Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 grudnia 2010

autorzy różni lub anonimowi

Doświadczenia ayahuaski cz. 6
Co ayahuasca zmieniła w twoim życiu? Czy wzięcie ayahuaski ma coś wspólnego ze śmiercią? Czy to jest to coś, co wciąga?

Kategoria: Szamanizm
Tematy/tagi: ayahuascaHarner

  < poprzedni    1    2    3    4    5    (6)    7    8    dalszy >  




Grzegorz, wywiad 6.

Odpowiada: Grzegorz - mężczyzna, lat 20+ , student. Miejsce doświadczenia: Anglia, las i w budynku.


Pyt. 1. Co ayahuasca zmieniła w twoim życiu? Jakbyś określił ten wpływ?

Odp.: Chociaż od wielu lat pracuję nad poszerzaniem świadomości, ayahuaska znacznie pogłębiła ten proces, ukazała mi aspekty mojej istoty i relacji ze światem, których istnienia nie byłem nawet świadomy. Najciekawsze jest to, iż wiedza jaka pojawia się za sprawą herbaty jest bezpośrednia, czyli przyjmowana świadomością, ale poza normalnym procesem myślenia. Jest dana w pełni i w ten sposób zostaje ona głęboko zintegrowana. Ponadto ayahuaska zupełnie zmieniła moje pojmowanie i wrażliwość na muzykę: można powiedzieć, że zacząłem słyszeć i doświadczać aspektów muzyki, które wcześniej były dla mnie niedostępne. Przy czym muszę zaznaczyć, że muzyka i praca z dźwiękiem odgrywa w moim życiu bardzo istotną rolę. Ostatecznie po kilku ceremoniach w moim życiu nastąpiła istotna zmiana priorytetów, więc niejako wywar ten w zasadniczy sposób zmodyfikował moje dalsze życie. W moim odczuciu praca z ayahuaską jest procesem, który gdy zostanie zainicjowany, zachodzi również poza kontekstem ceremonii. Każda kolejna podróż pogłębia ten proces ujawnia nowe płaszczyzny istnienia, nieznane aspekty samego siebie; jest to niezwykła, choć niejednokrotnie bolesna ścieżka poznania.

W kontekście mojego życia wpływ ayahuaski odbieram jako zdecydowanie i jednoznacznie pozytywny. Jest ona niezwykłym przewodnikiem, a wiedza, radość i harmonia płynąca z każdej sesji towarzyszy mi oraz pomaga w nawigowaniu poprzez zawiły świat życia codziennego.


Pyt. 2. Czy stan po ayahuasce przypomina któryś rodzaj bardziej znanych doświadczeń? Czy jest podobny np. do snu (śnienia), albo do upojenia alkoholowego?

Odp.: W moim odczuciu jest to stan świadomości odmienny od tych jakie towarzyszą medytacji. Trudno jest mi porównywać go z upojeniem alkoholowym, ponieważ nie jestem w tej kwestii kompetentny, choć na podstawie różnych rozmów z innymi osobami przyjmującymi ayahuaskę byłbym gotów zaryzykować stwierdzenie, że są to niejako przeciwne sobie stany. Alkoholowe upojenie można porównać do zawężenia świadomości (stąd mówi się o piciu by zapomnieć, by nie czuć bólu itd.) natomiast ayahuaska jest raczej amplifikatorem wewnętrznych procesów: wzmacnia i ujawnia zachodzące we wnętrzu procesy. Doświadczenie ayahuaskowe w niektórych momentach przypomina mi głęboką (w skali własnego doświadczenia) podróż przy bębnie. Jednocześnie taka głęboka podróż odzwierciedlałaby momenty, w których wywar działa z mniejszą mocą. Przy pełnych efektach i mocy, yage wydaje się nieporównywalne do żadnego znanego mi doświadczenia - wyłączając użycie innych enteogenów.

Śnienie wydaje mi się najbliższym odpowiednikiem ayahuaskowego upojenia. W procesie zachodzącym w trakcie sesji już kilkakrotnie moja uwaga została skierowana w stronę znaczenia i możliwości wiążących się z procesem śnienia. Na chwilę obecną nie byłbym jednak gotów uznać, że śnienie i stan wywołany przyjęciem ayahuaski są tym samym. Wierzę jednak, iż sny kryją ogromny potencjał, który na jakimś poziomie odpowiada enteogenicznym podróżom w odrębne rzeczywistości.


Pyt. 3. W relacjach ludzi, którzy brali ayahuaskę, w tym np. u Michaela Harnera, pojawia się motyw, że wzięcie ayahuaski ma coś wspólnego ze śmiercią. Ktoś z podróżników po Amazonii opowiadał np. że widział i słyszał postaci zmarłych. Harner był przekonany, że umiera. Czy doświadczyłeś czegoś podobnego?

Odp.: Owszem, na jednej z sesji, gdy ceremonia w zasadzie dobiegła końca i przygotowywałem się do spania, nagle poczułem silną falę trudnego do zwerbalizowania uczucia, choć przede wszystkim było to na poziomie fizycznym, to jednocześnie całym sobą zacząłem odczuwać, że coś niedobrego dzieje się ze mną. Zacząłem czuć mrowienie w całym ciele, słabość, a serce gwałtownie łomotało w mojej klatce piersiowej, oddech przychodził z wielkim trudem - tak jakby w powietrzu wcale nie było tlenu i wdychałbym próżnię pozbawioną jakichkolwiek wartości. W pewnym momencie w moim umyśle zaczęła świtać myśl, że może to być koniec, że moje ciało już długo w tym stanie nie wytrzyma, nie byłem w stanie wstać, zupełnie wyzuty z energii.

