Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 sierpnia 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 115)

Długie trwanie* czyli złe tradycje Polski w świecie
Patriotycznie na czas pomiędzy rocznicami dwóch największych klęsk i przejściowego zwycięstwa


« Różne sposoby jednoczenia Międzymorza Pcim górą! »

Polityka międzynarodowa należy do zjawisk długiego trwania. To, co przećwiczyli (haben geübt, have drilled) decydenci pewnego państwa, a zwłaszcza imperium, nieprędko zostaje zapomniane i chętnie zostaje użyte w następnych podobnych okolicznościach, tym bardziej, że w świecie bardziej zmienia się powierzchnia zjawisk, ale ich głębokie przyczyny, często związane z niezmienną geografią, pozostają stałe. Na stosunku świata do Polski ważą pewne tradycje dotyczące jej/naszej pozycji. Przeważnie złe tradycje, które trwają i odnawiają się w kolejnych pokoleniach i stuleciach. Oto one, chociaż niektórych tu nie wymieniam i zapewne wszystkich nie jestem świadomy:

Tradycja pierwsza (T1): Polski nie było, więc może jej nie być.
Tradycja ta zagrała u podstaw najazdu Niemiec na Polskę we wrześniu 1939, kiedy celem, wykonanym, była likwidacja państwa polskiego, a nie jakieś wymuszenia ani nowe z nim układy.

T2: Polska była pod panowaniem Rosji, więc może pod Rosję wrócić.
Ta tradycja zadziałała, kiedy Alianci w Teheranie i Jałcie podarowali Polskę Stalinowi.

T3: Polska była podzielona pomiędzy sąsiadów, więc i w przyszłości może zostać rozdzielona na osobne części.
Patrz nowy rozbiór Polski na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, wzorem oryginalnych rozbiorów z 1775-95. Także faktyczny rozbiór Polski w latach 1944/45, kiedy Rosja Sowiecka zawłaszczyła terytoria wschodnie do linii Curzona. Która to linia Curzona była niczym innym jak brytyjską propozycją takiego rozbioru już w 1920 roku. Na tym tle niepokojąco wyglądają mapy pokazujące rozłam Polski na prawicowo głosujący po-rosyjski lub po-austriacki wschód i lewicowo głosujący po-niemiecki zachód.

T4: Polska miała kiedyś inne granice, zajmowała inne terytoria – więc niektóre z jej dawnych granic mogą zostać przywrócone.
Ta tradycja pomogła Sowietom przesunąć Polskę do zachodniej granicy mniej więcej wg map rysowanych dla czasów Mieszka I lub Bolesława Krzywoustego; i na wschodnią granicę (mniej więcej) Księstwa Warszawskiego 1807 lub Królestwa „Kongresowego” 1815.

T5: Polska, Polacy są przyczyną zamętu. Gdyby nie oni, byłby ład i zgoda. Dowodem powstania XVIII/XIX wieków, Gdańsk jako rzekoma przyczyna II WŚ („Nie będziemy umierać za Gdańsk”); itd.

T6. Polska jest narodem obciążonym jakimiś zbrodniami. „Brzuch Radziwiłła”, sprawa Żydów, „polskich obozów” itp.

T7. Polska jest państwem opresywnym, uciskającym pewne grupy własnej ludności, także mniejszości.
Trzy powyższe tradycje ułatwiają politykom podejmowanie decyzji niekorzystnych dla Polski, na zasadzie: „oni na nic lepszego nie zasługują”.

T8. Terytorium Polski jest miejscem nieustannych bitew, więc i przyszłe bitwy spokojnie mogą tam się odbywać.
Polska jako miejsce przemarszów obcych wojsk i bitew sąsiadów zaistniała od Wojny Północnej 1700–21, podtrzymały tę tradycję czasy napoleońskie, wznowiła I wojna światowa, zamplifikowała II wojna św. Pogląd ten został odnowiony w amerykańskich i sowieckich doktrynach z okresu zimnej wojny, w których obie strony przewidywały terytoria Polski i Niemiec jako miejsce uderzeń jądrowych, mając nadzieję na oszczędzenie własnych.

T9. Polska nie ma własnych liderów, rządzą nią obcy agenci-nasłańcy.
Silna tradycja od wieku XVIII, każąca poważnie rozmawiać nie z Polakami, tylko z ich protektorami faktycznymi lub in spe; niedawny przykład to nieobecność Polski w rozmowach n.t. Ukrainy.

