Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 października 2015

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Drapieżnice
Czyli dlaczego kobiety kochają wilki?


« Idzie jesień U lekarza i inne smaczki »

         Znana już zapewne moim czytelnikom Ewa Seydlitz w swoim blogu  „Pytyja spod dębów trzech” http://pytyja.blox.pl/2015/10/Wielkie-Otwarcie.html wieszcząc arabską inwazję, doradza w komentarzach do wpisu: Uciekajcie, uciekajcie, uciekajcie stąd, obywatele!”. Jej zdaniem czekają nas straszne chwile, na co przytacza wiele cytatów z Nostradamusa. Jeden z nich szczególnie poruszył moją wyobraźnię:

„Nazbyt chciwy lud żegluje Morzem Tyrreńskim.
[…] A Zające będą wyrywały włosy z Lwiej grzywy.”[WNP 1557]

         Rozumiem, że nadchodzi kres drapieżników, przynajmniej w znanej nam postaci, a możliwe, że drapieżniki zamienią się miejscami z ich ofiarami. Zresztą kto tam wie, co Nostradamus miał na myśli, zwłaszcza, że jego teksty zawierają zawsze drugie i trzecie dno.

          Powtarzam więc tytułowe pytanie: dlaczego kobiety kochają wilki? FB pełen jest ich obrazków, bowiem są utożsamiane z duchowością, umiejętnościami ezoterycznymi, szamaństwem. Kobiety na tych forach uważają je za uosobienie dzikości i wolności, w ślad za „Biegnącą z wilkami” Clarissy Pinkoli Estes oraz „Dziką kobietą” Angeliki Alti. Pojawia się też w ich wyobraźni związek z Wielką Boginią i Księżycem (np. karta Tarota Księżyc).


(Oczywiście żadnej miłośniczce takich obrazków nie przeszkadza nienaganny makijaż rzekomej Indianki i wybielone zęby – jeśli nawet to nie produkt ortodonty).

          Pomijając dowcipy i złośliwości, w osobowości wielu współczesnych kobiet widać wyraźnie wysiłek przeciwstawienia się dawnemu symbolowi kobiecości: gołębicy czy synogarlicy. Kobiety też chcą być drapieżnikami, a nie podporządkowanymi im ofiarami.

         W ogóle dziś wszyscy chcą być drapieżnikami, choć może sprowadzać się to – za głosem Nostradamusa – do wyrywania przez zające włosów z lwiej grzywy. Do czego to mogą prowadzić uproszczone i spłaszczone dywagacje, pozbawione głębi przemyśleń i samodzielności intelektualnej – to jeszcze się okaże.

          Zastanówmy się jednak, czy istotnie bycie drapieżnikiem zawsze ma to samo oblicze?

         O symbolice wilka, jako zwierzęcia mocy pisze W. Jóźwiak w Tarace: http://www.taraka.pl/wilk

         Jego zdaniem wilk uosabia strach przed nieznanym, obcym i potencjalnie zabójczym. Homo sapiens udomowił wilka i dzięki polowaniom z udziałem psów uzyskał przewagę nad innymi przedludzkimi plemionami. Wilk pozostał jako uosobienie dzikości i wolności, jako przedstawiciel anekumeny, czyli przestrzeni niepodległej człowiekowi. Jednocześnie jednak istnienie dzikości stanowiło i stanowi wyzwanie dla człowieka, bowiem zagraża ludzkiemu porządkowi.

         Człowiek – to już moja teoria – dysponując wieloma rasami podległych psów, nie próbuje już udomawiać kolejnych pokoleń wilków, bierze się za udomawianie wilka symbolicznego, przykrawając go do swoich potrzeb i wyobrażeń. Kiedy tego symbolicznego wilka już zawłaszczył mężczyzna, zabierają się za niego kobiety.

         Zgadzałoby się to zresztą z ustaleniem, że kiedy jakaś dziedzina bardzo feminizuje się (zdrowie, wychowanie, szkolnictwo, opieka), spadają w niej płace i maleje jej ranga. Tak więc z feminizacją drapieżnictwa zapewne też i rola drapieżnika będzie maleć, aż wilki zostaną zastąpione przez zające (którym, być może, taktycznie zmieni się nazwę).

         Nie jest to jednak wymysł obecnych czasów, choć patronów dla drapieżnicy znaleziono całkiem niedawno.

         My – mam na myśli młode kobiety późnego PRL – też chciałyśmy być drapieżnicami. Nie wiedziałyśmy o tym, że czasami wilkom też się wydaje, że są wolne... Współczesnym wilczycom zapewne też.