Ostatecznie w pewnym momencie zmusiłem się, by pójść do toalety, po czym udało mi się zwymiotować... Stopniowo moje ciało wracało do siebie. Na drugi dzień, na ceremonii, miałem najsilniejszą wizję jaka zdarzyła mi się do tamtego momentu, jej przekaz jest dla mnie nadal źródłem nauki i drogowskazem w życiu.


Pyt. 4. Czy te doświadczenia są takie, że chce się je powtarzać? Czy to jest to coś, co wciąga?

Odp.: Wydaje się, że mogła by się tu pojawić każda możliwa odpowiedź. Jak wszystkie inne aspekty związane z ayahuaską, jest to kwestia indywidualna. Są przypadki, że ktoś przyjmuje wywar jeden raz i mówi "nigdy więcej"; i kto wie, może jest w ceremonii też coś, co mogłoby kogoś wciągnąć, choć w moim odczuciu jest to nieadekwatne określenie, podobnie jak w przypadku medytacji i innych podobnych praktyk. Kiedyś zadałem pytanie jednemu szamanowi z Ameryki Południowej o to, czy jest moment, kiedy ayahuaska nie jest już potrzebna by wejść w odmienne stany. Odpowiedział, że w Amazonii mędrcy mówią, iż im więcej pijesz, tym większe będzie twoje poznanie. Z drugiej strony jedynym wyznacznikiem jest wewnętrzny głos. Pewien Padrino (tak nazywani są przewodnicy w kościele Santo Daime) zapytany, dlaczego skoro jest już w tak głębokiej harmonii z sobą i światem, jest tak rozwinięty duchowo, dalej pije sakrament? Powiedział tylko, iż pije ponieważ wówczas udaje się na święto bogów.

Dla mnie, jak już wspomniałem wcześniej, ayahuaska jest wspaniałym narzędziem poznania, a jednocześnie wyrozumiałym przewodnikiem i nauczycielem wielkiej tajemnicy. Nadal jestem gotów ją zgłębiać.


Pyt. 5. Czy we współczesnym miejskim społeczeństwie, ayahuasca może być do jakichś celów użyteczna? Czy jest groźba, że wyrodzi się w patologię, jak się stało z koką/kokainą?

Odp.: Moim zdaniem ayahuaska w odpowiednim kontekście (np. ceremonie kościołów ayahuaskowych, czy prowadzone przez przygotowane do tego celu jednostki - szamanów) może mieć bardzo pozytywny wpływ na życie partycypujących jednostek oraz w szerszym kontekście na życie i relacje społeczne w ogóle. Świetnym przykładem jest działalność kościołów ayahuaskowych w Brazylii, gdzie od wielu lat ayahuaska jest legalna (przyjmowana w kontekście jednego z kościołów). Zwłaszcza w dużych miastach dla wielu ludzi był to sposób na wyjście z wielorakich patologii i nałogów. Rozbudowane badania zostały przeprowadzone w tzw. "hoasca project" przez wielonarodową, interdyscyplinarną grupę naukowców. Osobiście po własnych doświadczeniach oraz wysłuchaniu wielu relacji trudno mi sobie wyobrazić możliwość uzależnienia się od ayahuaski. Już z chemicznego poziomu porównywanie kokainy do ayahuaski nie ma najmniejszego sensu, gdyż aktywne substancje tych dwóch środków mają bardzo różny charakter, a sama ayahuaska w Ameryce Południowej jest wykorzystywana w terapii dla narkomanów i alkoholików z wielkim powodzeniem. Ponadto DMT, aktywna substancja znajdująca się w "herbacie" i w zasadniczej części odpowiedzialna za jej wizyjność jest jednocześnie związkiem naturalnie, choć w mniejszej ilości, występującym w ludzkim organizmie, dlatego ulega bardzo szybkiemu metabolizmowi nie zostawiając po sobie żadnych śladów na poziomie fizycznym. Nie wyobrażam sobie jak związek, który poza tym, że u nieprzygotowanej jednostki może wywołać niezwykle nieprzyjemne reakcje fizyczne (wymioty, biegunka itp.), a na innych poziomach skonfrontować człowieka z samym sobą (w pełnym spektrum od najciemniejszych po najbardziej wzniosłe aspekty), z potęgą i pięknem przyrody oraz z transcendencją mógł by stać się źródłem patologii. Jedyne niebezpieczeństwo kryje się w ignoranctwie, gdzie istnieje możliwość, że ktoś zrobi sobie przysłowiowe "kuku"- ponieważ jak mówią niektórzy szamani gdy pije się ayahuaskę wyrusza się łodzią na niezmierzone tajemnicze oceany świadomości, natomiast ceremonia i osoba prowadząca są tymi aspektami, które pozwalają wrócić bezpiecznie do portu nie pozostawiając nikogo za burtą. Dla niektórych ludzi takie lekkie potraktowanie sprawy może mieć poważne konsekwencje na poziomie psychologicznym, podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych enteogenów (grzyby, peyotl, LSD itd.). Kolejnym argumentem, wskazującym na małe prawdopodobieństwo prowadzenia do patologii jest to, iż wywar ten ma bardzo silne właściwości lecznicze i niejednokrotnie pomaga chorym jednostkom powrócić do zdrowia. Na temat różnych aspektów działania ayahuaski zarówno trybie krótko- jak i długotrwałych efektów powstało już sporo prac naukowych, których ostateczne wnioski są bardzo zachęcające. Ayahuaska kryje moim zdaniem ogromny potencjał leczniczy na wielu poziomach ludzkiego istnienia.



(© Wojciech Jóźwiak 2010)



  < poprzedni    1    2    3    4    5    (6)    7    8    dalszy >  
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)