Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 lutego 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 114)

Duch Międzymorza

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: Międzymorze

« Futury 5. Braki w nauce i technice Żydzi i Polacy: jak się ginie od swojej religii »

Do napisania natchnął mnie (czyli zainspirował) Radek Ziemic, którego tekst znalazłem dzisiaj wieczorem w Tarace. Jego artykuł, „Czułość dla świata”, jest wprawdzie o czymś całkiem innym (niż geopolityka), ale gdy przeczytałem i zobaczyłem, że można jednak pisać o sprawach aż tak subtelnych (jak napisał Radek) i na granicy wyrażalności, to może i mnie się uda napisać o czymś podobnie słabo wyrażalnym. Bo całe to Międzymorze jest słabo wyrażalne. Jego fani usiłują je na gwałt zmaterializować, urzeczowić, w tym celu rysują mapy – bo mapy mają potężną moc urzeczowiania idei, nie tylko fantazje, ale nawet i zwłaszcza kłamstwa naniesione na mapę od razu wyglądają wiarygodnie i solidnie.

(Być może rzeczy geograficzne dałoby się podzielić na takie, które zaistniały wcześniej niż ich mapy – oraz takie, przed którymi ich mapy były wcześniej. Obecna Polska stanowczo należy do tej drugiej grupy.)

Te mapy Międzymorza są bardzo różne. Fantazja mapiarzy jest zdumiewająca. Zobacz w Googlach pod „Intermarium map” z opcją „grafika”. W Racjonalista.pl napisano dzisiaj artykuł zilustrowany kolejną mapą, dość klasyczną, jeśli chodzi skład MM. Kilka dni wcześniej tamże naczelny Racjonalisty zamieścił długi tekst o tym, że budowa MM powinna zacząć się od Białorusi i że ten właśnie kraj predestynowany jest na keystone przyszłej federacji. Może. W tym dzisiejszym tekście jest propozycja, żeby MM zacząć budować od zaprowadzenia wspólnej kryptowaluty (ale jak kryptowaluta, czyli coś na kształt Bitcoina może być lokalna, a nie rozproszyć się na całą Sieć? – nie rozumiem) i jakichś reform podatkowych. Więc pomysł dołącza do długiej i za długiej listy pobożnych życzeń kierowanych do rządów państw (państewek) MM: że może owe rządy jakoś przejrzą na oczy, zrozumieją i zaczną realizować fantazje fanów Międzymorza, nazwijmy ich intermarystami. Ponieważ nie istnieje ani w Polsce, ani zapewne w żadnym z krajów MM „pas transmisyjny” od „ludu” do władz, więc takie postulaty można pisać na Berdyczów i ad calendas graecas.

Co nie zmienia, że Międzymorze jest, tylko inaczej; jego status bytowy jest inny niż wydaje się fanom geopolityki.

Międzymorze u nas w Tarace pojawiło na samym początku istnienia Taraki, kiedy w 1999 r. Marek Rau zamieścił artykuł, właściwie wirtualną książkę pt. „Ruch Neopogański. Współczesny ruch neopogański w Europie”. W Europie – ale najdokładniej i z największym sercem rozpracowane tam były pogańskie zaszłości z krajów sąsiadujących z Polską, w większości słowiańskich i dlatego ten artykuł rozpoczął cykl pod hasłem „Słowiańskie odrodzenie”. Ta e-książka opowiada stan rzeczy z lat 1980-90-tych i ma teraz wartość tylko historyczno-archiwalną.

Ale jest dobrym przykładem na to, co powinno być robione. Powinno być robione szukanie osobnego, szczególnego smaku i koloru tego – naszego – regionu. Jakiejś osobliwości, która nas odróżnia i wyróżnia. Ponieważ tego smaku-i-koloru nie widać w sferze widocznej, jawnej, zmaterializowanej, to trzeba go szukać w podświadomości jego mieszkańców. A neopoganie bywają dobrymi zaglądaczami w zbiorową podświadomość, tylko nie zdają sobie z tego sprawy. Dlatego – bo działają w sferze podświadomego – aż za często plotą straszne bzdury. Tak jak sny są bzdurne, kiedy je pomylić z opowiadaniem o faktach.

