Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 sierpnia 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Depresja

Kategoria: Zdrowie i medycyna
Tematy/tagi: depresjasamobójstwo

« Czy ayahuasca przemieni nas w dobrych? Bóg, kasa i smutek »

Przedwczoraj umarł Robin Williams. Popełnił samobójstwo. Jak zwykle w takich razach media wyjaśniały ten czyn „depresją”. Depresja przez to stała się nagle aktualna, jako sprawa, jako zjawisko.

Na poziomie fizjologii depresja jest objaśniana niedoborem serotoniny, neuroprzekaźnika, który albo jest niedostatecznie produkowany przez komórki mózgu, albo zbyt szybko „zwrotnie wychwytywany”.

Ale czy ta jednostka chorobowa – depresja – nie polega na zbyt skwapliwej medykalizacji problemu, który nie całkiem należy do medycyny: problemu takiego, że niektórym ludziom zdarza się, że nie radzą sobie z życiowymi wyzwaniami i trudnościami? Bo być może chcemy wykorzystać medycynę, z jej potężnym aparatem pojęciowym i organizacyjnym, do załatwienia problemu, który nie całkiem jest medyczny?

Depresja w swojej skrajnej postaci skutkuje tak, że człowiek przestaje chcieć żyć. Samobójstwo wtedy wydaje się – i to jasno! – czymś lepszym niż życie w męce. Przypadek Robina Williamsa pokazuje, że tego stanu nie leczą ani pieniądze, ani sukcesy, ani społeczne uznanie. Williams to wszystko miał i to w nadmiarze dla większości z nas niewyobrażalnym. Używając buddyjsko-wcieleniowej metafory, należał do „świata bogów”. A jednak wolał umrzeć. Mając te materialne i społeczne środki, które miał do swej dyspozycji, mógł robić wszystko. Wolał umrzeć.

Naukowo-medyczne objaśnienia depresji czyta się drętwo i w gruncie rzeczy niewiele one objaśniają. Jakiś chemiczny defekt w mózgu. Do tego nie całkiem wiadomo, co go powoduje i dlaczego, oraz dlaczego zdarza się, że zjawia się (ten defekt) bez powodu, jako tzw. depresja endogenna, czyli bez przyczyny. I potrafi zabić.

Tych niejasnych spraw jest wiele. Wypiszę kilka pytań, które chciałbym przedyskutować:

Jak depresja wiąże się z ezoteryką? Czy znasz i możesz wskazać książki lub strony, gdzie próbowano wyjaśnić depresję symbolicznie? Astrologicznie? Lub przez archetypy? Przez doświadczenia podprogowe, albo dziecięco-zapomniane, albo inkarnacyjne? Jako walkę demonów lub z demonami?

Czy gdzieś są próby uzdrowienia depresji (lub: uwolnienia się od depresji) inne niż fluoksetyna lub citalopram? – Psychoterapeutyczne, szamańskie, religijno-ceremonialne? Inne?

Czy depresja ma coś pozytywnego?



Oryginał: ludziepsy.pl

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-08-14)



« Czy ayahuasca przemieni nas w dobrych? Bóg, kasa i smutek »

komentarze

[foto]

1. Problem na czasie • autor: Kahuna2014-08-13 14:22:14

Dołączam się do pytań, szczególnie dwóch ostatnich. 
[foto]

2. może taka lektura... • autor: Maciej Nabiałek2014-08-13 14:25:15

Może należało by sięgnąć do książki Stefana Chwina "Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni" autor poszedł w temacie dalej i napisał kolejną książkę "Samobójstwo i grzech istnienia"  http://culture.pl/pl/dzielo/stefan-chwin-samobojstwo-jako-doswiadczenie-wyobrazni nie czytałem tych książek ale wydają się być ciekawym materiałem poznawczym.
[foto]

3. to jakiś trop • autor: Kahuna2014-08-13 15:13:27

"Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni" właśnie zakupiłem. Przeczytam to chętnie udostępnię zainteresowanym tematem. 
[foto]

4. Depresja • autor: Przemysław Kapałka2014-08-13 15:25:54

Nie wiem, czy to, co przechodziłem, to była depresja, ale z tym rozpoznaniem miałem już skierowanie do psychiatryka. Jedyne środki, jakie w tym czasie wziąłem, to były dwa zastrzyki na uspokojenie. Resztę załatwiłem innymi metodami. Czy miała coś pozytywnego? Wtedy, kiedy dostawałem to skierowanie, wywalało ze mnie najgorsze obciążenia, jakie miałem, co do których nie wierzyłem, że dam sobie z nimi radę. I ogólnie był to milowy krok do uwolnienia od różnych obciążeń, o których nie chcę pisać. Ale za odpowiednio dużą cenę. Czy coś z tego można przenieść do ogólnych praw - nie wiem.

5. Jestem bardzo zaskoczona... • autor: Nierozpoznany#15472014-08-13 16:37:18

Jestem bardzo zaskoczona pomysłami na leczenie depresji archetypami, astrologią, ezoteryką itd. Moje obserwacje wskazują na to, że najlepiej pomagają na depresję znane od wieków sposoby. A osób w depresji lub przynajmniej w silnych stanach depresyjnych znam wiele włączając w to samą siebie. Ezoteryka niestety mi zaszkodziła, podobnie jak religia(dzisiaj to wiem). Nie mówię tu o relacji z Bogiem i modlitwie bo to zdecydowanie pomogło wręcz uratowało. 
Wiem, że są różne rodzaje depresji. Koleżance diagnozowali raz taką raz inną i cągle zmieniali lekarstwa. W rezultacie nie wiadomo czy bardziej zaszkodziły czy pomogły. Dołożyli na dodatek elektrowstrząsy.
Ja bym sprawę rozpatrywała raczej biorąc pod uwagę nową biologię i przekonania. Dla mnie recepta jest prosta i znana od wieków. Wiara, nadzieja i miłość, czyli wsparcie, pasja w naszym życiu, dobry związek, dobre relacje z ludźmi, harmonia na co dzień. 
Osobiście żadnych lekarstw nie zażywałam . Nie znałam się na tym i nie miałam zaufania do lekarzy. Może w tym braku wsparcia miałam szczęście. Przeszłam wszystko na" żywca" (świadomie)i nie obawiam się, że za dużo leków stosowałam. A teraz widzę, jak wielu ludzi ma problemy ze sobą. Zagłuszają to na różne sposoby. Wszyscy jesteśmy uwikłani a zewnętrznym objawem naszych poplątań jest depresja, rak i wiele innych chorób.

6. Hillman o depresji • autor: Nierozpoznany#1252014-08-13 16:55:06

Odnośnie ostatniego pytania - Hillman dostrzega w depresji pozytywne aspekty: http://www.achangeinthewind.com/2013/03/be-true-to-your-depression-james-hillman.html

7. Serotonina • autor: Manna2014-08-13 17:04:36

jest ważna. Psychiatra, nie będący jednocześnie psychoterapeutą zawsze przepisze lek zapewniający ten "wychwyt zwrotny" serotoniny. Ale już ktoś o kompetencjach psychoterapeuty, z lekiem lub bez niego - będzie pracował z klientem z depresją przy pomocy psychoterapii właśnie. Każda szkoła - z szeroko rozumianego nurtu psychologii humanistycznej - ma tu swoje narzędzia (nie wiem tylko jakie ma klasyczna psychoanaliza), pozwalające najlepiej wejść w świat klienta, poznać ten świat  i  poszukać powodów, dla których jakiś aspekt klienta nie chce żyć.
Często z lekiem "serotoninowym" wychodzenie z depresji idzie szybciej. Ale nie zawsze.
Najlepsza definicja depresji z jaką się spotkałam, to zdanie Alice Miller, że "depresja to zaniechane działanie". Jeśli rozumie się to zdanie szeroko, niemal metaforycznie, stanowi dobrą inspirację.
Bardzo pomocna jest też analiza błędnych przekonań, w której specjalizuje się cbt czyli terapia kognitywno-behawioralna.
A wiedza psychoterapeuty o archetypach, astrologii, ezoteryce też jest potrzebna - w świecie klientów przekonania wynikajace z tych sfer zajmuja często wiele miejsca, trzeba się więc umieć do nich odnieść, szukając tego, co będzie wspierało życie.
Podobnie z modlitwą - jeśli jest dla klienta w ogóle ważna, będzie wspierała zdrowienie.

[foto]

8. Swoimi słowami? + Więcej. • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-13 18:01:42

Do Jakuba Kamińskiego: Czy mógłbyś opowiedzieć idee z tamtego tekstu swoimi słowami?

Przy okazji: Kiedyś, nie pamiętam gdzie, czytałem rozważania, dlaczego depresja istnieje z genetycznego punktu widzenia? Jeśli (jak prawie wszystko w nas) jest "zakodowana" przez geny, to dlaczego nosiciele tych genów, ewidentnie szkodliwych, jeszcze co do nogi nie wymarli razem z tym genami? Co podtrzymuje depresję przy (genetycznym) życiu?
Jeszcze raz dla jasności: Dlaczego istnieje gen, który wyraża się jako niechęć do życia?

Trzecia sprawa: ostra depresja prowadzi do samobójstw. Przeważnie depresja jest łagodna i przewlekła. Polega na tym, że komuś niczego sie nie chce, nie ma siły ani wiary w swoje siły, jest pesymistyczne nastawiony, bojaźliwy, wycofany, pełen smutku i żalu, nisko siebie ocenia, nie inspiruje innych ani nie obdarowuje ich swoją energią, bo jej nie ma, itd. Taka wegetacja, życie przykręcone (jakby jakimś pokrętłem) do minimum. Od tego robią się choroby somatyczne, często trudne do odróżnienia od "gołej" psychicznej depresji. Są depresje zbiorowe, jak ta przedstawiona w końcowej scenie "Wesela" Wyspiańskiego, albo w "Tangu" Mrożka, gdzie w końcu przychodzi Edek zrobić porządek.

Do czego zmierzam: śmierć Williamsa uprzytomniła mi, że depresja jest czymś tak powszechnym i przenikającym świat w którym żyjemy, że nie można zostawiać jej psychiatrom i biochemikom. Zainteresowały mnie świadome i symboliczne sposoby dawania odporu temu demonowi.
[foto]

9. Pustelnik • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-13 18:05:10

Dzisiaj, kiedy zacząłem temat depresja, wyświetla się u mnie jako karta sesji, w prawym górnym rogu, Pustelnik:
Pustelnik
[foto]

10. spiritual emergency • autor: ALiv2014-08-13 18:29:26

Mam gdzieś artykuł/publikację na ten temat napisane przez psychiatrę, jak znajdę to zaraz wrzucę...oprócz tego już wcześniej czytałam o tych sprawach, i wiele razy trafiłam na termin "spiritual emergency", odnośnie depresji jak i zaburzeń dwubiegunowych. Oczywiste jest, że nasze ciało reaguje na nasze stany myślowe i stan duchowy, więc brak serotoniny też jest jakimś stanem wywołany. "Fizyczna" depresja odzwierciedla tę duchową, jakieś przejście, coś do przetrawienia. 

Edit: na jednej z moich zaznaczonych stron w temacie: (...)Dr. Miller is Professor and Director of Clinical Psychology at Columbia University, Teachers College, where she founded and directs the Spirituality Mind Body Institute. She is also the Associate Editor of Psychology of Religion and Spirituality and Co-Founder and Co-Editor-in-Chief of the new journal Spirituality in Clinical Practice.

