Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 lipca 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 198)

Dlaczego astrologia jest inna?

Kategoria: Astrologia

« Dlaczego intelektualiści mają żyłę na astrologię? Pomiary w astrologii: trzy eksperymenty Gauquelina »

Michel Gauquelin w książce „Neo-Astrology” (wydanej 1991 wkrótce po jego śmierci) napisał:

Dla jej wrogów, astrologia jest jak hydra lernejska, monstrualna ośmiornica, której licznym mackom musiał stawić czoła Herakles, by wykonać jedną ze swych dwunastu prac. Za każdym razem, gdy udało mu się obciąć któreś z ramion hydry, wyrastało następne, jeszcze bardziej skore udusić przeciwnika. Walka herosa z potworem była długa i dramatyczna. Jak wiemy, heros zdołał jednak zebrać dość siły, by pokonać i w końcu ubić bestię. Dla jej oponentów, astrologia jest nawet groźniejsza od hydry z Lerny, ponieważ pomimo ataków, które wycierpiała przez ponad dwa tysiące lat, wciąż pozostaje całkiem żywa. I choć w XIX wieku ogłoszoną ją martwą, w wieku XX wynurzyła się na nowo bardziej popularna niż kiedykolwiek. Dla jej obrońców, astrologia jest raczej porównywalna do feniksa, który na nowo powstaje ze swoich popiołów, by tym bardziej zalśnić jako ognisty ptak. Ale odłóżmy na bok te mitologiczne porównania.

Na czym polega ta inność lub nawet monstrualność astrologii? Pomoże zdanie z innej książki, Walter Burkert, „Stwarzanie świętości” (pol. wyd. 2009, oryg. 1996):

Nawet w [dzisiejszym] świecie zdominowanym przez stworzoną przez nich samych technologię, ludzie nie przyjmują łatwo twierdzenia, że konstrukty sensu zmierzające ku temu, co nieoczywiste, są niczym innym, jak ich własnymi projekcjami, i że z otaczającego wszechświata nie docierają do nich żadne znaki poza zmarszczkami promieniowania tła świadczącymi o Wielkim Wybuchu.

Naukowo-racjonalistyczny pogląd – albo „standardowy współczesny racjonalizm” – ma niewzruszony dogmat (ma ich zresztą więcej): twierdzi, że w świecie poza-ludzkim nie ma żadnych znaków ani znaczeń. Nic do nas nie „przemawia”. Spoza ludzi nie przychodzą żadne sensy. Znaki, znaczenia i sensy produkuje tylko człowiek, a raczej ludzie wraz z ich kulturami i językami. Astrologia jest jednak inna: proponuje obraz świata, w którym żyjemy w nieustannym strumieniu sensów i znaczeń, które przychodzą do nas z kosmosu, z przestrzeni poza-ziemskiej i poza-ludzkiej. Kiedy ktoś widzi narysowany kosmogram z planetami i aspektami, do razu pyta: „a co to znaczy?” (Co więcej, astrologom i ich klientom często trudno jest się pogodzić z sugestią, że pewna planeta lub układ planet w danym kontekście może nic nie znaczyć!) Te kosmiczne znaczenia albo znaczące „wpływy” jakoś mieszają się z naszymi myślami, uczuciami i stanami umysłu i przejawiają się jako nasze decyzje, jako treść naszych myśli, jako okresy wyższej lub niższej energii lub jako nasze nieświadome procesy, także cielesne.

To ma związek z filozoficznym sporem o uniwersalia. Jak czytamy w Wikipedii:

Św. Tomasz z Akwinu przyjął /.../ trzy postacie i formy istnienia uniwersaliów:

  • ante rem: wszystkie pojęcia ogólne istnieją jako wzory w umyśle Boga
  • in re: uniwersalia istnieją jako istoty konkretnych rzeczy, zawarte w ich substancji jednostkowej (universale directum);
  • post rem: uniwersalia pojawiają się jako rezultat abstrakcji, wytwór umysłu (universale reflexivum).

Radykalnej krytyce poddał w XIV wieku realizm pojęciowy William Ockham. Jego zdaniem przyjmowanie realnego istnienia uniwersaliów jest zbędne i nie przyczynia się do wyjaśnienia jakichkolwiek zjawisk. /.../ [W przeciwieństwie do realizmu pojęciowego jak ten od Tomasza z Akwinu,] Nominalizm był głoszony przez XVIII-wieczną angielską filozofię empirystyczną, której przedstawiciele zaprzeczali istnieniu uniwersaliów poza językiem i umysłem. /.../ Nominalizm stał się dominującym prądem filozofii Oświecenia, empiryzmu i neopozytywizmu.

Więc standardowy współczesny racjonalizm twardo stoi przy nominalizmie: jakości, istoty lub esencje nie istnieją jakoś samodzielnie, a tylko ludzie swoimi umysłami i na podstawie sposobów, które podsuwa im ich język, rozpoznają pewne rzeczy jako podobne i nazywają je jednym słowem, wzbudzając w sobie iluzję, że te rzeczy mają jakąś wspólną „istotę”. Astrologia przeciwnie, niektóre cechy uważa za istniejące właśnie osobno, samodzielnie, np. cecha lub zjawisko rozpoznawane jako „agresja” ma swój niezależny byt od ludzi i ich grup, ponieważ sprzęga się z planetami: z Marsem lub z Plutonem i wraz z tymi planetami należy nie (tylko) do świata symboli, które stwarza umysł, ale do świata przyrody! Cecha taka jak agresja, w astrologii staje się mieszkańcem realnego przyrodniczego świata. W podobną stronę idzie myślenie Ruperta Sheldrake'a: istnienie „morficznych pól agresji” wcale nie byłoby sprzeczne z jego obrazem świata.

(Warto dla zaokrąglenia obrazu przeczytać mój wcześniejszy tekst o podobnej sprawie: „Kropla. Fizyczność formy”.)


Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Dlaczego intelektualiści mają żyłę na astrologię? Pomiary w astrologii: trzy eksperymenty Gauquelina »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)