Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 listopada 2010

autorzy różni lub anonimowi

Doświadczenia ayahuaski (5)

Kategoria: Szamanizm

  < poprzedni    1    2    3    4    (5)    6    7    8    dalszy >  




Ewa, wywiad 5.

Odpowiada: Ewa - kobieta, lat 40+, geograf. Miejsce doświadczenia: w Europie, w warunkach miejskich.


Pyt. 1. Co Cię skłoniło do wzięcia ayahuaski? Czy była to zwykła ciekawość, czy wynikało to z Twoich duchowych poszukiwań, albo chciałaś zostać wyleczona z jakiejś dolegliwości?

Odp.: Odpowiedź zawiera te wszystkie przyczyny - myślę, że gdyby nie traumatyczne przeżycia sprzed wielu lat, nie znalazłabym się na ścieżce tak intensywnych poszukiwań ich sensu. Mam za sobą 5-letnią terapię farmakologiczną zaburzeń dwubiegunowych. Przez wiele lat korzystałam z terapii psychologicznej. Wszystkie te doświadczenia były bardzo ważne i cenne, ciągle jednak czułam, że idą jakby przez głowę, przez rozum. Czułam, że to nie wszystko. Gdy dowiedziałam się, że ayahuasca to lekarstwo postanowiłam go spróbować.


Pyt. 2. Czy do seansów przygotowywałaś się wcześniej? Czy stosowałaś jakąś wstępną dietę, praktyki oczyszczające lub medytacje?

Odp.: Ponieważ propozycja przyszła od osoby, do której mam wielkie zaufanie, nie czytałam na ten temat wcześniej. Zastosowałam się do zalecanej diety - tydzień bez alkoholu i mięsa, dzień poprzedzający ceremonię post.


Pyt. 3. Czy stan po ayahuasce przypomina któryś rodzaj bardziej znanych doświadczeń? Czy jest podobny np. do snu (śnienia), albo do upojenia alkoholowego?

Odp.: Moje przeżycia po ayahuasce nie przypominały żadnych wcześniejszych doświadczeń. Były absolutnie inne niż upojenie alkoholowe i inne niż doznania po marihuanie. Wykraczały daleko poza to, co mogłabym sobie wyobrażać, nawet gdybym poznała materiały na ten temat w internecie.


Pyt. 4. Czy w doświadczeniu z ayahuaską było coś przykrego, uciążliwego? Niektórzy doświadczający mówią o biegunce, wymiotach, traceniu orientacji, poczuciu, że się umiera itd. Czy coś takiego działo się z Tobą?

Odp.: Moje przeżycia należą do ekstremalnych, granicznych. Podczas ceremonii wymiotowałam, posiusiałam się, miałam absolutne przekonanie, że umieram. Wstrzymywałam oddech, co było niebezpieczne.


Pyt. 5. Co najbardziej zaskoczyło Cię w tym stanie? Co było inaczej niż się spodziewałaś lub czytałaś wcześniej?

Odp.: Absolutna realność doznań. Przez dwa tygodnie po tym nie mogłam w pełni wrócić do znanej nam rzeczywistości. Miałam ciągle przebitki stamtąd. Nie spałam kilka nocy - jedyną możliwą formą istnienia było dla mnie siedzenie w medytacji.


Pyt. 6. Czy w tym doświadczeniu miałaś wrażenie przekraczania jakiegoś progu? Czy miałaś wrażenie, że oto dzieje się coś nieodwracalnego?

Odp.: Tak.


Pyt. 7. Ayahuaskę nazywa się halucynogenem. Czy miałaś halucynacje lub wizje? Opowiedz o nich.

Odp.: Prawie natychmiast dostałam torsji. Poszłam do łazienki, z której już nie mogłam wrócić. Rozpadło się moje ciało, twarz się odkleiła i nie mogłam jej odzyskać. Nie mogłam wstać, ponieważ nie mogłam scalić ciała. Nie mogłam się ruszać, ponieważ przestrzeń straciła znane wymiary a zyskała obce. Osoby, które chciały mi pomóc, były przebranymi demonami, które chciały mnie zniszczyć. Walczyłam z nimi w sensie dosłownym, fizycznie. Czas również trwał w nieskończoność - wszystko się powtarzało i widziałam wschody i zachody słońca. Dźwięki były ogłuszające i przerażające.


Pyt. 8. Używa się też terminu: enteogen, czyli dosłownie po grecku "coś, co wytwarza boga wewnątrz". Czy w doświadczeniach ayahuaskowych jest coś boskiego? Coś co nasuwa religijne skojarzenia?

Odp.: Jeśli zgodzić się, że "ciemne" to też aspekt boskości, to tak. Jeśli zgodzić się, że prawda o nas samych, my nadzy, to boskość - to tak. Podczas mojego dramatycznego tripu widziałam światło i jasność w chwilach absolutnego mroku, ale nie mogłam w niej się zanurzyć.


Pyt. 9. Co się zmieniło w Tobie - w Twoim samopoczuciu, w myśleniu i poglądach - po seansach z ayahuaską? Czy zmieniłaś swoje życiowe plany; podjęłaś jakieś ważne decyzje?

Odp.: Dla mnie zmieniło się bardzo dużo, zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że wszystko, choć to jest bardzo subtelny, wewnętrzny poziom. Nie umiem o tym pisać ani opowiadać. Tak jakby z cebuli opadły ze mnie różne warstwy moich wyobrażeń na temat własnej osoby i miejsca w którym jestem. Te odpadające warstwy nie mają ciężaru gatunkowego typu "dobre złe". Po prostu.

Moje widzenie świata i ludzi też się zmieniło - jest klarowniejsze, trochę jakby z lotu ptaka, ale cały czas z pełną świadomością. Moje decyzje są moje - daję im czas, aby wypłynęły w najlepszej z możliwych postaci.


Pyt. 10. Czy te doświadczenia są takie, że chce się je powtarzać? Czy to jest to coś, co wciąga? Albo coś, co każe szukać dalej?

Odp.: Niestety na razie nie mogę brać udziału w ceremonii, przynajmniej w grupie. Może będzie to możliwe na sesjach indywidualnych. Uczestniczę teraz w warsztatach szamańskich, przewidzianych na kilka lat. Zaczynam pracować ze snami. Codziennie medytuję - to co było moją okazjonalną praktyką, stało się praktyką codzienną. Bez pytań. Po prostu.



(© Wojciech Jóźwiak 2010)



  < poprzedni    1    2    3    4    (5)    6    7    8    dalszy >  
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)