Oto obrazek z tamtych lat:

Teraz właśnie ktoś nerwowo zastukał w drzwi balkonu. Kryśkówsko otworzyła i do pokoju wpadły w porozpinanych płaszczach i z gołymi głowami koleżanki z sąsiedniego działu.

         – Słuchajcie, w domach towarowych sprzedają ciepłe pończochy! W różnych kolorach! Patrzcie, ja kupiłam brązowe i zielone, a Magda zielone i niebieskie, bo dawali tylko po dwie pary. Wasza Ewa stoi tam w kolejce i prosi, żeby któraś przyszła ją zmienić, a najlepiej ta, co ma klientkę z domów, może uda się załatwić coś na boku. Zostawimy u was płaszcze, dobrze? Pularda zaparła się, że nas złapie na wychodzeniu do sklepu i siedzi w pokoju jak przymurowana, musimy wejść do figury.

         – Ale, ale, – zawołała za nimi Szczeniaczek – zostawcie też siatki! Pularda zaraz się kapnie! Pani naczelnik, mogę iść do klientki? Zaniosę jej akta do poprawek i ostatnie decyzje, może coś będzie mogła dla nas zrobić. Dziewczyny, jakie chcecie kolory? Pani naczelnik, a pani jakie kupić: brązowe czy szare? I dajcie szybko jakieś pieniądze, potem się rozliczymy.

         Iza wzięła kartkę i zaczęła spisywać zamówienie oraz kto i ile daje gotówki. – Iwona, a ty nic nie chcesz? Przydałoby się odświeżyć twoją garderobę! No nie zastanawiaj się jaki kolor, masz tę spódnicę w kratę, do niej będą pasować czerwone, a w ostateczności szare. Szczeniaczek zapisuj: Iwona czerwone i szare albo dwa razy czerwone, bo szare tylko w ostateczności jakby nie było już czerwonych albo nie dawali dwóch par jednego koloru. I niech któraś idzie na klatkę schodową, jak będziemy wracały i przedtem niech przeleci się po pokojach zlokalizować Pulardę.

         Godzinę później Iwona stała z papierosem na klatce schodowej.

          – Pularda jest w auto casco, dyrektorka u nas, a w łazience drzwi na balkon zamknięte na klucz. Upolowały nas.

         – Eee, nie przejmuj się, weź tylko paczki i zanieś na drugą stronę korytarza, może być do prawniczek. W razie czego Marysi odpalimy jedną parę, mamy na zbyciu.

         Iwona wsunęła się za koleżankami do pokoju.

         – Co to za spacery w godzinach pracy? – spytała tonem towarzyskiej konwersacji pani dyrektor.

         – Ależ pani dyrektor, my byłyśmy służbowo u klientki. Proszę bardzo, tu mamy pokwitowanie odbioru decyzji, tu akta z poprawkami.

         – A gdzie rajstopy? Wszystkie biegają dzisiaj z rajstopami, a wy nie?

         – Nic nie wiemy, nie mamy czasu chodzić do innych działów, zresztą i tak by nam nie powiedziały. Były jakieś kolejki, ale nie wiemy za czym, tam zawsze się kłębi.

         – Zaraz pomyślmy, gdzie mogłyście zostawić wasze rajstopy? Aha, już wiem! Pewnie u prawniczek.

         – Najlepiej pani dyrektor przeprowadzić rewizję – odezwała się ni w pięć, ni w dziewięć Margarita. Jak zwykle z nią, nie wiadomo było, czy jest aż tak głupia, czy tylko taką udaje.

         – No, dosyć już, – zakończyła wstając dyrektorka. Mam nadzieje, że jesteście zadowolone, że was odwiedziłam?

         – Oczywiście, pani dyrektor – powiedziała pani naczelnik. Moje pracownice czują się docenione, kiedy dyrekcja interesuje się ich pracą. Szkoda tylko, że tak krótko, przedstawiłabym pani nowy pomysł, który zawdzięczamy Iwonie, a który zrewolucjonizuje naszą pracę.

         – Nie jestem pewna, czy potrzebne są nam rewolucje – powiedziała już w drzwiach dyrektorka.

         – Oczywiście wszystko uzgodnię z panią, gdy już będziemy gotowe. Jestem przekonana, że pomysł się spodoba.