Pisanie geopolitycznych fantazji jest jednocześnie łatwe, wdzięczne (jako zadanie) i (zwykle) jałowe. Krytykuję je, chociaż sam ich naprodukowałem, głównie w tym blogu „Kolej warszawsko-wiedeńska”. Pisać z własnej głowy jest łatwo. Trudniej jest robić coś innego: spotykać się i wymieniać. Któraś fantazja na temat Międzymorza będzie mogła nabrać mocy dopiero wtedy, kiedy będzie poparta wymianą myśli, dyskusją w społeczności, do której należeć będą ludzie z tych krajów, o których mowa w tych fantazjach. Międzymorze zacznie nabierać życia i ciała, kiedy zaistnieje dialog w grupach, społecznościach i forach, do których należeć będą Białorusini, Bułgarzy, Chorwaci, Czarnogórcy, Czesi, Estończycy, Litwini, Łotysze, Macedończycy, Mołdawianie, Polacy, Rumuni, Serbowie, Słowacy, Słoweńcy, Ukraińcy i Węgrzy. A może również Albańczycy, Austriacy, Finowie, Grecy i Gruzini.

Jak dotąd jest tak, że żyjemy – każda nacja – w swojej klatce, w kontenerze swojego języka i w pojemniku własnych tematów. Oczywiście, są jakieś kontakty, przepływy i struktury rządowe i inne podobne odgórne, ale od nich Międzymorzu nie przybędzie życia. Do Unii Europejskiej, formacji przeraźliwie odgórnej, przyłączono nas odgórnie i skutek jest taki, że ciągle czujemy się w niej gośćmi, siedzącymi na krzesłach jednym pośladkiem, jakby czekając, kiedy skończy się ta impreza.

O czym rozmawiać? Nas, w Tarace, najbardziej interesowałby nasz temat, czyli duchowe poszukiwania. Poza formalnymi religiami, poza formalnymi uniwersytetami od jakiejś socjologii lub czegoś podobnego. Trzeba by zejść piętro głębiej niż to, co zostało na tyle formalnie zdefiniowane, że można już na to brać granty i pisać habilitacje. Być może najlepiej gdyby udało się zebrać jakichś neoszamanów. Co pociąga kolejne pytania, jak to zrobić.

Możliwe, że Międzymorze nie ma jeszcze wspólnego tematu. Albo ja o nim nie słyszałem.

Międzymorze
(Źródło: http://jozefdarski.pl/ )

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-02-16)



« Futury 5. Braki w nauce i technice Żydzi i Polacy: jak się ginie od swojej religii »

