zdjęcie Autora

14 marca 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Dlaczego potrzebujemy duchów, przodków i bogów?

Kategoria: Nowy szamanizm

« Cztery demony Chöd OOBE - Out Of Body Experiences - Doświadczenia Poza Ciałem »

Tak. Potrzebujemy duchów, przodków i bogów. W specyficzny sposób odwrotny do zwyczajowego, tradycyjnego kulturowego szaleństwa związanego z tym tematem.

Kulturowe szaleństwo wygląda tak:

1.       Ktoś ma jakieś doświadczenie, słyszy o jakimś doświadczeniu, a nawet wyobraża sobie jakieś doświadczenie pt. duch, przodek, bóg.

2.        Uznaje to doświadczenie za ważne, szczególne i wyjątkowe.  Np. tworzy historię na ten temat

3.       Wybiera czy jest za lub przeciw tj. Ustosunkowuje się do tego doświadczenia, przez tą historię. Stwierdza, „to było dziwne, ale coś musiało w tym być, trzeba się dowiedzieć”, „to musiało coś dziwnego się ze mną/światem dziać, lepiej zapomnieć”. 

4.       Szuka sprzymierzeńców do swojej opcji, co oznacza, że przekonuje do niej innych i zwalcza poglądy wrogie.

W ogólności prowadzi to do szalonego podejścia pt. Liczy się KTO mówi, JAK mówi, a nie CO mówi. Najbardziej przekonująca idea (Jak)  korzystna dla głoszącego  i zwolenników(Kto), umożliwiająca zrzucenie z siebie odpowiedzialności i obwinienie przeciwników (patrz: dyktatura bezmyślności ups. Rozsądku).  Ignorancja wynikła z indukcyjnego myślenia, stawiająca owo Ja przeciw światu - budująca złą rzeczywistość: Nikt mnie nie rozumie, tylko JA sam. Będę się starał, by inni mnie rozumieli tj. myśleli tak samo i to będzie dowodem prawdziwości mojego JA, cudowności, autentyczności. Albo obrażę się na JA, coś musi być z nim nie tak, być winne, grzeszne i głupie - przyjmę poglądy innych, wtedy będą mnie rozumieć! Jak chcą tak niech mają! Ja im pokarzę! 

To szaleństwo jest na tyle ciekawe, że potrafimy doskonale się chronić przed jego dostrzeganiem. Znaleźć bezpieczne miejsce w dyktaturze ciała, lub dyktaturze wartości i wykorzystać dyktaturę emocji i dyktaturę rozsądku do obrony tego miejsca przed wyimaginowanymi demonami. Ba! W obrębie tego mówimy o  selektywnym podejściu do idei tj. wybieraniu tych idei, które wspierają obowiązujące strategie dyktatur.

W dużym stopniu związane jest to z czasem.  Dyktatura emocji i dyktatura rozsądku związana jest bezpośrednio z naszą historią, przeszłością. Dyktatura ciała utyka w wiecznym tu i teraz. Dyktatura wartości planuje owo utopijne tu i teraz w zawsze nieosiągalnej przyszłości.

Symptom stanowi rozwiązanie  tj. rozsądnym (:) ) zdaje się wypełnienie teraźniejszości miliardami indywidualnych duchów, przeszłości falą przodków, a przyszłości obecnością tysięcy bogów i bogiń.  Trenowanie umysłu by doceniał sprawy warte kontynuowania z przeszłości, zauważał, to, co się dzieje w teraźniejszości i ukierunkowywał swoje działania przewidując ich konsekwencje, uwzględniając brak dostępu do przyszłości, jej paradoksalną zmienność, przy jej przewidywalnej powtarzalności(historia lubi się powtarzać, prawda?)  I odebranie przy okazji „przestrzeni” realnym demonom – dyktaturom.

W kwestii bogów robi się to ciekawe tj aby mogli oni pełnić swoje „funkcje” tj. ułatwiać myślenie o przyszłości, planowanie, realizację celów, w tym społecznych, budowanie długoterminowe relacji etc.  Muszą być niejako paradoksalni: Być jednocześnie w przeszłości i przyszłości, czasami objawiając się w teraz. Co oczywiście robi z nich odmianę ducha(obdarzonego szczególną mocą) lub przodka(!). Kolejny aspekt bogów i bogiń muszą być związani z powstawaniem i początkami, na równi z końcem tego co czasami niszczą, zmieniają, przekształcają..

