Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 lutego 2015

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Dzień po


« Nie suknia zdobi człowieka Ja, złodziejka »

Staram się nie zabierać głosu w sprawach ideologicznych (a taką na pewno jest sprawa wprowadzenia bez recepty pigułki dzień po, chociaż w oczach kobiety to raczej zwyczajny problem praktyczno-leczniczy), ale kiedy czytam rozmaite wypowiedzi przeciwników tejże pigułki, wybaczcie, dłonie same zaciskają się w pięści, jakby wiedziony wielowiekowym instynktem pojawiał się w nich kamień.

         Zakłamaniem jest udawanie, że to problem światopoglądowy. Nie!!! Kobieta, postawiona przed ścianą (a o tych ścianach w czasach słusznie minionych mam zamiar Wam opowiedzieć – brutalnie, bez owijania w bawełnę, nie jak kulturalna babcia, ale jak kobieta, która wiele z tych problemów przeżyła na własnej skórze; a istnieją one do dziś, choć w nieznacznych modyfikacjach) chowa swoje poglądy i moralne przekonania do kieszeni i próbuje się ratować. Za wszelką cenę, zwłaszcza jeśli należy do ludzi odpowiedzialnych. Dzisiaj: tabletką po, w czasach mojej młodości, zależnie od posiadanych funduszy, skrobanką w dobrym lub pokątnym gabinecie, szydełkiem, skakaniem ze stołu, gorącą kąpielą w wannie, po której poparzone ciało czasem umierało w całości i jakimiś truciznami o nieznanym wcześniej działaniu.

         I dziś kobieta, niemająca wielkich trudności finansowych, da sobie radę. Co za problem przekroczyć granicę, zakupić trochę tabletek dla siebie i znajomych (po czym koszt wyprawy się zwróci) i mieć na zapas? Żaden! Inaczej to wygląda u kobiet biednych, wielodzietnych, słabo uświadomionych albo zahukanych tak, że nie wiedzą na jakim świecie żyją. A ciągle jeszcze takie są! I to one rodzą niechciane dzieci, niepełnosprawne (bo mąż lub partner alkoholik), a i ona szuka pocieszenia tam, gdzie szukają jej wszyscy z tego kręgu – u sąsiadek, koleżanek szkolnych, własnych matek, które niewiele wiedzą, bo w czasach ich młodości istniał wybór między kłębkiem waty nasączonym octem (którego na szczęście nie brakowało w sklepach), globulką Z, a tabletką Afro – obiema, których skuteczność wahała się w okolicy 30%. Można o nich poczytać: jak produkowano je, ugniatając ręcznie w miednicach http://inprl.pl/relikt/2748/, a także z internetu dowiedzieć się, że jeszcze dziś ktoś je zaleca i produkuje, a nawet podaje przepisy na domowy wyrób tychże!

         Niektórym Polakom, ideologom życia poczętego, ciągle się wydaje (zwłaszcza mężczyznom, często tym nieodpowiedzialnym albo zaślepionym, bez wyobraźni, lub kobietom po klimakterium), że człowiek ma pewien, z zasady nienaruszalny, bastion poglądów, który jednak w praktyce łatwo ulega naruszeniu i trzeba nieszczęśnikowi, słabemu moralnie ustawicznie o nim przypominać, bowiem bez tego przypominania zejdzie na złą drogę. Nie można więc pozwolić, by jakaś nieoświecona lub moralnie niepewna kobieta kalkulowała, w jakich warunkach ten bastion można naruszyć, a tym samym zastępowała moralność wyższą, babską moralnością dnia codziennego. Oczywiście, gdy problem ich dotyczy (vide znany przypadek księdza), postępuje tak, jak mająca wiele do stracenia kobieta. Po co brać sobie na głowę kłopot, jeśli można inaczej?