komentarze

1. Łączenie podobieństw • autor: Mechlinski.pawel2016-02-15 17:19:31

Może trzeba by pomyśleć o stworzeniu jakiegoś kanału wymiany między podobnymi "jednostkami lokalnymi" z innych krajów MM? Dając Tarakę za przykład byłyby to internetowe społeczności neoszamańskie i rodzimowiercze, a są to tematy o tyleż wdzięczne, że z definicji otwarte na dialog i wymianę rozmaitych poglądów, oraz dążące do niejako "pluralistycznej spójności". Jako najbardziej rzucający się temat nasuwa się słowiańskie rodzimowierstwo tudzież może raczej bałto-słowiańskie.
Problemem jest na pewno bariera języków, ale jeśli miałoby coś takiego powstać, taka federacja neoszamańska, to najłatwiej zacząć od powoływania jej do życia w przestrzeni wirutalnej. Może wymiana linków, dużo byłoby roboty dla tłumaczy, ale z pewnością artykuły lokalnych autorów niosą treści ciekawe dla szerszego grona odbiorców, niż dane w pojedynczym kraju. Ewentualnie można by posłużyć się uniwersalną angielszczyzną, ale po prawdzie utraciłoby się znaczenie zacieśniania współpracy. Wąskim gardłem są ludzie, tłumacze i aktywiści zarazem,. Reszta być może by się sama potoczyła, ale bariera językowa znacząco utrudnia swobodny przepływ myśli.
Gdyby "platforma dialogowa" odpowiednio urosła w siłę, powołałaby się sama do istnienia w postaci np. międzynarodowych warsztatów. Tak bym to widział.
Jeśli właśnie w jakiś sposób MM wyszczególniłoby się i wyraziło, to samo nasuwa się podkreślenie wspólnoty kulturowej i religijnej (na ile to możliwe) wynikającej z wyrośnięcia ze wspólnych korzeni. Oczywiście dodatkowym problemem stałoby się upolitycznione rodzimowierstwo rosyjskie, które być może zaangażowałoby się ubijając działając na rzecz własnego (rosyjskiego) interesu politycznego...
[foto]

2. Jak wyjść z silosów? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-15 19:44:33

@ Paweł Mechliński. Przez warsztaty, pisanie tekstów do Taraki, zamieszczanie ogłoszeń, udział w zjazdach i inne działania przewinęło się dotąd około tysiąca osób. Do tej pory żadne kontakty "międzymorskie" nie zadziałały. Nie znalazł się nikt, kto byłby "koneksją" z czymś podobnym do Taraki i jej zainteresowań dziejącym się w którymś z krajów MM, nie mówiąc o międzymorskiej sieci-społeczności.
Owszem, mam znajomych lub przyjaciół z kręgu Taraki, którzy działają w sieciach angielskojęzycznych (z założenia ogólnoświatowych) lub niemieckojęzycznych -- te działają raczej na terenie definiowanym jako "Europa" lub "Niemcy plus sąsiedzi".
Mam wrażenie, że w MM po prostu brak wzajemnych kontaktów. Jeśli ktoś znajdzie i pokaże sposób, jak wyjść z narodowo-językowych silosów, to będzie to wielka rzecz.

3. bez złudzeń • autor: Jerzy Pomianowski2016-02-15 20:27:27

Problem nie leży w istnieniu silosów, lecz w tym że każdy z ewentualnych krajów Międzymorza ma albo własną, odmienną od reszty strategię rozwoju (Węgry, Czechy, Słowacja, Estonia, Łotwa, parę krajów bałkańskich) albo nie mają żadnej strategii oprócz uwieszania się na jednym z imperialnych sojuszników. Całkowity brak wspólnych planów, sojusze wyłącznie chwilowe.
Jeśli imperia zdecydują, to powstanie bez pytania nas o zdanie szlak handlowy między południowym wschodem Ukrainy a obwodem Kaliningradzkim, ale to nie będzie Międzymorze o którym myślimy.



[foto]