T10. Polacy pozwalają (i to z entuzjazmem) wykorzystywać się jako mięso armatnie za darmo albo za ujemną cenę: zamiast im płacić, ich mocodawcy zabierają im coś, np. pół terytorium w II Wojnie.
Jest to silna tradycja od Napoleona, który uzbroił i użył w wojnach wiele tysięcy Polaków, nie dając im nic lub marionetkowe i wyzyskiwane przez siebie „Księstwo Warszawskie”; tradycję tę w ostrzejszej formie kontynuowali Alianci (W. Brytania, USA) w II wojnie św., podobnie wykorzystując Polaków w wojnie, „w zamian” oddawszy Polskę Sowietom. Najnowszą kontynuacją jest udział polskiego wojska w wojennych operacjach USA w Iraku i Afganistanie – za nic.

Nieprzyjemnie razem to wygląda, ale historię mamy jaką mamy. Już chciałem napisać: „oby tylko nasi decydenci mieli świadomość tych zagrożeń...”, ale raczej nie mają – czego dowodzi podtrzymywana przez nich radośnie:

T11. Polska jest odwiecznym, „wrodzonym” wrogiem Rosji, lub odwrotnie, Rosja jest nieustannym i nieusuwalnym zagrożeniem dla Polski.
Niestety, daliśmy to sobie wmówić, zamiast żeby nasi rządzący potrafili się wyplątać z tej roli rzekomego wroga Rosji. Nietrudno dociec, komu taki układ przynosi korzyści – Polsce na pewno nie. Zauważmy też, że Polska konflikt z Rosją lub Moskwą wzięła w posagu od Wlk. X. Litewskiego. To Litwa, właściwie państwo białorusko-litewskie z centrum w Wilnie było geopolitycznie skazane na konflikt, mało, na smiertnyj boj z Moskwą/Rosją, która w końcu rozstrzygnęła ten mecz na swoją korzyść. Polska dostała ciosy włączając się w ten agōn przez unię z Litwą. Drugim powodem było budowanie przez Rosję transkontynentalnego mocarstwa, ale w nim Polska mogła mieć różne role: klienta, sterowanego sojusznika, terytorium zależnego ale autonomicznego itd. Mogła też znaleźć się poza rosyjską strefą. Gdy zrezygnować z udziałów w Białorusi i Ukrainie (do czego zostaliśmy skutecznie zmuszeni), to rola Polski wobec Rosji okazuje się mieć wiele dowolności.
Kolejna długotrwała i odnawiająca się tradycja, to...

T12. Polska miłość do Ukrainy. W niej sentyment do „kresów” i coś z troski o psotne i kapryśne dziecko. Nostalgia jest złym przewodnikiem w polityce. Ukraińska nowoczesna świadomość narodowa sformowała się w opozycji zarówno do Rosji, jak i do Polski; ktoś lepiej ode mnie znający się na tym niech wyceni, czy bardziej przeciw pierwszej czy drugiej. Od Chmielnickiego historię można podsumować tak, że Ukraińcy nie chcieli związku z Polską, wyłamywali się z niego i działali na Rzeczpospolitą rozkładowo. Z naszej strony należy im się rola sąsiada traktowanego bez sentymentów, z nadzieją, że chociaż „były problemy”, to jednak z czasem daje się je rozwiązać i unieważnić, podobnie jak było z Czechami i z Niemcami.

Tradycjom długiego trwania należy się właściwie miano archetypów...

Dalej od naszego kawałka świata ciekawy narodowy archetyp ma Turcja i widać obecnie, jak ten archetyp im się odnawia. Turcy są wyjątkowym przypadkiem narodu, który wszedł w terytorium i w formę innego narodu, jak wilk w skórę zaprzężnej kobyły pod baronem Münchhausenem. Turcy weszli w skórę greckiego imperium, Bizancjum. Zajmując stopniowo ich kraj, przechwytując stolicę, Konstantynopol przemianowany na İstanbul, i główną świątynię Hagia Sophia, a w końcu przejmując ich geopolityczną rolę. Jest to chyba jedyny taki przypadek w świecie. I co się dzieje? Oto Turcy zaczynają podobną akcję z Niemcami. Wejdą, zaludnią, przejmą. Pamięć i wiedza, że już raz kiedyś tak zrobili i to komuś wówczas potężnemu, każe im, zapewne, z nadzieją i ochotą myśleć o podobnej powtórce na ciele Niemiec.