         Wiele już napisano o problemach związanych z przerywaniem ciąży (czemu tabletka zapobiega właśnie) – zazwyczaj jednak koncentrując się na szkodach fizycznych: bezpłodności, zagrożeniu życia, gdy zabieg wykonywany jest nieprawidłowo, traktując jednocześnie donoszenie ciąży i urodzenie dziecka jako prostą metodę zapobieżenia tym nieszczęściom, w myśl dawnej zasady: Pan Bóg da dziecko, to i da na dziecko. Nie wydaje mi się jednak, że kogokolwiek obchodzą skutki, jakie ponosi ktoś postawiony w sytuacji bez wyjścia — i o nich chcę napisać.

         Załóżmy, że kobieta potraktuje poważnie moralne przekonanie o świętości życia poczętego i nie ulegnie tej części swojej natury, która każe jej kalkulować praktyczne szanse życiowe. Załóżmy także, że nie jest zbyt biegła w medycznych niuansach i uważa iż „pigułka po” jest równoważna z przerywaniem ciąży. Poddaje się więc prymatowi moralności i przekonań wyższego rzędu nad praktycyzmem życiowym. Dzisiaj jest to bez wątpienia łatwiejsze niż kiedyś, za sprawą rozmaitych środków antykoncepcyjnych, ale jeśli i je uważa się za złe? Poligonem doświadczalnym w Polsce były lata pięćdziesiąte i wczesne sześćdziesiąte ubiegłego wieku, gdy środków takich jeszcze nie było lub były podobnie skuteczne jak „kalendarzyk” małżeński czy flaszka octu i irygacje nim po. Pechowe choć oświecone mamuśki mogły mieć kilkoro dzieci: z „kalendarzyka”, z „globulek Z” lub z „tabletek afro”, albo we wszystkich tych środków jednocześnie. Inne, bardziej zdeterminowane, dokonywały skrobanek, niektóre kilkanaście razy (!) w ciągu kilku lat. Osobiście znałam taką panią – księgową z wykształceniem średnim, której męża nie obchodziło, co z „tym” zrobi, byleby nie zawracała mu głosy. Ona w swoim zakładzie pracy (zdominowanym przez kobiety) zawsze miała pierwszeństwo w otrzymywaniu chwilówek – koleżanki wiedziały, iż bez nich nie da sobie rady.

         Sytuacja taka, w sposób niewyobrażalny dzisiaj, podporządkowywała kobiety te ich władcom, mężczyznom i im właściwie przekazywała decyzję. I to władztwo było namacalne: jeśli nie zapłacił za skrobankę – kobieta musiała urodzić kolejne dziecko, na które wszak mąż nie musiał łożyć, jeśli nie chciał. Nie było funduszu alimentacyjnego, a kobiecie alimenty należały się jedynie wówczas, gdy orzeczono rozwód z winy męża. Jeśli kobieta nie chciała dać mu rozwodu, on miał łatwy sposób na nią – po prostu nie płacił.

         Załóżmy jednak, że małżeństwo jest dobre lub względnie dobre, mąż zachowuje się dość uczciwie wobec żony i dzieci, płaci rodzinie – co nie zmienia faktu, że żyje jak chce. Może sobie na to pozwolić, bo wie, że żonę przywiązał do siebie mocniejszym sznurem niż prawdziwy. Może zaspokajać niektóre potrzeby żony: kupować jej sukienki (pod warunkiem że są takie, jakie mu się podobają), pozwala pracować, kontrolując jednakże całość jej wydatków, i tym podobne.

         Pewien znajomy „badylarz” świetnie prosperujący w tamtych czasach, utrzymujący ponadto dwie kochanki, odmówił żonie pieniędzy na terapię kręgosłupa ponieważ uznał, że nic z tego nie będzie miał. Gotów był pokrywać jej wydatki na fryzjera, kosmetyczkę, ciuchy, ale nie na rzeczy, których nie widać. Jednocześnie jednak kobieta miała zapowiedziane, że każde następne dziecko to natychmiastowy rozwód. Więc nieszczęsna oszczędzała na tych kosmetykach, fryzjerkach, miała układy z kosmetyczką, której odsprzedawała zakupione drogie produkty po to tylko, by mieć konieczną rezerwę na ewentualną skrobankę. Na terapię kręgosłupa już nie starczyło...

