodzi nam do domu. Zaciera się granica między czasem prywatnym a czasem firmowym. Po drugie jednak odkrywamy, jak wiele elementów tej pracy było pozornych. Jeśli wszyscy są tylko okienkami na ekranie, to czym tak naprawdę się różnią?

Trudno dziś powiedzieć, jak długo potrwa ta zaskakująca wszystkich, trochę groteskowa, trochę kuriozalna, trochę przerażająca, a trochę wyzwalająca sytuacja. Trudno powiedzieć w co się rozwinie. Już dziś w środku Europy zaczynamy rozważać problemy które jeszcze dwa tygodnie temu mogły być rozważane jedynie przez autorów scenariuszy katastroficznych filmów. Dość spojrzeć choćby na tę publikację, by się przekonać jak daleko odeszliśmy już od dawnego świata. Gdy się wczytać, das Ding jest już niedaleko. O czym jednak nie da się mówić, o tym trzeba milczeć. Już dziś ciekawe jest jednak nie tylko to, do jakich granic sytuacja ta się posunie, ale i to jak zdołamy znieść powrót do normalności gdy już ta normalność nadejdzie. Ile czasu nam zajmie, by na nowo uwierzyć we wróżki?

Psychologia i polityka: wstęp na końcu

Re-publikowane z bloga Autora pod tym samym tytułem.


« Epidemia w Summerhill O pandemii - z wypowiedzi pospiesznych »

komentarze

[foto]

1. The Thing • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-18 09:29:27

Das Ding przełożone na angielski, to, z dokładnością do etymologicznych germańskich rdzeni, The Thing. Jest film pod tym tytułem z 1982 r., jeden cykl Saturn-Pluton temu, polecam trailer, kto widział, to sobie przypomni:
https://www.youtube.com/watch?v=5ftmr17M-a4
Na Antarktydzie na stację dostaje się genetyczny czynnik - owe Coś -- pochodzący od Obcych, który ludzi (a wcześniej psy) zamienia w...
Po polsku tytuł "Coś". Piękna metafora "przemiany rzeczywistości".
(Był drugi film pod tym samym tytułem z r. 2011, ale przegapiłem i nie znam.)

[foto]

2. Mistrzowie samorozwoju, co mówią o...? • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-18 10:27:21

Jeszcze przy okazji. Czy Ktoś zna, czytał, słyszał, co o epidemii mówią mistrzowie samorozwoju lub rozwoju duchowego? Co to jest za doświadczenie i jak je przyjąć i "spożytkować" na Drodze?
(Przyszło mi na myśl i pytam, ponieważ Paweł na początku tego (znakomitego!) artykułu odniósł się m.in. do nurtów duchowo-rozwojowych.)
[foto]

3. Najbardziej przełomowe są... • autor: Aleksandra O-J2020-03-19 11:29:38

Najbardziej przełomowe są nie odpowiedzi, ale właściwie zadane pytanie...Bardzo ważne pytanie, Panie Wojtku , bardzo wielki szacunek i i z serca- podziekowanie!
Czy Ktoś zna, czytał, słyszał, co o epidemii mówią mistrzowie samorozwoju lub rozwoju duchowego? Co to jest za doświadczenie i jak je przyjąć i "spożytkować" na Drodze?
Tak, słyszałam, z najgorszego możliwego dla Taraki źródła-KK .Proszę również  wybaczyć nieudolności literackie, zapisałam kilka myśli oderwanych, kilka symbolicznych prawd tej sytuacji  :
-  Sytuacja dotyczy czegoś niewidocznego. Zabezpiecz się przed smiesznie małym. Zadaj się ze  śmiesznie małym. Weźmiemy pod uwagę albo się narażamy .Sprawdzian z pokory.  Zostaw swoje poczucie wielkości .Pokora. Dopuki jesteś taki wielki , wzniosły gwiazdorski, nadludzki,   rządzący wielką społecznością   - zdrowia nie będzie.  Zejdźmy z piedestału.Siedź na tym piedestale w domu, ty taki czysty świetny doskonały. Bo może się okazać, wbrew twojej woli i twemu spodziewaniu, że zarażasz czymś niebezpiecznym dla innych.