4. Na chwilę obecną... • autor: Adrian Leszczyński2016-02-15 23:01:39

Na chwilę obecną tzw. Międzymorze powinno być zorganizowane w ramach UE. Te MM to byłoby V4 powiększone ewentualnie i najlepiej o inne kraje wschodnio-unijne. Taki nieformalny sojusz obecnie się zawiązał ku wściekłości Niemiec (ostry list do premiera Fico, ataki niemieckich pismaków i polityków na Polskę i Węgry). W tej chwili ten sojusz służy do wyrażenia silnego stanowiska zainteresowanych państw ws. kryzysu migracyjnego. W przyszłości stanowić może silny głos w innych sprawach. Narody wschodnio-unijne będą się coraz częściej ścierać w poglądach z zarażonym lewacką chorobą Zachodem UE. Jeśli te nieporozumienia będą się nasilać, to być może dojdzie do podziału Unii. Wówczas nie pozostanie nam utworzyć coś na wzór mini Unii na wschodzie, opartą o to, na czym ukształtowała się EWG. O wolny przepływ kapitału, usług i ludzi bez ideologicznych, niedemokratycznych nacisków ze strony zachodnioeuropejskiego lewactwa pogrążającego swoje państwa i całą Unię w kolejnych kryzysach i bezgranicznej głupocie. Te wschodnie EWG można by nazwać "Międzymorzem" - nazwa nie ma znaczenia. Byłaby to konfederacja wolnych państw - taka Europa Ojczyzn, nieobciążona głupotą, impotencją i biurokracją unijnych elit. Widziałbym w tym gronie także państwa bałtyckie. Póki co, na przeszkodzie stoi ksenofobiczna i antypolska polityka litewskiego "mocarstwa". Myślę, że mamy obecnie niebywałą szansę sprowadzić tego karła do parteru różnymi metodami. Tak, aby szanował on nas i wartości jakie tworzyłby te formalne lub nieformalne ugrupowanie. To samo tyczy się Ukrainy. Gdyby rzeczywiście doszło do rozpadu obecnej  UE, to w przyszłości można by powiększyć te grono o inne państwa unijne (może Austria, może Finlandia?) i nie-unijne (może Białoruś? może Ukraina? może Mołdawia?). Na tę chwilę działamy w ramach UE i równoważymy głos (dyktat) Niemiec, których ostatnia polityka to pasmo klęsk i katastrof. BTW: UE to piękny i szlachetny projekt. Problem w tym, że pierwsze skrzypce w tym projekcie wiedzie dziś banda zdemoralizowanych, lewacko-liberalnych, biurokratycznych, niedemokratycznych kretynów oderwanych od rzeczywistości groźbą, szantażem i dyktatem forsujących swe chore pomysły i "wartości". I tym samym tę piękną ideę (UE) obracają w ruinę. Wschodnie narody UE widzą te zidiocenie i dlatego dystansują się od takiej polityki. Oprócz wschodnich narodów, mam nadzieję, że również narody zachodnie wreszcie się obudzą z tego zgubnego, lewackiego letargu.     
[foto]

5. Międzymorze a Rosja • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-16 09:41:40

@Adrian Leszczyński: Jest taki kłopot, że jak dowiodło 500 lat historii, Rosja nigdy nie zaakceptuje granicy oddzielającej Białoruś, Ukrainę i kraje bałtyckie. Ta linia, czyli wschodnia granica Międzymorza, istnieje każdorazowo tylko dzięki słabości Rosji-Moskwy. To jest jakby pierwszy geopolityczny dogmat kogokolwiek, kto rządzi z Moskwy i okolic. Prof. Leszek Moczulski w swojej grubej książce "Narodziny Międzymorza" bardzo usilnie starał się wykazać, że tamta linia wynika z geografii, ale to nieprawda. Białoruś, Ukraina i Trójka Bałtycka istnieją (jako w miarę osobne byty) jedynie dzięki chwilowej słabości Rosji. Wniosek dla politycznych planistów i fantastów jest taki, że do Międzymorza musiałaby należeć również Rosja.
[foto]

6. Wojtku, jeśli uznać... • autor: Adrian Leszczyński2016-02-16 20:09:26

Wojtku, jeśli uznać za prawdę, to co piszesz (a piszesz opierając się na faktach z okresu ostatnich 500 lat), to tym bardziej państwom takim jak Litwa czy Ukraina powinno zależeć na przyjaznych stosunkach z Polską. Bez Polski te państwa będą skazane na większe lub mniejsze zakusy Moskwy. Dlatego tym bardziej nie rozumiem ich nieodpowiedzialnej antypolskiej polityki. Po prostu tamtejsze elity chyba nie dojrzały jeszcze do logicznego myślenia, do kontaktu z rzeczywistością oraz do wyzwolenia się z własnych kompleksów. 
[foto]

