Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 sierpnia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Dwie ezoteryki czyli co nas różni

Kategoria: Nowy szamanizm
Tematy/tagi: Ateny-Jerozolima-Gangesgnoza

« Hellinger i przodkowie Dziwny ten New Age »

Zastanawiam się, na czym polega i skąd się bierze, że kiedy mówią/piszą niektórzy ludzie – na „tarakowe” tematy! – to mam wrażenie uderzającej „swojości”, że mówią tym samym co ja językiem, a przy innych wzajemne zrozumienie jest ciężkie, dogadać się jest trudno itd. Podejrzewam, że w wielu takich razach działa pewna podstawowa różnica: różnica między Jerozolimą z jednej strony, a Atenami i Gangesem z drugiej. O tych trzech nurtach: Ateny, Jerozolima, Ganges, pisałem kiedyś osobny blog. Jednak gdy Ateny z Gangesem się godzą, to Jerozolima od nich odstaje, nie da się pogodzić, połączyć, niby olej i woda. Rożnica między nimi, mało różnica – rozstęp i przepaść! – dzieli także ezoterykę.

drewno

(Niecierpliwym i leniwym, którym nie chce się czytać tamtych odcinków, wyjaśniam, że „Atenami” nazwałem wszystko to, co wyrasta z tradycji starożytnej Grecji wraz z Rzymem; „Gangesem” styl myślenia, którego głównymi nośnikami są buddyzm i taoizm, i który ma wielu kontynuatorów także na Zachodzie; „Jerozolima” to to, co wyrasta z chrześcijaństwa i gnozy/gnostycyzmu i wspiera się Biblią.)

Po czym poznać ezoterycznych jerozolimczyków? Najpierw po tym, że czekają. Czekają, a więc nie są teraz. (Choćby mantrę „tu-i-teraz” powtarzali milion razy.) Czekają na co? Na wielką przemianę. Czyli sami nie są tym, czym być powinni, nie są sobą. (I to ich zasadniczo różni od tych od Aten.) Ta wielka przemiana ma się zaś dokonać jakoś automatycznie, np. jako wielka zmiana czasu, epoki. To ich zasadniczo różni od tych od Gangesu, którzy polegają na własnej pracy i własnej przemianie, i nie oglądają się na „epoki”.

Jak widać z powyższego, New-Age'owcy są jerozolimczykami.

Po drugie poznać ich po tym, że się boją. Czego się boją? - Tego, co jest poza ich kręgiem. Boją się „zewnętrza”, dokładnie na tej zasadzie, jak chrześcijanie boją się diabła. Boją się, bo są czyści i dobrzy, a zło (zło w ich mniemaniu) wygonili na zewnątrz, więc się tego zewnętrza boją! To całkiem jasne. (Porównaj z ateńczykami, którzy żadnych „złych bóstw” nie wynaleźli; i z gangejczykami, którzy „energie czarne, zębate i włochate” przyjęli jako swych pomocników i „ochroniarzy”.)

Jak widać, sataniści są jerozolimczykami. Także sataniści w wersji light, czyli wszelcy fascynaci wampirów, tajemnych sekt, lóż rządzących światem, Szaraków i Reptyli, itp.

Po trzecie, poznać ich po tym, że uważają – lub podejrzewają – że są przez kogoś zrobieni. (Jak w Biblii Adam przez Elohim; Elohim – liczba mnoga!) Wraz z całym ich światem. Co często skutkuje tym, że pilnie studiują (rzekome) plany tego zrobienia. (Miłośnicy Kabalistycznego Drzewa Życia są jerozolimczykami.)

Jerozolimczycy też uważają, że są jakoś zamknięci, uwięzieni. Ale i przeciwnie: że nie należą do „tego świata”. W ogóle mają wiele śmiesznych przypadłości... Jak znajdę kolejne, to dam znać.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Hellinger i przodkowie Dziwny ten New Age »

komentarze

[foto]

1. Czy istnieją Ci "czwarci"? • autor: Kahuna2013-08-07 11:41:08

Ciekawy tekst. Od razu przyszło mi do głowy pytanie czy istnieją (ktoś zna) Ci "czwarci" według mnie, którzy nie należą do żadnej z tych grup. Nie obchodzi ich żadna biała czy czarna moc, nie mają żadnych rytuałów, teorie spiskowe, kosmici to stek bzdur. Rodzimy się i umieramy zupełnie bez sensu. Że żyjemy tu i koniec. Nigdy nie było nic PRZED, i nie będzie nic PO. Nie dopuszczają nawet pomysłu, aby zwolnić i zastanowić się na tym czy warto się nad tym zastanowić. Zna ktoś?

