Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 lutego 2009

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki Zero (odcinków: 14)

Diabeł i Inana

Kategoria: Tarot
Tematy/tagi: demonydiabełInanatarot

« Do boju, dziewice czekają! Czyli literackie przedłużenia genów Czarownice, zatrute źródło »

Dla zrozumienia i odszyfrowania karty XV.Diabeł, konieczne jest odpowiedzieć sobie, dlaczego autorzy Tarota Marsylskiego narysowali NIE TEGO diabła, jaki był znany w ich czasach? Bo przecież około 1600 roku, kiedy marsylskie wyobrażenie Diabła na karcie powstało, figura diabła była znakomicie znana i ustalona i raczej nie wymagała wprowadzania nowych wynalazków. Diabły masowo rysowane i rzeźbione na dewocjonaliach, od wczesnego średniowiecza, miały czytelne atrybuty: były czarne, były płci męskiej, miały ogony, kozie rogi i kopyta, uzbrojone były w „widły”-trójzęby. Były wzorowane na wyobrażeniu starożytnych koźlastych satyrów plus trójząb Neptuna. Tymczasem autorzy karty marsylskiej użyli nowego i nieznanego wcześniej wyobrażenia, które zapożyczyli od pra-starożytego mezopotamskiego wizerunku boginki umownie zwanej Inaną, i jest bardzo prawdopodobne, że była to dokładnie ta płaskorzeźba, która teraz jest w zbiorach w Bostonie – ponieważ rysa widoczna na płaskorzeźbie została zinterpretowana – mylnie! – jako wzniesiony miecz. Niestety, nic nie wiem o historii tej płaskorzeźby, o jej „życiu” zanim w ostatnich latach stała się popularna. Ani nie wiem w jakich okolicznościach mogła być zobaczona przez ludzi którzy mieli cokolwiek wspólnego z tarotem marsylskim. Ten lub podobny wizerunek musiał jakoś jednak oddziaływać na wyobraźnię ludzi Europy i średniowiecza, ponieważ postaci kobiet ptasionogich „żyły” u nas – przykładem herb Warszawy – chociaż najpierw był to smok uzbrojony w miecz, który stopniowo dostał ptasich łap i potem kobiecego ciała. W przypadku XV.Diabła i Inany, znaczące jest, że tak długo utrzymane było podobieństwo tarotowego Diabła do oryginalnej Inany (z poprawką, że z sów u stóp zrobili się ludzie, a koty znikły), chociaż gdy się obserwuje różne talie, zwłaszcza te programowo odrywające się od T. Marsylskiego, to widać, że wyobrażenia diabła „kościelnego” nieustannie wypaczało i psuło tamten „inaniczny” wzorzec postaci na karcie Diabeł. Dołączenie legendy Inany do treści (do „idologii”) karty XV.Diabeł niezmiernie poszerza i (powiedziałbym) uszlachetnia sens i symbolikę tej karty. Inana schodzi do podziemia, a w kolejnych siedmiu bramach musi rozbierać się z jednej szaty, aż przed władczynią podziemia staje naga. Z drugiej strony postać z tamtej płaskorzeźby raczej sama jest boginką podziemia niż chwilowym tam gościem. Tak czy inaczej, wnioskujemy z tego, że karta nr XV przedstawia zejście do podziemia i spotkanie-konfrontację z władającycmi tamtym obszarem potęgami. W sensie praktycznym karta XV oznacza więc konfrontację z tym, czego nie znamy, z ukrytą stroną naszej natury, z „podświadomością” – czyli z tą sferą, która w snach i wizjach chętnie jest obrazowana jako podziemie. Bogince z płaskorzeźby towarzyszą po obu jej stronach sowy i koty (lamparty lub lwy). Sowa odsyła do ciemnej, nieznanej strony duszy, jako ptak, ptak mądry, ale nocny. Lamparty oznaczają granicę, poza którą żywi nie mogą czuć się bezpieczni. Sama – umownie zwana – Inana jest ptasionoga i czworoskrzydła, co jest typowym atrybutem bóstw mezopotamskich i zapewne symbolizuje ich panowanie nad czterema stronami świata, czyli nad całością przestrzeni. W każdym razie atrybuty postaci wyobrażonych w karcie nr XV nie odsyłają do znanych chrześcijańskich tematów pokusy i kusiciela, grzechu, kary, piekła, potępienia – nie widzimy tu tamtych dusznych i duszących idei. Za to mamy ideę niebezpiecznego spotkania z ukrytymi mocami własnej natury. Te moce zawierają w sobie seksualność (nagość boginki, zwłaszcza jej nagie piersi – tu uwaga! – modelka do tej rzeźby leżała, nie stała), zwierzęcość (aż za wiele wskaźników) i lotność, czyli istnienie w przestrzeni, nietrzymanie się ziemi – co jest właściwością ludzi jako Ziemskich, homo-humus, podobne gry słów w litewskim i w praindoeuropejskim. I przez koty: bycie poza granicą życia i śmierci. Do symboli, które były w mezopotamskiej płaskorzeźbie, autor karty marsylskiej dodał coś, czego tam nie było: ideę uwięzienia w powyższej sferze i sytuacji – co zaznaczają dwie postaci pochwycone łańcuchami.

Auto-promo Taraki Zero: wstęp na końcu

Teksty najpierw zamieszczone w tarakablog.wordpress.com, w latach 2008-10.


« Do boju, dziewice czekają! Czyli literackie przedłużenia genów Czarownice, zatrute źródło »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)