         Takich życiowych historii było mnóstwo, ja sama osobiście znałam kilkanaście ich bohaterek. Znałam kobietę, która robiła „to” szydełkiem, znałam inną, która zmarła po jakichś lekach zdobytych za niemałe pieniądze i w głębokiej konspiracji, tak głębokiej, że nawet po jej śmierci nie ustalono, co naprawdę wzięła i od kogo dostała. Jednej z koleżanek, panience, studentce, towarzyszyłam na zabieg, a gdy po nim przeleżała swoje, przynależne jej pół godziny na leżance, na zapleczu gabinetu i półprzytomna została wypchnięta na schody, musiałam targać ją do akademika, błagając taksówkarza, żeby raczył półprzytomną zawieźć gdziekolwiek, a potem, bić się z myślami i sumieniem, czy jednak nie należało wezwać pogotowia. A przecież w tamtych czasach aborcja była legalna, dostępna w szpitalach, tyle że teoretycznie, bo kolejka do tego zabiegu przekraczała czas, kiedy jego wykonanie było jeszcze możliwe. W dodatku należało stawić się przed komisją, która dokonywała pełnego rozbioru i interpretacji życiorysu delikwentki, wymagała też czasem zaświadczeń w „kwaterunku” Ligi Kobiet itp. gremiów. Mężczyzn na te okoliczności nie przepytywano.

         Wydawać by się mogło, że obecne czasy powinny być — i są o wiele lepsze pod różnymi względami. Z mojej perspektywy dawno powinny zniknąć: drobnomieszczańska moralność, odmierzana traktowaniem ludzi stosownie do ich pozycji społecznej i majątku, rozmaitego rodzaju przymusy obyczajowe, często absurdalne, eksmisje na bruk i wiele, wiele społecznych dolegliwości — wszak tak wielka liczba ludzi doświadczała ich kiedyś, popadała w różne rodzaje opresji, rujnowała wskutek nich zdrowie i psychikę, nie tylko własną, ale i swoich dzieci. Tymczasem nie. Wszystko, co najgorsze było w przeszłości, albo wraca w nowej odsłonie, albo pojawia się w swej gorszej, perfidniejszej wersji.

         Obyczaje współczesne więcej dopuszczają w sprawach seksu niż kiedyś; wydawać by się mogło, że nacisk społeczny na tę sferę życia zelżał. Ale to tylko pozór. Nacisk społeczny wcale nie zelżał w swej masie, a dopuszczalne więcej jest to i tylko to, co przekłada się na czyjeś zyski. Jeśli sfera zysków, możliwych do osiągnięcia sterowaniem społeczeństwem za pomocą np. reklamy, rozszerza się, nie idzie w ślad za tym pomoc tym, którym to sterowanie zaszkodziło. Przeciwnie, dokłada się im jakiś wydumany aspekt moralności, każąc liczyć ilość diabłów na końcu szpilki i oddzielać diabły antykoncepcji od diabłów aborcji za pomocą kieszonkowego zegarka, licząc czas przebywania diabłów w tym właśnie miejscu. Jest szansa, że zawsze można się pomylić i do końca życia oddać się wyrzutom sumienia.

         W warstwie ezoterycznej i duchowości czytamy więc, jak bardzo aborcja odbijać się może na przyszłych pokoleniach, jak jej dokonanie wpływa na całą rodzinę i że w ustawieniach hellingerowskich łatwo ją rozpoznać. Metoda ta odmawia osobie badanej zdolności do prawidłowego rozeznania swojej sytuacji, oferując w zamian wgląd terapeuty w boski porządek świata i jego intuicyjne rozeznanie. Brakujące w rodzinie dziecko w pewien sposób, za pośrednictwem terapeuty puka z zewnątrz do kokonu rodziny, domagając się dla siebie miejsca i wymusza je, szkodząc nie tylko wyrodnej matce, ale i całej genealogii tej rodziny. Oczywiście, nie mówi się o tym, że intuicyjny ogląd świata niektórych terapeutów zawiera także ich przekonania religijne i moralne, a te przypadkiem w sprawach aborcji mogą być mocno ugruntowane.

