zdjęcie Autora

27 września 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Dlaczego boję się Twardej Ścieżki

Kategoria: Twórczość

« Wino i woda czyli dziobanie szyby Groźny fiolet »

Uczestniczenie w nowych doświadczeniach powinno być dążeniem każdego Strzelca. Zahamować te dążenie może jedynie strach. Czego można się jednak lękać jeśli doświadczenie przeprowadzane jest pod nadzorem i kontrolą osoby fachowej i zaufanej? Jedynie siebie i swoich reakcji, nieprawdaż? A prawdaż, prawdaż, jak mówił mój ojciec, gdy jako dziecko upojona dźwiękiem nowo poznanego, ładnie brzmiącego słowa, nadużywałam go w zwykłych codziennych rozmowach.

         Ale wracając do tematu. Lęk dotyczy moich własnych reakcji. Mając dwadzieścia kilka lat przekonałam się, że w obronie dzieci mogłabym kogoś zabić (ja, organicznie bojąca się i zwalczająca każdy najdrobniejszy przejaw przemocy), że potrafię doznawać uczuć o których nie miałam pojęcia i których nie umiem nawet nazwać, że wreszcie nic, co wiem o sobie, nie jest pewne i dane mi na zawsze.

         Podobnie z reakcjami na drobne, ale inne niż dotychczas doświadczenia.

         Wspominałam o mojej koleżance jasnowidzce. Po pierwszym udanym eksperymencie postanowiłam dalej ostrożnie sprawdzać swoje możliwości w tym zakresie. Jednej rzeczy się nie bałam – medytacji. Po prostu wielokrotnie próbowałam i nie udawało mi się. Nie potrafiłam oczyścić swojego umysłu z myśli. Przechodziłam kolejne etapy wyłączania poszczególnych stref swojego czucia: smaku, dotyku, słuchu, wzroku odkrywając, że często czynię to w sposób naturalny, na przykład pisząc tekst, który absorbuje moją uwagę, jednak nie udało mi się nigdy świadomie „zagapić się” myślami.

         Niewiele wiem o czakrach poza tym, że podobno są. Moja  wspomniana koleżanka opowiadała mi, że czakra trzeciego oka jest w przeważającej mierze odpowiedzialna za doświadczenia jasnowidzenia i że powinnam spróbować medytacji i widzeniem przy użyciu wyobrażonego sobie w środku czoła oka.

         Usłyszałam, że jasnowidzenie to praca nad czakrą VI i wszystkie ćwiczenia  związane z nią, bardzo ułatwiają wejście w świat jasnowidzących, i przynoszą całkiem  niezłe rezultaty. Czakra VI odkrywa obrazy (symboliczne lub dosłowne), te które mówią o sytuacji tu i teraz lub ukazują je z przyszłości, czasami z przeszłości i wcale nie oznacza to, że widzi się je naocznie (choć takie  również pojawiają się w umyśle w formie obrazu na tyle wyraźne, że można je narysować na papierze...

W opisanym wcześniej moim doświadczeniu zwróciłam uwagę na fakt, że rozwiązanie zadania odbywało się drogami, które ja nazwałam „cytatami”. Ani nie „widzę”, ani nie „słyszę”, tylko mój umysł przywołuje „cytaty” z rozmaitych realnych, obejrzanych artefaktów lub doznanych przeze mnie wrażeń – papierosa, reklamy Orange czy karty do Empiku.

 

Wizualizacja „trzeciego oka” nie wydawała mi się to jakimś skrajnym doświadczeniem, którego powinnam się lękać.

Postanowiłam do tego celu zastosować starą swoją technikę (do tej chwili bezpieczną) przywoływania snu, zastępująca popularne liczenie baranów. Leżałam w ciemności z zamkniętymi oczami i próbowałam coś widzieć bez pośrednictwa oczu. Zazwyczaj po jakimś czasie (krótszym lub dłuższym, jeśli nie zasnęłam w międzyczasie) zaczynałam widzieć rozmaite obrazy, najpierw w czarno-bieli, potem w kolorach (ale przygaszonych). Obrazy te wyglądały trochę jak wskazania radaru — po ekranie mojego widzenia poruszała się „wskazówka” niby średnica koła, przed nią było zielonkawe światło, za nią ciemność. Wskazówka poruszała się szybko, więc zazwyczaj trudno było zrozumieć sens odsłanianych czarno-białych plam i wcale nie próbowałam tego zrobić. Można jeszcze byłoby dopatrzyć się w nich podobieństwa do obrazu z badania USG w aparatach starszego typu – lekarz coś pojmował, a ja, nawet otrzymawszy potem wydruk trójkątnego wycinka  — nic. Kto by tam w mętnej mgle widział na przykład kamienie żółciowe? I chwalił się dostrzeżeniem jakiejś anomalii w układzie żyły wątrobowej. Na pewno nie ja.

Tym bardziej, gdy nie wie się, czego się szuka. Kilka razy w moim życiu obrazy te coś oznaczały, ale na ogół były scenami nierozszyfrowalnymi.

