Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 maja 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 185)

Demony terapeutyczne
czyli powoływane na czas i do celów terapii


« Zwycięstwo głupoty w przyszłości Justyny Karolak o New Age »

Po książce Tsultrim Allione „Nakarmić swoje demony” i moich dwóch tu wpisach – „Tsultrim Allione. Karmienie demonów” i „Demony terapeutyczne czy demoniczne?” w Tarace pojawiła się podobna idea, przez Pati Parvati Becker: indiańskie niewidzialne pasożyty, przez tamtych zwane 'wetiko'. Oba rodzaje „bytów” da się zracjonalizować i zaliczyć do jednej kategorii: terapeutycznych wizualizacji.

Wizualizacje niewątpliwie działają: gdy wizualizujesz, praktykujesz z wizualizacjami, zmieniasz się i zmienia się to, co się z tobą dzieje, zmienia się jakoś twój los, a może zaledwie (lub: aż!) zmieniają się twoje nawyki, wdruki, sposoby bycia z chwili na chwilę, czyli cały wzór, który podtrzymuje twoje istnienie. Ale nie każdy ma dość mana, żeby skutecznie wprowadzać w real własne wizualizacje. Przeważnie skuteczniej działają te wizualizacje, które jakąś dawkę mocy przynoszą ze sobą. Np. gdy zada je osoba mająca autorytet. Albo mająca właściwość mówienia z mocą. Albo gdy stoi za nimi jakaś szkoła, np. jungowska lub mindellowska, lub tybetańska – ale to także jest przypadek autorytetu. Po prawdzie, praca z własnymi autorskimi wizualizacjami ma coś z wyciągania się z błota za własne włosy – ale niekiedy ta münchhausenowska sztuczka udaje się.

I u Tsultrim Allione i w przypadku wetiko, jest podobnie: terapeuta mówi: dlaczego u ciebie źle się dzieje? Ponieważ prześladuje cię pewien demon. (Dolegliwość zostaje zlokalizowana w zwizualizowanej postaci lub wyobrażeniu – w „demonie”.) Na tego demona jest rada: musisz go „nakarmić” w dalszym ciągu tej wizualizacyjnej praktyki (tak wg Tsultrim Allione), aż złagodnieje – lub ja, szaman/ka z ciebie je zdejmę (tak wg Pati Parvati).

Ktoś nastawiony bardzo sceptycznie i redukcjonistycznie powiedziałby, że jest to rozbudowane placebo. No ale placeba działają! Podobnie jak działają słowa, sugestie, hipnozy i kulturowe pranie umysłów.

Wniosek?

Taraka lubi i szanuje demony.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Zwycięstwo głupoty w przyszłości Justyny Karolak o New Age »

komentarze

[foto]

1. Stop :) • autor: Piotr Jaczewski2016-05-18 23:00:26

Chaos mentalny, niekoniecznie twórczy, powstaje, gdy dwa różne typy doświadczeń wrzucisz do jednego worka pomimo znaczących różnic, To z jakiej odległości różnice są  widoczne i mają znaczenie - to rzecz dyskusyjna. W worku pojęć pt. wizualizacje terapeutyczne, są sprawy opisujące pewną rzeczywistość np. problemy przeżywamy JAK  demony, a są takie budujące pewien tok rozumowania i zachowania: mam sposób na uwolnienie Ciebie od zgubnych wpływów, BO świecie są demony. Są symboliczne metody za pomocą których zwraca się na emocjonalne, mentalne, społeczne różnice w doświadczeniu. I są zdania zacierające niedookreślone i płynne granice percepcyjne i zastępujące je  twardym, wygodnym grupowo, nakierowanym pośrednio na własny zysk, usztywnionym poglądem odgrywającym się na słabościach poznawczych drugiej strony.I jakkolwiek w worku wydają się one podobne, jakkolwiek różnice pomiędzy nimi wydają się niewielkie, to w dłuższej perspektywie, oglądane z bliska dzieli je kosmiczna przepaść. I są mosty, które prowadzą donikąd.. 

