Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 lipca 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna Sezon drugi (odcinków: 82)

Dawne piosenki — tanga PRL-u

Kategoria: Twórczość

« Poziomki Poprzednie wcielenie M. »

          Bardzo lubiłam tańczyć tango, jednak było ono dla mnie zawsze tańcem solo. Para krążyła wokół siebie próbując wywierać na partnerze-partnerce/ przeciwniku-przeciwniczce swoje wrażenie, ale był to popis dwóch solistów, nie pary. Tango widziałam wówczas jako dwa rodzaje tańca: tzw. tango-przytulango, czyli para wciśniętych i wpakowanych w siebie osób, ucieleśnienie: „dwa ciała jedna dusza” lub właśnie popis dwojga solistów. Zresztą tak dzisiaj się tańczy na dyskotekach: parami ale oddzielnie. Kiedyś było to rzadkie, wbrew modzie, ale niesłychanie pociągające. Specyfika tańca wymagała, żeby pary od czasu do czasu łączyły się z sobą, zanim się rozejdą w tanecznych ewolucjach. Rock zmienił to wszystko, ale było już znacznie później.

         Podobieństwo zmienności nastrojów tanga w dzisiejszych utworach rozrywkowych chyba tylko występuje w modnych połączeniach rapu z stylizowanymi utworami muzyki klasycznej.

         Tango dla mnie było zawsze ekscytującym rytmem, pulsującym pod zwodniczo powolną melodią i  banalnymi słowami – im głupsze były te rymy, tym bardziej ich zadaniem było ukrywanie istotnego przesłania... Jako taki zestaw pasowały do rzeczywistości powojennych lat pięćdziesiątych i początku sześćdziesiątych. Wszyscy, nawet dzieci myśleli wtedy takimi skojarzeniami przeciwstawnych rzeczy; nikt nie uważał mówienia wprost za jakąś zaletę. Wprost mówiła propaganda, często okraszając tezy banalnymi ozdobnikami – jak w tekstach tang. Życie pulsujące pod słowami, których się używa należało do świata, którego sens jest raczej zakrywany niż odkrywany. Nikt normalny nie używał wielkich, patetycznych słów, którymi dziś najeżona jest każda reklama lub wypowiedź polityka. Takich słów się nie wypowiadało i nie myślało nimi. Budziły niepokój, jeżeli ktoś używał je na serio w normalnej rozmowie. One pasowały wówczas do przemówień i właśnie tang, choć były to całkiem inne słowa.

         Może to, co napisałam jest zbyt zawikłane dla dzisiejszego pojmowania rozmaitych rzeczy, uwielbiającego uproszczenia, podsumowania, łatwiznę. Jednak istnienie tego podskórnego nurtu w mowie, śpiewie i piśmie było bardzo ważne w codziennej siermiężności życia i dodawało atrakcji, pieprzyka każdemu kontaktowi werbalnemu. Zachowywaliśmy się (mówię o nas, młodych) jak dziewczyna po pierwszej rance z chłopakiem, przywołująca z pamięci jego słowa, wszystkie te głupoty, które plótł czasem bezmyślnie i zastanawiająca się nad tym, „co on przez to chciał naprawdę powiedzieć”.

         Furorę robiła wtedy Sława Przybylska, która śpiewała wiele tang. Tango „Już nigdy” z dramatycznym: ... dla nas nie ma już dróg... wyciskało z moich oczu łzy, podobnie jak „Tango notturno” które zaczynało się frazą: ...w każdą noc złą i chmurną słyszę tango notturno... Nostalgiczna piosenka z filmu „Pamiętasz, była jesień”, albo pociągająca już samym swoim tytułem „Apassionata” nucona była w szkole, na przerwach i w domu przy odrabianiu lekcji, a śpiewane pełnym głosem na koloniach letnich przez samorodne kolonijne talenty. Dziewczynki z najstarszych grup pisały często do nich własne słowa.