W każdym razie zazwyczaj sens tego ćwiczenia na wypełnienie bezsenności polegał na tym, że gdy obrazy z czarno-białych zmieniały się w kolorowe zygzaki o ostrych konturach, łagodne fale i zawirowania na inne, o geometrycznych kształtach — niebawem sen nadchodził. Należało więc próbować ujrzeć takie obrazy i to było celem ćwiczenia

Po raz pierwszy, w czasie próby jasnowidzenia w sprawie zaginionej dziewczyny usiłowałam odszyfrować znaczenie pojawiających się obrazów i nawet narysowałam je. Teraz, moje ambicje sięgały wyżej. Postanowiłam otworzyć w sobie „trzecie oko”.

Najpierw zobaczyłam coś w stylu obrazu impresjonistów, namalowanych na ścianie jakiejś kawiarni i zdjętych dla ekspozycji, które oglądałam trzy lata temu w Luwrze. Plątanina kolorowych, bladoniebieskich plam, a na ich tle, lub może raczej z tych plam wyłaniający się delikatny i nieoczywisty zarys oka z bardziej wyraźną źrenicą. Ta źrenica skojarzyła mi się z „czarną dziurą” i rzeczywiście w środku impresjonistycznego obrazu pojawiła się czarna dziura w malarstwie innej konwencji, ekspresjonistycznej (np. Munka). Wokół tej czarnej dziury, jako czegoś, co odczuwałam jako studnię bez dna (początkowo przy tym zero emocji), zaczęły się pojawiać wirujące drobinki. Nie wiem czemu wydało mi się, że tą drobinką między innymi jestem i ja. Obraz wyglądał jak jakaś galaktyka, ale w środku zamiast jasności była czerń. Nie otwierając jeszcze oczu (nie bałam się specjalnie, póki co) uznałam, że jestem jedną z wielu drobinek wirujących wokół czarnej dziury, ale przecież — uświadomiłam sobie — nie mogę być wirującą NA ZEWNĄTRZ drobinką, skoro usiłuję otworzyć SWOJE WEWNĘTRZNE „trzecie oko”. I wówczas znalazłam się na skraju „czarnej dziury”, w takim miejscu, z którego nie mogę już się cofnąć, w którym czuję nieuchronność, mającą nastąpić. Opierałam się jednak z całych sił. Wówczas delikatny niebieski zmienił się w kolor fioletowy – bardzo piękny i żywy — ale im bardziej ten kolor intensywniał, tym bardziej czułam strach. Kiedy fiolet był już nie do zniesienia, a czarna dziura WYPEŁNIŁA CAŁE POLE WIDZENIA, OTWORZYWŁAM OCZY.

W bloku na przeciwko nadal palił się ciąg okien na klatce schodowej i trzy okna w mieszkaniach od samej góry, w okna zaglądał księżyc (było jeszcze dość wcześnie), na zegarze widniała młoda godzina, o ile mogłam dojrzeć bez okularów, ale to wszystko było widoczne PRZEZ zapalone światło i otwarte oczy. Przeraziłam się na serio.

Pomyślałam, że muszę natychmiast zamknąć to oko, tę czarną dziurę, ale świat rzeczywisty jedynie prześwitywał delikatnie przez świat tej dziury i tego budzącego lęk fioletu. Wstałam z łóżka, chciałam (metodą polecaną na kursie Witolda Suligi o kosmografii światach subtelnych, do zastosowania, gdy doświadczenie zaczyna nas trwożyć) zadzwonić komórką do kogoś, ale do kogo dzwonić w nocy? Albo może zapalić świeczkę? Jednak powoli, o wiele wolniej, niż pojawił się, obraz trzeciego oka mnie opuścił, Zjadłam więc trochę sera z miodem i wszystko było już ok.

Moja koleżanka jasnowidzka zmartwiła się, że czarna dziura wiruje w lewą, a nie w prawą stronę, ale nie wiedziała czy leworęczność ma tu coś do rzeczy (na kursie W. Suligi o światach subtelnych dowiedziałam się, że strona lewa człowieka jest stroną duchów i zmarłych. On też unikał wyraźnej odpowiedzi w sprawie leworęczności. )

To doświadczenie przekonało mnie, że wejście tam, gdzie cię nie zapraszają, może być groźne. Nie wiem, czy zdecyduję się powtórzyć coś w tym rodzaju.

         Wracając do Twardej Ścieżki. Gdybym mogła ze względów zdrowotnych w niej uczestniczyć i tak bałabym się. Co pewnie brzmi jak odpowiedź pewnego oficera na pytanie Napoleona, czemu nie strzelają do wroga:

– „Po pierwsze nie mamy armat, po drugie…”

 – „Dziękuję, wystarczy.”

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Wino i woda czyli dziobanie szyby Groźny fiolet »

komentarze

[foto]

1. Specjalnie • autor: Piotr Jaczewski2012-09-27 16:39:36

Ten fenomen ze strachem i czarną dziurą to nic strasznego. Wyjaśniłem tu

2. odnośnik • autor: Nierozpoznany#33372012-10-01 19:50:27

Panie Piotrze odnośnik "Wyjaśniłem tu" odsyła mnie ciągle na górę odcinka "13,Dlaczego boję się Twardej Ścieżki"..czy tak ma być ? Miałam wrażenie, że to powinien byc któryś z odcinków o sułtanie od herbaty hmm ?, ale może cos przegapiłam ?
[foto]

3. Dzięki Kalina • autor: Piotr Jaczewski2012-10-02 07:46:52

Poprawiłem.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)