2. niemowlęta • autor: Nierozpoznany#6812013-08-07 13:36:23

arku, tylko tyle znam :-)
[foto]

3. Aż usiadłem... • autor: Kahuna2013-08-07 14:00:14

W swojej prostocie i genialności tej odpowiedzi, aż usiadłem z wrażenia. Dlaczego nie pomyślałem o dzieciach?? Choć, w zamyśle miałem osoby świadome swojego istnienia - ale ta odpowiedź jest doskonała :-) dziękuję
[foto]

4. Czwarci • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-07 14:23:56

Podział na "1. Ateny", "2. Jerozolima", "3. Ganges" zakłada, że kultura Zachodu/Europy opiera się i wywodzi z tamtych trzech źródeł: (1) starożytnej Grecji i Rzymu, (2) chrześcijaństwa wraz z "siostrzanymi" judaizmem, gnozą i śladami islamu, (3) nowych importów z Azji, buddyjskich i taoistycznych.
Ale prócz tego jest (4) własna oryginalna twórczość NIE wynikająca z tamtych trzech źródeł. Wizualnie najwybitniejszym jej "egzemplarzem" jest GOTYK, którego źródłem, jeśli go koniecznie szukać, jest celtycki (i podobny, więc także słowiański) substrat Europy.
Ciekawe byłoby przyjrzeć się, czy i na ile tamte "azjatyckie importy" buddyjskie, taoistyczne i szamańskie nie są naprawdę odkrywaniem, okrężną drogą, własnego, tubylczego substratu Europy.
[foto]

5. Czwarci • autor: Kahuna2013-08-07 14:51:14

Ci "czwarci" to teraz powinni być "piąci" lub "enci" Faktem jest, że przecież każdy z nas czerpie z własnych doświadczeń, doświadczeń innych, z nurtów głównych i pobocznych tworząc coś własnego i wygodnego dla siebie. Lub inaczej, na ile jest to powrót do tego co już było, a zostało zapomniane. Może to wszystko się powtarza co ileśtam pokoleń. Jak choćby śmieciowe papu z różnych fastfoodów wcale nie jest przecież z USA, a ze starożytnego Rzymu. :-)
[foto]

6. Bardzo celne spostrzeżenia.Gratuluję... • autor: Jarosław Bzoma2013-08-07 19:31:11

Bardzo celne spostrzeżenia.Gratuluję .
Warto by jeszcze zauważyć ,że plemiona semickie narzuciły Europie czas biegnący w jedną stronę. Coś - Sąd Ostateczny -  ma  się stać i to nieodwracalnie .Odcięto nas w ten sposób od myślenia kategoriami podobnymi tym znad Gangesu . To rodzaj semickiej okupacji  naszej wyobraźni. Najgorsze jest to że Jerozolimczycy czekają  , ale czekając uparli się towarzyszyć nam , przez co i nam wypada czekać razem z nimi.

7. ad 6 • autor: Jerzy Pomianowski2013-08-07 22:31:43

Pojęcie czasu biegnącego jednostajnie jest dosyć nowe. Powstało dopiero z chwilą wynalezienia zegara mechanicznego. Zegar taki ze swojej istoty działania chodził jednostajnie i wymusił dostosowanie naturalnego poczucia czasu do reguł mechaniki.
Nie wszyscy się temu szybko poddali. Jeszcze po wojnie sprzedawano w Japonii zegarki z
godzinami "liniowymi", europejskimi, i z godzinami o niejednakowej długości.
[foto]

8. Raczej nie Semici • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-07 22:50:35

(W luźnym związku z wpisem Jarosława Bzomy, #6 ) --- Nie chciałbym, żeby przez tę Jerozolimę użytą jako symbol (na wzór tytułu książki  Lwa Szestowa "Ateny i Jerozolima") poszło na "Semitów", bo to nie Semici (czyli mówiący językami z rodziny semickiej) "zawinili". Akurat najbardziej i najzłośliwiej "jerozolimski" motyw - mianowicie Koniec Świata - jest wynalazkiem Persów, więc IndoEuropejczyków; potem podchwycony gorliwie przez Normanów w micie Ragnaroku. "Winni" nie byli ani Semici, ani inni --- jeśli ktoś, to cywilizacja Bliskiego Wschodu. Może też winna była PUSTYNIA.

Zacytuję mój ulubiony fragment z artykułu Ralpha Metznera "Nadchodzi ayahuasca":

Dwa tysiące lat temu trzy monoteistyczne religie wyłoniły się na pustynnych obrzeżach Środkowego Wschodu. Jak twierdził ekolog Paul Sheppard, tamtejsze jałowe, surowe i niegościnne zazwyczaj środowisko przyrodnicze mogło przyczynić się do owego idealizowania transcendencji, co charakterystyczne jest dla monoteizmu; jak również do jego "autorytarnej, maskulinistycznej i ascetycznej ideologii", która obecnie dominuje na światowej scenie.

W przeciwieństwie do religii wyrosłych na pustyniach, brazylijskie kościoły ayahuaski (i szamańskie tradycje Amazonii, od których one pochodzą) wynurzyły się z zupełnie odmiennego ekologicznego etosu i z innego świata wizyjnych wyobrażeń. Rdzeniem ayahuskowych wyobrażeń są płynące wody i rozrastające się rośliny. Rzeki płyną, płyną upajające napoje, wylewają się oczyszczające wymioty, płyną fale uczuć radości i smutku; życie roślinne i zwierzęce rozkwita w przepysznej zielonej obfitości najbogatszych dżungli Ziemi. Rytuały ayahuaski zawierają hymny, modlitwy i inwokacje do postaci biblijnych, ale zarazem oddają cześć duchom lasu, morza, słońca, księżyca i gwiazd, oraz rozmaitym tubylczym bóstwom. Owe politeistyczne, animistyczne religie przyrody ucieleśniają ponowne zjednoczenie tego, co święte i tego, co naturalne.


