Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 maja 2009

Wojciech Jóźwiak

Diabeł tarotowy i zwykły
Karta XV. Diabeł w Tarocie na tle idei, wyobrażeń i wizualnych przedstawień diabła jako postaci religii

Kategoria: Tarot
Tematy/tagi: archetypybóg, bogowiechrześcijańska mitologiademonydiabełgrecka mitologiaInanatarot

W wykładach o Wielkich Arkanach (w Akademii Astrologii), zbliżając się do karty XV. Diabeł, zauważyłem niedobór i niedosyt wiadomości o tej postaci. Ten niedosyt można ująć w kilku pytaniach:

  • (1) Kim/czym jest diabeł na jego macierzystym gruncie, tzn. w chrześcijaństwie, zwłaszcza w jego rzymskiej odmianie, jak jest określany i definiowany? - I drugi problem:
  • (2) Jak postać diabła rozumieli Włosi epoki Renesansu - bo pewnie inaczej, niż my dziś? Nasuwają się następne pytania:
  • (3) Dlaczego postać diabła z XV arkanum jest tak nietypowa, nieklasyczna? - Bo w taki sposób jak tam diabeł przedstawiany jest chyba tylko na kartach tarota.
  • (4) Dlaczego w ogóle postać diabła wprowadzono do kart tarota? Co autorzy tej gry (bo to była wtedy gra w karty, nie system ezoteryczny!) chcieli przez to osiągnąć lub wyrazić?

Do naszych współczesnych pojęć postać diabła trudno jest dołączyć - on do naszych pojęć nie pasuje. Aby zrozumieć Kartę Diabeł, musimy być więc diabelnie precyzyjni. Pierwsze skojarzenie jest takie, że diabeł to zło, lub nawet "samo zło". Ale czy tak jest w tarocie? Co to jest "samo zło"? Co to jest w ogóle "zło"? I czy faktycznie postać Diabła - religijnego lub tarotowego - można zrównać z pojęciem zła? Powiedzmy, na próbę, że zło to jest mniej więcej to, co jest karane przez prawo. (Bo od jakiegoś pojęcia trzeba zacząć.) Największe zło, jakie przychodzi wtedy na myśl, to jest zabójstwo, morderstwo. Zwłaszcza gdy poprzedzone dręczeniem ofiary. Ale diabeł nie jest przedstawiany jako zabójca - ani diabeł religijny, ani diabeł tarotowy.

Największym złem, jak była mowa, jest zabicie kogoś, czyli celowe i umyślne spowodowanie czyjejś śmierci. Ale przecież śmierć (śmierć w ogóle, nie zabójstwo), chociaż człowiekowi trudno ją zaakceptować, jest częścią natury, a jako gatunek biologiczny zostaliśmy "wyhodowani" przez śmierć - np. przez to, że ci, którzy nie biegali dość szybko albo nie byli dość odporni na choroby, albo byli nie dość pobudliwi seksualnie, nie przekazywali dalej swoich genów. Czyli ten ślad, że diabeł równa się zło, daleko nie prowadzi. Szukajmy dalej.

Co robi diabeł? To może być trop bardziej obiecujący i warto sobie przypomnieć listę jego/ich czynności - ich, bo diabłów jest wiele i lubią objawiać się jako istoty mnogie.

Diabeł kusi do złego, tzn. - jeśli chcemy pozostać w obrębie światopoglądu dawnych wieków - zachęca do uczynków nieakceptowanych przez Kościół, instytucję rozumianą jako stróż dobra, ładu i porządku.

Diabeł skłania ludzi do złych wyborów - wyborów zła.

Diabeł opętuje. (Dziś opętania najchętniej uznalibyśmy za objawy chorób psychicznych.) W takiej roli pojawia się już w ewangeliach: Jezus wypędza rzeszę diabłów z opętanego, diabły wstępują w świnie i topią się. (Tylko dlaczego Jezus przyprawił nieszczęsnego właściciela tych świń, na pewno nie Żyda, więc chyba Greka, o taką stratę?)