During her presentation, Miller shared that a ten-year study on religiosity and major depression revealed that despair was often correlated with spiritual awakening. She mentioned that those on spiritual quests sound very similar to those suffering with depression.

“Suffering,” Miller said, “is a direct porthole to spiritual awakening. Spirituality and depression are essentially one journey. And those who experience spiritual awakenings are ninety percent less likely to suffer depression again.”

[foto]

11. Szybkie tłumaczenie na... • autor: ALiv2014-08-13 18:51:05

Szybkie tłumaczenie na kolanie! 


Dr Miller jest profesorem oraz dyrektorem Psychologii Klinicznej na Columbia University, Teachers College, gdzie stworzyła i prowadzi Spirituality Mind Body Institute. Jest także współredaktorem Psychology of Religion and Spirituality, i wpółtwórcą i redaktorem naczelnym nowego magazynu, Spirituality in Clinical Practice.

Podczas swojej prezentacji, Miller ujawniła, że trwające dziesięć lat badania w temacie religijności i ciężkiej depresji wykazały, że stan rozpaczy/desperacji jest często powiązany z duchowym przebudzeniem. Wspomniała także, że doświadczenia osób podejmujących poszukiwania duchowe i tych cierpiących na depresję wyglądają bardzo podobnie.

 “Cierpienie”, jak mówi dr Miller, “jest bezpośrednim portalem do przebudzenia duchowego. Duchowość i depresja są w rzeczywistości tą samą podróżą. Ci, którzy doświadczą przebudzenia duchowego, mają 90 procent szans na to, że ich depresja nie wróci.  

12. Przyczyna depresji... • autor: Nierozpoznany#61032014-08-13 18:51:33

uwazam ze jest karmiczna. Jesli jakas osobowosc twojego ducha nazywala sie np: Darth Vader I zniszczyla planete albo kilka planet zadajac cierpienia mentalno-psychiczne milinom stworzen, ten dlug kiedys trzeba bedzie splacic.

Cierpiac na depresje taka osoba splaca ten dlug.

Sa rozne sposoby splacania dlugu, mozna zostac swietym albo umrzec na krzyzu za ludzkosc. kazdy szanujacy sie swiety byl kiedys niezlym przestepca:)

Hellinger nazywa samobojstwo pieknym aktem gdzie kat kladzie sie kolo ofiary.


13. Depresja • autor: Nierozpoznany#83972014-08-13 19:01:07

witam. podpowiadam, bez komentarza, gdzie można szukać rozwiązań  :
Siergiej Łazariew "Diagnostyka karmy". Pracuje z tą informacji już drugi rok. Trudne i może dlatego działa? Pozdrawia. No i jeszcze ustawienia systemowe Berta Hellingera. Też działa. Sprawdzone



[foto]

14. Ludzie Psy, Peszek • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-13 19:31:26

Dodałem "Ludzie Psy" Marii Peszek, na końcu tekstu, jako wideoilustrację do depresji.

15. Psychologia archetypowa a depresja • autor: Nierozpoznany#1252014-08-13 19:53:54

Do Wojciecha Jóźwiaka: link podesłałem jako ciekawostkę, inny punkt widzenia. Nie próbuję nawet referować teorii Hillmana - nie czuję się w temacie kompetentny. Tym bardziej, że jeden z autorów Taraki - Tomasz Stawiszyński jest jednym z najbardziej znanych propagatorów jego myśli. Zresztą TS przedstawił spojrzenie James'a Hillmana na depresję w tekście "Witaj smutku"
[foto]

16. Stawiszyński o Hillmanie i depresji • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-13 21:35:09

Nie znałem tekstu i teraz na świeżo przeczytałem. Bardzo dobry! Od razu wkleiłem link do Taraki:
Tomasz Stawiszyński. Witaj smutku (→ Pytania i granice)

17. Moja nie kończąca się depresja • autor: Nierozpoznany#77232014-08-13 21:36:05

Moja depresja wiele lat temu nie była doleczona farmakologicznie (żeby się nie uzależnić).
Męczyłam się przez wiele lat aż trafiłam na bardzo dobrego lekarza. Długo miałam dobierane leki aż udało się znaleźć właściwe  lekarstwo. Już się tak nie męczę i żałuję ogromnie, że nie udało się wcześniej. Jeśli chodzi o transformację podobno i poniekąd związaną z depresją to dopiero po uspokojeniu wszystkich objawów somatycznych i innych zdołałam zauważyć jakieś pozytywne zmiany. Ale może zadziałał tu po prostu czas...
Ela

18. Panie Karolu,wiedza systemowa... • autor: Nierozpoznany#15472014-08-13 22:05:35

Panie Karolu,wiedza systemowa jaką nabyłam nie mówi wg mnie o uwikłaniach karmicznych ale rodzinnych. Raczej powielamy wzorce naszych przodków a nie naszych poprzednich wcieleń. Proszę mi wskazać gdzie Hellinger mówi o spłacie długów karmicznych. Ja tego nie znalazłam, ale może za mało czytałam. John Whitington też o tym nie wspominał.
W rodzinie było coś nie właściwie, sumienie gryzło, wpadało się w depresje. Np ojciec zdradzał matkę, albo matka ojca. Nie było więzi, wrażliwi nie wytrzymywali i wpadali w depresję a dzieci naśladowały wzorzec. A potem się mówi, że depresja endogenna. Już u kilku osób zaobserwowałam, skąd ich depresja wynika. Co się działo u przodków. Niby ciepła rodzina a rodzice nie odzywają się do siebie n albo ktoś wykluczony np.

19. Tekst o Hillmanie • autor: Manna2014-08-13 22:07:34

rzeczywiście inspirujący, zwłaszcza dla kogoś kto nie ma depresji, a to coś, co potocznie nazywają ludzie "dołem", "deprechą", "złym nastrojem".
Zdanie: "Prawdziwa rewolucja zaczyna się tylko w kimś, kto gotów jest uczciwie przeżywać swoją depresję." jest fantastycznie uwodzicielskim konstruktem intelektualnym. Bo jeśli ją uczciwie przezywamy, to wybieramy odejście - nie ma podczas depresji dość przestrzeni i siły wewnętrznej, na zintegrowanie i przetransformowanie nowych jakości, które się pojawiają. Pojawiają sie dopiero kiedy zaczyna sie z niej wychodzić.
To, co napisałam odnosi się też do ustawień hellingerowskich, które bardzo cenię.

W każdym razie tak to widać z miejsca praktyka pomocy psychologicznej - sorry jeśli nie doceniam uroku koncepcji intelektualnych; )

20. Gosiu:) • autor: Nierozpoznany#61032014-08-13 22:39:15

Masz naturalnie racje. Hellinger nic nie mowi o karmie tylko o genaracyjnych uwiklaniach.

Ale trzeba sie teraz zastanowic jak to kandydaci do takich a nie innych specificznych uwiklan sa dobierani?

Bog rzuca koscmi I na kogo wypadnie?

Jest mozliwe ze zarabiamy na takie a nie inne uwiklanie.

pozdrawiam:)


21. W tym jak i w każdym innym przypadku trzeba oddzielić powód pierwotny od wtórnego • autor: Nierozpoznany#80162014-08-13 22:44:12

Wiele chorób, problemów spotyka nas z powodów wtórnych. Czyli przejętych jako wzorce czy skutki uwikłań i utożsamień. Na przykład na daną chorobę chorował rodzic albo ktoś bliski. I dziecko może przejąć tą chorobę. W podobny sposób może przejąć depresję, czy inną chorobę od osoby z którą jest uwikłana. W systemach rodzinnych nierozwiązane traumy, tragedie i podobne przechodzą na kolejne pokolenia. System wyznacza kogoś do reprezentowania danej sprawy, traumy. Po to żeby przez tą osobę od niej uwolnić system. Upraszczając, często dotyczy to wykluczenia. Jeżeli ktoś w rodzinie został wykluczony. To zwykle w kolejnym pokoleniu ktoś będzie reprezentował tą wykluczoną osobę. Tym samym w pewnym sensie będzie żył życiem tej osoby. I automatycznie może przejmować też jej cechy, choroby. Piszę o tym żeby uświadomić że często choroby czy problemy mają takie źródła. Umownie tu nazwałem je wtórne. W takim przypadku powody nie mają nic wspólnego z życiem danej osoby tylko innej. A terapia powinna polegać na uwolnieniu od tego uwikłania, utożsamienia, lub szkodliwego wzorca. Przyczyny pierwotne to przyczyny wynikające czy związane bezpośrednio z życiem danej osoby. Tu jestem skłonny wyjść od samego terminu czy opisu dolegliwości. Depresja, kojarzy mi się z presją niemożliwą do zrealizowania. Czyli na przykład duże oczekiwania powiązane z niską samooceną, brakiem wiary w siebie. W takim przypadku presja jest skierowana zwrotnie, do wewnątrz. Zamiast pchać do działania popycha do rezygnacji i wycofania. Innym określeniem opisującym to jest niemoc. Często mamy cele które są lub wydaje się nam, że są (wszystko o czym tu piszę jest na poziomie nieświadomym) złe, szkodliwe lub niebezpieczne. Na przykład powszechny problem stania się lepszym, bogatszym, szczęśliwszym czy zdrowszym od rodziców. Dla wielu to poważny problem, który jest równy zdegradowania rodzica, czy wręcz zdrady. A niemoc i niemożliwość realizacji chroni przed tym. A to prowadzi nas do korzyści. Największa, najbardziej powszechna i uniwersalna korzyść jaką mamy z chorób, nieszczęść czy wręcz tragedii jest zachowanie lub odzyskanie relacji, bliskości. Najczęściej jest to chory dziecinny sposób okazywania miłości, zabiegania o miłość i bliskość. Miłość jest źródłem i ujściem. Przyczyną i rozwiązaniem jest miłość. Miłość jest źródłem chorób, problemów i nieszczęść. Miłość chora, dziecinna, negatywna. I miłość jest rozwiązaniem i uwolnieniem od nich. Miłość dojrzała, zdrowa, pozytywna.

22. Nie chciałem mieszać dlatego osobno ten komentarz • autor: Nierozpoznany#80162014-08-13 22:55:59

To na co zwróciłem uwagę w przypadku Robina Williamsa to sposób w jaki to zrobił. Dla mnie pierwsze skojarzenie i logiczne, to że jest to demonstracja, krzyk, wołanie o coś. Może po prostu o miłość. Dawał innym radość, uśmiech. Dawał innym a jemu samemu tego brakowało. W każdym przypadku, a w jego przypadku szczególnie o wiele łatwiej i ze znacznie mniejszym cierpieniem by było nabranie się tabletek. Których miał duży wybór i zasoby. Ale w takim przypadku mogło by wyglądać i można by uznać że to jest zwykły przypadek przedawkowania. I być może tego nie chciał dlatego wybrał inny sposób.