9. pustynia • autor: Jerzy Pomianowski2013-08-07 23:03:41

Też bym stawiał na pustynię. nie mogę teraz znalezc cytatu z ksiażki (chyba) "Konieczność wyspy". Tam pewien Arab dowodził że na pustyni nie może zrodzic się myśl, tylko szaleństwo.
[foto]

10. Światowid w wykonaniu... • autor: Jarosław Bzoma2013-08-08 00:26:11

Światowid w wykonaniu pustynnym miałby zapewne  jedną twarz . Twarz człowieka samotnego wobec pustkowia które można kontrolować jedną parą oczu . W lasach Europy jedna  nie wystarczała . Może właśnie stąd tendencja do tworzenia relacji linearnych albo przestrzennych .Takie też i wyobrażenia na temat Przyczyny Sprawczej .

11. comipasujizm • autor: Nierozpoznany#66872013-08-08 17:56:07

Ateny, Ganges, Jerozolima - zabawny trójpodział dokonany zgodnie z kryteriami "co mi pasuje" tak, by wykazać kilka z góry założonych tez, z których teza, iż "Ateny" i "Ganges" są lepsze od "Jerozolimy" aż bije w oczy, bo się "nie boją", nie wierzą w stworzenie i  akcentują to, co "tu i teraz", podczas gdy "jerozolimczycy" się boją, myślą, że ktoś ( elohimowie albo inne byty ) ich zmajstrował i z dziecięcą naiwnością czekają na coś, co dopiero będzie... :D Pomijając fakt, że Autor nie raczył wyjaśnić o jakim taoizmie mówi (chyba nie religijnym, a w Chinach tylko takowy istnieje ) i gdzieś zapomniał o hinduizmie i jego czterech wielkich eonach zwanych jugami oraz o tym, że również "ateńczycy" wierzyli w cztery epoki, mieli mrocznych bogów, a dionizyjski wymiar ich duchowości raczej trudno zaliczyc do "racjonalnych" i że "ateńczykom" i "gangesowcom" nie obcy był "paniczny strach przed bóstwami",  tekst jest - mówię to z całym szacunkiem dla Autora - tak wybiórczy pod względem doboru kryteriów rozróżnienia, że do głowy cisną mi się tylko dwie koncepcje:
1/ Autor mniema, iż czytelnikami tego tekstu są tylko uczniowie pierwszych klas podstawówki,
2/ tak traktuje swoich Czytelników ( czytając niektóre komentarze stwierdzam że smutkiem, że niestety ma rację ).
A szkoda, bo temat ciekawy i gdyby go potraktować poważniej i  z uwzglednieniem wszystkich wymiarów "Aten", "Jerozolimy" i "Gangesu" doprowadziłby nas do bardzo, ale to bardzo ciekawych wniosków.
Na tym poziomie wszakże ich najzwyczajniej być nie może.
Z ukłonami :) 


[foto]

12. Zaliczenia nie będzie :P • autor: Kahuna2013-08-08 20:29:22

No Wojtku... coś mi się wydaje, że zaliczenia w tym semestrze nie dostaniesz... nie mówiąc już o nas... maluczkich, na poziomie pierwszych klas podstawówki. 
[foto]

13. Na początku artykułu... • autor: Jarosław Bzoma2013-08-08 22:31:54

Na początku artykułu jest taki wyróżniony w tekście na niebiesko wyraz - blog . Zachęcam przed szerszą polemiką z autorem przeczytać to co się ukaże po jego przywołaniu :)
[foto]

14. "Blog" • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-09 08:15:13

Jarku, z małą poprawką. Napisałem tam:

>>> Paweł, jerozolimczyk arcywzorowy, był przekonany, że oto żyje w czasach przełomu, kiedy koniec dotychczasowego marnego czasu już się rozpoczął, a Mesjasz, który już raz tu był, zaraz przyjdzie powtórnie wraz ze swym królestwem.

No więc nie tak! Pisząc tamto, nie przeczytałem jeszcze wtedy tego, co pisał Earl Doherty ("Jesus Neither God Nor Man"): że wg. "św." Pawła żadnego mesjasza jeszcze nie było, ponieważ "św." Paweł w ogóle nie mówił/pisał o Jezusie działającym na ziemi, w realu, tylko o mitycznym Synu Bożym w pozaziemskiej przestrzeni poza czasem.

Tamtą radę, żeby komentatorzy najpierw przeczytali to, co kiedyś pisałem, stanowczo popieram!
[foto]

15. Chętnie bym podjął... • autor: Jarosław Bzoma2013-08-09 10:38:21

Chętnie bym podjął polemikę z panem Suligą ale na nieco innej płaszczyźnie. Polemika byłaby tym ciekawsza że ja o panu Sulidze wiem sporo a on o mnie nie wie niczego .