Czy w ewangeliach już występuje Piekło? Aluzje do niego są - "ciemności zewnętrzne". Ale czy już jest związane z postacią Diabła? - Wydaje mi się, że nie jest to tam jasno powiedziane, a aluzje można rozumieć różnie. W każdym razie ludzie następnych wieków już nie mieli wątpliwości, że diabły zamieszkują Piekło i strzegą przebywających tam dusz niby strażnicy więzienni. Diabeł jako klawisz! Ale czy samych dusz? Po Sądzie Ostatecznym Piekło ma funkcjonować dalej aż po wieczność, ale na Sądzie ost. zmarli, dotąd będący samymi duszami, odzyskają ciała - więc (wynika z tego, że) będą zamieszkiwać Piekło cieleśnie - czy nie tak?

Z diabłem podpisuje się kontrakt o duszę, jako że diabły łakną wciąż nowych dusz, które gromadzą w piekle. Tu ciekawe jest, że z Bogiem ani z jego aniołami nie podpisuje się kontraktów, z czego można wyciągnąć wniosek, że sama instytucja umowy jest diabelska! Bogu można ślubować, ale to jest akt jednostronny, bo ani Bóg, ani Jezus (np. w ślubach zakonnych) ani święci czy aniołowie nie są stronami w takich aktach - to nie jest kontrakt, który człowiek zawierałby z nimi jak równy z równym. Ale z Diabłem to właśnie jest taki kontrakt. Zauważmy przy tym, że diabelskość kontraktu nie została uogólniona na całe prawo, gdyż Bóg i Jezus są przecież afirmowani jako sędziowie. Zatem znajdujemy w chrześcijańskim poglądzie dwa przeciwstawne stosunki do prawa: prawo cywilne, które dotyczy umów równych stron, zostaje potępione jako coś diabelskiego. Przeciwnie, prawo zwierzchnie, to które wykonuje król jako sędzia, zostało ubóstwione i ten rodzaj prawa jest atrybutem Boga.

Także drugi wniosek stąd wynika, że diabeł pozostaje w bliskim związku z wolnością wyboru, jaką ma człowiek. Ten motyw podpisania kontraktu to wątek faustowski w mitologii diabła - który chociaż wydaje się nową ideą, to po raz pierwszy pojawia się wcale nie w XIX wieku u Goethego, tylko już w Ewangelii św. Mateusza: "duch, diabeł, kusiciel" (różnie ta postać jest w tamtym fragmencie nazywana i tłumaczona) namawia tam Jezusa, aby uznał jego, Diabła zwierzchnictwo nad sobą, a wtedy on sprawi, że Jezus będzie mógł jeść kamienie jako chleb, latać w powietrzu i mieć na własność królestwa. To jest właśnie faustyzm: diabeł daje moc w zamian za hołd czyli w zamian za oddanie się jemu i przejście na stronę zła. Co jest zrozumiałe tylko wtedy, kiedy mamy obraz świata podzielonego na dwie sfery: dobra i zła, na królestwo światłości i królestwo ciemności. Dodam: obraz dla nas nieaktualny i trudny do pojęcia.

To jest właśnie problem z tarotową kartą Diabeł: że aby ją zrozumieć, trzeba użyć pojęć, które są dla nas nieaktualne. Nie nasze. Co więcej, "nie nasze" i "nieaktualne" są również dla dzisiejszych wierzących chrześcijan, bo to po prostu inna epoka. A przecież ostatecznie chcemy zrozumieć karty tarota nie dla ludzi średniowiecza lub renesansu, tylko dla nas - takich jakimi jesteśmy.