23. Gosiu, Karolu, może w pewnym sensie oboje macie rację • autor: Nierozpoznany#80162014-08-13 23:05:33

żyjemy jednocześnie na wielu poziomach. I działają i wpływają na nas jednocześnie różne czynniki. System rodzinny oczywiście jest jednym z kluczowych czynników. Ale jest też coś takiego jak chociażby nasze przeznaczenie. Coś co dla mnie jest Duszą, Bogiem. Dla Hellingera Czymś, Tajemnicą (jak to nazywa) bo od jakiegoś czasu też zaczął wyczuwać i szukać czegoś więcej niż system rodzinny. A inni nazywają karmą. Ważne że są jeszcze inne, też większe, potężniejsze siły i wpływy na nas i nasze życie. Jesteśmy istotami o wiele bardziej złożonymi niż mamy tego świadomość.

24. Panie Karolu, Jak  ... • autor: Nierozpoznany#15472014-08-13 23:14:28

Panie Karolu, Panie Andrzeju
Jak   panowie dobrze wiecie są pewne lojalności systemowe i prawa miłości. Jeśli są łamane , konsekwencją jest choroba. Będąc na ustawieniach prowadzonych przez Hellingera błyskawicznie dotarło do mnie co jest moim uwikłaniem. Byłam tylko widzem i nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Na taką nie inną karmę ciężko pracują nasi przodkowie i my . Nikt nam karmy nie dobiera , tylko tworzą ją pokolenia a my to możemy zmieniać między innymi dzięki ustawieniom

25. nielegalne leczenie depresji • autor: Jerzy Pomianowski2014-08-13 23:34:39

W przypadku Wiliamsa może chodzić o depresję polekową. Czyli skutek zażywania przez wiele lat środków neurotoksycznych. Wiadomo że ćpał od dawna. Czy szamaństwo zna jakiś sposób na endogenną depresję? Być może, ponoć silne halucynogeny są w stanie pomóc w takich przypadkach.

26. Pani Gosiu, system rodzinny ma na nas i nasze życie ogromne wpływy ale są też inne wpływy • autor: Nierozpoznany#80162014-08-14 00:09:55

i niektóre z nich są o wiele potężniejsze. Powiedzenie że; przychodzimy na świat, zawiera w sobie prawdziwy opis rzeczywistości. Istnieliśmy przed tym życiem i będziemy istnieć po nim jako Dusze. Nasze życie tu na ziemi jest tylko kolejnym etapem istnienia i rozwoju Duszy. Rodzimy się mając swoją tożsamość, mając swoje przeznaczenie i spełnienie. Jak Pani wie nawet rodzeństwo, a nawet bliźniacy mogą mieć i często mają bardzo różne losy i życie. Mimo że pochodzą z tego samego systemu rodzinnego. Hellinger, przy całym szacunku dla niego, jego podejścia i otwartości na rozwój, dla jego wiedzy i dokonań nie jest wszystkowiedzący i nieomylny. On dopiero zaczynał przypuszczać o istnieniu czegoś więcej niż system rodzinny kiedy ja od dawna tego doświadczyłem, wiedziałem, znałem i co stosowałem jako technikę i narzędzie. Coś co ja nazywam Duszą, Bogiem. Tu cos na ten temat  http://www.taraka.pl/jestem_dusza_a_ty  A ci którzy mi to dali i mnie tego nauczyli znali to od bardzo dawna. Poza tym mało kto jest w stanie w pełni przyswoić jego przekaz ponieważ do tego trzeba mieć odpowiedni poziom świadomości. Jesteśmy  istotami o wiele bardziej złożonymi niż mamy tego świadomość. I wpływy na nas są o wiele większe i bardziej złożone.

[foto]

27. A góralom w Wiśle • autor: Michał Mazur2014-08-14 01:40:50

księża powiedzieli że za wyższe wskaźniki depresji i alkoholizmu w okolicy odpowiedzialna jest "okultystyczna" działalność Ochorowicza przed II wś.
Serio

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/1059278,ksieza-strasza-gorali-z-wisly-ochorowiczem-a-on-nie-zyje-od-100-lat,2,id,t,sa.html

28. dusza, miłość, karma • autor: Nierozpoznany#83972014-08-14 06:17:46


To wszystko występuje w systemie pola informacyjnego S. Łazariewa
[foto]

29. Depresja • autor: Bartosz Kazibudzki2014-08-14 09:26:10

Depresja i jej kolory - jakiś czas temu napisałem art jak to wygląda w energetyce, trochę naukowo, trochę po czarodziejsku :)

30. może to objaw, nie choroba • autor: Nierozpoznany#5352014-08-14 10:54:56

A może zespół objawów związanych z depresją to właśnie zespół objawów, a nie jedna i ta sama choroba. Tak jak gorączka nie jest chorobą, tak depresja może być tylko objawem spowodowanych różnymi dolegliwościami. Nawet nowotwory traktuje się obecnie jak różne choroby, a nie odmiany jednego "raka".
[foto]

31. Objaw. Medykalizacja • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-14 11:19:33

O-to-to, Pawle! Tym co mnie tknęło przy okazji depresji i śmierci Robina Williamsa byla medykalizacja. Co to jest medykalizacja? Że coś uznaje się za chorobę, klasyfikuje jako chorobę -- i kłopot z głowy! problem zostaje odesłany do fachowców, "niech lekarze się martwią". Tak się dzieje z zespołem objawów medykalizowanym jako schizofrenia (który gdzieś indziej bywa uznawany za powołanie szamańskie), tak samo się dzieje z zespołem objawów pt. "depresja" -- też zostaje zmedykalizowany czyli odesłany do fachowców-medyków, niech z tym się męczą.
Medykalizacja działa tak, że problem zostaje wyrzucony na zewnątrz. Depresja (lub coś innego) od tej chwili jest widziana jako coś zewnętrznego, jak jakieś "zwierzę" przychodzące z zewnątrz. Podobnie jak uznana choroba, np. grypa, polega na inwazji zewnętrznego "zwierzęcia" czyli wirusa.
Jak to się ma do Robina Williamsa? Tak, że może nie było osobno Robina Williamsa i jego depresji, tylko RW był swoją depresją.
[foto]

32. Do Bartosza Scalenie Duszy • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-14 12:30:19

Zanotowałem w bazie Taraki Twój tekst:

nowe znaleziska:
[foto]

33. przewlekła choroba duszy • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-14 13:00:05

Zgadzam się z tym, że depresja to raczej zespół objawów, a niżeli "klasyczna" choroba ...i chociaż zabrzmi to "nienaukowo" ...to wychodzi mi na to, że jest to objaw (objawy) przewlekłej choroby duszy...


P.S.

Robin Williams należał do moich ulubionych aktorów, ale nigdy mnie nie "rozweselał"...wszystkie jego role tj. wszystkie postaci, które odtwarzał odbierałem raczej jako smutne. Ten smutek tkwił gdzieś głęboko w nim...

pzdr

[foto]

34. Smutny Williams • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-14 14:01:52

Całkowicie się zgadzam! Robin Williams był aktorem charakterystycznym, ale nie komediowym w sensie "rozweselacza". Ja jego role też odbierałem jako smutne, podszyte tragedią.

35. Boruta, Dusza nie choruje, to jest straszne przekłamanie • autor: Nierozpoznany#80162014-08-14 15:19:43

jw.
[foto]

36. To co choruje? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-14 16:03:49

Jeśli dusza nie choruje, to co choruje? Przy depresji.
[foto]

37. Choroby • autor: Przemysław Kapałka2014-08-14 20:46:05

Ja bym powiedział, że właśnie dusza choruje.

Moje kryzysy (tak to określam) otwierały mi drogę do tego, co wcześniej było dla mnie niedostępne. Bez nich byłbym dziś godny pożałowania. Mimo to źle je wspominam i chyba to się nie zmieni.

[foto]

38. niekoniecznie w kwestii duszy • autor: Radek Ziemic2014-08-14 22:35:36

Jako że nie za bardzo wiem, czym jest dusza, to nazwałbym depresję, chyba przenośnie, nowotworem emocji. Bywają różne jego odmiany, także złośliwy, który uśmierca. 
Dwie uwagi, mam nadzieję, że na początek. 
Po pierwsze, na razie nie wiadomo (i być może się nie dowiemy), na co chorował / cierpiał Williams. W gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak depresja, są różne depresje i różne zespoły (na przykład zespół lęku uogólnionego, albo dystymia) i różne zaburzenia. 
Po drugie, to chyba nie przypadek, że kwestia depresji pojawia się w Tarace. Jakoś to się łączy - twarda ścieżka -- rozwój duchowy / osobowy -- wrażliwość -- depresja. (sądzę, że można by zrobić taki upraszczający podział: depresja / charakteropatia; to jest podział wstępny, nie twierdzę, że nie ma nic pośrodku, chodzi mi raczej o zbudowanie opozycji, ustawienie przeciwieństw). 
Jednak po trzecie - czy Taraka nie jest "depresyjna", niszowa, wycofana. (To tak nieśmiało w sprawie afirmacji depresji i jej afirmatywnego wymiaru: kryzys (lub jego uświadamianie) jako etap ku czemuś innemu). Depresja to także coś poniżej pewnego poziomu.
I już na koniec - choroba często jest kojarzona z cierpieniem. Nieważne czy jego przyczyny (jak nierzadko w przypadku depresji) są "nierealne".  
[foto]

39. jeszcze słówko • autor: Radek Ziemic2014-08-14 22:40:17

O piosence Peszkówny. Ona łączy to co depresyjne i odmienne, odrzucone, inne. Stąd przyszła mi myśl, że depresja jest, przynajmniej niektóre jej odmiany (lub objawy), nieświadomym samoodrzuceniem (samowykluczeniem). 
[foto]

40. Czy bardziej nowotwór, czy alergia • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 00:19:00

Pytanie, czy depresja jest podobniejsza do nowotworu (jak sugerujesz wyżej Radku Sceptyku) --- czy raczej do alergii. Nowotwór to "bunt na pokładzie": grupa komórek przestaje słuchać mechanizmów regulujących organizmów i rozmnaża się na własną rękę i bez ograniczeń, rujnując macierzysty organizm. Alergia (i inne choroby autoimmuniczne) to nadgorliwość układu odpornościowego, który atakuje własne tkanki.
W depresji umysł (świadomy i nie) atakuje samego siebie. Aż w końcu przeciwko sobie zwraca swoją agresję -- bo na tym polega samobójstwo.
Astrologicznie znaczące jest to, że Robin Williams zabił się podczas sprzężeń Plutona i Marsa, czyli tych które "wytwarzają" najwięcej agresji.
[foto]

41. Peszek • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 00:21:19

Peszek jest ewidentną i skrajną Czwórką-Tragicznym Romantykiem. Ten typ i jego "dynamika" mają wiele wspólnego z depresją.
Depresja jako samoodrzucenie i samowykluczenie -- kupuję to!