Włączył się do naszej dyskusji z pozycji osoby zorientowanej w etnografii, antropologii religii i religioznawstwie.

Oczywiście wiadomo nam wszystkim , że posiadł w tych dziedzinach duży zasób wiedzy .Ale czy  jakakolwiek wiedza jest w stanie dać odpowiedź na pytanie o prawdę .Nie ma prawdy obiektywnej . Może co najwyżej subiektywna , tymczasowa albo cząstkowa. I tu stanę ,z  wrodzonej przekory ,po stronie autora omawianego artykułu.

To co daje nam szerokie spojrzenie  na te kwestie nazwijmy  religioznawstwem  porównawczym . AIe co nam takie szerokie porównanie religii daje ? A no to ,że właściwie wszystkie cywilizacje dotarły do tych samych prawd  , wyrażono je  co najwyżej w różnym  stroju  kulturowym .Nieco inaczej rozłożono akcenty .Co daje nam taka  religijno -porównawcza konstatacja ? A no właśnie nic !

Czym szerszy materiał porównawczy  tym mniejsza możliwość poruszania się w jakimkolwiek kierunku .Niepełna wiedza ma  , paradoksalnie , tę zaletę , że wytwarza „prądy”  w świadomości poszukiwacza które pozwalają na przesuwanie się w jakimkolwiek kierunku .Zatem nadmiar wiedzy obezwładnia .Pan Suliga wie doskonale że  dotrze donikąd w swoich analizach intelektualnych na tematy religijne i ezoteryczne . Utonie w powodzi kolejnych  jakże interesujących faktów . Zamrze w klinczu relatywizmu . Na końcu tej drogi czeka nas najczęściej cynizm i wzgarda  dla  jeszcze naiwnych w swoich poszukiwaniach. Jedyną wartością staje się bowiem  dla takiego dyskutanta sprawność w przerzucaniu się odnośnikami .

Dlatego ważniejsza niż pełnia dostępnej wiedzy jest intencja i pasja z jaką oddajemy się refleksji nad bytem. I każdy kto tę prawdę poznał szybko znajdzie  z autorem artykułu  język intersubiektywnie sensowny . Wielu z nas  pewnie  nawet już wie , że sedno  doświadczenia duchowego  łatwiej znaleźć   doświadczając go  niż o nim mówiąc .Rozmowa , refleksja intelektualna , jest zaledwie szukaniem dostrojenia do aktu bezpośredniego  poznania .

Nie trudno domyślić się co spowodowało taką ponadprzeciętną  reakcję pana Suligi  wobec autora artykułu  i  mniej lub bardziej skoncentrowanych na tym co tam sobie piszą , dyskutantów. Czy nie był to czasem cykl artykułów odwołujących się do siedmiu  lekcji o egregorach  jego autorstwa ? :)

16.  W tekście jest... • autor: Nierozpoznany#32012013-08-09 20:59:04

W tekście jest niekonsekwencja logiczna. Najpierw jerozolimczycy są ukazywani jako ci ,którzy wyrzucają zło na zewnątrz, są dobrzy i czyści w ich własnym  mniemaniu, wynaleźli złego ducha, którego się boją, a potem nagle w dalszej części tekstu nazwani zostali satanistami , a tymczasem  ci ,którzy nie wynaleźli złych bóstw, albo ci, którzy je oswoili, nie doczekali się takiego określenia,

W czym rzecz? Satanizm jest właśnie oswajaniem się ze" złym" , jego akceptacją, brakiem negatywnych reakcji na niego. Czyli logicznym by było, gdyby to właśnie ateńczycy i gangesowcy zostali nazwani satanistami, czyli tymi, którzy akceptują zło, a nawet są jego fanami. Nieświadomość zła przy satanizmie też nie wiele lepiej wygląda.

Lęk jest naturalnym mechanizmem obronnym przed destrukcją. Gdybym miał wskazać podstawowy cel "złego'', na początek wskazałbym destrukcję. Jeśli ktoś boi się czegoś, co kojarzy mu się z uczuciem nieprzyjemnym ,negatywnym, w rzeczywistości boi się destrukcji, że coś utraci, poczuje nieprzyjemny ból, itd.. 

[foto]