Na przedstawiony tu kłopot natrafiłem właściwie dopiero przy Diable, gdyż poprzednie karty tego kłopotu nie sprawiały - mianowicie, że postać z tej karty odnosi się do wyobrażeniowego świata (modelu świata) który jest z gruntu inny, nie ten, jakim się współcześnie posługujemy i w jaki wierzymy. Diabeł jest dla nas gościem z innej epoki! Różnica między nami a tymi, którzy faktycznie wierzyli w Diabła jest taka, że my nie wierzymy w moralny porządek świata. Nie uważamy, żeby moralność, reguły moralności były tym, co w świecie jest najważniejsze, ani tym, co świat organizuje. Świat taki, jakim go sobie wyobrażali ci, którzy afirmowali Diabła, opierał się na przekonaniu, że moralność jest wpisana w samą strukturę świata. W tamtym obrazie świata było Niebo, gdzie rządziło Dobro z Bogiem na czele, było Piekło z Diabłami - i niejako pośrodku, pomiędzy tamtymi, był świat doczesny, gdzie żyli ludzie i jedno z drugim, dobro ze złem, mieszało się i ścierało. (Wizja co do struktury podobna do Trójświata szamańskiego!) Co najważniejsze, natura, prawa przyrody, były podporządkowane prawom moralności. Świat był tak urządzony, że było w nim obszerne miejsce, gdzie Dobrzy byli nagradzani, i drugie obszerne miejsce, gdzie Źli byli karani. W tym starciu Dobra ze Złem nie było istot, które pozostałyby obojętne: smoki, wilki i węże stały po stronie zła, bydło, owce i gołębie po stronie dobra. W obyczajach zwierząt dopatrywano się umoralniających pouczeń i przypowieści. (Średniowieczne bestiariusze są przez to dla nas literaturą trudną do przełknięcia; zresztą umoralniające opowieści o zwierzętach są dla nas nieciekawe, sztuczne i drętwe: obserwacje przyrody okazały się zwyczajnie ciekawsze od tego, co miał o bestiach do powiedzenia dawny teolog.)

My, przeciwnie, uważamy moralność za coś, co dotyczy wyłącznie ludzi i co nie ma nic wspólnego z materialną strukturą świata. Nad chmurami nie ma żadnego Nieba, wewnątrz Ziemi nie ma żadnego Piekła. Jeśli ktoś nawet wierzy w pośmiertne trafienie do nieba lub do piekła, to wyobraża sobie jedno i drugie jako stan psychiczny, który nie ma związku z materią, ze światem, i nie dzieje się w żadnym realnym miejscu. Wierzących w życie (duszy, świadomości) po śmierci jest więcej niż wierzących w niebo i piekło, zbawienie i potępienie, i raczej chętniej wierzymy w to, że dusze po śmierci gdzieś się włóczą albo reinkarnują, czyli bliższe są nam i łatwiejsze do uwierzenia wyobrażenia pogańskie niż chrześcijańskie.

Zastanawia, że postać podobna do Diabła nie pojawiła się w wyobraźni Greków, w ich klasycznej mitologii. Grecy znali monstra, jak Cyklopi lub Sturęcy (Hekatoncheires), znali hybrydalne chimery (jak Chimera sama: wężo-kozo-lew), znali mnogie istoty o postaci półludzkiej i półzwierzęcej (satyry, chitony, syreny...), mieli też gwałtownych groźnych bogów, jak Ares lub diabolicznie kulawy przecież Hefajstos. Nikt jednak z nich nie zajmował w strukturze religijnego świata takiego miejsca jak Diabeł chrześcijan! Diabła Grecy po prostu nie znali... Co więcej, ich wyobraźnia nie lgnęła też nawet do postaci demonicznych, czyli tych zamieszkujących przyrodę duchów-dziwotworów groźnych człowiekowi, różniąc się pod tym względem choćby od rozedrganej wyobraźni ich późnych sąsiadów - Słowian. Wydaje się, że inwazja demonów i diabłów przyszła na Greków dopiero ze wschodu, po podbojach Aleksandra, podobnie jak postać Diabła-antyboga, wywodząca się z Iranu, od Zaratustry i jego groźnego złoboga Arymana.

Skoro postać Diabła religijnego stała się nam obca, to pociąga to obcość, niejasność i nieczytelność postaci Diabła tarotowego, którego żeby zrozumieć, musimy dopiero z-re-konstruować, czyli stworzyć (sobie jego obraz w umyśle) od nowa.

W związku z postacią Diabła mamy model świata podzielonego - podzielonego na dwie domeny, dobra-boską i złą-diabelską. Dobre-boskie jest (ogólnie) niebo, to co w górze i "pod Słońcem", złe-diabelskie jest podziemie: przestrzenie mieszczące się pod ziemią. Chociaż gdy przyjrzeć się obrazom, to diabelska bywa też pustynia, skały i góry. Diabeł kojarzy się z żywiołami ziemi i ognia. (Dobrzy aniołowie z powietrzem; czy też z wodą? Chyba nie, ale z roślinami, kwiatami, czyli żyjącymi emanacjami żywiołu wody, to tak.)