42. Trudny krok • autor: Nierozpoznany#83972014-08-15 04:10:54

zaakceptować depresję jako czasowe, jednak potrzebne "zawieszenie"/ 
" zresetowanie" / samoodrzucenie  / samowykluczenie - oczyszczenie. Depresja konkretnej osoby świadczy również o stanie jej otoczenia - najbiższych - no cóż, dalszych też - w przypadku osoby publicznej. Współodpowiedzialność.Nie jestem profesjonalistką, tylko praktykiem - amatorem. Interesujące - nikt nie podjął wątku S. Łazariewa. Jeszcze raz polecam. Warto nad sobą popracować.
[foto]

43. Łazariew • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 08:38:57

>>> nikt nie podjął wątku S. Łazariewa

Łazariewa jako autora nie znam/ nie znałem. Widzę, że ma sporo "zwrotów" w internecie. Zacząłem czytać od: Łazariew, Diagnostyka karmy w blogu swiatducha.wordpress.com. Ale widzę, że Łazariew (Сергей Николаевич Лазарев) to potężna firma, tzn. człowiek-firma. Polecam jako miejsce startowe stronę Сергей Николаевич Лазарев z dalszymi linkami:

Официальный сайт: http://www.lazarev.ru
Официальный сайт 2: http://www.lazarev.org
Об авторе: http://www.lazarev.ru/obavtore.html
Официальный форум: http://lazarev.org/ru/forums/
Сообщество ВКонтакте: http://vk.com/diagnostika.karm
Группа в Facebook: http://www.facebook.com/groups/LazarevSN
Книги Лазарева С.Н.: http://www.lazarev.ru/knigi.html


[foto]

44. Williams, czyli: coś jest chorobą, a choroba jak smok • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 09:03:48

Na stronie Rzeczpospolitej czytamy:

Zmarły przed kilkoma dniami amerykański aktor Robin Williams miał początki Parkinsona, przeżywał niepokój i depresję; nie był pod wpływem alkoholu w chwili popełnienia samobójstwa - poinformowała w czwartek żona aktora.

Susan Schneider w oświadczeniu napisała, że aktor "nie był gotowy do publicznego wyznania", że walczy z chorobą Parkinsona.

"Mamy nadzieję, że w obliczu tragicznego odejścia Robina inni znajdą siłę, by szukać opieki i wsparcia, którego potrzebują, by walczyć z wszystkim, co ich spotyka, by mogli mniej się bać" - oświadczyła żona Williamsa.

63-letni laureat Oscara, gwiazda takich filmów, jak "Buntownik z wyboru", "Good Morning, Vietnam", "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Fisher King", został znaleziony powieszony w poniedziałek w swym domu w północnej Kalifornii.

Williams nie krył, że walczy z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Próbował też z pomocą specjalistów walczyć z depresją.

Uderzyło mnie w tej notce to, że tak natrętnie chorowanie (lub problem psychiczny) nazywa tu się "walką". O Williamsie pisze się, że "walczył" lub nie mógł "walczyć" z alkoholizmem, narkotykami, depresją i w końcu z parkinsonem, a jego wdowa zaleca czytelnikom, żeby rozpamiętywali jego zgon, przez co zyskają bodziec do własnej walki.

Chyba miał rację Hillman cytowany przez Stawiszyńskiego (Witaj smutku), że coś nie tak z tą walką i że błądzimy, zrównując kłopoty psychiczne z chorobą, a chorobę ze smokiem, z którym zobowiązany jesteś walczyć.


45. zadziwiające i smutne • autor: Nierozpoznany#67322014-08-15 11:18:25

Z tego co napisaliście Wy i co zostało napisane oraz opowiedziane bardziej i mniej naukowo, wynika, że nikt nie wie co to tak naprawdę jest depresja, czy ona w ogóle istnieje, czy to choroba duszy czy ciała, ale na pewno jakaś destrukcyjna siła, doprowadzająca ciało do śmierci, najczęściej tragicznej.
Z mojego doświadczenia wynika Wojtku, że jednak jest to walka o odrobinę ulgi i światełko. Widać, że Williams imał się różnych sposobów. Podkreśla się alkohol i narkotyki bo to takie medialne i winę można jemu samemu wcisnąć, wszak sam sobie winien był, po co brał?
Tragiczne jest to, że to zjawisko jest postrzegane jako wyłączna sprawa dotkniętego nim i najczęściej kwitowane wzruszeniem ramion i "etam mógł poszukać pomocy", albo mógł pracować nad sobą, więcej, bardziej. Ktoś tu ładnie napisał o astrologicznym czasie kompletnie nie sprzyjającym. Może właśnie coś w tym jest?

46. Kochani wszystko tylko nie choroba duszy, przepraszam ale w tym punkcie wiem co mówię • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 11:56:28

Dusza to czysta dojrzała wiedza, świadomość, mądrość, miłość i siła. To jest całkiem inny wymiar i poziom istnienia. Nie da się tego, ja nie jestem w stanie wyjaśnić ale wiem że dusza zawsze jest i będzie w pełni zdrowa. Przynajmniej z naszej perspektywy. Po prostu to wiem. Jeżeli już to dusza może prowokować i tworzyć nasze choroby, które są potrzebne dla nas, dla naszych rodzin, dla naszego rozwoju, dla naszego zdrowia itp. Trudno mi odpowiadać na pytania typu czym jest dana choroba ponieważ zawsze do każdego przypadku podchodzę indywidualnie. Zawsze działam w ten sposób że tak prowadzę daną osobę że to ona sama odkrywa źródła swoich problemów, chorób i rozwiązania. Bo zawsze wychodzę z założenia że pełne informacje od danej osobie i danej sprawie ma dana osoba. Tyle że w swojej nieświadomości. Ja jestem tylko przewodnikiem idącym obok i pomagającym danej osobie szukać przyczyn, odpowiedzi i rozwiązań w swojej nieświadomości i nieświadomości systemu w jakim żyje. Optymalna terapia jest kiedy osoba wychodzi z przekonaniem że sama rozwiązała swój problem, znalazła drogę ku zdrowiu. Taka osoba oprócz rozwiązania problemu, rozwija się, zyskuje wiarę w siebie. I nie uzależnia się od terapeuty. Zawsze wychodzę z założenia że choroba, problem to posłaniec z ważną życiową wiadomością. Dotyczącą tego co w sobie, naszym życiu, relacjach mamy zmienić. Proszę mieć świadomość że sensem i powodem naszego życia jest rozwój. Rozwój często wymaga trudnego, ciężkiego treningu. Często nasze choroby, problemy są po prostu takim treningiem. Prowadzącym do czegoś lepszego, ważniejszego. To co dla nas jest chorobą, cierpieniem, tragedią dla duszy jest po prostu takim treningiem, szczepionką. Jeżeli ktoś jest chory to my, nasze rodziny, związki, relacje, interesy, praca, nasze życie a Dusza próbuje poprzez nasze choroby, problemy, tragedie to leczyć. Dusza to czysta dojrzała świadoma miłość. Nasze problemy i choroby najczęściej są konsekwencją chorej miłości lub braku miłości. I jednocześnie są drogowskazem, szansą, możliwością uzdrowienia, odzyskania tej miłości. Miłość jest źródłem, jest powodem i jest rozwiązaniem.
[foto]

47. Dwie pieczenie za jednym komentarzem • autor: Kahuna2014-08-15 12:03:29

Po pierwsze, mam już pozycję "samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni". Mam kilka dni wolnego, postaram się "połknąć" i coś napisać na ten temat. Po drugie - wysyłam testowy komentarz. 
[foto]

48. Dusza chora czy zdrowa? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 12:07:43

Andrzeju, po prostu inaczej (niż inni) rozumiesz pojęcie "dusza". (Co zrozumiałe, bo to słowo wieloznaczne i trudno definiowalne.)
Ktoś, kto rozumie "duszę" jako "to co składa się na człowieka, a nie jest jego ciałem", to oczywiście będzie depresję uważał za "chorobę duszy".
Ty rozumiesz "duszę" jako "idealny byt, który prowadzi człowieka ku jego duchowym celom" (w tradycji hermetycznej to coś nazywano raczej "duch" niż "dusza" -- niem. Geist, ang. Spirit, a nie Seele lub Soul --- hunowskie Aumakua) -- w tym sensie raczej trudno mówić o chorobie tej duszy. Chociaż kto wie? Może ktoś mieć duszę demoniczną i co wtedy?

49. droga OMM, to co się przypisuje genetyce, łańcuchom karmicznym i innym podobnym • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 12:11:33

to zwykle są po prostu wzorce, uwikłania, utożsamienia itp. przechodzące z pokolenia na pokolenie. A wszystko dzieje się na poziomie nieświadomości. Ewentualne wpływy genetyczne występują rzadko i nie w takim stopniu jak się im przepisuje. To po prostu nowa moda i nowy wielki biznes który na siłę się promuje. Piszę o tym chociażby dlatego żeby mieć świadomość że zwykle o wiele łatwiej można się wyzwolić i uwolnić z takich chorób czy problemów. Ale to co napisałaś pozwala mi wskazać jedną z najczęstszych i największych przeszkód na drodze ku zdrowiu. Zacznę od pytania. Czy mogła byś się objadać smakołykami jakby obok umierała z głodu, albo chociaż głodowała twoja mama, babcia, tata itp? Czy była byś w stanie jeść przy nich jeżeli oni by nie mogli z jakiegoś powodu? Chorując na to samo co twoja mama, babcia okazujesz im miłość, realizujesz bliskość z nimi, więź. Jakbyś nie chorowała to byś ich zdradziła, zdradzała. Tak rozumuje podświadomość. Dlatego wielu ludzi nie chce się wyleczyć. Bo to jedna z trudniejszych decyzji.
[foto]

50. Test tech. 7 • autor: Lisiako Lisiako2014-08-15 13:15:44

Sprawdzam. Nie przejmujemy się.
[foto]

51. Ta upierdliwa podświadomość • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 13:26:39

Ta podświadomość wygląda koszmarnie: jest istotą głupią, nieformowalną, szkodzącą swojemu właścicielowi, infantylną i instynktowną, właściwe bydlęcą. (Nawet nie "zwierzęcą".) Do tego może zabić, np. przez depresję. I jak tu w ogóle żyć z czymś takim w środku?
Piszę to figlarnie, ale poważnie.
Pocieszające jest, że u różnych ludzi różnie jest z tą podświadomością. Wygląda na to, że jednym szkodzi i nawet zabija (jak Williamsa), ale innym służy jak wierny pomocnik a nawet dżin-geniusz.

52. Drogi Leonardzie, ilu ludzi tyle diagnoz • autor: Nierozpoznany#67322014-08-15 13:31:05

i właśnie po tym co napisałeś, widać jak można w sposób szybki, prosty postawić diagnozę, ba nawet genezę karmiczną :) Jakże dziękuję za Twoje spojrzenie na moją sprawę. Widać teraz, że nie kocham moich bliskich, bom wyleczona :)
Apeluję o uważność. Ważne to bardzo, by nie generalizować i nie sprowadzać wszystkiego do jednej przyczyny i jednego skutku.