17. Chętnie bym podjął.. po mojemu do tekstu Pana Jarosława • autor: Kahuna2013-08-09 22:15:24

Ładnie i dyplomatycznie napisane. Akademicko chciałoby się rzec. Może ja pokuszę się na napisanie tego jak uczniak pierwszoklasista. Jak "nieświadome" niemowlę które nie jest ani dobre, ani złe. Za to jest wolne i konkretne. Chcę jeść, chcę pić, chcę spać. Patrząc na opis tarakowy pana Suligi - to człowiek wykształcony, z osiągnięciami. Tego mu nie odbieram. Ale monopolu na prawdę i pewności co autor (Wojtek) miał na myśli, nikt nie ma. Można polemizować z opiniami, można recenzować teksty. Do tego każdy ma prawo. Stawianie tezy, że Wojciech ma swoich czytelników za osoby na poziomie dzieci jest mocnym nadużyciem (choć dzieci są bardzo wdzięcznymi słuchaczami - są szczere i bardzo konkretne). Do tego dochodzi zachowanie w stylu posła Macierewicza - wiem, ale nie powiem - "czytając niektóre komentarze stwierdzam że smutkiem, że niestety ma rację"
stara się udowodnić własny pogląd poprzez osobę autora, nie precyzując jednak, o kogo chodzi. Kto to jest ten niskopoziomowiec według Pana Doktora. Wszyscy zatem mogą pomyśleć - cholera, o co chodzi? Czy warto pisać swoje opinie skoro wpadnie Pan Doktor i wpisze pałę do indeksu uczniakowi? Przepraszam za offtopic, bo to blogowego wpisu Wojtka ma się to nijak. Z mojej strony EOT. 

18. ja muszę, ja muszę :-) • autor: Nierozpoznany#6812013-08-09 23:01:24

arku, ruszył mnie Twój tekst. I co Ci powiem to Ci powiem.

A ja tam jestem zadowolona z tego, że mogłabym być pierwszoklasistą. Jejku, jakbym chciała, żeby wróciły te lata. Taka niczym nie zmącona ciekawość życia.

Czy Ty wiesz, jak pierwszaki chcą się uczyć? Jak czują się dumne, że już to łe.. przedszkole..skończyły i wreszcie są dopuszczone do dużej szkoły? No, to właśnie tak :-) Gdzieś potem ginie szczerość, prostota.

A jak chcę przypomnieć sobie radość obcowania z "pierwszakiem" to robię za ciocię. I nawet teraz to pisząc uśmiecham się do jednego ukończonego już pierwszaka. Zdał do drugiej :-)

Co najlepsze Panowie dla Was
Edyta



[foto]

19. Światowid w wykonaniu pustynnym! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-10 08:10:51

Jarosław Bzoma napisał: "Światowid w wykonaniu pustynnym miałby zapewne  jedną twarz."
----Tymczasem w wizji Ezechiela pojawiły się dokładnie światowidy z 4 twarzami: "A pośród niego [blasku] było coś w kształcie ... żywych istot. A z wyglądu były podobne do człowieka. Lecz każda z nich miała cztery twarze... Ich oblicza wyglądały ... z przodu jak twarz ludzka, z prawej strony jak twarz lwa, z lewej strony jak twarz wołu, z tyłu jak twarz orła." (Ez. 1.5-10.)
Ponieważ wizja przyszła do Ezechiela z północy, to twarz człowieka patrzyła na południe, lwa na wschód, wołu na zachód, orła na północ. Z naszym światowidem ta różnica, że u niego cztery twarze jednakowe.
[foto]

20. Może i comipasujizm, a może nie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-10 08:40:34

Drogi Janie Witoldzie! "Ateny, Jerozolima, Ganges" to nie jest trójpodział wszystkiego, tylko zwrócenie uwagi na to, że wiele (bardzo wiele) jako cywilizacja i jako poszczególni ludzie zawdzięczamy trzem niezwykłym wynalazkom, których dokonano właśnie w tych 3 wymienionych miejscach świata w odpowiednich epokach. Te wynalazki, to:
a. Myślenie teoretyczne czyli modelowe, wynalazek starożytnych Aten. (Oczywiście do tych "Aten" trzeba doliczyć Aleksandrię z Euklidesem czy Eratostenesem, i Syrakuzy z Archimedesem itd.)
b. Zbawcza katastrofa, wynalazek starożytnej Jerozolimy. (Chociaż gdy się przyjrzeć historii, to "koniec świata" wynaleźli Irańczycy, może nawet personalnie Zaratusztra. Jednak to starożytni Żydzi, twórcy chrześcijaństwa i gnostycy ten kompleks zbawczej katastrofy dopracowali i podbili nim świat.)
Powyższą różnicę między Atenami z Jerozolimą znakomicie zrelacjonował "św." Paweł, [Do Koryntian 1.22]: „Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują”. Żydzi wyczekiwali znaków nadchodzącej zbawczej katastrofy, podczas gdy Grecy pogłębiali mądrość czyli myślenie teoretyczne.
c. Dhjana, nieściśle nazywana "medytacją", czyli skupienie na "strumieniu bycia w tej oto chwili", co ściśle łączy się ze skupieniem na oddechu i pracy z oddechem - wynalazek dawnych Indii czyli "Gangesu". Czy pierwsi byli ci jogini, których osiągnięcia podsumował Patańdżali w Jogasutrach, czy pierwszy był Budda, nie dojdziemy z powodu "niepokolejności" indyjskiej historii, co zresztą nie jest ważne.
Być może to co pisałem wcześniej o Atenach, Jerozolimie i Gangesie budziłoby mniej wątpliwości, gdybym tamte nazwy, Ateny itd., brał w cudzysłowy, ale (1) cudzysłowów nie lubię, (2) zakładam, że jeśli ktoś czyta życzliwie, to sobie w myślach te cudzysłowy, a czasem cudzysłowy w cudzysłowach, sam dostawi. Pozdrawiam ---
[foto]

21. Satanizm • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-10 09:08:14

Marcusie Uranicusie. Napisałem:
>>>"Jak widać, sataniści są jerozolimczykami. Także sataniści w wersji light, czyli wszelcy fascynaci wampirów, tajemnych sekt, lóż rządzących światem, Szaraków i Reptyli, itp."