Z ziemią, podziemiem, światem podziemnym, tym co chtoniczne, wiąże się kulawość lub kopytność diabła. Kulawość, utykanie, niepewny chód jest archetypowo powszechną cechą mitycznych istot pochodzących z ziemi, z ziemi zrodzonych lub wiodących podziemny żywot. Co zapewne wynika z prostej obserwacji, że bieg i skoki odrywają od ziemi, zatem niezdolność do biegu i skakania jest wyrazem trwałego przywiązania do niej.

W tym miejscu zauważmy, że od dawnego wyobrażenia Diabła oddala nas również new-age'owa rewerencja dla Ziemi tytułowanej (Pra)Matką Ziemią - bo gdy jedno, to nie drugie: albo dobra Matka Ziemia, albo zły Piekielnik.

Kopytność diabła kieruje naszą uwagę na to, że jest on przedstawiany jako hybryda, twór chimeryczny - czyli, jak grecka Chimera, posklejany z części ciała różnych istot. W najbardziej popularnej kliszy mimo ogólnie ludzkiego kształtu i sposobu poruszania się, ma rogi, czarną sierść, ogon i kopyta. Pierwowzorem dla takiego jego obrazu były greckie półkoźle bóstewka w rodzaju Pana lub Satyrów. Widły wyglądają na dawny trójząb, którzy dzierżył Neptun-Posejdon. Trójząb był realnym narzędziem do łowienia ryb i być może posłużył jako metafora, że Diabeł przygważdża swoją mocą dusze potępieńców jak rybak ryby; być znalazłyby się na to potwierdzenia w starochrześcijańskiej literaturze. Dodatkowo, choć nie zawsze, diabeł bywa wyposażany w skrzydła nietoperza, kły - raczej świni niż prawdziwego drapieżnika, i dodatkowe paszcze w dziwnych miejscach ciała. Diabeł jest rysowany - niemal zawsze! - jako istota męska. W opowieściach, gdzie się zjawia, występuje jako mężczyzna i nosi męskie imię. Do dziś, np. w reklamach grzejników, jest pozowany jako mężczyzna i to mężczyzna bardzo męski. Co naprowadza na ślad, że diabelskość jest amplifikowaną męskością, anielskość zaś amplifikowaną (ale odseksualnioną) kobiecością. Niektórzy malarze, np. Hieronim Bosch, lubowali się w mnożeniu diabelskich chimer-hybryd, ten wątek jest jednak stanowczo marginesowy. Podobnie jak wątek diablic, które są istnością całkiem inna od diabłów i występują w innych kontekstach. (Przy okazji polecam arcyciekawy artykuł Kamila Janickiego Diabeł jako Murzyn. Średniowieczne korzenie rasizmu.)

W kompanii Wolanda, Diabła, który w powieści Bułhakowa (właściwie Bułgakowa) nawiedził Moskwę, aby ratować pisarza osadzonego przez reżim w szpitalu dla wariatów, jest jedna (tylko) kobieta, imieniem Hella, która zapewne jest odciętą ze stryczka czarownicą, ponieważ szyję ma w wielkiej czerwonej bliźnie. Ma zwyczaj chodzić tylko całkiem nago. Mistrz i Małgorzata przybywają na bal u Wolanda, na który zlatuje się tłum nieboszczyków w trumnach, z których powstają owi gości, i wszyscy mężczyźni są w czarnych frakach, a kobiety nago. To jest dla nas ważny ślad, ponieważ na karcie Diabeł, prócz samego Diabła (czym się tarotowy diabeł różni od diabłów nie-tarotowych, o tym po kolei) jest jeszcze dwoje nagich ludzi, mężczyzna i kobieta, przy czym w niektórych taliach są oni mniej lub bardziej zdiabolizowani - upodobnieni do diabła głównego. Niekiedy wyglądają jak dwa mniejsze diabełki. Uznajmy wątek ich diabolizowania za poboczny - trzymajmy się wariantu, że to są po prostu ludzie. Nagość odsyła do seksu, chociaż chyba w żadnej talii postaci te nie są przedstawione w scenie jawnie seksualnej.