         „Normalna” aborcja wiąże się z bólem, stresem, wahaniami moralnymi i głębokim upokorzeniem kobiety, zaś „pigułka po” mniejszy ślad zostawi w psychice kobiety. Po prostu jakaś tam tabletka i tyle, czasem można o niej zapomnieć. Na połykaczce tejże nikt się nie pożywi — ani moraliści, ani ezoterycy, ani nikt poza kobietą. Nawet upokarzająca wizyta u refundowanego przez NFZ ginekologa zostanie jej oszczędzona (a żadna inna specjalizacja, jak ta, nie jest tak podatna na upokarzanie pacjentek, co zapewne bierze się z różnic między dochodami tych lekarzy a praktykujących prywatnie). Hulaj dusza, piekła nie ma – tak zapewne podsumują niektórzy ów przedsionek „cywilizacji śmierci”.

Korekta przez: Radek Ziemic (2015-02-01)



« Nie suknia zdobi człowieka Ja, złodziejka »

komentarze

1. dwie sprawy • autor: Barbara2015-02-01 14:09:46

To co opisałaś to nie tylko problem tabletki, ale przede wszystkim mentalności dużej części społeczeństwa.
Natomiast co do samej tabletki... trudno mi się wypowiedzieć jednoznacznie, bo tak naprawdę wszyscy niewiele wiemy. Dlatego tylko polemizuję z Twoją argumentacją,  bo nie ze wszystkim mogę się zgodzić.
Po pierwsze - te "...kobiety biedne, wielodzietne, słabo uświadomione albo zahukane tak, że nie wiedzą na jakim świecie żyją..." dalej nie będą wiedziały o co chodzi ani jak i kiedy "to" zażyć. Czyli znowu będzie to dostępne tylko niektórym ( bogatszym, cwańszym czy lepiej w tej materii wyedukowanym).
Po drugie - tabletka wpływa na układ hormonalny, a ten jak wiadomo wpływa na całego człowieka. Więc nie jest tak zupełnie obojętna dla zdrowia, tym bardziej dla dziewczyn nastoletnich - myślę, że tu będzie miała największe powodzenie.
Po trzecie - dyskusja na temat tabletek przed-, po-, na temat aborcji itd. jest tematem zastępczym. Rzadko dotyczy kobiet faktycznie ogłupiałych ( czy to religią, czy "cudownym" partnerem) - raczej dotyka problemu braku elementarnej odpowiedzialności za skutki własnych działań. Tak jest, że stosunek płciowy daje ogromną szansę kobiecie na "zmianę statusu społecznego" - czyli zostania matką. I nawet mało świadoma, żyjąca pod presją kobieta ma teraz możliwość zabezpieczenia się przed ciążą - trzeba pójść do ginekologa. I zamiast na aborcję, czy tabletki przeznaczyć pieniądze na antykoncepcję.
Po czwarte - może jednak warto uczyć czemu ma służyć seks. Czy tylko prokreacji, czy jest dopełnieniem istniejącej autentycznej bliskości, czy może jest "lekiem na całe zło" i amerykańskim wzorem ma zadziałać jak najszybsza tabletka na frustrację.
[foto]

2. Niewątpliwie • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-01 16:01:48

Niewątpliwie masz rację. Wszystko to, o czym piszesz, to właśnie uzasadnione wątpliwości. Uważam jednak, że mimo wszystko rozsądny rachunek wskazuje na tabletkę, ponieważ szkody z jej nie zastosowania w wielu przypadkach będą większe niż z zastosowania. I dodaj do tego te wszystkie okoliczności, które mogą zajść mimo woli delikwentek lub przy chwilowym jej ograniczeniu.
[foto]

3. NIe ze wszystkim mogę się zgodzić • autor: Przemysław Kapałka2015-02-01 16:53:39

chowa swoje poglądy i moralne przekonania do kieszeni i próbuje się ratować.