*O długim trwaniu przeczytasz np. tu: www.mlodszaeuropa.eu/... (jeśli lubisz szkolne teksty), lub tu: blog.polskaiswiat.com/2013/czy-panujemy-nad-czymkolwiek... (jeśli trawisz wielosłowie tego Autora).

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Różne sposoby jednoczenia Międzymorza Pcim górą! »

komentarze

1. zgoda • autor: Jerzy Pomianowski2016-08-22 22:02:55

Bardzo dobre i przenikliwe zestawienie. To są mity stworzone dla nas przez otoczenie zewnętrzne. Można również dorzucić równie szkodliwe mity wypracowane już tutejszymi głowami choć opłacanymi przez mocarstwa. Choćby te odwieczne "ukierunkowanie internacjonalistyczne", czyli walka o waszą i naszą, z akcentem na waszą. Te bajania iż nie będzie wolnej Polski bez wolnej, przykładowo Ukrainy, czy (za Napoleona), bez wolnego od murzynów Santo Domingo, bez wolnego Iraku, wolnego Afganistanu, Wietnamu i tak dalej, zależnie kto płaci naszym wodzom. Uporczywe skierowanie polskich  polityków na zewnątrz, bo tylko tam są łatwe sukcesy (Kościuszko w Ameryce) i stamtąd płyną pieniądze.
Z mitem T11 (jego opisem) nie całkiem się zgadzam. To nie jest wymysł, że Moskwa jest naszym wrogiem, tylko niestety fakt. Doktryną Rosji jest stale granica Rosyjsko- Europejska na Wiśle. Dzięki poparciu Zachodu, a głównie Anglii, niemal ją osiągnęli w 1920.

[foto]

2. Rosja... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-22 22:16:23

Rosja nie jest "aż takim" wrogiem, jak to jest nam wmawiane. Prowadzi ryzykowne gry, ale politycy (nasi też) mają płacone za to, żeby nawigowali państwem także w trudnym otoczeniu. Nie jest powiedziane, że mają tylko wyjadać czekoladki w Brukseli.

3. wrzód na zdrowym polskim ciele • autor: Jerzy Pomianowski2016-08-22 22:55:25

Możliwe, jednak sądzę że dość powszechne w Polsce (wśród ludu) mniemanie, że z Rosją można się jakoś pogodzić z korzyścią dla handlu jest błędne. Układać się można z krajem normalnym, nawet z Niemcami. Rosja natomiast chce wszystkiego, już,  zaraz.
Insurekcja Kościuszki zorganizowana przez kremlowską frakcję Zubowa wywołała wściekłość cara, bo zmusiła go do podzielenia się Polską z Prusami, a on chciał całej, calutkiej. Normalne układy z Rosją mogą mieć natomiast Węgry, bo nie było nigdy planu ich wchłonięcia przez Rosję.
Niestety, nie da się jakoś spraw uładzić, w imię swobodnej sprzedaży jabłek i wieprzowiny, bo samo istnienie Polski jest dla Rosji nie do zniesienia.
Rozumiem jednak, że podstawy dla postawy "zdroworozsądkowej" są silne. Choćby to, że jedynym krajem unijnym który ogromnym kosztem uprawia sankcje antyrosyjskie jest Polska.
Pozostaje liczyć na to, że Rosja kiedyś się zmieni albo rozleci.

[foto]

4. Archetypy i długie trwanie... • autor: Michał Mazur2016-08-22 23:42:40

Archetypy i długie trwanie... pięknie widać to na przykładzie tureckim, bodaj najbardziej jaskrawym. Erdogan tytułujący Putina "przyjacielem"... ach, te turańsko-kozackie polityczne wolty... Ku swemu nie-zdziwieniu ostatnio odkryłem, że nie tylko my dostrzegamy wielką giętkość Turków, Arabowie też to widzą.

Bardzo słuszna uwaga końcowa - Turcy zrobią im powtórkę z Bizancjum. Przejmą ich elementy kulturowe, zaadaptują jako swoje. Taka jest natura Turanu - oni są w tym mistrzami, językowo (80 proc tureckiego to zapożyczenia), kulturowo, cywilizacyjnie. Kto wie, być może w następnych stuleciach następne pokolenia Polaków będą uważać Jugendamt za instytucję rdzennie turecką? Tak, jak dziś patrzy się na instytucję haremu - zapominając przeważnie, że pierwowzorem było gynaikonitis. Step nie znał takich instytucji. 