7. Litwa, Ukraina • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-16 22:04:05

Adrianie, naprawdę trudno jest mi się wczuć w położenie czy stan ducha rządzących zarówno Ukrainą jak i Litwą. Możliwe, że politycy mają coś z graczy, coś z hazardzistów, a w krajach o niestabilnej i chaotycznej przeszłości takie hazardowe podejście jest szczególnie rozpowszechnione. "Zróbmy coś nierozsądnego, a nuż się uda!" -- Takim hazardzistą jawnie jest np. Saakaszwili.
[foto]

8. Nie jestem tak do końca przekonany • autor: Tomasz Żywy2016-02-16 22:08:34

Tak wielki projekt, jakim miałoby być Międzymorze wymaga, moim zdaniem, czegoś więcej niż aktualne zapotrzebowanie polityczne. W takim zapotrzebowaniu były państwa Europy zachodniej tworząc EWG, choć idea ta się później wykoleiła.Odgórny plan przerósł potrzeby społeczeństwa, przez co UE jest oddalona od niego i posiada niewielką legitymację. Międzymorze potrzebowałoby silnego fundamentu w "przeciętnych Kowalskich" by mogłoby być czymś trwałym. Jedyną chyba drogą w moim odczuciu jest silna tożsamość, poczucie politycznej wspólnoty. Na czym miałaby się opierać? Chciałbym to wiedzieć.

9. wrzód na zdrowym ciele • autor: Jerzy Pomianowski2016-02-16 22:17:47

Ukraina sprawia wrażenie kraju szykującego się do wojny z Polską. Najlepiej jeśli sfinansowanej przez Unię lub Polskę. Szaleństwo. Słabość i podległość tego kraju trochę nas ratują.
[foto]

10. MM na tak i na nie • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-16 22:48:58

@Tomasz Żywy. Europa Zachodnia stworzyła EWG, potem UE, jako przede wszystkim unię dwóch głównych, najsilniejszych tamtejszych państw: Francji i Niemiec. To było coś w rodzaju historycznego cudu, podobnie jak na cud wyglądał późniejszy rozpad ZSRR.
Jeśli ten wzór przenieść na środkowy wschód Europy, to można sądzić, że jego jednoczenie się powinno podobnie zacząć się od unii dwóch największych państw, czyli Polski i Ukrainy. Do takiej unii następnie dołączałyby pozostałe kraje. Ta para, Polska i Ukraina, posiada, jako para, szczególne atuty. Polska reprezentuje zachodnią część Międzymorza z tradycją religijną rzymską i alfabetem łacińskim -- Ukraina wschodnią część z tradycją bizantyjską i alfabetem cyrylickim. Razem łączy dwa morza i przecina międzymorski przesmyk Europy. Oba kraje mają tradycję państwowej jedności pod Jagiellonami i w I Rzplitej. Ale w obu jest inna kultura polityczna i na tym gruncie trudno o współdziałanie. No i obecna sytuacja jest fatalna. Ukraina w stanie niewypowiedzianej a faktycznej wojny z Rosją, z Krymem jako kością niezgody, nie kontrolująca własnego terytorium (Donbasu), dotknięta przy tym "wojennym zatruciem umysłów". Trudno też wyobrazić sobie unię z Ukrainą przy pozostawaniu Polski w Unii Europejskiej -- najpierw Ukraina musiałaby być przyjęta co najmniej na kandydata do UE, co Rosja "gryząc" Ukrainę, uniemożliwiła. Nie, teraz na pewno nie jest czas na takie plany. Międzymorze może na razie zaistnieć jako "wschodnia frakcja", grupa wspólnych interesów w ramach UE, co zresztą się jakoś dzieje. Ale w tym tekście pisałem o czymś innym: o oddolnym budowaniu koneksji w obrębie Międzymorza, nie czekając na to, co zrobią rządy.
[foto]