Wróćmy do tu i teraz tj. duchów:

coś czego nie widzisz, choć czasem możesz zobaczyć.
coś czego nie słyszysz, choć czasem możesz usłyszeć.
coś czego nie dotkniesz, choć czasem możesz poczuć.
coś co nie jest materialne ale może oddziaływać.

i z zestawienia powyżej otrzymujemy coś leżącego poza zwykłym polem uwagi, ale pojawiającego się nieoczekiwanie. I jak łatwo się do myśleć najczęściej z automatu uznawanego za strefę POZA, TABU, INNEGO, OBCEGO, NIE-świadomego i NIE-oficjalnego. Ta właściwość tematu „duchy” również sprawia, że odnosząc się do doświadczeń swoich lub innych można (z automatu) przyjąć te dwie pozycje: Stanąć po stronie oficjalności, normalności, swojskości, świadomości  i(lub)  utożsamić się z POZA, TABU, INNYM, OBCYM, Nie-świadomym i Nie-oficjalnym.  Wyjaśnia to przy okazji doskonale skąd po jednej stronie „większości” trudności z przyjęciem tematu, a po stronie „mniejszej inności” zachowania związane z BYCIEM innymi tj. robienie z czegoś co ktoś doświadczył tożsamości-istotnej cechy bycia, i agresywna-roszczeniowa postawa względem większości (nawet urojonej!).

Wstawiłem „większość” w cudzysłów, bo jakieś 60% Polaków wierzy w duchy tj. do takiej wiary się przyznaje. (CBOS). Podejrzewam, że to nie „wina naszego zacofania”, ale sprawa ogólnoludzka tj. mózg jest stworzony do tego, by dostrzegać duchy (TAK!). Patrz definicja powyżej, oraz sposób działania naszej pamięci – „integralność” mózgu wymaga, żeby ożywiał i odświeżał on od czasu do czasu stare ścieżki, oraz jakoś utylizował dane przetworzone „półświadomie”. Coś nieoczekiwanie wyskakiwało ze świata wewnętrznego  - dokładnie tak samo, jak nieoczekiwanie coś może pojawić się w świecie zewnętrznym.

Koncepcja miliardów (lub więcej!) duchów w teraźniejszości, „tu i teraz”, całej przestrzeni wokół ciebie ala midichloriany, to inaczej powiedzenie patrz na miliardy szczegółów, dostrzegaj co się wokół dzieje. Dołóż staranności, dodatkowego wysiłku by widzieć, nie tylko patrzeć. Przy okazji postrzegając w ten sposób na pierwszy plan wychodzi dostrzeganie relacji pomiędzy owymi szczegółami i ocena ich ważności. Dla odmiany idea rozdmuchiwania pojedynczego doświadczenia stymuluje połączenie: intensywne przeżycie to ważne przeżycie, skoro coś się pojawiło w polu widzenia i zajmuje dużo miejsca musi być ważne. Dlaczego? Bo pojawiło się w polu widzenia. Taki NEWSowy styl funkcjonowania naszej świadomości wynikły z dyktatury ciała – każda sensacja jest ważna, o ile można ją poprzeżywać i pohisteryzować na jej temat, dodać sobie ważności (dyktatura wartości):

Tak, Wujek Józek nawet po śmierci mnie odwiedza, taki ważny byłem. A Ciocia, to dopiero przywiązana do mnie i do życia, non stop o mnie myśli. A w ogóle to w zaświatach jest strasznie nudno i zmarli muszą wypatrywać i doglądać żywych, a w szczególności MNIE nic lepszego do roboty nie mają, a jak milczeli pół życia i ględzili pod nosem, to po śmierci pewnie zmądrzeli, prawda?

Tak, przodkowie, duchy i bogowie – oswajanie z nimi jest nam potrzebne by oprzeć się tej narracji, temu bełkotowi oraz własnej potrzebie sensacji, poprzeżywania i pohisteryzowania na temat dowolnych doświadczeń.

Tylko Duchy mogą pomóc okiełznać to kulturowe szaleństwo.

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Cztery demony Chöd OOBE - Out Of Body Experiences - Doświadczenia Poza Ciałem »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)