A swego rodzaju "bizantynizm niemiecki" (termin użyty przez F. Konecznego), ta choroba kultury niemieckiej jeszcze w tym Turkom pomoże
[foto]

5. Ossis • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-22 23:50:28

Trzeba Ossis, słowiańską bratnią krew, ratować.
[foto]

6. Polska Chrystusem Narodów • autor: Arkadiusz2016-08-23 08:01:35

Składa ofiarę z siebie. Umiera i zmartwychwstaje. Jest wyrzutem sumienia dla sąsiadów. Cierpi, ale jest od nich lepsza. Nie dba o ciało, sprawy niskie ("Nieważne jaka Polska, biedna czy bogata, byle katolicka"). Stąd w mniejszym stopniu niż na Zachodzie dba się tu o planowanie, organizację, współpracę z sąsiadami na rzecz wzrostu, przecież wszystko jest tu i tak przeznaczone do złożenia ofiary i oddania energii silniejszemu egregorowi chrześcijańskiemu. Nasz własny narodowy egregor jest zbyt słaby, nie ma kiedy nabrać mocy i własnego kształtu.
[foto]

7. JC powiedział • autor: Arkadiusz2016-08-23 08:28:38

Jezus (nie ma znaczenia czy istniał fizycznie czy nie, ważne że istnieje w świadomości) powiedział: "Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie", co można interpretować tak, że niezależnie od spraw duchowych należy budować materialny świat tu na Ziemi. Wydaje się, że ten aspekt w Polsce kuleje. Mamy problem z pogodzeniem duchowości z fizycznością. Skutkiem jest skrzywiona duchowość ("jesteśmy lepsi") i słabość materialna.
[foto]

8. @ Arkadiusz o "Chr. narodów" + potrzeba nowej idei • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 08:44:41

Mały błąd popełniłem w tym tekście: zacząłem wyliczać złe arche- a raczej stereo-typy na temat Polski tak jak są myślane przez inne nacje, a do tej listy włączyłem T12, która jest czysto polska-nasza, chodzi o to zadurzenie w Ukrainie. Mem o "Chrystusie narodów" należy do czysto polskich wyobrażeń i wątpię czy ktokolwiek poza Polską go zna i używa. Jeśli jakiś decydent w świecie o nim czytał-słyszał, to włącza go do tradycji T5: "Polacy to nieodpowiedzialni mąciciele". Bo tym jest tamtem mem "Chrystusowy" na głębszym długotrwaniowym poziomie abstrakcji.

Wydaje mi się, że Polska potrzebuje nowej idei że tak powiem, "narodowej". Bo w tej sprawie wciąż siedzimy w wyobrażeniach z I-szej Rzplitej, rozbiorów, romantyzmu i -- UWAGA! -- narodowej "rewolucji" w świadomości, która na przełomie 19/20 wieku wykreowała albo obudziła Litwinów, Ukraińców i mniej radykalnie Białorusinów. Tak, dopiero wtedy. Nasz ruch narodowy z tamtego czasu pod Dmowskim to naprawdę blady cień w porównaniu z tamtymi.

Mam też wrażenie, że u nas nie ma żadnej nowej i adekwatnej koncepcji państwa i narodu od tamtych 100 lat. Nawet to, jaką mamy mieć rolę w UE, tego nikt dobrze nie wie. Nasza "klasa polityczna" jest nieświadoma i w jakiejś malignie (co słusznie zauważyłeś Arkadiuszu). Co na stronę optymistyczną, bo jeśli ktoś wymyśli jakąś nową ideę, to ma dużą szansę na sukces.
[foto]

9. Tak. • autor: Arkadiusz2016-08-23 09:07:18

Całkowicie się zgadzam, że potrzebujemy nowej narodowej idei. Opcja najbardziej zachowawcza to zmiana w ramach naszego sklejenia się z chrześcijaństwem: W miarę reformatorski Franciszek w najbliższym czasie wymieni biskupów w Polsce (przez obecnych jest zlewany). To spowoduje w dłuższym terminie jakieś zmiany w polskim społeczeństwie, nie wiem czy duże.

Inna opcja to odejście od polityki reaktywności w stosunku do J. Kaczyńskiego. Nasza polityka jest zdominowana przez tego człowieka. Wszystko kręci się wokół tego, co on zrobił, powiedział, planuje, jak wybitnym jest strategiem i jaki jest straszny. Dopóki jest reaktywność a nie proaktywność nie będzie nowej idei. Moc jest wewnątrz, trzeba ją odnaleźć w sobie a nie szukać na zewnątrz (szukać by zabrać dla siebie lub zniszczyć osłabiając wroga).