Pozwoliłem sobie użyć tego słówka "satanizm" przewrotnie - w tym sensie satanistami są  katolicy, ponieważ każdy z nich był przyjmowany do KK przy inwokowaniu Szatana - jest On mianowicie wymieniany podczas chrztu. "Sataniści" w użytym przeze mnie sensie to nie czciciele Szatana, tylko w ogóle ci, którzy wierzą w uosobione zło. Tym personalnym złem bywa Szatan, ale także - jak napisałem - wampiry, tajemne sekty czy loże w rodzaju legendarnych Iluminatów, "Wróg który nie śpi" w komunistycznej propagandzie, ufologiczne Szaraki itd.
Jeszcze coś: bóstwa Hindusów bywają groźne (o nich np. ostatnio tu: Dziesięć Mahawidji), ale nie są "złe absolutnie" - taki rodzaj (anty)osób boskich to jednak wynalazek jerozolimski.
[foto]

22. Po mojemu... • autor: Kahuna2013-08-10 10:47:41

Edyto
Zgadzam się z Tobą. Bycie dzieckiem/pierwszakiem nie jest niczym złym (moja córka, 1 września idzie do pierwszej :-). Nie to miałem na myśli. Sam doskonale wiem, że wiele tematów poruszanych tutaj jest dla mnie nowych. Nie jestem nawet w przedszkolu. Jestem właśnie "niemowlakiem". Cieszę się z tego. Czytam, uczę się. Wyrabiam sobie własny pogląd. Czasami o tyn napiszę. Bycie "dzieckiem" czyni nas otwartym na nowe, inne. To jest dobre. Ale nawet jako "niemowlak" dostrzegam różnicę między nauczaniem a pouczaniem. Na szczęście, zawsze można podyskutować i pozostać, lub nie, przy swoich poglądach. :-) Czego wszystkim z całego serca życzę.

23. nauczanie, pouczanie • autor: Nierozpoznany#6812013-08-10 15:07:48

arku, to fajnie, bo córka ma wzorzec nauczania.
Co do wielowymiarowości człowieka. Tutaj tykam Pana, Panie J.W.Suliga. Dzień Dobry! Ta wypowiedź (co poniżej link) jest dla mnie tarakowa, a nawet redakcyjno-tarakowa. Tutaj tykam Pana Panie W. Jóźwiak. Dzień Dobry!
(i ten link wklejam, jak mi się znowuż nie uda to powiem, że edytor jest do dyskusji Nie edytor, tylko ja nie umiem zrobić odnośnika do 5. praw magii nie da się wygooglować...  autor: Jan Witold Suliga 2013-08-01 00:30:21)
A tekst, kiedy go przeczytałam to własnie tak pomyślałam - od serca i prawdziwie napisany.

24. Panie Wojciechu, po... • autor: Nierozpoznany#32012013-08-10 16:02:45


Panie Wojciechu, po co posługiwać się dwuznacznymi określeniami , które mogą jedynie wprowadzać w błąd, nie lepiej nazwać rzeczy po imieniu?- Ateńczycy i gangesowcy to czynni i bierni sataniści, a jerozolimczycy, to zaciekli wrogowie szatana.  Nie pamiętam do kogo należy ta myśl, że największym sukcesem szatana jest przekonanie ludzi ,że nie istnieje, więc samo propagowanie nieistnienia rzeczy i zjawisk negatywnych  oraz ich lekceważenie ,wpisuje się w ten niechciany przez dobrze życzące osoby, antysukces.

Ja jestem ateistą, a wiara w szatana jest jakby dostosowana do dziejów i mentalności ludzi , kiedy zaczęła być propagowana. Współcześnie proponuję zamiennik, zamiast szatana- destruktor, psuj , degenerat..

Jest taka sentencja -"nikim jest ten , kto nie ulepsza świata". A zatem kim jest ten, który go nie tylko nie ulepsza, lecz niszczy, bądź biernością pozwala na niszczenie?

W dzieciństwie miałem nieprzyjemność być świadkiem przerażającej sceny, tak dziwnej i niezrozumiałej ówcześnie dla mnie, że głęboko zapadła mi w pamięć. Między dwiema osobami w wieku przybliżonym wtedy do mojego doszło do spięcia. Agresywniejszy i silniejszy z osobników zaczął silnie okładać pięściami słabszego . Bił go niemiłosiernie, krew się lała, twarz puchła, słychać było wyraźne odgłosy zadawanych ciosów, które uderzały w głowę, a głowa odskakując po ciosie uderzała w ogrodzenie, które było zaporą przed cofnięciem się i ujściem przed ciosami.  Nietypowość tej sytuacji polegała na tym ,że im bardziej poszkodowany był bity, tym bardziej sprzeciwiał się bijącemu, nie zważając na silne szkody fizyczne  jakie ponosi w wyniku zadawanych ciosów. A im bardziej ów sprzeciwiał się , tym bijący silniej go okładał./

