Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 czerwca 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2446)

Dolina przegrodzona siatką

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: góramiastopodróżzwierzę przyjazne

« Afrykę zwiedzać Równoległa rzeczywistość »
(Sen był 17 lutego 2006, przed przebudzeniem, ok. g. 7 rano, u mnie w Milanówku.)
Śnił mi się Otryt. Sny o Otrycie mam często, wszystkie mają to wspólne, że gdzieś jest dom, chata, schronisko, czasem szałas lub namiot, a czasem całkiem solidna budowla, do której idę, lub na której mi zależy, która ma cechy środka - ale chyba nigdy nie jest ona dokładną kopią schroniska na Otrycie, a zwykle ma mało wspólnego z prawdziwym schroniskiem. Zwykle jest ona wśród jakichś lasów i gór, ale to nie jest reguła, czasem to bywa nawet miasto. Kilka dni temu śniło mi się coś w rodzaju Otrytu, co było dużą wiatą na łące - szukałem tam pod dachem miejsca, żeby się przespać i nie mogłem znaleźć.
W dzisiejszym śnie Otryt-schronisko był dość niewyraźnym domem (w żadnym momencie snu nie widziałem go w całości), w tle (na zachodzie; miałem w tym śnie cały czas zachowaną pełną świadomość kierunków świata) był las idący pod górę, po stronie północnej i wschodniej stok wzgórza opadał, były to łąki, a w dole zaczynał się las i wraz z tym lasem teren się znów podnosił. Schronisko było na wzgórzu. Czyli jakby od północy i wschodu to wzgórze z domem otaczała porośnięta łąką zapadlina, niezbyt głęboka, może kilkanaście metrów w dół. Pora roku jest: chłodne, wilgotne lato. Czuję tę wilgoć, jest tak jak w górach po deszczach. Sen zaczyna się od tego, że się budzę. Spałem na łące, tej właśnie, która opada ku północy i wschodowi. Spałem na ziemi, bez żadnego materaca, zaledwie owinięty w koc lub kołdrę. Jest ciemnawo, i nie wiadomo, czy to świt czy zmierzch. Mam wrażenie, że przybyłem tu niedawno (i być może od razu poszedłem się zdrzemnąć na łąkę), dawno tu nie byłem i teraz jeszcze nie zdążyłem się rozeznać. Kiedy się budzę, mam wrażenie, że z lasu, który widzę lekko w dole, wychodzą lub wyjdą za chwilę jakieś zwierzęta; dopuszczam myśl, że to niedźwiedzie, których się (trochę) boję. Na zapas, żeby je odstraszyć, krzyczę w kierunku lasu. Jakieś zwierzęta wybiegają, ale nie są groźne; są za to dziwne, nie ma takich, wyglądają jak biegające krokami (nie skaczące) kangury. Nie robią na mnie żadnego wrażenia: jakby zające wybiegły. Idę do tego domu-schroniska.
Odkrywam fakt, który jest szokujący; i odkrywanie tego i za każdym razem zaszokowanie na nowo, będzie się powtarzać w tym śnie parokrotnie, wciąż na nowo. Oto obszar, w którym znajduje się schronisko jest polaną wśród gór i lasów, o kształcie doskonale owalnym. Ta łąka, na której spałem, jest północną częścią tej doliny. Schronisko leży w środku. I oto okazuje się - odkrywam - że przez środek doliny postawiono płot z siatki, z kolczastym drutem na górze. Stopniowo wyjaśnia się sens tego, co się stało - w miarę jak oglądam to, także rozmawiam z ludźmi, zarówno będącymi po stronie schroniska, jak i po tej odgrodzonej stronie południowej, także zwiedzam tamtą południową część, bo jakoś tam też się znalazłem. Okazuje się, że jakiś czas temu południowa cześć doliny została wykupiona przez ludzi, tworzących spółkę, którzy tam zaczęli budować osiedle domów letniskowych. W samym środku mojej ostoi i samotni powstaje banalne osiedle, zaludnione przez nieciekawych ludzi, nastawionych na szmal i prymitywną rozrywkę. Mam przerażającą świadomość, że to jest nieodwracalne, że stanu poprzedniego, który był mi bliski, który był przedmiotem moich tęsknot, żadna siła w świecie nie przywróci.
Przez środek doliny, równą linią, idzie ten płot z drutem u góry, za nim jeszcze wykopano rów odwadniający, niektóre domy już są zbudowane, przy innych trwają prace i wykopki. Najbardziej absurdalny był tam (absurdalność tego uderzyła mnie już we śnie) odcinek linii kolejowej, bo wiedziałem, że służy ona tylko do zabawy i dekoracji, zbudowano ją za ciężkie pieniądze bez żadnej konieczności. Ta stacja kończy się dworcem, który jest na skraju wschodniej strony doliny. Są tam perony i przejścia podziemne, bo ktoś miał taką fantazję. Tutaj sen rozgałęzia się, tworząc sub-sen: że idę dalej od tego dworca, tam jest miasteczko zbudowane w lesie, coś jak Podkowa Leśna, są tam też tory kolejowe, ale nieużywane, które ludzie poprzegradzali płotami swoich posesji albo wmontowali w ogródki.
Kolejne przyglądanie się przegrodzonej dolinie. Strasznie żal mi, że kiedy ta dolina była jeszcze cała - a było to przecież niedawno, jeszcze w zeszłym roku - nie chodziłem tam, pomijałem to miejsce, które przecież wtedy musiało być cudowne. Był to kawał dzikich łąk, miejscami bagnistych: widzę sitowia i turzyce, teraz poprzekopywane rowami odwadniającymi. Wielki, pusty obszar, którego nie poznałem, zanim został zniszczony.
Oglądam ten obszar z góry. Okazuje się, że zniszczeń jest więcej: część tej doliny została zatopiona, zrobiono tam sztuczne jezioro.
Stoję przed schroniskiem na drewnianych schodach. Jest tam też Henryk Kliszko, który niczemu się nie dziwi i patrzy na to, co się tu dzieje, jakby tak było zawsze. Obok z fotograficzną dokładnością widzę duże drzewko czarnego bzu. Liście pokryte są kurzem. Drogę dojazdową do tego osiedla zbudowano nie po tamtej stronie płotu, tylko po tej - tuż pod oknami schroniska, które przez to już nie jest ciche i spokojne, tylko stało się przyulicznym budynkiem. Ruch na tym odcinku jest duży, chodzą ludzie i jeżdżą samochody, dlatego taki kurz.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Afrykę zwiedzać Równoległa rzeczywistość »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)