Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 maja 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Życie lokalne w okolicy Milanówka (odcinków: 37)

Drzewa dla prawnuków

Kategoria: Ekologia
Tematy/tagi: dąbeko-zagrożeniaMazowsze

« Ekosystem autostrady Bezwilgowa wiosna »

Kiedy wracam z wyjazdów do Milanówka, czuję, że tu u nas jest jakoś inaczej. Na czym polega to „inaczej”? Między innymi na tym, że tu się odpoczywa. Regeneruje. Nawet jadąc przez ulice samochodem. U nas panuje jakaś inna aura. Co jest nośnikiem tej innej i relaksowej aury? Do końca nie wiem, ale na pewno bardzo ważnym jej źródłem są DRZEWA. Nie byle jakie drzewa – tylko drzewa STARE. Rosnące tutaj, trwające od stu, stu pięćdziesięciu, dwustu lat. Milanówek ma niewiele ponad sto lat, przedtem była tu puszcza, był naturalny las, który tworzyły dęby w górnej warstwie, graby w niższej, z dodatkiem lip i sosen na zarastających polanach. Nasze dęby wyrosły jeszcze w tamtej puszczy i jej ożywcze promieniowanie trwa w tych starych drzewach.

Żeby trwały stare drzewa, wystarczy jedno: żeby przez sto lub dwieście lat nikt drzewa nie wyciął. Drzewo zawsze ma wartość użytkową: można je pociąć na bale, deski, parkiet, można nim palić w piecu. Żeby rosło stu- lub dwustuletnie drzewo, musiało przez te sto lub dwieście lat, w każdym pokoleniu, nie być nikogo – podkreślam: nikogo! – kto uznałby, że użytkowa, materialna i sprzedażna wartość drzewa jest większa niż wartość tego drzewa jako takiego: żywego i trwającego. Muszą przeżyć ludzie z kolejnych czterech lub ośmiu pokoleń, dla których drzewo żywe jest ważniejsze i cenniejsze od drzewa ściętego i od kasy, za jaką można je sprzedać.

Do czego zmierzam: to, że stoją stu- lub dwustuletnie drzewa, jest zarazem świadectwem, że tutaj mieszkają ludzie-gospodarze, którzy przez kilka pokoleń dbają o te drzewa. A skoro dbają o drzewa, które odziedziczyli po przodkach, to można wnioskować, że odziedziczyli po nich także coś więcej: troskę o swój kawał ziemi, o swoje domy, swoje otoczenie, swoje miasto, swoje rodziny – i że podobnie jak o przetrwałe stare drzewa troszczą się o swoich jeszcze nieurodzonych wnuków i prawnuków.

Tego nie trzeba wnioskować: to się czuje. To się czuje i odbiera poprzez obecność starych drzew.

Przywołam przykład dalekiego kraju, Japonii. Jaki sens miało tam uprawianie bonsajów, miniaturowych drzewek w doniczkach? Taki, że drzewko bonsai naprawdę nabierało wartości dopiero po kilkudziesięciu latach. A stare i cenione bonsaje miały po dwieście lat i więcej. Jeśli w pewnej rodzinie było takie drzewko, to świadczyło ono, że przez te sto lub dwieście lat stale, każdego dnia, był ktoś, kto to drzewko podlewał, co parę miesięcy nawoził, co parę lat przycinał, formował i przesadzał. Żeby tak się działo, musiała istnieć ciągłość przekazu obyczaju i wartości w tej rodzinie, przez te sto lub dwieście lat. Drzewko skupiało w sobie SIŁĘ tej rodziny i było widocznym znakiem jej siły.

Do drzew nie wolno przykładać miary czasu odpowiedniej dla człowieka. Pięćdziesięcioletnie dąb, lipa, sosna czy topola to ledwie młodzieńcy. Dąb dwustuletni to „człowiek” w sile wieku.