Wtedy ta sytuacja była niezrozumiała dla mnie, dzisiaj wiem ,że obydwaj osobnicy mieli w sobie silne skłonności destrukcyjne. Jeden z nich , ten bijący, dzisiaj jest dobrze znany lokalnej społeczności i wymiarowi sprawiedliwości notorycznym przestępcą, a ten drugi, bity ,dzisiaj jest czynnym alkoholikiem. Jeden z nich kieruje destrukcję na zewnątrz, burząc ład, obniżając jakość życia i siejąc niepokój w społeczeństwie, drugi kieruje destrukcję ku sobie, stając się ofiarą , z tym że świętym nie zostanie z tego powodu, jako że nie ma tu poświęcenia dla innych, tylko jest ucieczka przed trudem życia. .

 

 

25. nauczanie, pouczanie 2 • autor: Nierozpoznany#6812013-08-11 07:11:53

Teraz dopisuje, bo teraz dopiero zobaczyłam Korzenie

no tak. Tekst Pana Suligi pierwsza klasa. Siedmiolatek. A nadal się dobrze czyta. Co dowodzi klasie pierwszoklasistów 
:-)
[foto]

26. OK, będę bardziej dbał • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-11 09:53:43

Pod tym odcinkiem "Autopromo" powpisywano dziwnie dużo komentarzy nie na temat i nie na poziomie - mówić prosto, bzdur i głupot, w stylu całkiem facebookowym. Ale Taraka to nie Facebook. Komentarze te - trudno - pozostawiam, nie mam miejsca w głowie, żeby je selekcjonować, ale obiecuję, że od następnego odcinka będę bardziej dbał o to, żeby teksty Taraki nie były pstrzone uwagami, których sens i intencja są podobne jak przy napisach na płocie w rodzaju "Heniu je gupi".
Wpisy, które uznam za poniżej poprzeczki, będę kasować bez ostrzeżenia.
Uporczywych będę banować.
Komu to przeszkadza, niech sobie idzie gdzie indziej.
[foto]

27. Panu kazikowi-t chciałbym... • autor: Jarosław Bzoma2013-08-11 17:06:06

Panu kazikowi-t chciałbym odpowiedzieć , że moje nazwisko jak i ja sam deklinujemy się  :) .Może ta wiadomość  nieco  Pana uspokoi .

28. o czasie i ofierze • autor: Nierozpoznany#5352013-08-11 21:43:34

Niezmiennie dziwi mnie, że pomysły filozoficzne i religijne (także w podziale Ateny-Jerozolima-Ganges) w zasadzie w ogóle nie trafiły w rzeczywistą strukturę świata. Czas ateński jest kołowy, czas jerozolimski liniowy, czas gangeski - też chyba kołowy. A wiemy (co sprawdzono po tysiąckroć), że czas nie jest ani taki, ani siaki, tylko są różne czasy, każdy lokalny i zależny od takiej głupotki, jak wzajemna prędkość ruchu. Podobnie z podstawową budową materii - jest zupełnie inna, niż jakakolwiek stara religia czy filozofia nauczała. Ktoś powie, że Ateny podsuwały ideę atomów, ale atomom daleko do podstawowej budowy materii: podstawowe elementy to nie są żadne "kulki". Jak materię dobrze poszatkować, to ona nagle wskakuje w ocean dziwności, gdzie wszystko jest trudno zrozumiałe, niewyobrażalne, da się policzyć od biedy, i to słabo, ateńskie myślenie modelami zawodzi. Z czasem tak samo: pory roku kręcą się w kółko, ale ludzie się starzeją i umierają, więc codzienny ogląd czasu jest kołowo-liniowy, spiralny. A jak się dobrze przyjrzeć, to znowu ocean Dziwnego, nieludzki, nie-do-zrozumienia. 

A jeszcze: wyróżnikiem Jerozolimy może być nie tylko wynalazek zbawczej katastrofy, ale też wprowadzenie w świat historyczny i nowożytny filozofii opartej na motywie ofiary z człowieka.
[foto]

29. Jak opona do ciągnięcia za biegaczem • autor: Wojciech Jóźwiak2013-08-12 09:08:22

Jak sobie myślę o "naszych", czyli "zachodnich" (stawiam cudzysłowy, żeby ktoś nie odczytał tego opacznie :) religiach, wyłącznie jerozolimskich, to widzę je jako coś podobnego do opony ciągnionej przez Michała Kiełbasińskiego - coś, co z gruntu przeszkadza, obciąża, kosztuje wysiłek i energię, ale daje ten zysk, że kto tę "lekcję" przerobi i w końcu to coś odrzuci, to - ohoho! - świat zadziwi i pokona. Idąc za tym skojarzeniem katolicyzm byłby oponą nie aż tak bardzo ciężką, protestantyzm cięższą (i chyba faktycznie protestantyzmy głębiej penetrują psyche człowieka, dotkliwiej się w nią wkorzeniają), judaizm najcięższą (bo osiągnięcia Żydów w proporcji do ich liczby największe). Prawosławie byłoby lżejsze od nich wszystkich, islam najlżejszy, co poznać po tym, że islam jakoś nie trenuje swoich wyznawców do wartych uwagi osiągnięć - dokładne przeciwieństwo judaizmu. Ciekawe jak by wypadły na tym tle dwie jerozolimskie religie, które wymarły: gnostycyzm i manicheizm. (Zostawiam do dyskusji, czy manicheizm zalicza się do gnozy.)
W każdym razie jerozolimskie religie służą do dodatkowego męczenia-dręczenia ludzi, tak jakby zwykłe życie nie było dość męczące.