Choroba przenosi się przez kropelki śliny, czegoś bardzo twojego , osobistego.Przyjrzeć się sprawom bardzo własnym, bardzo osobistym , malutkim, (dla niektórych paskudnym:wymianie sliny i plynów)

Czy napewno jesteś taki doskonały, taki czyściutki  ?  To dodatkowo ślina, twoja bardzo osobista sprawa...hm, dobrze wiemy, jakie to mogą być własne osobiste sprawy.

-maski   rozważenie tego że czasami i dlaczego nosimy maski-  koniec udawania, rozważenie powodów noszenia maski. Co zasłaniamy: twarze .Co symbolizuje twarz-to co pokazujemy światu ?
- Izolacja- powoduje tęsknotę i doświadczenie braku , ból wskazuje n
[foto]

4. Sprawa dotyczy też... • autor: Aleksandra O-J2020-03-19 11:46:15


Sprawa dotyczy też tego co małe i jednocześnie uniwersalne, czym każdy może się zarazić
Analizując jako symbole główne punkty występujące w tej epidemii, można rozwinąć bardzo ciekawą dyskusję
Dodatkowo symbolika:
Mamy chyba problem z zestawieniem mszy, komunii, w ogóle czynności sakralnych – z rzeczywistością tak sekularną jak epidemia, obostrzenia sanitarne itp. Te kategorie zdają się radykalnie do siebie nie pasować.Ale wtedy trzeba postawić pytanie, co jest ważniejsze: realna, substancjalna i rzeczywista Obecność czy moja subiektywna pobożność-jej forma?

Sennik -szukanie znaczenia symbolu-sen  o epidemii, może być skutkiem nieakceptowania otaczającej daną osobę rzeczywistości. W ten sposób-przez obraz epidemii- dana osoba we śnie próbuje wyeliminować niechcianych ludzi  i zjawiska, których istnienia nie akceptuje w życiu codziennym.

5. Dlaczego podobały się nam te horrory, które się podobały? • autor: Young & Fraud2020-03-20 14:23:25

Do wspomnianego "Coś" ("Czegoś"?) Kinga, dorzuciłbym jeszcze "Martwe zło". Wg mnie filmy te temu tak szerokiej publiczności podobałysię, ponieważ potrafiły pokazać coś, co każdego z nas psychika wie (może nie zawsze świadomie) i chce (choć boi się) to widzieć, przetwarzać, pragnie to jakoś "oswoić". Czy się uda? Wątpię, ale pożyjemy, zobaczymy. Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono -podobno.

6. King, Ding, Thing, • autor: Young & Fraud2020-03-20 14:26:46

Zmieszało mi się "Coś" z "To" w powyższym wpisie. No coś takiego! Przepraszam. :)
[foto]

7. Może choć troszkę wykolei się ten chory pęd do posiadania • autor: Helka2020-03-24 11:35:17

rzeczy natychmiast. To kompulsywne pochłanianie dóbr - tylko żeby mieć.

Realność postrzegania życia jest w swojej istocie chyba bardziej kobieca niż męska. To są firanki wieszane w ruinach po wojnie, to są pierwsze wiosenne kwiaty w wazonie, przyniesione ze spaceru, to poród i bycie tu i teraz wymuszone przez niemowlę.
Męski jest wyścig zbrojeń, szybsze i nowsze samochody, telefony, gramofony czy wieczne pióra.
W mojej rodzinie czas społecznej kwarantanny został zawłaszczony przez najbardziej pierwotną rzeczywistość. Tylko jeden tydzień, w którym było: umieranie i śmierć, pogrzeb, pogodne wspomnienia dotyczące zmarłego, ważne spotkania rodzinne ponad podziałami,  armagedon w pracy, opieka nad niepełnosprawnym członkiem rodziny, poważna awaria pieca, która zmusiła nas do życia w salonie przy kominku, awaria wodociągu. W tym całym spiętrzeniu odpuszczenie sobie zbędnych czynności poza domem było błogosławieństwem. Ponownie pokazało nam siłę wspólnoty, wewnętrzne wsparcie, pogodę mimo straty i spokój wynikający z zajmowania sprawami tylko istotnymi. Kiedyś sporo wakacji spędzałam na pól-surwiwalowych wyprawach; rozgorączkowany mózg bardzo leczy sprowadzenie życia do najprostszych spraw: woda, ognień, pokarm i najprostszy dach nad głową.