Dostaliśmy – my, mieszkańcy Milanówka – stare drzewa jakby darmo, w darze od puszczy, która tu była sto lat temu. Powinniśmy wykorzystać tę niezwykłą okazję, że oto możemy hodować te drzewa i świadomie podtrzymać to zawiązane u nas przymierze ludzi i drzew. Ale żeby tak robić, musimy wyleczyć się z pewnych skrzywień umysłu. Jedno skrzywienie jest takie, że „co się nażyło, musi zostać uśmiercone”. Jest to stara, gospodarska, chłopska zasada. Zboże nażyło się od wiosny do sierpnia i musi zostać skoszone, bo inaczej nie najemy się jego ziarnem. Świnia-tucznik nażyła się przez rok i starczy, musi iść pod nóż i na szynki. Topola rosła trzydzieści lat, sosna pięćdziesiąt, mają pień dość gruby na deski, pora je ściąć i spożytkować. Zdrowa gospodarska zasada. W jej imię kiedyś zdarzało się, że starych rodziców wyganiano na żebry – żeby żebrząc pod kościołem zapracowali na swoją zupę.

Prawda, potrafiliśmy odrzucić tamten stary obyczaj? – To potrafmy (mówię to milanowskim urzędnikom od ochrony środowiska!) przestać traktować nasze stare i potężnie wyrośnięte drzewa, jakby były surowcem na trociny, który po trzydziestu lub pięćdziesięciu latach „nażył się” i idzie pod piłę.


foto: TSG

Najpierw zamieszczone w "Bibule Milanowskiej".

Życie lokalne w okolicy Milanówka: wstęp na końcu

Mieszkam w mieście, którego nie ma na mapie. Powstało ono przez zrośnięcie miast i zmiejszczonych wsi w Paśmie Zachodnim, w którym są Piastów, Pruszków, Brwinów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki i dalej Żyrardów, plus Nowa Wieś, Kanie, Otrębusy, Owczarnia, Żółwin, Jaktorów, Książenice, Czarny Las - nie wymienię wszystkich; bliżej Warszawy Michałowice i Reguły, bardziej z boku Nadarzyn i Janki, z drugiej strony Błonie, Leszno, może i Teresin. Na horyzoncie Skierniewice. Mieszka tu ze 200 tys. ludzi. O lokalnych sprawach tego mini-regionu mam czasem coś do powiedzenia.


« Ekosystem autostrady Bezwilgowa wiosna »

komentarze

1. drzewa od rana • autor: Nierozpoznany#60182014-05-20 09:10:08

posadziłem dla ciebie drzewo
rosło przetykane pasmami blasku
słońca, gwiazd i księżyca

posadziłem dla ciebie drzewo
w jego cieniu słuchaliśmy
dzwonków barwnych kwiatów
zamykanych na klucze pamięci

posadziłem dla ciebie drzewo
wczepione korzeniami w ziemię
dotykało ukrytego źródła

[foto]

2. Podziękowania i polemika prozą • autor: Wojciech Jóźwiak2014-05-20 09:30:17

Dzięki, Ewo, za Wiersz! W prezencie dla Ciebie -- wiewiórka :) Z dębu koło mojego domu.




Ale i polemika: sadzić drzewa jest łatwo. Dużo trudniej jest (właścicielom działek i urzędom) wytrzymać i nie wyciąć drzew, które już rosną. Obserwuję miejsca, gdzie ktoś kupił działkę, na której już rosną drzewa, i przystępuje do budowy domu. Pierwsze 2 czynnosci, to: (1) ogrodzić, i to z podmurówką, żeby nic na "moją" działkę się nie wśliznęło, i (2) wyciąć wszystko, co tam rosło, także często całkiem spore dęby, brzozy, czeremchy. Przygotować ziemię pod sadzenie grzecznych tui. pewien mój sąsiad, który od lat buduje dom, co wiosnę wypala całą działkę randapem, żeby broń bóg nie wyrosło nic czego on nie ma pod kontrolą. W tym jest obsesja KONTROLI, władzy nad "podległą" ziemią. "Na mojej działce nie może być niczego spontanicznego. Żyć ma prawo tylko to, co posadzę JA".