         Wieczorem Iwona oglądała z Basią, koleżanką z pokoju, dziennik telewizyjny. Prowadzący program, znany im doskonale z widzenia, bo redakcja programu mieściła się w budynku obok, a bar w podziemiach ich budynku, komentował zdjęcia nakręcone w Domach Towarowych Centrum. Na filmie pokazywano zdyscyplinowaną kolejkę, zakręconą jak wąż wokół klatki schodowej, wijącą się po całym piętrze. Na koniec materiału filmowego zapytał dramatycznym tonem:

         – Czy wszystkie te kobiety, stojące w tej kolejce, nie pracują? Niemożliwe. One wyskakują tylko z pracy, mają czas godzinami stać w tej i podobnych jej kolejkach, kradnąc czas opłacany przez państwo, kradnąc nasze, społeczne pieniądze. Jedna czy dwie pary rajstop, a interesanci czekają godzinami przed okienkami, zwalniają się z pracy. Najwyższy czas położyć kres tym wynaturzeniom. Na co dzień nie wolno takich zjawisk tolerować.

         – Aha – a po pijaku można chodzić do pracy, jak pan redaktor?

         – Kiedy ma wypić, jak program jest wieczorem. Musi rano – zauważyła rozsądnie Iwona.

         Ale nagle Basia krzyknęła głośno, rozpoznała na filmie siebie. Właśnie podchodziła do niej Ewa ze Szczeniaczkiem, Szczeniaczek stała tyłem i trzymała akta pod pachą. Ewa i Basia były doskonale rozpoznawalne, Szczeniaczka można było poznać tylko po płaszczu z kapturem i kolorowym szaliku. Dlatego też następnego dnia stojąca przy liście obecności Pularda, wręczyła wymówienia dyscyplinarne ze skutkiem natychmiastowym Basi i Ewie. Praktycznie zamykały one drogę do innej pracy umysłowej. W świadectwie pracy podawano tryb zwolnienia, a opinia z zasady musiała być zła. Nikogo nie interesowało, czy delikwentka coś ukradła, czy kogoś pobiła. I nikt jej nie pytał, co zrobiła. Szczeniaczkowi się upiekło, dziewczyny mówiły, że dlatego, bo dyrektorka bardzo lubi Szczeniaczka, a miała pretekst, żeby ją obronić.

         – Pewnie powiedziała Pulardzie – snuła rozważania Margarita – że dziewczyny, jak te Cyganki z parkingu, zamieniają się okryciami i tylko twarz może być dowodem. Ile to razy prawniczki biorą nasze palta, jak idą w kolejkę, bo boją się swojej szefowej! Nie uwierzę, że Pularda nie wiedziała, która z nimi była trzecia.

         – Ale miała akta pod pachą – zauważyła Kryśkówsko. 

No i powiedzcie: kto tu był drapieżnikiem?



Korekta przez: Radek Ziemic (2015-10-09)



« Idzie jesień U lekarza i inne smaczki »

komentarze

1. sterowana feminizacja • autor: Jerzy Pomianowski2015-10-08 22:19:39

Kolejność jest taka, że  zawody będące obciążeniem dla budżetu państwa, takie które państwo najchętniej by całkiem zlikwidowało (bibliotekarz, nauczyciel, itd) ulegają celowej pauperyzacji, co w rezultacie powoduje uciekanie od nich mężczyzn.
To nie dotyczy grup zawodowych szczególnie umiłowanych przez władzę. Np sędziowie to głównie kobiety, i mają się świetnie.
[foto]

2. Nie wiem • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-10-09 08:59:40

Nie wiem na czym innym mogłaby polegać celowa pauperyzacja jak nie na niskim wynagradzaniu, co powoduje odpływ mężczyzn z danego zawodu i przypływ kobiet. Ale czy celem jest pauperyzacja, czy zaoszczędzenie środków, a odpływ mężczyzn jednym ze skutków? Oczywiście skutki te mogą być wkalkulowane w społeczne koszty, nie sądzę jednak iż miałyby być zasadniczym celem zabiegów. 

3. oszczędne państwo • autor: Jerzy Pomianowski2015-10-09 11:00:45

Obecnie chyba głównym celem jest zaoszczędzenie środków, zaś zubożenie ludzi wykonujących niektóre prace - metodą. Wszystkie wydatki które nie są konieczne dla utrzymania władzy, są traktowane jako "wyrzucanie pieniędzy podatnika", "socjal", "obciążenie budżetu". Już bardzo dawno temu Urban pisał: "wszystko co dobre dla obywateli jest nie ekonomiczne".
To wszystko dotyczy głównie budżetówki, bo tylko  tam płace i ich wzajemne proporcje są w pełni regulowane przez państwo.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)