Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 lipca 2014

Alina Michalik

Doświadczanie w Krąg wpisane…

Kategoria: Nowy szamanizm

Rozsiani na całej Ziemi ostatni rdzenni mieszkańcy, w kurczących się oazach swoich kultur trzymają jeszcze pod pazuchami wiarę w świętą więź, łączącą człowieka z pozostałymi elementami świata Przyrody. Ta świadomość, to także rozległa wiedza, przekazywana z pokolenia na pokolenie na temat tajemnic życia na naszej Planecie.


Góry Skaliste, Montana, US - ze strony www.nature.org

W latach 70-tych ubiegłego stulecia troska o losy Matki Ziemi w dobie rozwijającej się błyskawicznie cywilizacji i histerycznego konsumpcjonizmu zmobilizowała kręgi niektórych co bardziej otwartych nauczycieli tradycyjnej duchowości, by podzielić się swoją wiedzą z tzw. białym człowiekiem.

sunbear_01.jpg
Sun Bear (Słoneczny Niedźwiedź)

Taką otwartość (nierzadko krytykowaną we własnych kręgach) reprezentował między innymi Sun Bear, indiański wizjoner i szaman z Plemienia Chippewa (Ojibwa), o którym pisałam szerzej na łamach Taraki (marzec 2009).
Większość pierwotnych ludów Ameryki Północnej przedstawiało otaczający ich świat w postaci kręgu, umieszczając w nim również symbolicznie postacie ze świata duchów oraz „siły”, w które wierzyli, takich jak Ojciec Słońce, Babcia Księżyc, czy Cztery Żywioły. Krąg, jako kosmologiczny schemat, obrazuje jednak nie tylko budowę Wszechświata, ale przede wszystkim cykle na Ziemi, honorując przy tym poszczególne etapy życia człowieka i wszystkich naszych "krewnych" ( roślin, zwierząt i minerałów).


Sun Bear „odświeżył” nieco tradycyjną symbolikę Świętego Kręgu i uzupełnił ją elementami swoich wizji, jednocześnie czyniąc z niej komplementarne narzędzie, prowadzące człowieka na drodze duchowej transformacji.
Stare przekazy wciąż nie straciły na ważności, dzisiaj wydają się nawet jeszcze bardziej aktualne. Współczesny człowiek ostrzykiwany jest już od najmłodszych lat antropocentryczną, higieniczną, nastawioną na konsumpcję „religią”, która pozwala mu jedynie szybko przemknąć przez życie. Uczymy się, jak żyć wbrew rytmom Natury i swoim własnym. Połykamy i wydalamy, zagłuszając trawienie. Jednak po drodze gubimy to, co przez tysiąclecia czyniło nas częścią tej doskonale skonstruowanej całości, jaką jest Ziemia.
Mądrość tych, którzy zawsze byli blisko Ziemi, podpowiada nam jak żyć, by przetrwać, jak rozumieć lekcje, które niesie czas i doświadczenie, i wreszcie jak trwać w równowadze. Na tej drodze nie otrzymujemy jednak gotowych odpowiedzi, lecz pole dla dojrzewających pytań, których rozwiązania narodzić się mogą tylko w nas samych.

Dlaczego jednak sięgamy po tak odległe naszej kulturze i geografii źródła? Może dlatego, że rodzimych już nie mamy, a przynajmniej nie w formie bezpośredniego, żywego przekazu. Uniwersalna filozofia, zaczerpnięta od ludów żyjących w podobnym do naszego klimacie, miała więc szansę stać się naturalnie bliską i zrozumiałą dla poszukującego starych ścieżek mieszkańca Europy Środkowej.
Tutaj bowiem wszystkie elementy świata, żywioły, istoty żywe i duchowe zespolone są ze sobą w harmonii Świętego Kręgu. To przy okazji pomost między pierwotną częścią naszej natury, a cywilizacją...
Trudno mi jednak powiedzieć, czy mamy tutaj do czynienia z „prezentem” od samych Indian, czy wrodzonym instynktem zmęczonego cywilizacyjną pustką człowieka.

