zdjęcie Autora

29 maja 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 204)

Dymitra Orłowa: jak dotrzeć do szaleńców?

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: archetypy

« Girarda, Ehrenreich i innych: skąd się wzięła ofiara? Čači Vorba czyli Bałkan & Rom »

Następnie można przyjrzeć się sposobowi myślenia ludzi i ocenić, że mamy również problem mentalny związany z urojeniami. W zasadzie nie jesteś w stanie do ludzi dotrzeć ze względu na ten sam problem, który uniemożliwia kontakt z pacjentami szpitala psychiatrycznego.


Powyższą złotą myśl wypowiedział Dymitr Orłow, bardziej znany pod swoją amerykańską tożsamością jako Dmitry Orlov. Kim jest: chyba najbardziej futurologiem, zapowiadającym rychły upadek Stanów Zjednoczonych, na wzór upadłego w jego przytomności Związku Sowieckiego; lecz amerykański kolaps ma być dużo gorszy od sowieckiego... z powodów, które Orłow wylicza, ale mnie w tym całkiem nie przekonuje. Cytowany fragment pochodzi z tekstu-wywiadu, zamieszczonego pod tytułem: „Orlov: Taksonomia upadku, zanikający puls ekspansji i kapitał społeczny” przez „Exignoranta” w Exignorant's Blog. (Mimo tytułu, witryna polska.)

Problem mentalny. Związany z urojeniami. Nie można dotrzeć do ludzi, żeby ich poinformować, oświecić i obudzić, bo oni nie tylko nie wiedzą i nie kojarzą faktów, ale przede wszystkim dlatego, że widzą świat poprzez z gruntu błędny – obłędny – pogląd, którego nie zmienią, tak jak paranoicy nie odstąpią od swoich urojeń.

Ale tak to jest. Mamy umysły gęsto zamulone urojeniami. Jedni bardziej. Inni mniej.

Ci, którzy mają umysły mniej zamulone, mniej zatrute urojeniami, są na wagę złota. Ale jak ich znaleźć? Jak oni sami mają siebie nawzajem poodnajdywać? Jak mają się skupić? I jak dotrzeć ze swoim przekazem do mas szaleńców?

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.

Korekta przez: ()



« Girarda, Ehrenreich i innych: skąd się wzięła ofiara? Čači Vorba czyli Bałkan & Rom »

komentarze

[foto]

1. Ten stan normalności... • autor: Jarosław Bzoma2014-06-03 00:48:49

Ten stan normalności jest niczym innym jak transem konsensualnym :)
[foto]

2. A jeśli konsensów jest wiele? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-03 06:29:01

A jeśli konsensów jest wiele? I świat dzieli się na mnóstwo "plemion", które jedne drugim wydają się szaleńcami?
[foto]

3. Tak właśnie jest... • autor: Jarosław Bzoma2014-06-03 15:41:51

Tak właśnie jest ale są Konsensy i konsensiki tak jak archetypy i tylko egregory :)

4. tak, ale po co? • autor: Nierozpoznany#57362014-06-04 09:55:02

Nie można dotrzeć do ludzi, żeby ich poinformować, oświecić i obudzić, bo oni nie tylko nie wiedzą i nie kojarzą faktów, ale przede wszystkim dlatego, że widzą świat poprzez z gruntu błędny – obłędny – pogląd, którego nie zmienią, tak jak paranoicy nie odstąpią od swoich urojeń.

Ale tak to jest. Mamy umysły gęsto zamulone urojeniami. Jedni bardziej. Inni mniej.

Ci, którzy mają umysły mniej zamulone, mniej zatrute urojeniami, są na wagę złota. Ale jak ich znaleźć? Jak oni sami mają siebie nawzajem poodnajdywać? Jak mają się skupić? I jak dotrzeć ze swoim przekazem do mas szaleńców?

Tak, ale po co wchodzić w wizje paranoików?

Istnieją dwie drogi postępowania.

Można  izolować paranoików, lub izolować się od "mas paranoicznych". 

Jakiekolwiek zainteresowanie paranoicznym światem spowoduje w większym czy mniejszym stopniu nasze uczestnictwo w tym świecie. 

[foto]

5. Komentarz do notki Weda • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-04 10:23:24

GW Raczkowski

...To mniej więcej tak wygląda.
[foto]

6. Hierarchia • autor: Roman Kam2014-06-04 18:06:24

Z moich obserwacji wynika, że ludzie się nie przekonują, tylko się sobie podporządkowują, chociaż najczęściej, jeśli mogą, pozostają na swoich paranoicznych pozycjach. Przekonanie kogokolwiek, do czegokolwiek jest zajęciem tak nieefektywnym, że osobiście postanowiłem nikogo do niczego nie przekonywać. Rzecz jasna niezmiernie trudno jest mi wytrwać w takim postanowieniu, ponieważ mam szlachetne intencje pomocy bliźniemu swemu tkwiącemu w ewidentnym błędzie (O! Błędzie!). Pomocą w tępieniu osobistego "wujka dobra rada" jest przyznanie się do tego, że wujek zmyśla najczęściej na potęgę te swoje racje. Wujek wykorzystuje luki jakie uda mu się zauważyć u "błądzącego" i pudruje swe oracje wszelkimi chwytami, które tu z niesamowitym dla mnie samozaparciem odsłania "okiem hipnotyzera" Piotr Jaczewski. Tak więc, by dotrzeć do puenty najlepiej sposób porozumiewania się ludzi opisał Antony de Mello w "Przebudzeniu", przytaczam swobodnie: 
Cześć John! Bardzo się zmieniłeś, kiedyś byłeś gruby, a teraz jesteś chudy, miałeś ciemne włosy a teraz jesteś blondynem... 
Nie nazywam się John! 
I imię zmieniłeś. :]]]]]]        

7. relatywnie • autor: Nierozpoznany#57362014-06-05 08:37:29

Kiedy paranoik twierdzi, że jestem chińczykiem i na tym koniec, to czemu mam się z nim nie zgodzić?
Jeśli społeczeństwo paranoików twierdzi, że jestem chińczykiem to energia takiego twierdzenia będzie miała swoją wartość i na pewno z czasem zacznę zastanawiać się kto jest paranoikiem, jestem przekonany, że wielu z "chińczyków" chwyci w dłonie pałeczki i naciągnie skórę w kącikach oczu.
Presja paranoi społecznej jest niebezpieczna dla zdrowej część, paranoiczna większość wyszukuje zdrowe jednostki i je niszczy, izoluje.
Jedyną szansą dla zdrowych jest odszukanie zwierciadła w zdrowym człowieku.
Jezu (tu pozwolę wymienić sobie imię pewnego buntownika, dla zwiększenia uwagi nie paranoików i uśpienia czujności paranoików) dlatego tu jestem.
 

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)