A jakie są symbole naszej mocy? Kiedyś był to orzeł biały (pamiętam serial "Znak orła"), potem chyba zdominował nas krzyż, ostatnio modny staje się symbol Polski Walczącej (pojawia się nawet na kijach bejsbolowych). Czy to są symbole mocy twórczej?
[foto]

10. Papież, biskupi, krzyże, orły, bejsbole • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 09:19:16

Arkadiuszu, to wszystko już było. To jest trupie. To zatruwa nas jak trupie toksyny. Nawet w świetle koncepcji długiego trwania (która jest badawcza, a nie etyczna: nie wartościuje pozytywnie tego, co "długo trwa") przychodzą zmiany. Jak znajdę trochę miejsca pod czaszką, to może wyliczę nadziejne idee, jakie rejestrowałem w swoim (szczęśliwie już dość długim) życiu.

(Nadziejne w przeciwieństwie do beznadziejnych, jak te papieże, biskupi, krzyże, orły i bejsbole. Marksy też.)
[foto]

11. Starożytni Chińczycy mawiali ;-) • autor: Arkadiusz2016-08-23 09:33:50

że jedyną stałą rzeczą jest zmiana. Moc daje zgoda na przepływ energii. Polska jest zwrócona w przeszłość, pielęgnuje straty, ból, cierpienie, rzadsze chwile chwały, jakby chciała coś zatrzymać, blokuje przyjście nowego. Stajemy się pomnikiem. Boimy się nowego, tego że idąc swobodnie, otwarcie w przyszłość zdradzimy krew przelaną w obronie czegoś, co i tak by uległo zmianie. Boimy się, że utracimy to coś, ale właściwie co?

12. bezdomny naród • autor: Jerzy Pomianowski2016-08-23 09:34:43

Ponieważ przynajmniej od wojny Polska nie zdobyła się na własną doktrynę, to nieustannie służy realizacji cudzych doktryn. Własnym kosztem, za darmo, i wbrew interesom obywateli.
[foto]

13. Zmiana czyli Chiny • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 09:54:20

Nawet geopolityka się zmienia, chociaż nieczęsto. Taką mega-zmianą było wyrośnięcie cywilizacji Obu Ameryk. Geopolityczną zmianę przyniosły dwa wielkie międzyoceaniczne kanały: Sueski i Panamski. Kolejną zmianą jest przebudzenie się "Konfucji" czyli Japonii, Tajwanu, Korei i w końcu Chin. (Chociaż bywa to interpretowane jako powrót do dawnych czasów, kiedy tamci przodowali.)

U nas taką mega-zmianą byłby Nowy Szlak jedwabny, ale wykonany w postaci radykalnej. Nie jakieś tam sklejanie istniejących kolei, tylko budowa jednolitego Breitspurbahnu od Pekinu do Warszawy, a pewnie i dalej aż do Madrytu. ( https://en.wikipedia.org/wiki/Breitspurbahn ) W wersji "na początek" wymagałoby to zgody & współpracy tylko 5 państw: Chin, Kazachstanu, Rosji, Białorusi i Polski. To byłoby novum wykraczające poza rosyjski imperializm, polskie "sny jagiellońskie" (i polskie lęki), białoruski izolacjonizm, kazachskie nieistnienie. Oś Warszawa-Mińsk-Moskwa-Astana-Urumczi-Pekin. Przemyślcie to Panowie.
Od paru lat czekam, kiedy w Chinach ktoś decydujący wyciągnie z szuflad plany szerokiej kolei z rozstawem 3 metry. Bo to jest sposób jakby wynaleziony specjalnie na ten euroazjatycki kontynent.
[foto]

14. Jak nas widzą? Jak kogoś kto chce dostac w ryj? • autor: Arkadiusz2016-08-23 09:54:46

Są teorie, że działa prawo przyciągania ;-) Że świat zewnętrzny tworzymy wewnątrz siebie. Że my jesteśmy przyczyną tego, co nas spotyka. Siergiej Łazariew, który "czyta pole" mówi, że jeśli ktoś nas krzywdzi, to musimy zrozumieć, że to wszechświat poprzez tę osobę (jako nieświadomą siłę równoważącą) przywraca nam harmonię duchową.

Dlaczego sąsiednie mocarstwa nas napadają? Dopóki będziemy szukać odpowiedzi na zewnątrz, a nie w nas Polakach, nie znajdziemy odpowiedzi. Co równoważą agresorzy?