53. Drogi Wojtku, dokładnie tak jak piszesz, zawsze wypada zacząć od wyjaśnień znaczenia różnych terminów • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 14:15:28

Bo dla różnych osób te same terminy mają różne znaczenia. Tym bardziej w przypadku takich jak Dusza, Bóg, Miłość itp. Żeby poprzestać na tych miłych przykładach. I tak jak piszesz moje postrzeganie tego terminu, czyli Duszy, wywodzi się z własnego doświadczenia i Huny. Ty wspominasz o tym drugim. Dokładnie tak jest. I Dusza dla mnie to jest, w uproszczeniu, to co się określa Boską cząstką w nas. Dla mnie nasze życie to tylko lekcja czy rok szkolny nauki i rozwoju Duszy. Dla mnie nasze życie to sen czy medytacja Duszy. Większość opisów Boga to dla mnie po prostu opis Człowieka Oświeconego lub Duszy. Nieświadomość zaś to zapis i magazyn wiedzy oraz programów. I tak jak w przypadku komputera, programy są różne, mniej lub bardziej przydatne lub szkodliwe itd. Jednych działanie widzimy inne działają w tle lub wręcz w ukryciu. W ogóle komputer i internet to idealne odwzorowanie i metafora mózgu i umysłu. Twoja, jak widać, świetna i skuteczna prowokacja do rozważań nad depresją może prowokować do kolejnego kroku i pytania o dobro i zło. Czy w ogóle jest zło. Może to tylko niewiedza. Zbyt mały zakres postrzegania rzeczywistości. Jak często tragedie, nieszczęścia, choroby okazują się z perspektywy czasu, życia, czymś najlepszym co mogło nas spotkać. Może dobro i zło to dwie strony tej samej monety, która jest ceną i nagrodą za życie jednocześnie.
[foto]

54. Diagnostyka karmy • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 14:24:40

O! Okazuje się, że istnieje nawet strona diagnostykakarmy.pl po polsku, "Oficjalna polska strona Siergieja Łazariewa". Lekko odstrasza liczba napisanych przez niego książek. Sama "Diagnostyka karmy" ma chyba 8 tomów.

55. droga OMM często rady jakie dajemy innym są najlepsze dla nas samych • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 14:34:29

i tak jest w tym przypadku. Tu nie jest miejsce na treningi i naukę w związku z tym pisze się w wielkim uproszczeniu i skrótach myślowych. Tym bardziej Twój apel o uważność jest jak najbardziej na miejscu. I proponuję na przyszłość najpierw zapytać a ewentualnie dopiero wtedy oceniać i wyrokować. Jest dokładnie odwrotnie. Moja praca i Soullive coaching to uwolnienie od chorego, dziecinnego, szkodliwego przejawiania się i okazywania miłości. I w jej miejsce odzyskanie zdrowej dojrzałej miłości. A bardzo łatwo je rozróżnić. Chociaż to nie bywa takie proste. Chora miłość prowadzi do nieszczęść. Jeżeli na przykład dziecko choruje w imię miłości do chorej matki. To wszyscy ciepią wielokrotnie. Matka może się czuć odpowiedzialna za chorobę córki, córka może ją za to winić. itp. Jedne cierpienia jednych osób skutkują cierpieniami kolejnych. Przecież matka cierpi podwójnie w takiej sytuacji, za siebie i za córkę. A tym co życzy córce i czego pragnie najbardziej to jej szczęście i zdrowie. Czyli co co w zdrowej terapii uwalnia od choroby i prowadzi do zdrowej relacji, zdrowia prowadzi też do zdrowej miłości. Bez szkodliwego udziału chorób czy innych podobnych czynników. Zdrowa pełna terapia nie tylko prowadzi do zdrowia i uwolnienia się od takich uwikłań. Prowadzi też do szczęścia wszystkich uczestników i do zdrowej miłości. Niestety w naszej rzeczywistości na przeszkodzie stoi też często koszmarna, wręcz zbrodnicza religia. Według której cierpienia prowadzą do raju, do świętości. Pozostając przy kościelnej terminologii. Tylko szatan mógł coś takiego wymyślić. Jest dokładnie odwrotnie. To szczęście, zdrowie, bogactwo są naszym obowiązkiem. A dokładniej dążenie do nich.
[foto]

56. Łazariew: zamówilem • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 14:41:31

Zamówiłem 1 tom "Diagnostyki karmy" Łazariewa. --- Tylko ten Bóg! Za dużo on o nim mówi. W Tarace zaraz na początku zamieszczania ogłoszeń postawiłem szlaban: w ogłoszeniach nie może być powoływania się na Boga. Bo wtedy terapeutyczny biznes nie jest uczciwy.

57. Drogi Wojtku. Nie ma demonicznych dusz. Po prostu nie ma. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 14:53:37

Im wyższy poziom rozwoju tym większa długość, świadomość i szacunek dla życia. Czasami, jako rodzice musimy zrobić coś co boli nasze dzieci, co odbierają jako krzywdę. Ale robimy to nawet jak nas samych też to boli i cierpimy bo wiemy że to konieczne dla bezpieczeństwa, do rozwoju naszych dzieci. Dla Boga, Duszy itp. jesteśmy ich dziećmi. Po prostu. I nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć. Ale zawsze jest to relacja typu rodzic - dziecko. Tu i teraz, i zawsze w takich sprawach i tematach piszę tylko to co czuję. Co płynie z głębi. I czemu ufam. Tylko tyle i aż tyle. Ale to są tylko moje odczucia. Nic więcej.

58. Bój się Boga Wojtku. Wojtek, nie boisz się że ześlą na Ciebie karę Boską albo sam Bóg się zdenerwuje? • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 15:06:27

Wiem że jesteś Woj i wiem co to znaczy. Ale chyba są granice. Nie widziałem tego zakazu (bo nie daję jeszcze ogłoszeń) ale gratuluję, to świetne. Bo Bóg to największy punkt zleceń bez prawa odmowy zleceniodawcy. To największa tarcza ochronna i największe obcasy pozwalające się podnieć w oczach innych. To nie większy silniejszy a największy kolega za plecami którego można się schować i którym można straszyć innych. To też największe usprawiedliwienie największych zbrodni i zbrodniarzy. To też najlepsze biuro pracy. Bo to gość który załatwia robotę dającą władzę, kasę i mądrość absolutną skoro się jest prawą ręką samego Szefa Wszystkich Szefów i jego przedstawicielem na Ziemię. I przekazuje się co ten Szef Wszystkich Szefów mówił i kazał. Teraz wiesz z kim zadarłeś.
[foto]

59. Spróbuj... • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-15 15:15:41

...Andrzeju, ponazywać wszystko bez tego boga. Zobaczysz że będzie prościej i łatwiej. Dla mnie pakowanie boga do wszystkiego, jak keczapu do kanapek*, to jakaś nerwica natręctw.

*Niezdrowe, niesmaczne, w złym guście.

60. Oj Wojtek, nie zrozumiałeś. Widocznie napisałem niezrozumiale. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 17:17:40

Dokładnie tak to postrzegam jak Ty. I doskonale rozumiem i się zgadzam z tym co zrobiłeś ograniczając nadużywanie terminu Bóg. W tym co napisałem pokazuję właśnie nadużywanie tego terminu. Myślałem (taki miałem zamiar) że żartem pokażę chore nadużywanie i powoływanie się na Boga. Tylko tyle. Ja nie sięgam tak daleko. Nie mam takiej potrzeby i nie aspiruję. Dla mnie Dusza jest całkowicie wystarczającym poziomem. Kocham żart, dowcip. Pewnie czasami zapominam że inaczej się to odbiera w bezpośrednim przekazie. I czasami może to być inaczej odebrane w takim miejscu. To taki mój naturalny mechanizm. Przy trudnych, zaawansowanych tematach czasami odruchowo robię mały przerywnik. Dla relaksu i oddechu. Nie tylko Boga ale i duszy nadużywanie mi przeszkadza. Sam pewnie tu to robię. Myślę o duszy. Ale to pewnie dlatego że unikam takich tematów w innych miejscach. I trochę nadrabiam tu. Bądź spokojny. Nie grozi mi taki problem. wręcz przeciwnie. Jeszcze słowo. Bóg dla mnie to tylko symbol, równie dobrze może to być dla mnie kreator, natura, wiele różnych Bogów itd. Jestem całkowicie otwarty na wszelkie możliwe opcje i wszelkie możliwe religie.

61. A skoro sobie pożartowaliśmy, to może Ty Wojtku byś coś napisał o depresji albo ogólnie o chorobach • autor: Nierozpoznany#80162014-08-15 17:33:27

z perspektywy astrologa, tarocisty, szamana. Dla mnie na przykład jest to bardzo ciekawe czy i ew. co w tych obszarach jest na ten temat. Czy na temat chorób i uzdrawiania, bardziej ogólnie. Jak Ty byś odpowiedział pod tym kątem na pytania, które zadałeś. Dla mnie jesteś autorytetem co najmniej w tych trzech dziedzinach i przyjemnością zapoznam się z tym co napiszesz. Może jako kolejny artykuł. Przepraszam, to tylko propozycja. Nie mam zamiaru organizować Ci zajęć ale spodobał mi się ten pomysł. Ja jestem bardzo ciekawy.

62. Dusza i depresja • autor: Mikołaj2014-08-16 00:21:32

W tej dyskusji padły komentarze, które pozwolą skrócić mój, bo wyraziły wiele moich myśli :) Prawdą jest, że to czy depresja jest chorobą duszy zależy od tego czym dla kogo jest dusza. W moim mniemaniu, które opieram na subiektywnych odczuciach i przeżyciach oraz treningu systemu deir, dusza jest bardzo nieuchwytna. Zazwyczaj jak ktoś mówi o duszy, to ma na myśli zlepek emocji, myśli, to co określa jako swoje Ja. Dla mnie ten zlepek po prostu ciało mentalne, a emocje to ciało astralne. Dusza to dla mnie coś bardzo nienamacalnego i trudnego do poczucia. Miałem jednak kilka momentów w życiu, kiedy faktycznie tę duszę poczułem i samo uczucie tego połączenia dawało mi głębokie, bezwarunkowe szczęście. Dlatego wysnułem hipotezę, że depresja to stan braku poczucia łączności ze swoją duszą. Cały czas się zastanawiam na ile cierpię na stany poddepresyjne, a na ile po prostu nie jestem szczęśliwy z tego gdzie jestem i próbuję sobie to tłumaczyć tym medycznym hasłem. Dimitri Wereszczagin, autor systemu deir, opisuje duszę jako matrycę, z której odtwarzane są ciała człowieka przy reinkarnacji i w ramach swojego systemu proponuje metodę uświadomienia duszy, dzięki czemu można przenieść swoją jaźń do kolejnych wcieleń i uzyskać to uczucie połączenia na stałe. Tyle teorii, tak daleko nie zaszedłem i nie wiem jakie to odczucie. Chociaż po tym co już przećwiczyłem mam podstawy by sądzić, że wie co pisze.
[foto]

63. -> Andrzeja Lenarda • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-16 14:42:31

Andrzeju, ja ani się nie zajmowałem uzdrawianiem, ani nie uczyłem się medycyny. Choroby znam o tyle, o ile sam chorowałem, a zdrowie mam odpukać niezłe.
Dlatego zacząłem tę dyskusję nad depresją zamiast coś wygłaszać z góry.

64. Wojtku zamow jeszcze ta ksiaze • autor: Nierozpoznany#61032014-08-16 15:46:54

65. Z wlasnego doswiadczenia:... • autor: Nierozpoznany#84732014-08-16 20:22:36

Z wlasnego doswiadczenia: depresja to okazja do przejscia z 'ciemnej strony mocy na jasniejsza :-)'. Konkretniej - stan ten pozwala przyjrzec sie swemu zyciu z kazdej mozliwej perspektywy, rozpoznac i przerobic zakodowane wzorce, uwolnic szkodliwe emocje, obciazenia, a takze wszystko to co sprawia, ze sami siebie nie akceptujemy. Warunkiem sukcesu jest miec swiadomosc tego procesu(przynajmniej od czasu do czasu), ze to nie jest za kare, chociaz cierpienie jest czasem nie do wytrzymania. Wspolczuje osobom, ktore choruja na depresje i nie maja pojecia 'skad bija'. 
Solidaryzuje sie z wpisami Przemyslawa Kapalki i dokladnie rozumiem ten stan, ktorego nie chce sie wspominac...:/

Tak na marginesie, po tej samobojczej smierci w internecie az huczy od glosow na temat depresji. Moze wlasnie dzieki Robinowi Williamsowi  depresja wyjdzie ze swojej czelusci i pokaze sie nie tylko jako choroba?