Zauważmy, że obraz z 15-tej karty tarota jest, jeśli chodzi o ikonografię ogólno-diabelską, odosobniony: raczej poza tarotem takich obrazów Diabła i takich scen z jego udziałem nie rysowano!

Drugi ważny szczegół, którym diabeł tarotowy różni się od ogólnego, jest taki, że Tarotowy Diabeł ma kobiece piersi. Jeden z moich przyjaciół zauważył, że postać Diabła z Tarota Marsylskiego wzorowano na babilońskiej (lub sumeryjskiej) płaskorzeźbie przedstawiającej chtoniczną boginkę, niekiedy utożsamianą z Lilith-Lilitu, albo z Inaną, sumeryjską boginią, która po swego ukochanego zmarłego zeszła do podziemnego świata umarłych, do tamtejszego Hadesu, a idąc przed oblicze władczyni umarłych (zresztą własnej siostry), musiała kolejno siedem razy rozebrać się ze wszystkich szat. Jeśli kiedykolwiek będę miał możność zaprojektowania talii kart tarota, w talii tej karta Diabeł będzie mieć dwa warianty do wyboru: jedne wzorowany na typowym marsylskim, drugi z Inaną. Przeciw rozpoznaniu tamtej postaci jako Inany świadczą jej stopy, które są ptasie - sowie lub orle, a to był w Mezopotamii atrybut bóstw podziemnych. Bogowie i boginie Mezopotamii nosili także rogi, co tym chętniej posłużyło do utożsamienia owej Lilitu z Diabłem, ale to były rogate czapki - nie zaś rogi wyrastające z głowy.

Tak czy inaczej, stwierdzony wątek mezopotamski podkreśla dodatkowo związek Tarotowego Diabła z nagością. Bo jeśli nim byłaby Lilitu lub tym bardziej Inana, to nagość - i to nagość kobiety - byłaby wręcz głównym atrybutem i treścią tej karty!

Podsumowując, kim/czym na tle wymienionych przyczynków jawi się być Tarotowy Diabeł i przekaz tej karty:

Poza sferą-obszarem tego do Dobre i Dozwolone, jest obszar tego, co Niedozwolone-Zakazane. Do tej sfery należy, przede wszystkim, a zapewne: jedynie - seks, oczywiście nie seks uprawiany po bożemu, oswojony sakramentem małżeństwa, służący płodzeniu legalnych potomków i z którego trzeba się rozliczać przed księdzem lub biskupem, tylko seks występny, zapewne łamiący podziały społeczne, kiedy partnerzy różnią się stanem i wysokością urodzenia. Seks, który jest ze skłonności natury i ciał, a nie ze społecznej kalkulacji. Taki seks, jak ostrzega scena na karcie, gdzie diabelscy przyboczni są przykuci łańcuchami do siedziska diabła, zniewala niby nałóg. Jeśli sięgnąć do innych wątków o Diable, to jego obecność na karcie obiecuje potęgę - ale tu karta przestrzega, że ta dana od Diabła potęga nie prowadzi dalej, lecz zniewala.

Wizja Diabła jako "Inano-podobnego" patrona nagich ciał, na moment otwiera bramę ku drodze "tantra". Ale zaraz ją zamyka. Widocznie środowisko, w którym i dla którego powstały karty tarota, nie było dość odważne na to.

I to właściwie jest wszystko - tak mi się wydaje - co głosi ta karta, jeśli pozostać przy historii. Tak (wydaje mi się) brzmiałoby proste odczytanie tej karty. Odczytanie, co ta karta mogła(by) znaczyć dla ludzi, którzy w Diabła wierzyli. Co może znaczyć dla nas, obywateli czasów postmodernizmu, jaka może być reinterpretacja tej karty dla nas i naszych poznawczych potrzeb, to osobna i następna sprawa - o tym napiszę osobno, w odpowiednim tekście z cyklu enneagramowo-tarotowego.

Wojciech Jóźwiak
10 maja 2009

Większość tego tekstu napisałem jako wypowiedzi na forum dyskusyjnym w Akademii Astrologii.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)