zdjęcie Autora

09 marca 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Dyktatura ciała - plastikowo-metalowy komiks na prochach

Kategoria: Nowy szamanizm

« Dyktatura rozsądku – gra zombie w pokera o kozły ofiarne Dyktatura wartości - niewidzialny zgrzyt trybików utopii »

Poznasz dyktaturę ciała po tym, że to komiks – ważne treści są w dymku, z dymu lub za zasłoną dymną. Poważnie. W ciele mieszają się dwa procesy, życia  i umierania, eros i tanatos, dwa popędy chciałoby się powiedzieć nierozerwalnie ze sobą złączone w rzece życia. Dyktatura ciała to  absolutyzacja wyglądu, zdrowia, fizjologii, cielesności,  wykreślenia jej grubą kreską; siłą rzeczy jest próbą dokonania stop-klatki, postawienia tamy na tej rzece – wody się piętrzą, a nad tym zbierają się chmury – dym. Tabu na cielesne ciało.

Ważne treści są w dymku lub za zasłoną dymną, bo wypowiedziane nieostrożnie mogłyby spowodować pęknięcie tamy, szaleństwo, chorobę lub śmierć.  Dyktaturze ciała często towarzyszą impulsy lęku czy coś co można nazwać samodzielnie stworzonym PTSD swoistą autotraumatyzacją. W mniej psychiczne formie są to zwyczajnie głupie impulsywne działania pod wpływem chwili, poszukiwanie, tworzenie  dymu i zasłony dymnej.  W pewnym sensie cała dyktatura ciała jest zasłoną dymną: skoro nie mogę kontrolować, co się dzieje wokół, będę kontrolować swoje ciało, choćby owo panowanie miałoby oznaczać jego rozpad. Gdy nie mogę rozkazać, by było jak chcę, kontrolować ciało wystarczająco mocno to rozkażę samozniszczenie. Jak chce – tak niech ma!

Na tym zbudowane dymie mamy próby przeciwdziałania rozpadowi za pośrednictwem medykalizacji: Życie, zmiany ciała, nie tylko dolegliwości, ale starość stają się czymś co się leczy. Łyka pigułki, wciera maści w ciało, poddaje dietom, ćwiczy i rehabilituje, operuje „byle młodość trwałą wiecznie” . Odmianą tej medykalizacji jest sterylizacja środowiska pozostawanie w obszarze wysokoprzetworzonym- plastiku i metalu. Nóż i uszczelniacz do rur stają się narzędziami zdrowia i urody, szaleństwo ups. Naćpanie lekami- prochami drugs wszelkiego rodzaju.

Można też powiedzieć, że często towarzyszącym temu procesem jest alergia (jako, uwaga –metafora – impuls lęku ciała) na plastik, metal, medykalizację. Impuls umierania zdobywający kontrolę i wyprowadzający kości na łono natury lub próba zaćpania się by nie widzieć wszędzie plastiku i metalu (patrz też:  dystatura rozumu pełna przemocy). To ten sam proces. Podobnie jak impuls wytworzenia czegoś trwałego z ciała, wydania wysokoprzetworzonego, sterylnego produktu dziecka  i przystosowania go do życia w metalowym, plastikowym świecie. Mówię o  zrobieniu  dziecka- produktu doskonałego, doskonalszego klona-zombie zapewniającego przetrwanie lepszej wersji siebie, nie o rodzicielstwie; mam nadzieję, że to zrozumiała różnica..

Łatwo powiedzieć, że filozofią dyktatury ciała jest NIHILIZM ,  nie ma nic ważnego poza moim ciałem ważne treści są w dymku, z dymu lub za zasłoną dymną – moje ciało też ulega rozpadowi i umiera, krzyczy rzeczywistość. To wszystko nie jest ważne, nic nie jest ważne, nicość, sen, iluzja, marność, dym, pył i proch.. wybudujmy budynki, pozostawmy po sobie twory betonu, plastiku i metalu, one nas przetrwają odrobinę dłużej, zanim też się rozpadną…albo skoro i tak mają się rozpaść wróćmy do szałasu i rozpalajmy ogień kamieniami.. poddajmy ciało przesadnej dyscyplinie lub zero dyscypliny, bo i po co? Tą jakość nihilizmu niosą ze sobą wszelkie idee i praktyki ukierowane na ciało i zbyt mocno je akcentujące. 

I tak rozważając dobre złego początki możemy powiedzieć, co się będzie działo z dobrym komunikatem w większej społeczności w obrębie kultury dyktatury ciała – plastiku i metalu, prochów i komiksowej grubej kreski, oraz dymu. Niezależnie od treści będzie budził impulsy lęku, które będą racjonalizowane w dowolny sposób lub powodował chaotyczne impulsy, generowania dymu i  zasłony dymnej. (vide: nosiciele chaosu).

Drugim rodzajem wpływu będzie pęd do jego przetworzenia w coś sterylnego plastikowo-metalowego, „ponadczasowego” oraz towarzyszące temu próby sabotażu i autodestrukcji. To drugie z reguły jest łatwiejszym rozwiązaniem..

I już możemy odnaleźć kolejne cechy Bogów, jako recepty na dyktaturę ciała. Tj. w sobie nieść elementy nieśmiertelnego ciała, młodości – być cieleśni do bólu na wiele sposobów; natury i jednocześnie cywilizacji tj. wysokiego przetworzenia (leków, plastiku, metalu, technologii). Mieć naturę nie do końca rozpoznawalną – dymu, złudzenia i jednocześnie odnosić się do konkretnych rozpoznawalnych istotnych kwestii i być komiksowo przerysowani. Nieść w sobie element destrukcji, sabotażu wszystkiego, którą to destrukcję trzeba powstrzymać. Obraz na tle którego można być cielesnym na swój sposób, spokojnie badać jak ten sposób się zmienia i ukierunkowywać go w stronę życia.

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Dyktatura rozsądku – gra zombie w pokera o kozły ofiarne Dyktatura wartości - niewidzialny zgrzyt trybików utopii »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)