3. taaak :( ;) • autor: Nierozpoznany#60182014-05-20 10:26:31

Mnie nawet przycinanie drzew boli, a co roku ma miejsce na naszej działce.

Dziękuję za wiewiórkę. Bardzo dawno nie widziałam wiewiórki.
[foto]

4. Polecam blog Elżbiety sprzed paru lat • autor: Wojciech Jóźwiak2014-05-20 10:33:52

5. DĄB - królem drzew...lasu....roślin... • autor: Nierozpoznany#70192014-05-22 23:03:45

        Zazdroszczę sąsiedztwa z DĘBEM,bo jest drzewem pełnym MAGII,dostojeństwa i tajemnicy.
Niezwykle ciekawie pisze o dębach (również o innych drzewach) Maria Ziółkowska w "Gawędach o drzewach" :
"...zawsze potężne,zawsze święte - szumią w wielu  greckich mitach... " Tu,m.in. warto wspomnieć ten arcywzruszający - o Orfeuszu,którego rozpacz po stracie Eurydyki,pełna "łkań przechodzących w żałosny śpiew",sprawiła,że dęby tak się rozczuliły,że aż zmiękły.Zupełnie jakby miały SERCE...
          Gdybym miała go "pod ręką",tak jak Pan - pewnie przytulanie się do jego pnia stałoby się rytuałem,bo - jak mówią ludowe podania - ma cudotwórcze właściwości uzdrawiające.Niestety,mieszkam na jednej z tych "kamiennych pustyń",na których drzew jak na lekarstwo,a dębów to już w ogóle człowiek tu nie uświadczy... 

[foto]

6. Polecam... • autor: Wojciech Jóźwiak2014-05-22 23:11:09

...Romo, o dębach: http://www.taraka.pl/deby

7. Tak,wiem,bardzo dziękuję :)... • autor: Nierozpoznany#70192014-05-23 23:56:02

Tak,wiem,bardzo dziękuję :) Edytuję,czytam o dębach i robię notatki.Tak na zmianę...

[foto]

8. Drzewa mają coś w sobie • autor: Przemysław Kapałka2014-05-27 09:09:36

Stare drzewa mają coś w sobie. Nieraz to czuję łażąc po puszczach, albo nawet po zabytkowych parkach. Kiedyś w środku lasu stwierdziłem, że tu jest jakieś wyjątkowo korzystne oddziaływanie, a po chwili, że jest ono tworzone przez to ogromne drzewo, które tutaj rośnie... Podobnych przypadków miałem więcej.

9. Paczkowskie PLATANY też... • autor: Nierozpoznany#70192014-05-27 11:10:24

Paczkowskie PLATANY też mają  to COŚ...

10. Kiedys szlam z... • autor: Nierozpoznany#6312014-06-03 19:10:19

Kiedys szlam z moja 3letnia wnuczka z przedszkola i zobaczylysmy scieta potezna lipe, pelno kwiecia, pelno pszczol,olbrzymia stara lipa scieta ,stanelam i niewierzylam ze scieto takie drzewo, nagle moja wnuczka mowi ,Babciu zamordowano drzewo... tak slonko  odpowiedzialam zamordowano.

11. dąb sam się zasiał • autor: Jerzy Pomianowski2014-06-03 21:19:49

U mnie w ogrodzie pod sosną wyrósł mały dąb, jakieś 30cm wysokości.
Ciekawe jakim sposobem, bo żadnych dębów nie ma w okolicy.

[foto]

12. Dęby są siane przez sójki • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-03 21:26:24

Żołędzie są roznoszone przez sójki. Nawet na spore odległości. Sójki są "etatowymi wysiewaczami dębów". Dzięki sójkom dęby mogą się rozprzestrzeniać, chociaż mają ciężkie nasiona. Drugim siewcą dębów jest dzik -- ale, Jerzy, to chyba nie ten przypadek :)
Obserwuję też, jak krukowate, raczej gawrony niż sójki, sieją orzechy włoskie. Na zarastających polach w mojej okolicy jest mnóstwo wysianych orzechów, niektóre całkiem duże już drzewa.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)