Chowanie swoich poglądów i moralnych przekonań i ratowanie się jest możliwe zawsze i zawsze występuje. Jako osoba, która przeżyła wojnę, powinnaś się dość napatrzyć na takie zjawiska z różnych stron. Może napiszesz jakiś odcinek na ten temat?

Co do tego kalkulowania: Jestem jak najbardziej za kalkulowaniem, ale pod warunkiem, że skalkuluje się wszystkiie strony zjawiska, a nie tylko te najbardziej widoczne. Po pierwsze, zajście jakiegokolwiek zjawiska, w tym poczęcia dziecka, często jest konsekwencją wcześniejszych uwarunkowań karmicznych lub innych. Wtedy odsunięcie problemu doprowadzi do tego, że on po jakimś czasie wróci, prawdopodobnie odpowiednio powiększony. Po drugie, każdy czyn ma konsekwencje karmiczne, które warto rozważyć. Mówiąc krótko, dokonując aborcji czy jakiejkolwiek ingerencji w te sprawy trzeba uważać, żeby w dłuższej perspektywie nie wyjść na tym jeszcze gorzej.

A co do moralnych aspektów zjawiska (przerywanie życia itp.) to warto spytać tych, którzy na ten temat wiedzą więcej - nie z jakichś ksiąg, nie ze swojej pseudomądrości, tylko po prostu wiedzą. Z tego, co ja na ten temat czytałem od ludzi robiących wrażenie wiedzących, to akurat pigułka dzień po nie jest sprzeczna z żadnymi boskimi czy kosmicznymi prawami. Ale na tym poprzestanę, bo po pierwsze pewien nie jestem, a po drugie z różnych powodów wolałbym za dużo na te tematy nie mówić.

[foto]

4. Działanie pigułki • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-01 18:22:33

Z tego, co czytałam, działanie pigułki nie jest wczesnoporonne. Jednak budzi ona tak gwałtowny sprzeciw, jakby była - i to też jest zjawisko dość interesujące. Piszesz o moralnej kalkulacji. Masz rację, jeśli ktoś w ogóle w swojej kalkulacji bierze pod uwagę całokształt własnych moralnych postaw, to nie przejdzie do porządku nad czynem, który tym postawom przeczy. Ale przecież życie jest pełne wyborów - jeśli chce się je dostrzec. Co lepsze: urodzić dziecko z różnych względów (także zdrowotnych) skazane na cierpienie czy nie urodzić go, stając się swego rodzaju zabójczynią? Oba czyny czy bezczynności pociągają za sobą dylematy moralne. Najważniejszy: Czy zabójstwo i winę zań można stopniować? Znamy wiele jaskrawych i mniej jaskrawych przykładów argumentacji w powyższych sprawach, jednak nigdy nie będziemy w środku kobiety podejmującej taką decyzję. Prawdą też jest, iż nie pozbędzie się ona dylematów sumienia do końca życia, a jeśli jest wierzącą katoliczką nie uzyska rozgrzeszenia. To wielki ciężar i nie da się go zniwelować np. wystąpieniem z Kościoła. Im jednak większy ciężar i jego powroty, trudne do uniesienia w chwilach słabości, tym mniejsza skłonność do dzielenia się szczegółami z innymi. I ja także na tym poprzestanę. Pigułka po w pewnym stopniu zmniejsza ten ciężar, ponieważ nie jest równoważna z aborcją.