Na pewno spełniają naszą potrzebę złożenia ofiary z siebie.
[foto]

15. Łazariew błądzi po gnostycku • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 09:57:47

i proponuje etyczny relatywizm w postaci sojuszu ze złem, a  mówiąc po gnostycku, z diabłem. Precz z tym. Zresztą postawa bardzo rosyjska. Oni też mają swoje świry, może gorsze od polskich.
[foto]

16. aura słabości • autor: Arkadiusz2016-08-23 10:23:46

Niezależnie od różnicy w naszej ocenie Łazariewa (bo to nie ten wątek) to nie mam wątpliwości, że ludzie, a że świat jest fraktalny, to i całe kraje mają swoją aurę słabości bądź siły. Na studiach mieliśmy kolegę, który przyciągał agresorów. Jak towarzystwo chciało zrobić zadymę, to brali tego kolegę na miasto. Zadyma gwarantowana. Może tak nas postrzegają na zewnątrz?
[foto]

17. Aura... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 10:35:09

Może tak: my boimy się, czy nas tak inni nie postrzegają. (Jako słabych, gorszych, przegrywających, niedorobionych itp.)
[foto]

18. aura • autor: Arkadiusz2016-08-23 10:51:08

Jeśli my się boimy, to to widać w naszej aurze, stąd jest to aura słabości. Aury się nie oszuka. Tak się zastanawiam, skąd ta słabość polskich sportów zespołowych, czemu nie tworzymy silnych marek w biznesie, czemu nie jesteśmy solidarni, czemu się wyzyskujemy, skąd ten niski kapitał społeczny. Czemu w  najbardziej katolickim kraju w Europie nie odczuwam powszechnej miłości między bliźnimi? Czemu nasza międzyludzka społeczna sieć wydaje mi się słaba? Czy duchowość nie powinna dawać mocy i być fundamentem silnego państwa? Czy KK nie daje rady? Czy można zbudować silną duchowość obok KK?
[foto]

19. narodowa idea? • autor: Grzegorz Halkiew2016-08-23 10:53:37

Aby jakaś narodowa idea była, musiałby to ktoś wprowadzić. 
W Rosji utrzymuje się jeszcze u władzy klasa związana z haplogrupą I (I1, I2), w Polsce władzę przejęła E1b. Na przebudzenie (dorośnięcie) R1 nie ma co liczyć, a co się dzieje na zachodzie Europy z R2 pokazuje typową dla tych grup- co jest niezmiernie smutne-  bezwolność i bezrefleksyjną podatność na emocjonalne manipulacje. 
[foto]

20. Haplogrupy? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 11:01:40

Grzegorzu, czy ktoś te haplogrupy u rządzących badał? Możesz podać literaturę o tym? Czy to tylko czyjeś przypuszczenia?
Czy E1b to nowa elegancka nazwa poczciwych starych Żydów? :)
[foto]

21. KK, @Arkadiusz • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 11:06:07

"Czy KK nie daje rady? Czy można zbudować silną duchowość obok KK?"

- Od dawna nie daje rady, bo to formacja schyłkowa, chociaż z pozorami siły.
Silną duchowość "obok" a raczej niezależnie od KK (nic nie wiedząc o jakimś KK!) zbudować można, i my tutaj w Tarace tego dowodem’śmy.
[foto]

22. czemu KK jest silny u nas? • autor: Arkadiusz2016-08-23 11:16:29

http://swietageometria.info/geometryczne-siatki-ziemi?start=1
Fragment:Także Polska opleciona jest siecią linii geomantycznych. Siedem takich linii krzyżuje się na Wawelu, miejscu największej mocy w naszym kraju. Jedna z tych linii, nazwana przez Leszka Matelę linią jerozolimską, ma szczególnie dużą moc. Przebiega ona w kierunku północno-zachodnim przez Częstochowę (Jasna Góra), Gniezno (katedra), duńską wyspę Bornholm (obiekty kultowe Burgundów i Normanów) i dalej przez tereny Szwecji. Z kolei w kierunku południowo-wschodnim przez Starą Zagorę w Bułgarii (dawny tracki ośrodek kultowy) aż do Jerozolimy. Inne ley lines łączą Wawel m.in. z Rzymem, Wilnem, Wadowicami, Mariazell, Lourdes czy Stonehenge. Wawel połączony jest również liniami promieniowania z innymi miejscami mocy na terenie Krakowa, takimi jak na przykład Kopiec Krakusa czy Kościół Mariacki.Ważne miejsca mocy znajdują się zawsze na skrzyżowaniu kilku linii geomantycznych i tak np. w Kamiennych Kręgach w Odrach koło Czerska krzyżuje się 5 takich linii, podobnie jak na górze Ślęża. Miejsca mocy o mniejszym znaczeniu leżą, jeśli nie na skrzyżowaniu dwóch ley lines, to przynajmniej na pojedynczej linii. Leszek Matela opisuje je szczegółowo w swojej książce "Geomancja".
Z pewnością przebieg linii promieniowania geomantycznego ma znaczenie nie tylko dla badania przeszłości, ale i przyszłości. Subtelna energia duchowa generowana wzdłuż ley lines powinna być wykorzystana dla dobra ludzkości. Lokalizacja znaczących centrów kulturotwórczych i religijnych w zasięgu oddziaływania tych linii może, jak wykazują doświadczenia, przynieść nam wiele pożytku. 
[foto]