11. Jeszcze okiem astrologa • autor: Wojciech Jóźwiak2016-02-16 23:06:05

Na lata 2019-20 przypada aktywność Plutona, który będzie wtedy w koniunkcji z Saturnem. Teraz też jest aktywny, ale aktywowany inna planetą: Uranem. Czasy, kiedy działają Pluton i Saturn to czasy "kontrakcji" czyli przykręcania śruby, mobilizacji, zwierania szeregów i w końcu czas sprzyjający przechodzeniu od "zwykłej" polityki do wojny. Do 2020 roku mogą się dziać dziwne rzeczy. Np. posypie się wszystko na Bliskim Wchodzie, Saudowie upadną i uciekną do USA, kraje Zatoki Perskiej i półwyspu Arabskiego zagarnie Iran. Nie zdziwiłbym się, gdyby Irańczycy znaleźli sposób na przyłączenie do siebie również Afganistanu. (Lub nawet Tadżykistanu -- ostatecznie Tadżycy mówią po persku.) Rosja może wtedy wyrównać rachunki z Ukrainą, zajmie kolejny kawał tego kraju pod pretekstem np. takim, że gdzieś tam się chronią dżyhadyści, i osadzi w Kijowie swoją ekipę rządzącą, jak w Czechosłowacji w 1968 r. W Europie zaczną się ogłaszać lokalne kalifaty, jakieś dzielnice Londynu, Berlina, Malmo, będą islamskie powstania. Nie zdziwię się, jeśli wtedy w którymś z tamtych krajów zainterweniuje Rosja i pokazowo któreś duże zachodnie miasto "wyczyści" z muzułmanów. Nasi politycy muszą mieć wtedy bardzo bardzo mocne nerwy. Nas takie przygody mogą ominąć, tylko jak mówię, politycy muszą mieć mocne nerwy jak szyper podczas sztormu.
[foto]

12. Problem tożsamości • autor: Terravis Wiktor Rumocki2016-02-17 18:54:14


Kiedy rozważamy kwestię Międzymorza i grupy krajów nań się składających jedno z państw wyróżnia się zdecydowanie skalą utaty własnej tożsamości - Białoruś. Kraj ten (tereny dawnego Wielkiego Księstwa!) uległ niemal pełnej językowej i kulturowej rusyfikacji. Język białoruski w przeciwieństwie do ukraińskiego, który przynajmniej na Ukrainie prawobrzeżnej (na zachód od Dniepru) pozostaje językiem żywym i powszechnie używanym jest nie tylko urzędowo marginalizowany, ale traktowany w kategoriach gwary wiejskiej czy ciekawostki etnograficznej. Nie chodzi tu jednak tylko o kwestię języka: niektórzy twierdzą nawet, że stworzenie tak zwanych "ludzi radzieckich" udało się na Białorusi w większym stopniu niż w Rosji.
Cytat z jednego ze znalezionych w internecie artykułów
Co trzeci pomnik Lenina w dawnym ZSRR znajduje się właśnie na Białorusi. W obwodzie mińskim cały czas jest miejscowość o nazwie Dzierżyńsk, a najwyższy szczyt kraju to Góra Dzierżyńska. Do tego pod Mińskiem atrakcją turystyczną jest Linia Stalina, czyli linia fortyfikacji obronnych, gdzie jak gdyby nigdy nic do dzisiaj stoi popiersie Stalina. Nikt żadną farbą go nie oblewa, a ludzie składają pod nim kwiaty. Ulicy Stalina co prawda nie znajdziemy, ale ze świecą szukać miasta bez placu Lenina albo chociaż bez pomnika Wodza Rewolucji.
[foto]