66. Drogi Wojtku, wiem że masz masę zajęć i podziwiam Cię też za to jak sobie z tym radzisz • autor: Nierozpoznany#80162014-08-17 09:18:23

i nie miałem i nie mam zamiaru organizować Ci kolejnych. Ale chodziło mi raczej o to jak kwestie depresji czy chorób postrzega się czy jak występują one w astrologii, tarocie czy szamanizmie. Jak to jest widziane z perspektywy astrologa, tarocisty czy szamana.

67. Kochani, mam prośbę propozycję. Żeby może ktoś napisał coś o tym jak wyszedł, jak się uwolnił z depresji. Czy innych podobnych p • autor: Nierozpoznany#80162014-08-17 09:24:54

Jeżeli mamy szczęście że takie osoby czytają ten tekst Wojtka i zechcą się podzielić z nami swoim doświadczeniem. Myślę że to może być ciekawe dla innych. Szczególnie dla osób borykających się z podobnymi problemami.
[foto]

68. Skąd wiesz, że...? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-17 09:27:19

>>> wiem że masz masę zajęć i podziwiam Cię też za to jak sobie z tym radzisz
Skąd wiesz Andrzeju, ze sobie radzę? :)

69. Kochany Wojtku, widzę tylko mały wycinek twojego życia ale to wystarczy żeby Cię uczciwie i szczerze podziwiać • autor: Nierozpoznany#80162014-08-17 11:16:43

naprawdę, nie mam zwyczaju a nawet nie potrafię mówić coś w co nie wierzę albo co nie jest zgodne z moim postrzeganiem. Zawsze jestem, a przynajmniej staram się być szczery i uczciwy. Wiem że widzę tylko mały fragment twojego życia, działań ale już tylko to wystarczy żebym szczerze Cię podziwiał. Sam serwis to masa zajęć, a astrologia, a zjazdy, treningi, i inne podobne zajęcia. A czytanie, własna nauka i rozwój. Nawet nie wspominając osobistego życia. Wiem że masz masę spraw, pomysłów, rzeczy, książek, tekstów których nie masz możliwości zrobić, przeczytać mimo szczerych chęci. Tak jak każda twórcza, aktywna, rozwojowa osoba. Wszystkiego się nie da. Naprawdę szczerze Cię podziwiam i gratuluję. Bądź spokojny, jak znajdę jakieś wady Taraki czy Ciebie to Cię skrytykuję, to Ci je wskażę. Oczywiście z życzliwości i życzliwością. Wiesz. Kiedyś z przerażeniem dostrzegłem mały pieprzyk ma mojej lewej ręce. Wtedy zrozumiałem że nikt nie jest doskonały. Skoro nawet ja mam taki straszny feler. Tak, świetnie sobie radzisz. I jesteś dla mnie wzorem też w tym obszarze.

70. Wojtek, już pisałem że Ty i twoja Taraka jesteście magiczni/e • autor: Nierozpoznany#80162014-08-17 11:25:47

też Wyrocznia Taraki. Aż mnie to intryguje i zaciekawia cały czas. Spojrzałem po napisaniu poprzedniego komentarza na kartę sesji a tam Królowa Pucharów.
[foto]

71. Dzięki • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-17 11:31:17

Dzięki, Andrzeju.

72. Wojtku, to może być trudne dla Ciebie ale muszę coś Ci powiedzieć. Nie wiem czy i jak to zniesiesz. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-17 14:17:12

Późno mnie życie skierowało na tory rozwoju i duchowości. Wcześniej to były całkowicie obce, może nawet wrogie mi dziedziny. Ale szybko i dużo poznawałem. Byłem na dużej ilości kursów, chodziłem do Akademii Astropsychologii itp. Poznałem trochę astrologię, tarot i trochę innych dziedzin. Jestem amatorem w tych obszarach. Ale ogólne pojęcie mam. I wiem jak dużej wiedzy, intuicji i talentu wymagają te dziedziny . Szczególnie astrologia, tarot i szamanizm właśnie. Każda z nich osobno, żeby osiągnąć chociażby przyzwoity poziom wymaga bardzo, bardzo dużo talentu, pracy itd. A wiem że Ty we wszystkich tych dziedzinach jesteś nie tylko ekspertem ale też postacią, osobowością, nauczycielem i wzorem. To też oczywiście składa się na mój podziw i szacunek do i dla Ciebie. I na moje szczęście i radość ze spotkania z Tobą i możliwość nauki i rozwoju od Ciebie i przy Tobie. Tym bardziej że jesteś wszechstronny, otwarty i masz tą wspaniałą młodzieńczą cechę ciągłego rozwoju i szukania nowych wyzwań, doświadczeń i wiedzy. (już więcej nie będę, chociaż nie obiecuję).
[foto]

73. Bardzo się cieszę • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-17 14:41:01

Bardzo się cieszę, Andrzeju, i dziękuję za docenienie :)
...ale jednak stale się zastanawiam czy moja nadaktywność nie jest czynnością zastępczą: że robię masę rzeczy, które mi przychodzą łatwo, zamiast wziąć się za coś, co naprawdę jest moim zadaniem-powołaniem. :)

74. depresja i inni przyjaciele • autor: Nierozpoznany#83972014-08-17 17:54:21

coś mi w duszy gra! pojawił się mój następny przyjaciel - Parkinson. witaj. no cóż, cierpliwie, jeszcze raz odwołam się do praktyki - pomógł mi Łazariew..jeśli wolicie państwo termin Wszystkość zamiast Bóg - proszę bardzo. pozdrawiam.
p.s.Lisiaki  otrzymałam i powiadomienia o c.d. "depresja" też. wydaje si e, że wszystko jest o.k. 

75. Polecam Wam książkę... • autor: Pankowi2014-08-18 15:01:47

Polecam Wam książkę Artura Marino "Widziałem ciemne słońce". Jest to bardzo wciągający opis zmagań autora z depresją, Walka ta kończy się doznaniem Kosmicznej Świadomości, w wyniku którego depresja znikła.
Poniżej krótka recenzja: http://pl.shvoong.com/books/guidance-self-improvement/2355002-widziałem-ciemne-słońce/ A tutaj cała książka online na stronie autora: http://www.arturmarino.pl/?p=31

76. Wojtku, ja na to co napisałeś spojrzę z innej perspektywy • autor: Nierozpoznany#80162014-08-18 22:51:15

"Bardzo się cieszę, Andrzeju, i dziękuję za docenienie :)" Proszę. Robię to z przyjemnością i z całego serca bo Ci się należy. Wszak też po to coś robimy żeby inni przynajmniej to dostrzegli. Tym bardziej jak robimy to dla innych. No i to są po prostu też informacje zwrotne potrzebne takim twórcom jak Ty. "...ale jednak stale się zastanawiam czy moja nadaktywność nie jest czynnością zastępczą:" Ja raczej to widzę jako twoją wszechstronność i wielki potencjał oraz wolę działania. Wspaniałe cechy wielu wielkich twórców. To jest po prostu pełnia życia twórcy o dużych potencjałach. Nic tylko się cieszyć. " że robię masę rzeczy, które mi przychodzą łatwo, zamiast wziąć się za coś, co naprawdę jest moim zadaniem-powołaniem. :)" To jest dar czy szczęście które mają bardzo nieliczni, niestety. Skoro robisz "masę rzeczy" to żyjesz pełną piersią, pełnią życia. Skoro "to przychodzi ci łatwo" to znaczy że robisz to co lubisz albo nawet kochasz, to po co się urodziłeś i do czego masz optymalne cechy i predyspozycje. Wszystko to wskazuje że po prostu robisz to po co się urodziłeś i co jest twoim spełnieniem. A z tego co widzę, jak wygląda rzeczywistość, znaczy to że należysz do bardzo nielicznej grupy szczęściarzy, wręcz wybrańców. A jakby tego było mało. To na koniec deser, najlepsze, najsmaczniejsze. "...zamiast wziąć się za coś, co naprawdę jest moim zadaniem-powołaniem." to najlepsze jeszcze przed Tobą. Pozwolę sobie to zdanie dokończyć słowem "teraz". ...zamiast wziąć się za coś, co naprawdę jest moim zadaniem-powołaniem teraz. Jeżeli mogę sobie pozwolić na radę, moje zdanie, to sobie pozwolę. PO PROSTU IDŹ ZA TYM, IDŹ W TO CO JEST TWOIM POWOŁANIEM.
[foto]

77. książka może ciekawa • autor: Maciej Nabiałek2014-08-19 09:46:16

Czytał ktoś może książkę Williama Styrona "Ciemność widoma" http://lubimyczytac.pl/ksiazka/150917/ciemnosc-widoma-esej-o-depresji 
krótki esej ale może być pomocny

78. rozwój • autor: Nierozpoznany#57362014-08-20 11:16:16

Wypowiedź nie moja, to zdanie wypowiedziane przez jednego z kilku szefów wojewódzkich ośrodków leczenia uzależnień - całkowicie mam takie samo zdanie:
"możemy iść w alkohol, narkotyki, samobójstwo lud w swój rozwój".
Elementy np. Twardej Ścieżki w bardzo znaczący sposób wpływają na zmiany biochemiczne w ciele człowieka, poddawania ciała skrajnym doświadczeniom nie tylko wynikającym z rytuałów granicznych np. skoki spadochronowe powodują zmiany, częstotliwość bodźców i ich długofalowość utrwalą produkcję "biochemii".


Ale, ale czyż artykuł tak właściwie nie jest jednym wielkim pytaniem o sens życia?
A kto ma prawo wykluczyć możliwość rozwoju poprzez smutek, cierpienie i danie możliwości rozwoju innym ludziom poprzez własną samobójczą śmierć.
Czyż odrzucenie nie jest jedną z najważniejszych rzeczy jakie mamy doznać tu na ziemi?

Samobójcza śmierć jest jak głaz wrzucony do wody, tworzy fale, które im dalej od zdarzenia tym są słabsze. 

Mnie, obok którego miała miejsce samobójcza śmierć osoby bliskiej wiadomość o samobójczej śmierci jakiegoś, nawet znanego aktora nie zainteresowała. Dlaczego?
Ponieważ złożoność przyczyn takiego postępowania jest tak duża, że tylko głupcy mają odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało (przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony).  
Myślę też, że zapomnieliśmy jeszcze o jednej formie odbierania sobie życia "wytłumaczając" sobie takie zdarzenia np. depresją bo tak najłatwiej.
Zapomnieliśmy o świadomym wyborze zakończenia swojego życia do jakiego mamy prawo (moim zdaniem) z różnych powodów, prawa, które w europejskim kręgu kulturowym w obecnych czasach nie jest dobrze widziane.