23. haplogrupy władców • autor: Grzegorz Halkiew2016-08-23 12:17:26

Wojtku,nie mam zapędów historyczno badawczych. Opieram się na luźnych spostrzeżeniach z których wynika, że haplogrupy określają rasy o odpowiednich predyspozycjach. 
Ciekawie to opisałeś na podstawie Bizancjum i Turcji. A historia taka powtarza się w odniesieniu do zdecydowanej większości starych kultur. Z czasem zostanie też obalony mit o rzekomej roli Słowian w spuściźnie po dawnej Lechii. 
http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_I2_Y-DNA.shtml
https://www.familytreedna.com/public/rurikid/default.aspx?section=news
http://www.khazaria.com/


[foto]

24. Nie wykluczam • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 12:25:09

Nie wykluczam. ("Roli Słowian".) Zresztą, od lat podkreślam, że słowiańskie są języki, a nie ludzie.
[foto]

25. Rola Słowian • autor: Grzegorz Halkiew2016-08-23 13:57:11

...natomiast bardzo pozytywnie o roli Słowian mówią osoby związane z ezoteryką, przypisując tej młodej rasie wiodącą rolę w tworzeniu ponadczasowej, uduchowionej kultury. ("Filadelfia".)
[foto]

26. Jak nas widzą lub widzieli? polsk riksdag i polnische wirtschaft • autor: Arkadiusz2016-08-23 14:04:09

Czyli jałowa dyskusja, chaos, nieporządek, niegospodarność, złe rządzenie.

Może to wina naszego pięknego soczystego języka, i tak już zostanie?

I jeszcze takie cytaty:
http://eloblog.pl/10-cytatow-znanych-ludzi-o-polsce-i-polakach/
[foto]

27. Dobrze się zaczyna... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-23 21:14:48

"W myśl klasycznych teorii geopolitycznych Europa Środkowo-Wschodnia, czy też nieco szerzej Międzymorze, to korytarz pomiędzy strefami wpływów zachodnich potęg morskich i azjatyckich potęg lądowych. Przez środek tego geopolitycznego regionu ciągnie się wielka płaska nizina. Brak tu właściwie naturalnych barier, które mogłyby np. spowalniać przemieszczanie się obcych wojsk. Polityczne „necessità” dla wszelkich projektów politycznych powstających w Europie Środkowo-Wschodniej są więc niezwykle surowe. Politycy środkowoeuropejscy mają niebywale mały margines błędu, a ich społeczeństwa od setek lat żyją w strachu, którego nie znają na co dzień mieszkańcy innych regionów geopolitycznych."

Michał Kuź, https://oaspl.org/2016/08/23/miedzymorze-szanse-i-realia/
Czytamy!
[foto]

28. Necessità i tzw. Realpolitik • autor: Michał Mazur2016-08-25 12:31:12

Tekst, który napisał Michał Kuź - bardzo ciekawy. Wreszcie publikują w OAS coś, co niekoniecznie byłoby po myśli Amerykanów :) 

Jednak po ich myśli na pewno była wizyta Prez. Dudy na Ukrainie. Z kręgów PiS już słychać "hurr durr budujemy Międzymorze!" 

