zdjęcie Autora

19 lipca 2014

Jan Szeliga

z cyklu: Moja Twarda Ścieżka (odcinków: 80)

Drugi warsztat Twardej Ścieżki w Komorznie
Relacja z warsztatów Twardej Ścieżki z zakopywaniem się do ziemi - Komorzno 21 - 25 sierpnia 2013 r.

Kategoria: Twarda Ścieżka

« V Festiwal w Nowym Kawkowie V Konwent Survival Village »
Drugi warsztat 21 - 25 sierpnia 2013 r.

Minął rok. Postanowiłem ponownie zorganizować warsztaty Twardej Ścieżki z zakopywaniem się do ziemi u Adama w Komorznie. Zmiany, które zauważyłem na miejscu, miło mnie zaskoczyły. Adam trochę rozbudował swój domek i teraz mieliśmy już do dyspozycji duże pomieszczenie, w którym mieściła się kuchnia i jadalnia. Tym razem w warsztatach wzięli udział w większości stali bywalcy i sympatycy praktyk Twardej Ścieżki. Było też kilka nowych osób. Tradycyjnie rozpoczęliśmy warsztaty szałasem potu. Akurat wypadała wtedy pełnia i przyjechało dodatkowo kilka osób, aby wziąć udział w szałasie potu na pełnię.


Szałas potu na wyspie.

Okazało się, że konstrukcja szałasu, którą zbudowaliśmy rok temu, uległa zniszczeniu. Postanowiliśmy więc wykorzystać do tego celu konstrukcję, którą zbudował Adam. Szałas stał już na małej wysepce na stawie, która też powstała całkiem niedawno. Po małej modyfikacji zaadoptowaliśmy ją do naszych celów.


Szałas potu.

Szałas był bardzo mocny. W połowie musieliśmy wyjść, by ochłodzić się w stawie.


Wyruszamy w poszukiwaniu miejsca na kopanie grobów.

Następnego dnia, z samego rana, wybraliśmy się na poszukiwanie miejsca, w którym będziemy kopać "groby".


Tutaj będziemy kopać.

Takie miejsce znaleźliśmy zaraz obok ogrodzenia dawnego folwarku na polu przy polnej drodze.


Kopiemy.

Po skoszeniu trawy zabraliśmy się za kopanie, co zajęło nam prawie cały dzień. Pogoda, na szczęście, dopisywała, więc szybko uporaliśmy się z pracą.


Grób gotowy. W tle szałas potu.

Ceremonia rozpoczęła się po zmroku podróżami przy bębnie. Po czym przysypałem ziemią wejścia do grobu każdego z uczestników.
Kilkanaście minut po rozpoczęciu ceremonii, gdy już było całkiem ciemno, mieliśmy ciekawy epizod.
Jedna z osób, której grób znajdował się zaraz przy polnej drodze, zaczęła powiększać sobie otwory wentylacyjne. W tym czasie nie wiadomo skąd znalazł się na tej polnej drodze jakiś zabłąkany myśliwy wracający z obchodu po terenie i zobaczył ruszające się dłonie wystające spod ziemi. Myślę, że taki widok wywarłby na każdej przypadkowej osobie piorunujące wrażenie. Tak też stało się i w tym przypadku. Mężczyzna szybko zboczył z drogi i trafił wprost na leżące tam grabie, które przywaliły mu w głowę. To jeszcze bardziej wzbudziło w nim przerażenie i chęć szybkiej ucieczki z tego miejsca. Podejrzewam, że chyba nie szybko się zatrzymał i pewnie długo nie będzie miał ochoty na spacer po nocy w tej okolicy...
Noc minęła już spokojnie. Co jakiś czas nowe osoby wychodziły ze swoich grobów i dołączały do kręgu wokół ogniska. Gdy już było całkiem jasno z grobów wyszły ostatnie osoby. Nastała chwila przerwy na krótką drzemkę, po czym wróciliśmy na miejsce naszej ceremonii i każdy zakopał swój grób.
Aby to wszystko zakończyć i sobie poukładać - zrobiliśmy rozmowy z ogniem.


Rozpalamy ognisko do chodzenia po ogniu.

Po południu zabraliśmy się za przygotowania do chodzenia po ogniu. Zbudowaliśmy duże ognisko, które zostało zapalone po zapadnięciu zmroku.


Zaklinamy ogień.


Przechodzimy.

Gdy ognisko się wypaliło - uformowałem ścieżkę ognia po której wszyscy przeszli. Ogień, tym razem, okazał się być nawet zimny.


Szałas potu na wyspie.

W sobotę zrobiliśmy ponownie ceremonię szałasu potu. Tym razem wszystko było już gotowe. Wystarczyło tylko zbudować ognisko. Szałas udał się dobrze i zakończył kąpielą w stawie.


Orły krążące nad nami.

W niedzielę, na zakończenie warsztatów, zrobiliśmy praktykę wysyłania orłów w naszych intencjach. Naszym oczom ukazało się niezwykłe zjawisko, mianowicie pięć orłów zaczęło szybować nad terenem naszych działań. Już kilka razy zdarzyło się podobnie. W momencie wysyłania orłów, orły rzeczywiście pojawiały się w naszej przestrzeni działań.
Warsztaty dobiegły do końca. Były one bardzo udane. Pogoda tym razem dopisała. Było ciepło i słonecznie. W taką pogodę dużo łatwiej robi się terenowe praktyki. Zobaczymy jak będzie za rok?


cdn...

Moja Twarda Ścieżka: wstęp na końcu

Warsztaty i praktyki Twardej Ścieżki, które prowadziłem i w których brałem udział.

Korekta przez: ()



« V Festiwal w Nowym Kawkowie V Konwent Survival Village »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)