5. Problem jest ważny.Samej... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-01 19:21:07

Problem jest ważny.Samej trudno mi go poruszać, bo jak pisałam wybierałam szklankę wody zamiast.... Ale to też nie jest metoda. Zgadzam się z Barbarą. Podstawowy problem to odpowiednia edukacja seksualna. Mówienie z czym wiąże się bliskość dwóch osób. Mówienie czym jest miłość również cielesna. To nie są sprawy związane z grzechem lub jego brakiem. Dla mnie ważny jest tu temat naszego szczęśliwego życia w kontekście relacji partnerskich i pojawiającego się nowego życia.Straszne jest to, że kobiety często z tym problemem pozostają same. Brakuje u mężczyzn świadomości, że oni są współodpowiedzialni za powstanie nowego życia(nie u wszystkich). Jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji. mam poczucie, że szkodzi to wszystkim. Mogę nie rozumieć jednak wszystkich aspektów sprawy. Antykoncepcja w na tym etapie rozwoju ludzkości wydaje się koniecznością. A taka tabletka? Wg. mnie jest lepsza niż aborcja. Nie chciała bym żeby  ktoś uważał, że to cudowny cukierek szczęścia. Tak naprawdę kobieta odpowiada swoim ciałem i psychiką. A twórców życia jest dwoje. Nie rozumiem dlaczego mężczyznom moralnie pozwala się na więcej. Jeżeli kobieta ryzykuje swoją macicą(i nie tylko) to może mężczyźni powinni obawiać się kastracji?

6. Jak zwykle ryba... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-01 19:39:46

Jak zwykle ryba śmierdzi od głowy. Wychowuje się całą grupę mężczyzn- księży, którzy jeśli złamią swoje śluby nie odpowiadają za nic. Fundusz kościelny za nich zapłaci. Jeśli oni mogą być nie odpowiedzialni , to dlaczego niby inni, nie wierzący mają odpowiadać. Zmienić wg. mnie należy chory system. Na dodatek to  kobieta w konfesjonale może czuć się upokorzona. Ona wymaga pomocy i wsparcia a nie obarczania winą. To jest bardzo szeroki temat. Seksualność człowieka niestety jest przedstawiana w sposób ordynarny,  odarty z duchowości lub pomijana. To wielki błąd. Jeśli tego tematu nie ruszymy z miejsca, będziemy tkwić w tym samym punkcie świadomości. Wypieranie tematu nie da nic.

7. Lek na całe zło.. • autor: Nierozpoznany#33372015-02-01 20:41:18

i wcale nie widzą w tym przesady. Pominę aspekty zdrowotne, tymczasem, bo widzę coś  innego. Rozprężenie seksualne doprowadziło do tego , że zagrożeniem ciążą sa już dziewczęta poniżej trzynastego roku życia. Nie mnie oceniać czy owo likwidowanie tabu na seks jest rozluźnieniem moralności.  Jednakże, że nastolatki rzeczywiście traktują tabletkę "po" dość beztrosko. Skąd je mają..nie wiem. W każdym razie zaopatrują sie w nie na każde wyjście na imprezę..dokładnie tak samo jakby zabierały nieodzowną torebkę czipsów, ot, połknę i po sprawie a co się zabawię to moje. Może to dobrze, skoro jet to tabletka antykoncepcyjna, może. W każdym razie jest mniej stresowa od noszenia kondomów i namawiania do ich założenia faceta, ale....przecież kondom ma tez chronić przed chorobami wenerycznymi, o czym często zapominają, albo bagatelizują.  Inna sprawa to, znowu ułatwianie sprawy wszelkim psychopatom i zwyrodnialcom. Zgwałcone dzieci, dziewczęta, kobiety mogą byc zmuszane wręcz do połknięcia tabletki jako uniknięcie odpowiedzialności za ewentualną ciążę. Może to lepsze niż urodzenie dziecka z gwałtu, a nawet nie może a na pewno. Jednakże będzie zasłoną dla wielu wykroczeń seksualnych. W każdym tym przypadku tabletka jest jednak bardziej dobroczynna niż zła, to na pewno. W dalszym ciągu jednak, tak jak napisała gosia (Alicja)  należałoby tak zmienić prawo, ustawy czy co tam jeszcze , żeby mężczyźni byli równie pociągani do odpowiedzialności , a nade wszystko wychowywania ich w poczuciu współodpowiedzialności pod każdym względem. (Dopiero dwa dni temu dowiedziałam się, że Papież Franciszek zniósł w Watykanie i całym kościele prawo, które pozwalało na współżycie z 12-latką, bo do tej pory wg tego prawa mogli z takim dzieckiem współżyć..masakra,. Nic dziwnego, że tyle pedofilii w kościele). Tak...Seksualność człowieka niestety jest przedstawiana w sposób ordynarny  i pozbawiony etyki (pomijam poczucie moralności) i z tym należy się zmierzyć, ale widzę tutaj daleką i ciężką drogę, ale póki co tabletka "po" jednak konieczna, żeby zapobiec rodzeniu niechcianych dzieci i dalszym tragediom wszystkich.
[foto]