Tylko, że tak nie zbudujemy go. Ukraińskie "elity" oglądają się przede wszystkim na Niemcy i USA, do tego są za bardzo skorumpowane - każdy wspólny projekt by zrujnowali. Żeby to zmienić trzeba by doprowadzić do ich upadku - a następnie zastąpić elitami zorientowanymi na Polskę. Jeżeli na to jesteśmy za słabi - to Chiny i Iran nam pomogą, kwestia dogadania się. Te państwa mają tam inwestycje, a chcą mieć jeszcze więcej. Rosja zaś nie podejmie działań przeciwko strefie wpływów, która będzie choćby częściowo ich. Nawet w wypadku większej destabilizacji Ukrainy Rosja i tak jej nie weźmie, bo okupacja jest zbyt kosztowna i grozi wybuchem powstania. Co najwyżej oderwie okolice Donbasu i Ługańska, ale np. Odessy już nie wezmą. Szumna "rosyjska wiosna" dawno straciła siłę oddziaływania na umysły. 

Niestety, w Polsce nie ma obecnie opcji, która by się odważyła na taki ruch w polityce międzynarodowej. Kundlizm moskiewski zastąpiliśmy kundlizmem waszyngtońskim (patrz ostatni przykład - naciski ambasady USA w kwestii tzw. uchwały wołyńskiej), sukces tej "transformacji" jest w zasadzie taki, że już nie pałują na ulicach. Do tego doszło, że Amerykanie zapraszają do Polski ... stronników syryjskiej Al-Kaidy. I nikt z tym nic nie robi. Bo i po co się narażać
[foto]

29. MM, 3M, cd. • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-25 15:42:37

Na FB jeden z moich FB-znajomych wpisał nast. komentarz pod moim udostępnieniem tekstu Kuzia:
Należałoby zapytać tych, którzy to międzymorze mają tworzyć. Bo raczej nie są tą ideą zainteresowani. Idea może i całkiem ciekawa, ale po stu latach jest delikatnie mówiąc - nieadekwatna do aktualnej geopolityki.
Jak widać niechętnych Międzymorzu nie brakuje. Ja też uważam, że politycznego Międzymorza, lub Trójmorza, jak zaczęto nasz region nazywać, nikt nie zrobi ani na siłę ani na zewnętrzne zlecenie. Kraje-narody MM lub 3M muszą dojrzeć do tej idei i tu jest miejsce nie tylko dla Wielkich Polityków, ale również i przede wszystkim dla inicjatorów ruchów skromnych i oddolnych.

30. spokojne Czechy • autor: Jerzy Pomianowski2016-08-25 21:49:38

Dosyć popularne są rozmaite katastroficzne (dla nas) mapki rzekomego przyszłego podziału Europy. Występują w odmianach różniących się nieco granicami zaboru niemieckiego i ukraińskiego. Czasem są tam Prusy Wschodnie, czasem nie. Ukraina sięga różnie.
W każdym razie zawsze na tych tworzonych zapewne z sufitu mapkach, Czechy pozostają nienaruszone, oaza dobrobytu i spokoju.
Polityka Czech na tle polskiej polityki wygląda na zdumiewająco samodzielną. Czesi wykluczają jakąkolwiek obecność wojsk NATO na swoim terenie, odmawiają wszelkiego udziału w amerykańskich wojnach, ostatnio tamtejsze wladze zachęcają obywateli do kupowania broni. Czyli tak jakby śledzili naszą politykę i wszystko robili odwrotnie niż "my". Jeśli Polska podlega jakoby USA, to czyje są Czechy?

[foto]

31. Prasówka: 3Morze: tak 3mać! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-08-26 08:36:10

Mogę mieć różne zdania o PiSie i Dudzie, ale to mi się podoba:
http://newsroom.salon24.pl/725446,andrzej-duda-w-dubrowniku-poglebiamy-relacje-w-ramach-trojmorza .
"Wspólną deklarację podpisali przedstawiciele najwyższych władz Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii i Węgier. To efekt czwartkowego forum tzw. Trójmorza" -- Zwizualizujmy sobie te kraje na mapie! Wraz z Austrią. Bardzo mnie to cieszy.
"Grabar-Kitarović zapewniła, że forum w Dubrowniku nie spowoduje ochłodzenia relacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej z Unią Europejską. Chodzi o zmniejszenie różnic w rozwoju krajów między wschodem a zachodem kontynentu - tłumaczyła prezydent Chorwacji. Celem przywódców, zebranych na forum w Dubrowniku, ma być "Europa prawdziwie wolnych krajów, a nie peryferii" - dodała."
Trójmorze nie jako osobna "siła" konkurencyjna wobec Zachodu Europy, tylko jako ruch emancypacji "młodszych braci" europejskich wschodnich.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)