2. To nie placebo i nawet nie wizualizacje ! • autor: Nierozpoznany#87012016-05-19 08:45:43

Te pasożyty rzeczywiście istnieją. Wie to każdy kto zajmuje się bioenergetyką. Wbrew temu, co pisze pan Piotr nie ma wielkiej różnicy między tym: czy te "demony" postrzegamy jako byty zewnętrzne czy wewnętrzne. Rozwinę temat później, bo teraz nie mam czasu.

3. Obiecałam komentarz, • autor: Nierozpoznany#87012016-05-21 09:05:55

a nie mogę się za niego zabrać, bo tematyka jest przeogromnie szeroka  i nie wiem  jak do niej podejść, bo nie zmieszczę jej w komentarzu. Może więc tutaj krótko napiszę tylko co miałam na myśli powyżej.Napisałam w odpowiedzi na uwagi Pana Wojtka, że to nie placebo i nawet nie wizualizacje. To są autentyczne, realnie istniejące zaburzenia w energetyce  danej osoby, które ujawniają się po wypiciu naparu tej rośliny,albo innych roślin o podobnym działaniu. Takie sposoby dotarcia do nieświadomych warstw ludzkiej psychiki były stosowane od wieków we wszystkich kulturach.:https://magivanga.wordpress.com/2012/08/16/srodki-psychodeliczne-w-psychoterapii-i-samoeksploracji/. Nie są to jedyne sposoby dotarcia do nieświadomych warstw psychiki. Służą temu również np. techniki transowe, oddechowe, psychoanaliza ,hipnoza, praca z ciałem. itp. Można stosować w tym celu również LSD.Te środki powodują, że omijamy mechanizmy obronne, które  blokują dotarcie do tych nieświadomych treści,  położnych czasami na bardzo głębokich poziomach nieświadomości. Zażycie środków psychodelicznych jest o wiele szybszym sposobem dotarcia do tych treści, niż np. psychoanaliza, której potrzeba czasami na to lat, a i tak nie zawsze się uda dotrzeć do tych najgłębiej ukrytych. Podobnie, po zażyciu środków psychodelicznych też nie zawsze ujawniają się zaraz wszystkie ukryte treści. Czasami potrzeba całej serii takich sesji, by zlikwidować mechanizmy obronne i dotrzeć do nich.Podczas działania tych środków mogą pojawiać się różne przeżycia estetyczne, emocjonalne, mistyczne,.
Napisałam też, że to nawet nie jest wizualizacja; mając na myśli to, że opisany przez autorkę obraz wyglądu tego pasożyta nie był jej świadomą, intencjonalną  wizualizacją, lecz symboliczną reprezentacją jej problemu, który się jej tak objawił, tak go jej podświadomość pokazała. Samo poznanie, uświadomienie sobie swojego problemu, i symboliczne go wydalenie z siebie, jakie miało miejsce w opisanym wypadku, na pewno może mieć uzdrawiający wpływ. Podświadomość przemawia do nas symbolicznie. Ta dyskusja i opór, który opisuje autorka, to dyskusja pomiędzy dwiema częściami jej podświadomości, które nie mogą dojść do porozumienia miedzy sobą, ale opór jednej części  został pokonany.Napisałam też, że nie ma aż tak wielkiej różnicy co do skutków, czy ten pasożyt pochodzi z zewnątrz, czy pochodzi z wewnątrz, ustosunkowując się do tego co napisał Pan Piotr, ale będę mogła to wyjaśnić dopiero, jak ktoś coś napisze, bo mnie zaraz wytnie,a nie mogę pisać trzeciego komentarza pod spodem.
PS: Mój komentarz dot. procesu opisanego przez Panią Pati Parvati Becker. Nie znam natomiast książki Tsultrim Allione i nie wypowiadam się na jej temat.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)