To, co mnie nieustająco trzyma na tej drodze, to mądrość i siła, którą czerpię z wędrowania po Kręgu. Jego symbolika pozwala mi lepiej rozumieć etapowość życia w szerokim kontekście świata Przyrody, od narodzin po śmierć, od wiosny do zimy, od wschodu do zachodu słońca. Spoglądam na inne istoty, z którymi dzielę swoje miejsce na Ziemi i widzę, że one podlegają tym samym, co ja prawom. Mogę uczyć się, jak rozumieć swój aktualny moment życiowy, oceniać siły, łuskać potencjały.
Przede wszystkim jednak największą wartość pracy z takim obrazem świata zdaje się stanowić, prawie obcy naszej chrześcijańskiej kulturze i doktrynie, pogląd na doświadczenie. Wydawałoby się, że każde szczenię stawiając swoje pierwsze kroki zapamiętuje te, które zaprowadziły je w nowe, ciekawe obszary, a unika tych które bolały. Stroniąc od naznaczania się „pechem”, „karmą” i „karą” wędrujemy dalej, przetwarzamy doświadczenia i wyciągamy wnioski. Na określonym poziomie świadomości mamy komfort oceniania pewnych zdarzeń, jako niezbędnych dla dalszego rozwoju i pomyślności przyszłych przedsięwzięć.
Koncepcja Świętego Kręgu, ze szczególnym naciskiem na etapowość, sugeruje istotę procesów, stopniowość tego co dzieje się wokół nas i w nas: skutek – przyczyna, zakończenie starego – inicjacja nowego, myśl - działanie - podsumowanie - zakończenie. Indianie Seneca na symbol i totem transformacji obrali motyla, którego 4 stadia są doskonałym wzorem i wsparciem dla każdej okoliczności, której ma towarzyszyć rozwój i dążenie do celu.
Komplementarność poszczególnych miejsc na Kręgu daje nam szansę na skorzystanie z „lustra”, ale uczy też gdzie szukać uzupełnienia dla tych obszarów, które nie potrafią zatoczyć koła.
Sun Bear i jego następcy zwracają uwagę na tak bardzo powszechną w naszych czasach potrzebę przeskakiwania lub pomijania niektórych „oczek” na Kole Życia. Dziewczęta chcą być dojrzałymi kobietami, a te z kolei boją się starości. Śmierć staje się złem koniecznym, smutnym epizodem, szeptem przesuwanym w niewidoczne dla większości oczu obszary.
A dla Natury śmierć, jako koniec pewnego złożonego procesu, to tylko mały przystanek, przysypane śniegiem ziarno, odpoczywająca forma, która za chwilę wybuchnie nowym życiem, albo przemieni się w świeżą myśl...

Nasza wędrówka nie oznacza jednak, że nie wolno nam się cofnąć. Czasem mniej lub bardziej świadomie powracamy w miejsca, które są dla nas odpowiednie na dłużej. Powtarzamy doświadczenia, których dotąd nie pojęliśmy. Czasem stajemy się zakochanym Kojotem, choć za pasem już tyle wiosen, że czas byłby wnukom nosy wycierać. Czasem umieramy, by oczyścić się i odrodzić na nowo. Czasem przykucamy niczym mały brzdąc, odkrywając nieznane lądy, tam gdzie nikt ich dotąd zauważył.
Święty Krąg opowiada piękne historie o naszej codzienności i świętowaniu. Jego symbolika jest bardzo pomocnym narzędziem przy poszukiwaniu swojego miejsca w świecie i rozpoznawaniu osobistych sprzymierzeńców .

Cztery Żywioły tańczą wokół nas, a ich dualistyczna natura natura przeraża i budzi szacunek wszystkich żywych istot na Ziemi. Ale kiedy w tych Żywiołach zobaczymy nasz sposób działania, nurt emocji, inspiracje, czy przyziemne potrzeby – łatwiej będzie szukać równowagi, kiedy się na chwilę zapędzimy.

Korzystając umiejętnie z mądrości i darów świata Przyrody, stajemy się częścią tej wielkiej samoregulującej się harmonii. Nagle dostrzegamy dary, które otrzymujemy, sami wiemy, jak i czym obdarowywać innych, jak dbać o to, co wokół nas.

Moje wędrowanie po Świętym Kręgu to nieustający zachwyt nad urodą świata, w którym żyję, troska o niego i nadzwyczaj cenny dystans do tej czasem przyjemnej, a czasem kamienistej drogi. Dobra moc, zamknięta w prostym obrazie koła, a może spirali, a może... długiego, wartkiego strumienia?

Korekta przez: Wojciech Jóźwiak (2014-07-16)


komentarze

[foto]

1. Spotkania w Świętym Kręgu -- przekazuję od Autorki • autor: od redakcji2014-07-16 22:50:38

W Kręgu zasiadamy, by zwyczajem naszych Przodków, rozmawiać, śpiewać, modlić się i biesiadować... Tego lata zapraszamy wszystkich do udziału w dwóch spotkaniach:

Warsztat „Wędrując Po Świętym Kręgu”, prowadzi Alina Michalik, 1-3 sierpnia 2014, Parpary k. Sztumu (pomorskie)

XIX Ceremonia Świętego Kręgu - prowadzą Elke i Leszek Michalikowie, 15-17 sierpnia 2014, Parpary k. Sztumu (pomorskie)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)