13. Problem tożsamości cd. • autor: Terravis Wiktor Rumocki2016-02-17 19:04:45


Jeszcze jeden cytat:
Ukraińcy nazywają Białorusinów "bulbaszami", co można spolszczyć słowem "pyry", używanym czasem dla określenia mieszkańców Wielkopolski. Sławę "bulbaszy" Białorusini zyskali sobie w ZSRR tym, że ta republika się nie buntowała. "W całym 10-milionowym narodzie znalazł się bodaj tylko jeden dysydent Michaił Kukobaka, więziony w łagrach i szpitalach psychiatrycznych" - piszą Brzeziecki i Nocuń. Tymczasem sąsiednia Ukraina czy Litwa miały dysydentów i więźniów politycznych na pęczki. Mentalność "bulbasza", dla którego najważniejsze jest, żeby nie było wojny, w piwnicy stał worek kartofli, kawałek słoniny i butelka samogonu, częściowo tłumaczy fenomen Łukaszenki gwarantującego każdemu podstawowe dobra i święty spokój.
źródło
[foto]

14. Co do Białorusi • autor: Przemysław Kapałka2016-02-18 19:45:42

Dodąłbym jeszcze jedno: Na lekcjach historii bardzo często mówiło się o Ukrainie i Ukraińcach, nie mówiąc o Litwie i Litwinach. Natomiast nie przypominam sobie, żebym choć raz słyszał o Białorusi (no, chyba że za czasów wczesnosłowiańskich) i o Białorusinach. Oni nigdy niczym się nie wyróżnili, nigdy z niczym nie wyskakiwali, po prostu jakby ich nie było. Moja babcia z siostrami wychowywała się na terenach dzisiejszej Białorusi i jak kiedyś z nimi rozmawiałem, to potwierdziły, że to ciemny naród.
[foto]

15. Wezmę w obronę... • autor: Adrian Leszczyński2016-02-18 20:08:55

Wezmę w obronę Białorusinów. Otóż jeszcze jakieś 10 i więcej lat temu też krytycznie odnosiłem się do białoruskiego państwa z powodu dyktatorskich zapędów Łukaszenki. Żal mi było rusyfikowanych i prześladowanych Białorusinów. Dziś patrzę na te sprawy inaczej. Otóż są pewne narody (na świecie jest ich większość), dla których demokracja nie jest najlepszym rozwiązaniem i którym jest dobrze, gdy rządzi nimi w miarę oświecona lub sprawiedliwa dyktatura. W Europie do tych narodów należą m.in. Białorusini, a także Rosjanie. Ostatnie lata pokazały, że kraje muzułmańskie szczególnie nie dorosły do demokracji. Dlatego ma rację Milosz Zeman mówiący, że islam nie pasuje do Europy, nie zasymiluje się tutaj. Co do Białorusi, to wielu Ukraińców z podziwem i zazdrością patrzy na ten kraj. Całkiem niedawno słyszałem te słowa osobiście z ust Ukraińca, ale także z innych źródeł. Zresztą patrząc na białoruski spokój, sielankę, porządek i czystość, a jednocześnie na ukraińską anarchię, bandytyzm, korupcję i złodziejstwo, zasadne jest pytanie: czy nie lepsza dla ludzi jest oświecona dyktatura? Czy może "demokracja" w wersji amerykańsko-banderowskiej? Może lepsza jest "skromna acz przewidywalna i spokojna sielanka" - to, "żeby nie było wojny, w piwnicy stał worek kartofli, kawałek słoniny i butelka samogonu", jak napisano powyżej - niż anarchia, brak wódki, słoniny i w ogóle państwa? 

16. oni są inni niż Rosjanie • autor: Jerzy Pomianowski2016-02-18 20:22:35

Byłem na Białorusi,  niestety dawno temu (rok 2000). W Mińsku i Homlu, resztę kraju widziałem tylko z okna pociągu. Sporo wrażeń, i raczej pozytywnych. Czysto, spokojnie. Bezpiecznie na ulicach czy w dzień czy w noc. W Homlu wielki targ gdzie można było kupić wszystko to co wówczas w Polsce. Ludzie niezwykle przyjaźni i sympatyczni.
Nie ma w nich wielkoruskiej pychy.