@Aleksandra O-J znalazłam takie coś w necie:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=38&v=7FHZl9bfZZg&feature=emb_logo

8. przekazy • autor: Vivien2020-04-03 14:27:08

Czy Ktoś zna, czytał, słyszał, co o epidemii mówią mistrzowie samorozwoju lub rozwoju duchowego? Co to jest za doświadczenie i jak je przyjąć i "spożytkować" na Drodze?
Nie wiem, czy Elę Nowalską i jej przekazy  można zaliczyć do tej "kategorii", ale o takich zdarzeniach w przekazach mówiło się od dawna- że idzie wielka fala transformująca życie na ziemi, że jednych ona poniesie, innych potopi...
Powiedziano, że została uruchomiona procedura, której nikt nie zatrzyma (trochę to przypomina ten wylany przez Anuszkę olej słonecznikowy ;-)), a która ma służyć temu, żebyśmy zaczęli inaczej funkcjonować. 
Nawet ostatnio pojawiły się sugestie, że to, co teraz się dzieje, jest "czymś zamiast wojny", że możemy jej uniknąć, bo mamy zupełnie inne zagrożenia. To, tak, jak w Twojej Wojtku wizji- że oto nadciąga wielka burzowa chmura, która spycha inną chmurę...
Jeden z ostatnich przekazów jest tu:

http://www.nowalska.pl/wirus/
i jeszcze pozwolę sobie wkleić fragmenty innego przekazu (też jest na stronie Eli):
.../.../
Tu zachodzi transformacja! W wielu zakresach okazuje się, że wiele spraw będzie ludziom z rąk się wymykało. Okazuje się, że będą gubili spokój wewnętrzny, nawet stracą swoje spokojne tu bycie. Ale celem jest nie ich karanie, ale żeby zajęli się tą wyjątkową, istotną pracą budowania przestrzeni więzi wzajemnej, zrozumienia człowieka z człowiekiem. By zrozumieli, że tutaj musi być inaczej, czyli lepiej. Nieprawda musi zamienić się w prawdę./.../

To początek drogi. Nikt nie chce, by człowiek chorował. Nikt nie chce, by tracił. Nikt nie chce.  Muszą jednak przejść ludzie s

9. przekazy-cd. • autor: Vivien2020-04-03 14:29:47


To początek drogi. Nikt nie chce, by człowiek chorował. Nikt nie chce, by tracił. Nikt nie chce. Muszą jednak przejść ludzie system transformacji!

Wciąż słyszycie obiecanie – wojny nie będzie. Okazuje się, że burza wewnętrzna w ludziach powstaje. Zadrżała energia, faluje, pulsuje. Zaczynają się zastanawiać, co stanowi w gruncie rzeczy dla nich prawdę. Szukają mądrości, metody nowej. Okazuje się, że przy wszystkim ważnym, najistotniejsze jest życie, życia chronienie, że istotne jest nie zabieranie, ale dzielenie się, jak kromką chleba, którą jeden drugiemu podaje.

Transformacja – nie bądźcie zaszokowani zdarzeniami, które dotyczą waszej przestrzeni. Wy zrozumcie te zdarzenia. Nie ma przypadków! Możecie się doszukiwać, kto, co zrobił, ale przypadków nie ma.  Istnieje tendencja, trzeba nadrobić to, co umknęło. Trzeba zwyciężać. Transformacja Ziemi, transformacja człowieka. Oby to wszystko działo się w miarę łagodnie. 

Ta sytuacja, którą teraz macie, nauczy wiele człowieka. Okaże się, że trzeba wiele pozmieniać. Ale również ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest to, co się nazywa wewnętrzną przestrzenią każdej Istoty. Nie mogą ludzie wciąż tkwić w tej energii, wibracji niekoniecznie czystej, niekoniecznie silnej! Muszą z niej wyjść! Czasami to się dzieje krzykiem rozpaczy, czasami wolną wolą, a czasami z uśmiechem na ustach. Czasami sytuacja zmusza, bo innego wyjścia nie ma.

Muszą się zmienić. Coś musi zaistnieć nowego w ludziach. Coś musi w nich się rozpalić, jak Światło./.../


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)