[foto]

79. William Styron, Ciemność widoma • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-23 09:33:22

Książkę Styrona o jego depresji "Ciemność widoma" kupiłem przez Internet, wczoraj o 18 wyjąłem z paczkomatu, o 20 miałem przeczytaną.
Książka krótka, ale dobrze napisana. William Styron (ameryk. pisarz najbardziej znany z powieści "Wybór Zofii") opisuje własny atak depresji i przedstawia tę chorobę -- bo wg niego to jest ciężka zabijająca choroba, a nie jakiś "spadek nastroju" -- jak bestię,  jak jakiegoś pożeracza umysłu. Sądzę, że uratował go dystans do samego siebie, możliwe że był Piątką-Obserwatorem. "Był", bo umarł w 2006 r. Opisuje, jak patrzył na wszystkie sprzęty w domu wyłącznie pod kątem, w jaki sposób przy ich pomocy popełnić samobójstwo. Jednak w nocy, kiedy poważnie zaczął zabierać się do samobójstwa, umiał to przerwać, obudził żonę i kazał się zawieźć do szpitala.
Była to zima 1984-5. W 1986 w Europie, w 1988 w USA zaczęto stosować fluoksetynę.
Styrona można więc widzieć jako ostatniego (nieszczęsnego) depresyka przed nową epoką fluoksetynową.
Dla tych, co mogą nie wiedzieć: fluoksetyna, w USA zwana handlowo prozac, reguluje poziom serotoniny i skutkiem tego usuwa objawy depresji. Czy "leczy", nie doczytałem się. Są w użyciu i inne leki serotoninowe, np. citaloprom.
Ale jak widać medycyna nie wszystkim pomaga, Robinowi Williamsowi na jego depresję nie pomogła.
[foto]

80. Walka - odnośnie komentarza 44 • autor: Przemysław Kapałka2014-08-23 15:43:27

Większość moich przypadków to była walka, ciężka i dosłowna. W jednym przypadku jestem pewien, że inaczej się nie dało. Dopiero na końcu walka okazała się złym rozwiązaniem. Może dlatego właśnie na samym końcu pogubiłem się całkowicie i byłem najbliższy zguby.

81. Każda sytuacja jest inna i do każdej trzeba podchodzić indywidualnie. Tak ja to postrzegam. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-24 12:38:42

Ale oczywiście są i stosuję też ogólne zasady i postrzeganie. Walka. Jedno z praw Huny, z którym się zgadzam, mówi że to co zasilasz energią to rośnie. Walka zasila energią to z czym walczymy. Choroba (problem). Moje podejście i postrzeganie choroby, poparte masą przykładów to potwierdzających, to traktowanie jej jako posłańca z ważną życiową wiadomością. Potwierdzają takie podejście opowieści wielu osób po doświadczeniach śmierci klinicznej. Które to przeżycia często spowodowały diametralne zmiany siebie i życia. Zamiast walczyć często lepiej wysłuchać posłańca. Oczywiście sam termin "walka" też może znaczyć co innego dla różnych osób.

82. Wed zrobił kolejny krok na kolejny poziom, ostateczny, związany ze śmiercią. • autor: Nierozpoznany#80162014-08-24 14:28:52

Mój tata popełnił samobójstwo, ja mam za sobą próbę samobójczą, mój syn podążał w stronę śmierci. Tata został pobity. Leżał parę miesięcy nieprzytomny. Cudem odzyskał przytomność a nawet świadomość. I wręcz wracał do życia. Ale urazy spowodowały znaczny paraliż połowy ciała. Mógł się poruszać ale jak schorowany dziadek. Młody człowiek w sile wieku nie wytrzymał tego i się utopił. Żeby nie być ciężarem dla innych, jak napisał w liście pożegnalnym. Lekarze dodali że urazy mózgu mogły mieć decydujący wpływ. Ja, młodo ożeniony, trafiłem w obszary wpływów teściów. I stałem się największym wrogiem całej ich rodziny i mojej żony. A odtrącony przez matkę nie mogłem się uwolnić od żony i jej rodziny. Całkowicie zaszczuty próbowałem się zabić spalinami w garażu. Uratowali mnie. Mój syn dwa razy się topił, miał dwa poważne urazy w dzieciństwie i dwa poważne zagrożenia życia w trakcie jazdy samochodem. Miałem Porsche (takie tanie) ale sportowe i szybkie. Młody syn jechał nim i w trakcie wyprzedzania otworzyła mu się maska. A w tym samochodzie otwiera się od przodu jak w syrence. Cud że nic mu się nie stało. Trzy różne przypadki z pogranicza życia i śmierci. Z różnych powodów. I z różnymi skutkami. Tata, załamanie ze względu na sytuację życiową albo świadomy wybór żeby nie być obciążeniem dla innych. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Ja totalnie zaszczuty. Też nie chciałem być ciężarem i koszmarem innych. Co ciekawe, mimo tego że miałem wielkie aspiracje i plany. Co powinno raczej wykluczać próby samobójcze. Syn, kiedy w końcu udało mi się go namówić na uwolnienie od tego co podejrzewałem, czyli podążanie w stronę śmierci. I kiedy poszedł na sesje, okazało się że podążał w stronę śmierci za swoim dziadkiem, moim tatą. Zajmuję się takimi tematami, szczególnie systemami rodzinnymi i ich wpływami. Ale też innymi czynnikami wpływającymi na nas i nasze życie. Znam i wiem trochę z własnych doświadczeń z terapii moich prowadzonych przeze mnie i przez innych. Prawie zawsze powodów i czynników wpływających jest więcej niż widać. Prawie zawsze ludzie widzą tylko powierzchowne fale i nawet nie próbują zajrzeć w głębię. A tam są kluczowe czynniki i powody. Ogólnie szczęście jak i nieszczęście, zdrowie i sukcesy jak i choroby i tragedie to przechodnie puchary przekazywane z pokolenia na pokolenie, które uzupełniamy też własnymi losami. Które to puchary życia wpływają na nasze losy. A jak je przekażemy naszym dzieciom będą wpływać na ich życie. Tak jak nasze DNA jest niemal identyczne z innymi a jednak diametralnie różne. Tak też my i nasze życie.

83. Cóż... • autor: Nierozpoznany#83972014-08-24 17:01:04

Wybaczcie Państwo. 
Poprzedni komentarz sprowokował mnie do przypomnienia wątków B.Hellingera i S. Łazariewa. Szczególnie po doświadczeniach z ostatniej sesji "Przekaz" prowadzonej przez M. Wilkirskiego w Brzozówce/"Wytwórnia Ciszy" i naprawdę trudnej pracy nad sobę wg "metody" Łazariewa. Wszystkie znane mi puzzle systemowe pięknie do siebie pasują. Opór przed zmianą spojrzenia ewentualnie przed zaakceptowaniem innych wariantów rzeczywistości  na tym portalu jest zaiste zadziwiający. Serdeczności. Pozdrawiam Piotrusia Pana.

84. bozenakonczanin, co masz na myśli pisząc ... • autor: Nierozpoznany#80162014-08-24 17:31:49

... "Opór przed zmianą spojrzenia ewentualnie przed zaakceptowaniem innych wariantów rzeczywistości na tym portalu jest zaiste zadziwiający." Spojrzałem, przy okazji, na mój poprzedni wpis i pomyślałem że na niektórych może to robić wrażenie. A to po prostu tylko fragment, mały chociaż znaczący wycinek życia i losów ludzkich.
[foto]

85. @ Andrzej Lenard • autor: Michał Mazur2014-08-25 11:21:00

Dzięki za ten post. Ja chyba bym nie znalazł w sobie tyle odwagi żeby się pewnymi rzeczami podzielić

86. do 82 • autor: Nierozpoznany#57362014-08-25 15:35:20

Wed zrobił kolejny krok na kolejny poziom, ostateczny, związany ze śmiercią.
to troszeczkę inaczej wyglada..
można mieć setki, tysiące doświadczeń związanych ze śmiercią i nic to nie zmieni w sprawie zbliżania się do ostatecznego poziomu (no może troszeczkę oswoi, może troszeczkę zbliży), ale nie w tym rzecz...
dobro i zlo nie istnieje, istnieje tylko suma, którą mamy do nazbierania, wypełnienia dość pokaźnego naczynia zwanego przez wielu karmą, wielkość tego naczynia jest chyba wyznaczana przez nas samych przed przyjściem na ten świat, zbieramy tam głównie rzeczy emocjonalne związane z odrzuceniem, kiedy napełniamy te naczynie wartości dobra i zla, zycia i smierci przybierają zupełnie inne znaczenie, zyje się inaczej, widzi sie inaczej, niestety wszystko co zrobimy nie tak z uwagi na większą świadomość bedzie do odpracowania w innych życiach w dwujnasób, czyli nie jest łatwiej, jest poprostu wiecej świadomości i bardziej samotnie.

87. Michał, wszystko ma swój czas, każdy ma swój czas • autor: Nierozpoznany#80162014-08-25 18:04:18

czasami później znaczy lepiej a nawet wcześniej i odwrotnie. Pracuję z takimi tematami, zajmuję się tym no i sam mam za sobą masę pracy, sesji z innymi, własnej, osobistej, na treningach i szkoleniach. Tak że jest mi o wiele łatwiej niż innym. Ważne żeby zmierzać we właściwym kierunku. A dotrzemy tam gdzie trzeba.

88. Wed, chyba napisałem trochę niezrozumiale, ale mam problem ze skrótami myślowymi • autor: Nierozpoznany#80162014-08-25 18:35:04

Chodziło mi o pokazanie złożoności powodów naszych zachowań, w tym nawet tak drastycznych jak samobójstwo. O to że nawet jak ktoś ma depresję to i tak powodem samobójstwa może być co innego. Poza tym sama depresja też może być już skutkiem innych czynników. Tak ogólnie to było moim celem. Całkowicie się z Tobą zgadzam, z tym co napisałeś. Też tak to widzę. Co prawda zwykle inaczej opisuję ale sens jest ten sam. Życie to szkoła, nauka, trening i rozwój. Tak jak trening może być ciężki, wręcz morderczy po to żeby osiągnąć wyższy poziom w danej dziedzinie. Tak też jest w życiu że to co nazywamy, określamy złem często a nawet zwykle jest po prostu odpowiednim dla nas treningiem. A ci którzy czynią nam to "zło" naszymi trenerami. Co prawda czasami pojawia mi się wątpliwość, że uczyć się i rozwijać można też w zabawie. No i jak każdy preferuje taką formę. Ale może to tylko mrzonka. Tak życie dla mnie jest po prostu kolejną klasą, kolejnym etapem mojego rozwoju jako duszy. I to co z perspektywy Andrzeja jest trudne, bolesne, złe z perspektywy duszy jest potrzebnym elementem rozwoju. Po prostu. Przy okazji. Jestem dobrym przykładem tego o czym piszesz. Moja próba samobójcza, przynajmniej świadomie, nie dała mi żadnych wielkich przemian, olśnień itp. Po prostu przerwa w świadomości, bo straciłem przytomność. A potem refleksja że to po prostu nie ma sensu, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Wtedy byłem umysł ścisły, logiczny i duchowość była dla mnie totalną bzdurą. I nic się nie zmieniło. Paradoksalnie, doświadczenie duchowe i świadomość tego kim jestem doznałem wiele lat później. Na treningu jeden z najważniejszych trenerów Martyn doprowadził mnie do doświadczenia Stanu Duszy. Doświadczenia niemal identycznego z opisywanymi przy okazji śmierci klinicznych. Z tym że w moim przypadku działo się to przy pełniej świadomości, celowo i w obecności wielu osób. Od tego czasu wiem że istniałem przed tym życiem i będę istniał po nim jako dusza. Ja jestem wiedzący, ja wiem to. Tak jak inni po takich i podobnych doświadczeniach czy o takim poziomie świadomości. Tak, widzę to bardzo podobnie do Ciebie, do tego jak to opisujesz.

