Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 lipca 2000

Wojciech Jóźwiak

Jak działa magia?
O roli przypadku i (do)wolnej woli

Kategoria: Magia

Każdy, kto jakoś "siedział" w temacie magii, musiał się w końcu zetknąć z tym problemem: co magią jest a co nie? Co do magii należy, a co pozostaje poza jej zakresem? Bo jeżeli jestem na przykład matematykiem, to kiedy zastanawiam się, czemu się będzie równał cosinus z pewnej liczby - to niewątpliwie uprawiam matematykę. Ale kiedy (wciąż będąc matematykiem z zawodu) kupuję siekierę, albo kiedy przełykam kęs duszonej papryki, to już matematyki na pewno nie uprawiam. Tymczasem z magią nie ma tak lekko. Na pewnym etapie doświadczeń uświadamiasz sobie, że cokolwiek zrobisz i cokolwiek robić poniechasz, a także cokolwiek sobie pomyślisz albo zapomnisz - to nieustająco uprawiasz magię! Jako że każde twoje działanie, świadome czy nie, ma swoje konsekwencje i ekwiwalencje. Z początku działania magiczne są wielce skomplikowane: wycinamy sobie różdżki, wyszukujemy właściwy czas w horoskopie oraz uczymy się dziwacznych mantr i zaklęć. Potem niepostrzeżenie magia roztapia się w codziennym życiu... A kupowanie siekier i jedzenie papryki nagle okazuje się Bardzo Skutecznym i Potężnym Działaniem.

Dlatego bywa, że magiczne umiejętności pojawią się jako skutek uboczny... czegoś zupełnie innego. Na przykład jako skutek ćwiczeń jogi oraz uprawiania cnót zalecanych w jodze. Kto dostatecznie wytrwale praktykuje mówienie prawdy ("niekłamanie"), ten kiedyś zauważy, że jego słowa są skuteczne: co powie, to się stanie. Albo kto wytrwale praktykuje "niekradzenie", ten zauważy, że wszystkie materialne dobra świata stoją do jego dyspozycji. (Kiedy się czyta życiorysy wielu indyjskich joginów, widać, że rzeczywiście tak bywało: dziwnie łatwo znajdywali zamożnych uczniów, którzy zakładali dla ich celów piekielnie bogate fundacje!) Ale też święte księgi jogi surowo przestrzegają przez owymi siddhi czyli nadnaturalnymi mocami - jako że jogin nie powinien swojej mocy rozpraszać na bawienie się takimi igraszkami, tylko skupić ją w jednym celu: osiągnięcia Wyzwolenia. (Czy to znaczy, że po Wyzwoleniu już się będzie mógł się bawić?)

Ale jak działają magiczne działania? Przecież świat, taki, jaki znamy z fizyki, biologii, socjologii... jawi się nam jako sztywna i zwarta budowla. Strącisz kamień - spadnie on w przepaść. Zapłodnisz (nie sam, broń Boże) krowę - urodzi cielę. Dasz w łapę politykowi ileś tam set tysięcy - zablokuje w senacie niewygodną dla ciebie ustwę. Wszędzie jest przyczyna i skutek. Materialna przyczyna i materialny skutek. Jak więc może skutkować machanie różdżkami i wypowiadanie zaklęć? Albo coś tak nieuchwytnego, jak wizualizacje w umyśle? Gdzie jest ta szczelina, przez którą wkraść się może magia do tego twardego świata?

Na szczęście fizycy, biologowie i socjologowie mocno uprościli - dla swoich potrzeb - obraz świata, i dlatego mnóstwa rzeczy nie widzą. Jedną z tych rzeczy jest działanie intencjonalne, czyli mówiąc po ludzku, wolna wola człowieka. Drugą z tych rzeczy jest przypadek. Jeśli kiedyś zauważysz, że twoje działania magiczne odniosły pożądane (albo wręcz przeciwnie: odwrotne od pożądanych, bo i tak się często zdarza...) skutki, to z pewnością okaże się, że wzięły się one z czyjegoś intencjonalnego działania, albo z przypadku. Często jedno też wiąże się z drugim.

Co mam na myśli? Ty przedsiębierzesz pewne działania magiczne: na przykład wuizualizujesz sobie, że przychodzi listonosz, i przynosi ci paczkę banknotów. A za (powiedzmy) miesiąc pewna osoba przypomina sobie, że jest ci coś winna, rusza ją sumienie, i postanawia przesłać ci pieniądze wraz z odsetkami. Czy był tu jakiś materialny związek między przyczyną a skutkiem? Nie, żadnego; jeśli pominąć możliwość telepatii. Zadziałała ludzka, wolna, autonomiczna wola. Ktoś z własnej woli albo dla kaprysu zrealizował to, co ty chciałeś mieć dokonane.

Albo inne swoje działanie magiczne nacelowujesz tak, aby (to znowu wymyślony przykład; nikt zajmujący się magią nie wyjawi prawdziwych przykładów z własnego życia!) popłynąć jachtem na Wyspy Kanaryjskie. I co się dzieje? Za jakiś czas niby przypadkiem spotykasz swojego "wieki" nie widzianego znajomego, który w międzyczasie stał się bywalcem świata, i okazuje się, że on szuka chętnego na wolne miejsce na swoim jachcie, który udaje się właśnie w tym kierunku. Ewidentnie zadziałał przypadek. Żadnej widocznej przyczyny, żadnego skutku. Ale ten przypadek był taki dziwnie "nieprzypadkowy".

Tylko niech nie wyda ci się, Czytelniku, że magiczne działania są łatwe. Główna trudność nie leży w tym, aby mieć różdżkę z odpowiedniego drewna i znać słuszne zaklęcia. Problem w tym, że tych rzeczy, które się chce magicznie osiągnąć, trzeba naprawdę chcieć, oraz że muszą one być naprawdę tobie potrzebne. To, do czego magicznie dążysz, musi należeć do twojej natury. Nie mam na to dobrych słów. A nie jest łatwo poznać, co to jest. Działania magiczne udają się tym, którzy mają moc. Jak poznać moc? To osobne pytanie.

Wojciech Jóźwiak
7 lipca 2000


Felieton z cyklu "Miniatury magiczne" napisany dla miesięcznika "Wiedza Tajemna", którego pismo to nie zamieściło przestawszy wychodzić.





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)