Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 maja 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2429)

Dom do odbudowy

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: domzmarły

« Enzymy Zaspacerowany »
Jestem w domu w Łowiczu, gdzie mieszkałem jako dziecko i nastolatek. Ten dom jest dużo większy niż był naprawdę, wielkie gmaszysko, i jest w nim wiele pustej przestrzeni - wielkie puste poddasze i puste miejsca wzdłuż ścian, ślady po rozebranych pokojach. Jest w stanie wymagającym rozbiórki lub remontu, widać, że to staroć. Oglądam dach od wnętrza, przypomina on bardziej dach wielkiego namiotu niż stałego domu. Wieje wiatr i pokrycie dachu unosi się i opada z wiatrem względem belek nośnych. Widzę też, jak od kolejnego uderzenia wiatru powstaje rysa w ścianie i czuję gdzieś w sobie, we własnym ciele, właściwości tego materiału, jego dynamikę. Czuję, że ceglany mur stoi, dopóki stoi prosto, ale jeśli pojawią się boczne naprężenia, to się posypie. I wtedy ta szpara w murze (za którą widać światło dzienne) poszerza się, ja czuję, jak zostaje przekroczona granica wytrzymałości materiału i cały narożnik domu rozwala się. Zostaję sam w rozwalonym domu. Przeraża mnie, że stała się taka szkoda, dom zrujnowany - ale jest to pomieszane z nadzieją i radością. Czuję, że to dla mnie jest wyzwanie: oto powstała okazja, żebym tu został i odbudował ten dom. Wiem, że jest to trudne i prawie niemożliwe, ale jednocześnie czuję radość, że oto będę mógł tu wrócić i odbudować, i będę miał swój dom.
Wewnątrz tego domu widzę, że chociaż narożna ściana została zwalona, to u fundamentów widać ślady nowej pracy: z ziemi wyrastają nowe fundamenty. Też ceglane, ale dużo grubsze, solidne, podlane betonem. To już nie jest ruina, tylko plac budowy.
(Wtedy się obudziłem i uświadomiłem sobie, że tamten dom w Łowiczu miał podobny obrys, co mój obecny dom w Milanówku, i ja śpię na piętrze w miejscu, które na planie tamtego domu byłoby tym zwalonym narożnikiem. Zanim poszedłem spać, około północy, był błysk i awaria instalacji elektrycznej na słupie koło tego narożnika, część domu była wtedy bez prądu, naprawiono następnego dnia.)
(Zasnąłem i obudziłem się, mając dośnioną drugą część tego snu: )
W tym samym domu jestem w podobnym miejscu: wielkie poddasze, pusta przestrzeń, starość i popsucie. Widzę pozrywane przewody kominowe, z których leci dym pod dach. Na tym poddaszu - a może jest to cały dom - jest jakaś pakamera albo prowizoryczna mieszkalna klitka. Ja tam jestem i przychodzi ktoś, kto wygląda, że jest tam stałym mieszkańcem. Jest to mężczyzna o nieokreślonym wyglądzie nieco starszy ode mnie. (Ale obaj jesteśmy młodzi. [Kiedy śniłem, miałem 53 lata. Dopisane 2011.]) I on każe mi przypomnieć sobie, kim on jest, bo jakoby go znam. Ja wysilam pamięć, skupiam się, i przypominam sobie: „Jacek Bierezin!”. Wyświetla mi się też w głowie, że on mieszkając we Francji używał pseudonimu „Berain”, bo tubylcy nie umieli czytać jego właściwego nazwiska.

Zaraz potem, po obudzeniu uświadamiam sobie, że Jacek Bierezin umarł kilka lat temu.
Kilka dni później śnił mi się Chrystian Belwit. Wyglądał tak, jak miał dwadzieścia parę lat. Szedłem śpiesząc się w kierunku stacji kolejowej w Milanówku, a on czekał na skrzyżowaniu ulic przed dworcem, machał do mnie. Następny poeta-nieboszczyk.

(9 lutego 2004, 3:00, potem ok. 5:00)

Dopisane maj 2011: Jacka Bierezina widziałem raz w życiu, ok. 1970. Zmarł w 1993, ale wtedy kiedy miałem tamten sen, wydawało mi się, że to było niedawno, nie dalej niż rok, dwa. Sens tego snu wciąż jest dla mnie zagadką.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Enzymy Zaspacerowany »

komentarze

[foto]

1. Zagadkowy Jacek Bierezin • autor: Wojciech Jóźwiak2011-05-18 13:51:04

Taka dość oczywista interpretacja się nasuwa: Dom, który w śnie uważam za własny, to mój umysł. W jego zakamarku (czyli w nieznanym zakamarku własnego umysłu) spotykam mieszkańca tej pakamery - Umarłego Poetę. To Jacek Bierezin, którego widziałem raz w życiu (ale słyszałem, czytałem o nim dużo więcej.) Czy to znaczy, że "COŚ" w moim umyśle domaga się, żebym poszedł drogą poetów, pisał wiersze?
Wiersze Bierezina czytałem i nie były dla mnie żadną inspiracją.
W każdym razie tamto spotkanie w śnie nie daje mi spokoju i po 7 latach od snu pozostaje niewyjaśnione.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)