[foto]

17. @Jerzy Pomianowski: • autor: Adrian Leszczyński2016-02-18 20:36:32

OK. Pewnie są inni. Zgadzam się, że nie ma w nich wielkoruskiej pychy. Ale zwykli Rosjanie też są przyjaźni i sympatyczni. I jak widać ani jednym ani drugim demokracja w zachodnim stylu nie jest do niczego potrzebna. Próba budowania takiej demokracji u innego kraju wschodniosłowianskiego, czyli na Ukrainie, od ćwierćwiecza przynosi karykaturalne formy.

18. dusza rosyjska • autor: Jerzy Pomianowski2016-02-18 21:09:16

Rosjanie to co innego. Duma, szaleństwo, i jeden wielki bardach. Na Ukrainie tylko szaleństwo i bardach. Rosjanie mają fanatyczny błysk w oku nawet gdy rozprawiają o silnikach indukcyjnych. To jest jakieś niesłowiańskie.
[foto]

19. Miałem odpowiedzieć • autor: Przemysław Kapałka2016-02-19 17:13:42

Miałem odpowiedzieć Adrianowi, ale pomyślałem, że w wątku, poświęconym Międzymorzu, nie warto pisać źle o jakimkolwiek narodzie, który mógłby je tworzyć. Chyba źle, że zacząłem.
[foto]

20. Białoruś / UKraina • autor: Adrian Leszczyński2016-02-19 18:22:08

Tak czy owak, prawda jest taka, że przeciętnemu Białorusinowi żyje się lepiej niż przeciętnemu Ukraińcowi. Białoruś sprawia też lepsze wrażenie ogólne, jest krajem bardziej stabilnym, przewidywalnym. Ja stoję po stronie Białorusinów. Co do demokracji, to też bym polemizował czy ten ukraiński model jest bardziej demokratyczny niż to, co ma miejsce na Białorusi.
[foto]

21. Rosja, Białoruś, Ukraina cd. • autor: Terravis Wiktor Rumocki2016-02-20 10:09:38


ad.15:
Może lepsza jest "skromna acz przewidywalna i spokojna sielanka" - to, "żeby nie było wojny, w piwnicy stał worek kartofli, kawałek słoniny i butelka samogonu", jak napisano powyżej - niż anarchia, brak wódki, słoniny i w ogóle państwa?
Ważna uwaga Adrianie! Co do słoniny to na Ukrainie niedobór w podaży tego produktu niewątpliwie mógłby wywołać następny majdan. Jeszcze jedna kwestia: naród białoruski poniósł w czasie II WŚ bardzo duże straty sięgające 1/3 ludności więc strach przed "zawirowaniami geopolitycznymi" jest tam w pełni uzasadniony. Białorusini ponieśli duże straty ludzkie również w wyniku udziału w radzieckiej interwencji w Afganistanie.
[foto]

22. Ad. 16 i 18 • autor: Terravis Wiktor Rumocki2016-02-20 10:51:27


Co do tzw. "pychy wielkoruskiej" to warto by też wspomnieć o pysze przedwojennej sanacyjnej kliki generalskiej rządzącej w II RP i o tym jak traktowano choćby omawianych tu Białorusinów. Jakiś czas temu wstawiłem do Czytelni Taraki artykuł autorstwa Barbary Toporskiej (żony pisarza Józefa Mackiewicza) pt. Polityka polska wobec Białorusinów - niestety dziś zobaczyłem, że Google ostrzega przed odwiedzeniem tamtej strony więc linka tu nie wklejam. Odnośnie "duszy rosyjskiej" to nawet w Rosji jest to przedmiotem żartów
KLIK
KLIK
[foto]

23. Artykuł o Białorusi na portalu Racjonalista.pl • autor: Terravis Wiktor Rumocki2016-02-21 08:46:45


My tu sobie dyskutujemy a Mariusz Agnosiewicz zamieścił na swym portalu artykuł pt. Polska, Białoruś, Międzymorze który to tekst zdecydowanie wart jest lektury.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)