30. W świecie ,... • autor: Nierozpoznany#32012013-08-12 11:45:12


W świecie , którego składową jest Saturn(odwołam się do astrologii) nie ma lekkiego życia, albo się człowiek dostosuje do reguł saturnicznych i ułatwi w ten sposób swoje życie oraz  innym, albo  się nie dostosuje do tych reguł i urządzi piekło, jak nie sobie to innym, albo pozbędzie się swej fizycznej natury i odejdzie w niebyt. Jedni wierzą w istnienie dusz, ja uważam ,że jakiekolwiek życie bez Saturna nie istnieje, muszą być ramy, które wiążą w całość byt, a nic tych ram nie jest w stanie stworzyć poza Saturnem. Nawet dusza, określana jako istota niecielesna, się rozpłynie bez Saturna, jako niczym niezwiązana. Ciało jest tym , co pozwala mieć punkt podparcia , a dzięki temu uruchamiać moc sprawczą, ale niestety ciało ma swoje wymagania, trzeba o nie dbać, jak o każdą saturniczną konstrukcję, jeśli się chce by była sprawna, a to wymaga spożycia wiele energii i wyładowania wiele wysiłku, stąd trud życia.

Jestem tu w całkowitej opozycji do Pana Wojciecha jeśli chodzi o podejście do religii chrzescijańskich . Ich cel jest zupełnie odwrotny ,-to polepszenie życia. Wskazują prawa rządzące tym światem . Łamanie tych praw odbija się pogarszaniem jakości życia i osuwaniem się cywilizacyjnym. Wiadome ,że prawa stawiają pewne wymagania, stąd ponoszenie trudu tych wymagań, ale wiadomo jest ,że łamanie tych praw, przynosi ostatecznie o wiele gorsze skutki i oznacza ponoszenie o wiele cięższego trudu.

 

Zastanawiałem się ostatnio nad zbawczą katastrofą w chrzescjaństwie, wspomnianą przez Pana Pawła Brągoszewskiego, czyli tym co się określa końcem świata ,albo paruzją. Ja myślę, że ta zbawcza katastrofa jest zbyt dosłownie interpretowana, jak wiele innych elementów z Biblii, choćby powstanie świata, .....że tu chodzi o coś innego, że interpretacja jest mocno wypaczona względem tego co rzeczywiście za tym się kryje. Wg. mnie, to nie będzie katastrofa, a coś odwrotnego-zbawienie. Katastrofa, dlatego ,ze interpretatorom skojarzyło się z końcem, a jak koniec czegoś , to pewnie jakaś katastrofa za tym się kryje. W rzeczywistości to będzie koniec świata dla ludzi, który teraz znamy, to będzie przejście na nowy poziom, ale bez katastrofy, to będzie ewolucyjno-naukowy sukces ludzkości , kiedy nie będzie musiała się już rozmnażać , by przetrwać, ludzie osiągną fizyczną nieśmiertelność bez ogniwa jakim jest obecnie rozmnażanie..czyli, nawiązując do Biblii, nadejdzie w ten sposób syn boży, czyli człowiek, w chwale, bo osiągnie nieśmiertelność . Jest kwestia , czy ta nieśmiertelność, kiedy będzie już dostępna, będzie dana każdemu, czy tylko nielicznym.

Co do ofiary w chrześcijaństwie, to nie jest odbierana pozytywnie w każdej sprawie. Może to być ofiara złożona na cel przetrwania potomstwa, na cel życia innego człowieka czy ofiara złożona na rzecz zachowania praw służącym życiu i rozwojowi cywilizacyjnemu, przy czym w każdym przypadku musi być dobrowolna. Są jeszcze ofiary , które się określa jako poniesione w wyniku prześladowań i męczeństwa i tu z dobrowolnością bywa różnie.

31. to tylko medialny problem • autor: Nierozpoznany#6812013-08-12 11:47:42

Panie Wojtku, będąc katoliczką uważałam/ uważam, że mnie jest w życiu łatwiej. I faktycznie zastanawiałam się jak trudno jest człowiekowi, który w nic nie wierzy. Wydaje mi się, że nie ma takiego człowieka. I zastanawiałam się, jak trudno jest np. dzieciom z małżeństw, gdzie każdy z Rodziców wyznaje inną wiarę. Tak sobie myślałam, że oni wtedy poszukują swojej drogi i że na tym szukaniu może zejść im całe życie. A może takie szukanie daje szczęście? Nie wiem.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)