zdjęcie Autora

28 maja 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Drim

Kategoria: Projekt Taraka

« Razem, osobno? Co nowego w AstroAkademii? (i w Konnej Cafe) »

Słowo drim – po angielsku oczywiście dream – dojrzało do tego, żeby je przyjąć do (j.) polskiego. Weźmy je tak jak wzięliśmy trip, dil, szoł, haj, pałer. - Które to słowa niekoniecznie znaczą to samo, co podróż, transakcja, pokaz, wysoko, siła.

Podobnie, drim – dream - to niezupełnie „marzenie”, „sen” ani (na pewno...) „śnienie”. Martin-Luther King swoją słynną mowę zaczął był od... i przeplatał słowami „I have a dream” co zupełnie NIE znaczy ani „mam sen”, ani „marzę o tym”, ani „takie jest moje marzenie...” (- bo tylko tak można to gramatycznie przełożyć. Wikipedia to tłumaczy „mam marzenie”, co – sorry - nie jest po polsku.) American dream czy California dream to nie to przecież co „amerykańskie marzenie”, ani „amerykański sen”, ani to samo kalifornijskie. Sen po polsku za bardzo i za natrętnie skojarzony jest ze spaniem, jedno słowo znaczy i że ktoś śpi, i że w tym śnie coś mu się zwiduje. Z kolei marzenie – inaczej niż dream – jest u nas z ducha yin: bierne, żeńskie, słabe. Co zgadza się z użyciem tego słowa po polsku: marzenie jest przeciwieństwem czynu i działania: rozmarzony, próżne marzenie, mrzonka. Taki poetycki romantyzm, który na pewno nie przemieni się w pozytywizm. Twardzi faceci i kobitki nie oddają się marzeniom. A anglofoni owszem, they dream - ! – i przedłużeniem ich drimów jest działanie, praktyka, sukces, osiągniecie celów. Tych „wymarzonych” a może raczej wydrimowanych.

W tym angielsko-amerykańskim sensie dream czyli drim jednak nie zerwał całkiem związków ze snem, spaniem, a więc jakoś odmiennym stanem świadomości czy wręcz z nieświadomością. W słowie dream ten związek (z OSŚ) pozostał pod postacią sensu podłączenia się do siły, właśnie tej siły nie-, pod- lub nad-świadomej, czyli do podświadomościowego rezerwuaru mocy, a więc do zasobów energii i woli przewyższających skromne możliwości jednostki zdanej na własne gołe „ja”.

Przez to drim ma związek z pałerem. Więcej: to właśnie z drimu wynurza się pałer!

Następny akapit będzie dla fanów tarota i enneagramu: jeśli cię obie te rzeczy nie zachwycają, to nie czytaj, leć dalej.


Drim (to pojęcie) pozwala zrozumieć najbardziej zagadkowe i z pozoru przeciwrozumne (kontrracjonalne) miejsce w tarotowym enneagramie, mianowicie dlaczego gdy punkt-typ numer 8, Ósemka-Szef, przechodzi swobodnie (nie-stresowo, czyli w gładkim rozwoju) w punkt-typ nr 2, Dwójka-Dawca, to przejściu temu odpowiada karta XVIII-Księżyc? Enneagramowe przejście 8 → 2 to, w życiu, mniej więcej, przemiana twardziela sprawdzającego się w brutalnych konfrontacjach, w filantropa-dobroczyńcę. Dlaczego przez XVIII-Księżyc, czyli „kartę marzeń, zwidów, pokus i urojeń”? Przez nocną stronę umysłu? Właśnie drim, dream, to wyjaśnia: przejście to lub przemiana polega na realizacji drimu Ósemki, a zarazem z drimu ów 8-Osiłek czerpie pałer do swych podźwigów. (Koniec o t. i e.)


Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat o tym, kto kogo śni, tzn. pewna osoba śni bycie kimś. Ktoś z tego towarzystwa okazał się śnić księdza, kapłana; oczywiście w realu całkiem czym innym się zajmował. Czym jest twój drim? Kogo śnisz? Bycie kim śnisz? Jaką rolę, przedsięwzięcie, dzieło, misję śnisz? Ja na pewno śnię Tarakę. Kogo i co jeszcze?

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Razem, osobno? Co nowego w AstroAkademii? (i w Konnej Cafe) »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)