         Nieodmiennie wzruszała dola nieszczęsnej „Rebeki”, a nawet rozrzewniały przedwojenne tanga, śpiewane przez Hankę Ordonówną „W tę noc upalną” czy „Ostatnia niedziela”, którą upodobali sobie samobójcy, jako tło żegnania się z życiem,  czy „Graj skrzypku, graj”, śpiewane przez jakiegoś tenora — staroświecko niemodne, owiane legendą, świadkowie czasów, które przeminęły.

Wszystkie je można posłuchać w składance You Tube zawierające 50 tang i tangopodobnych (mniej lub więcej) utworów. Był to czas, gdy z tangami eksperymentowano: zwłaszcza Sława Przybylska śpiewająca stare żydowskie piosenki upodobniała je do tang, a Agnieszka Osiecka nadawała ironiczny i kpiący z siermiężnych realiów i filozofii komunistycznej ton w „Siedzieliśmy na dachu”: ... Nie po to jest perfuma byś ją pił..., czy ...utyłeś mi mój łotrze, bo miałeś według potrzeb... Śpiewał je także Mieczysław Fogg: ... pamiętam twoje oczy dzikie z rozkoszy nieprzytomne..., a w jego spokojnym głosie bynajmniej nie było żadnej dzikości, więc może był prawdą domysł, że to nie był mężczyzna dla niej...

         Z biegiem lat tango traciło na swoim znaczeniu, starzało się, najczęściej z powodu banalnych tekstów które zrosły się z melodią tak bardzo, że nie dawały się uwspółcześnić. Jednak powraca czasem w nowoczesnej odsłonie, niekanoniczne, jednak nawiązujące do dawnego klimatu — ostatnio w wykonaniu Adele.

http://www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw

         Kiedyś w czasie choroby słuchałam radia, stojącego obok łóżka dwukasetowego Grundinga i zapowiedziano „Supertango”. Była to melodia tak elektyzująca, kipiąca wyrwaną z niewoli instrumentów energią, wręcz wyszarpaną, że natychmiast postawiła mnie na nogi. Akurat miałam w domu wizytę lekarza, który krzyknął: niech pani to nagrywa natychmiast, to jest coś co każdego uleczy!

         Niestety kaseta z tym nagraniem została zalana w czasie pewnego kataklizmu spowodowanego przez sąsiadów z góry i przepadła nagrana na niej melodia. Już nigdy mnie nie uleczy. Pod hasłem „Supertango” w wyszukiwarce You Tube widnieją dwie pozycje: „Megapolis Super Tango” plus jedna „supertangox”, a nawet „libertango”  czy mocno dwuznaczne z powodu towarzyszącego mu klipu „Assassins tango” , ale niestety, nie są tą melodią. Możliwe zresztą, że krąży ona gdzieś, tylko spiker zapowiadający użył określenia supertango, a nie prawdziwej nazwy utworu. Sesja słuchania rozmaitych tang w wykonaniu instrumentalnym nie doprowadziła mnie do tego utworu, którego pierwsze takty, choć w każdym tangu energetyzujące tkwią we mnie do dziś.

         Kariera tanga wróciła poprzez prywatki stanu wojennego. Kiedy goście już się zeszli, musieli zostać do końca godziny policyjnej, a musieliśmy zachowywać się cicho, żeby nikt nie doniósł na milicję. Przez ile czasu można tańczyć szybkie tańce? Tango-przytulango nad ranem było to coś, czego się nie zapomina. Wszystkiego brakowało: snu, kartkowego alkoholu czy słodyczy, porządnych zakąsek, energii do życia i nadziei na rzeczy, które będą ekscytować. Tango odsuwało na chwilę depresję (która nie istniała wówczas jako termin czy nazwa), oswajało ją, dawało złudzenie, że smak życia, którego brakuje, być może jeszcze powróci, choć: ...Dla nas nie ma już dróg...

Ja przynajmniej jeszcze przed czterdziestką czułam się stara, zmęczona — o wiele bardziej niż dziś.

Babcia ezoteryczna Sezon drugi: wstęp na końcu

To jest ciąg dalszy, a wszystkie dalsze ciągi prowadzą nas niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli dojść. Więc wstępne ideolo pominę, możliwe, że zastąpię go posłowiem, o ile tego posłowia nie zapisze za mnie życie


« Poziomki Poprzednie wcielenie M. »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)