89. Stan Duszy ... • autor: Nierozpoznany#83972014-08-25 20:48:52

to jak Stan Jedni? bycia wszystkim? doświadczyłam tego kilkakrotnie - bycie bezgraniczne? brakuje słów. stąd poszukiwania sposobu, systemu pojęciowego żeby musnąć umysłem  ten niedefiniowalny, tylko odczuwalny stan bycia Jednością. . dziękuję. aha, jeszcze jedno - dzisiejsza diagnoza mojego lekarza - objawy Parkinsona ustąpiły.jakim cudem?!(pytanie lekarza). pozdrawiam. 

90. Stan Duszy... czy można opisać smak, zapach itp. ? • autor: Nierozpoznany#80162014-08-25 21:57:05

Opis smaku zrozumie tylko ten kto też poznał podobne smaki. A raczej odtworzy swoje własne. Tym bardziej tak jest z doświadczeniem Stanu Duszy. Tylko ten kto miał podobne doznania zrozumie, a raczej zarezonuje w nim opis innej osoby. Czy możesz coś więcej napisać o tych doznaniach i doświadczeniach Stanu Duszy? W jakich okolicznościach, jak to wpłynęło na Ciebie itp.? I o tym wspaniałym cudzie, też. Czytam twój komentarz i po prostu, normalnie się cieszę. Kocham się dowiadywać i uczyć z takich przeżyć i doświadczeń. Proszę. Serdeczności.

91. do 90 i innych Andrzeja Lenarda • autor: Nierozpoznany#57362014-08-29 08:50:11

Panie Andrzeju.
skoro temat ostygł...
chciałbym zaprosić do ewentualnej wymiany korespondencji poza Taraką, mój adres: duch_gor@wp.pl
Wed

92. Dorzucam • autor: Manna2014-09-11 20:52:39

krotkie omówienie tekstu z newslettera pocztazdrowia.pl i link:

"Według dwóch badaczy amerykańskich, depresja nie jest chorobą, ale dobrodziejstwem ewolucyjnym – oznaką walki o życie. W artykule naukowym opublikowanym w „Psychological Review” wyjaśniają, że depresja istnieje we wszystkich cywilizacjach. Osoby w depresji często intensywnie rozmyślają o swoich problemach. Te myśli, zwane ruminacjami, są uporczywe i często osoba w depresji nie jest w stanie myśleć o niczym innym.

Myśli te są często bardzo analityczne. Oznacza to, że osoba pogrążona w depresji zatrzymuje się na jednym problemie, analizuje go kawałek po kawałku, jeszcze i jeszcze, pod każdym możliwym kątem. Taki sposób myślenia może być bardzo skuteczny przy rozwiązywaniu złożonych problemów. Zauważono, że osoba, która jest w stanie depresji, łatwiej rozwiąże problem matematyczny lub logiczny.

Podobna zasada działa przy bezsenności. Świadomie lub nie, osoba cierpiąca na bezsenność ma często powód, aby czuwać i nie spać. Wedle takich rozważań, bezsenność oznaczałaby więc normalną reakcję organizmu, aby chronić nas samych lub naszych bliskich przed niebezpieczeństwem. Zwróć uwagę, że jeśli masz pilny problem do rozwiązania lub pracę do wykonania, zdarza się, że nie możesz usnąć, dopóki nie skończysz zadania. Coś w tym jest.

Nadwaga, nadciśnienie, ochota na żywność prowadzącą do cukrzycy to także efekty ewolucji. Osoby potrafiące gromadzić tłuszcz – ochronią się przed klęską głodu, potrafiące zjeść dużo soli – zwiększają zatrzymanie wody, by lepiej znosić upał.

Prawda jest taka, że te zalety stały się wadami we współczesnym świecie, w którym wysokokaloryczna i niezdrowa żywność jest stale w zasięgu ręki.

Niezależnie od wszystkiego, blokowanie fizjologicznych mechanizmów obrony organizmu za pomocą leków wydaje się bardzo niebezpiecznym pomysłem. Takie działania w dłuższej perspektywie czasowej zawsze powodują poważne skutki uboczne.

http://www.scientificamerican.com/article/depressions-evolutionary/

93. ach ci amerykanie.. • autor: Nierozpoznany#57362014-09-12 13:39:37

"Osoby w depresji często intensywnie rozmyślają o swoich problemach. Te myśli, zwane ruminacjami, są uporczywe i często osoba w depresji nie jest w stanie myśleć o niczym innym."hahaha...alkoholik, narkoman itd też bardzo często myśli o zaprzestaniu picia,pozostawanie w fazie kontemplacji przez wiele lat, nawet do samej śmierci nie oznacza przejścia do fazy działania,upraszczając, depresja to stosunek i forma obronna wobec samego siebie pozostawania w fazie kontemplacji co do podjęcia decyzji wobec zrobienia kroku mającego rozpocząć drogę samopoznania,leki "prozakowe" to rozśmieszacze, leki antydepresyjne tylko troszeczkę popychają, a pacjent niestety musi iść dalej sam (oczywiście, że posiłkuje się innymi ludźmi i technikami) " podobna zasada działa przy bezsenności. Świadomie lub nie, osoba cierpiąca na bezsenność ma często powód, aby czuwać i nie spać. Wedle takich rozważań, bezsenność oznaczałaby więc normalną reakcję organizmu, aby chronić nas samych lub naszych bliskich przed niebezpieczeństwem. Zwróć uwagę, że jeśli masz pilny problem do rozwiązania lub pracę do wykonania, zdarza się, że nie możesz usnąć, dopóki nie skończysz zadania. Coś w tym jest". -Prawie jakbym słyszał Szekspira i jego słowa o łosiu. ;)Czym innym jest czuwanie i czym innym jest bezsenność, chyba ktoś to pisał kto dobrze spał lub uważa, że dobry sen to taki po tabletkach.Miewałem okresy w swoim życiu kiedy nie spałem kilka lat no bo trudno nazwać snem te 15-30 minut po zaśnięciu, bezsenność służy w różny sposób, różnym celom."Niezależnie od wszystkiego, blokowanie fizjologicznych mechanizmów obrony organizmu za pomocą leków wydaje się bardzo niebezpiecznym pomysłem. Takie działania w dłuższej perspektywie czasowej zawsze powodują poważne skutki uboczne." - szczególnie wtedy gdy leki te zalecają, przepisują ignoranci lub lekarze, którzy nie leczą lecz zarabiają pieniądze za wszelką cenę, nawet życia ludzkiego. Zespoły terapeutyczne składające się z profesjonalistów np, psychiatrów, terapeutów, fizykoterapeutów wypracowują strategię dla pacjenta i na bieżąco dostosowują do jego możliwości i potrzeb - niczego nie można dostać za pomocą cudownej tabletki - jej po prostu nie ma.

94. ach ci amerykanie.. • autor: Nierozpoznany#57362014-09-12 13:39:45

"Osoby w depresji często intensywnie rozmyślają o swoich problemach. Te myśli, zwane ruminacjami, są uporczywe i często osoba w depresji nie jest w stanie myśleć o niczym innym."hahaha...alkoholik, narkoman itd też bardzo często myśli o zaprzestaniu picia,pozostawanie w fazie kontemplacji przez wiele lat, nawet do samej śmierci nie oznacza przejścia do fazy działania,upraszczając, depresja to stosunek i forma obronna wobec samego siebie pozostawania w fazie kontemplacji co do podjęcia decyzji wobec zrobienia kroku mającego rozpocząć drogę samopoznania,leki "prozakowe" to rozśmieszacze, leki antydepresyjne tylko troszeczkę popychają, a pacjent niestety musi iść dalej sam (oczywiście, że posiłkuje się innymi ludźmi i technikami) " podobna zasada działa przy bezsenności. Świadomie lub nie, osoba cierpiąca na bezsenność ma często powód, aby czuwać i nie spać. Wedle takich rozważań, bezsenność oznaczałaby więc normalną reakcję organizmu, aby chronić nas samych lub naszych bliskich przed niebezpieczeństwem. Zwróć uwagę, że jeśli masz pilny problem do rozwiązania lub pracę do wykonania, zdarza się, że nie możesz usnąć, dopóki nie skończysz zadania. Coś w tym jest". -Prawie jakbym słyszał Szekspira i jego słowa o łosiu. ;)Czym innym jest czuwanie i czym innym jest bezsenność, chyba ktoś to pisał kto dobrze spał lub uważa, że dobry sen to taki po tabletkach.Miewałem okresy w swoim życiu kiedy nie spałem kilka lat no bo trudno nazwać snem te 15-30 minut po zaśnięciu, bezsenność służy w różny sposób, różnym celom."Niezależnie od wszystkiego, blokowanie fizjologicznych mechanizmów obrony organizmu za pomocą leków wydaje się bardzo niebezpiecznym pomysłem. Takie działania w dłuższej perspektywie czasowej zawsze powodują poważne skutki uboczne." - szczególnie wtedy gdy leki te zalecają, przepisują ignoranci lub lekarze, którzy nie leczą lecz zarabiają pieniądze za wszelką cenę, nawet życia ludzkiego. Zespoły terapeutyczne składające się z profesjonalistów np, psychiatrów, terapeutów, fizykoterapeutów wypracowują strategię dla pacjenta i na bieżąco dostosowują do jego możliwości i potrzeb - niczego nie można dostać za pomocą cudownej tabletki - jej po prostu nie ma.

95. Depresja zamaskowana... • autor: Nierozpoznany#70192014-09-15 02:38:49

http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Bol-glowy-depresja-zamaskowana,wid,16874865,wiadomosc.html

(fot. infografika.wp.pl)
[foto]

96. Depresja u młodych ludzi • autor: Michał Mazur2014-09-16 19:44:55

Dzięki, Roma - to jest niezłe. Zrzucę to sobie na dysk
Był taki przypadek w UK, niedługo po samobójstwie R. Williamsa. Straszny, dotyczył dwojga zakochanych młodych ludzi (15 i 18 l.)  - oboje popełnili samobójstwo rzucając się razem pod pociąg. Ona Brytyjka, on wychowany w Wlk. Bryt. Turek (raczej nieszczególnie przywiązany do islamu). Oboje artystyczne dusze, wrażliwe - ona uzdolniona muzycznie, on początkujący fotograf-artysta. Zmagali się z depresją, jednak dochodził do tego jeszcze jeden czynnik - rodzina Turka nie chciała zaakceptować ich związku (mam nadzieję że zdjęcia wrzucone przeze mnie będą dla was widoczne):
53414841847304798700.jpg
53481432755804798108.jpg
[foto]

97. BTW Swoją drogą.. • autor: Michał Mazur2014-09-16 19:52:08

to któryś z redaktorów gazety bezpłatnej "Metro" wykazał się małą empatią, wrzucając zaraz obok reklamę promocji na wina w Morrisonie :/
EDIT, 19.02.2015dziś znalazłem coś ciekawego:
http://www.neuroscientistnews.com/research-news/science-behind-commonly-used-anti-depressants-appears-be-backwards-researchers-say

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)