8. @Kalina, @Kasia • autor: Przemysław Kapałka2015-02-01 21:55:37

zagrożeniem ciążą sa już dziewczęta poniżej trzynastego roku życia.

Nic nowego. Przez wieki odbywało się to w majestacie prawa i dobrych obyczajów, a w niektórych częściach świata odbywa się nadal. Gdyby ktoś się nie domyślił, to przypomnijcie sobie, w jakim wieku dziewczęta były wydawane za mąż i rodziły dzieci. Pod tym względem dzisiejsze zwariowane czasy i tak robią na mnie wrażenie normalniejszych niż te dawne. 

nigdy nie będziemy w środku kobiety podejmującej taką decyzję

Rzecz w tym, że takie decyzje często są podejmowane nieodpowiedzialnie. Aborcja jest środkiem ostatecznym, tymczasem przez wielu jest traktowana jako "zabieg", jako coś normalnego. Dlatego dyskusje nad tym są zasadne. Dyskusje, zakazy już niekoniecznie.

Prawdą też jest, iż nie pozbędzie się ona dylematów sumienia do końca życia

Nieprawda. Osoba mądra i świadoma da sobie radę z wyrzutami sumienia. 

[foto]

9. A skąd wiadomo , • autor: Ewa Maria Piasecka2015-02-01 23:16:18

kiedy dusza "wchodzi" do ciała ? Czytałam w jednej z przypowieści w "Trzynastu Klanowych Matkach" historię o pomocy przy porodzie i jest tam opis jak  Dusza (nazwijmy tak umownie nasze JA) czekała i jakby zastanawiała się czy "wejść" do rodzacego się ciała. Tak mi to od pewnego czasu chodzi po głowie, być może są jakieś naukowe wywody ale kto to wie ? To nie znaczy, ze popieram swobodę seksualną - uważam,  że edukacja w tym zakresie powinna być nieomal obowiązkowa i to dla obu stron uczestniczących w tym akcie. Dodatkowo, co jest najistotniejsze to odpowiedzialność za powołaną do życia istotę, przez szereg następnych lat. Póki co .. lepiej zapobiegać niż niejako produkować kolejnych "niechcianych" .

10. skutki uboczne... • autor: Nierozpoznany#22762015-02-02 08:31:50

Nie zamierzam tu pisać o skutkach ubocznych na morale, etyce, sumieniu itd.
Bez wątpienia trudno odmówić pewnych zalet pigułce po, jednak z autopsji - doświadczeń własnych i obserwowanych - mogę opowiedziec o jej skutkach ubocznych. To, czego nie dowiemy sie z mediów, ani od lekarzy (niestety ci z reguły są za antykoncepcją hormonalną w każdej postaci), wyczytamy małym drukiem w ulotce jako objawy niepożądane, rzadko występujace, jak zachowac się, gdy zażycie pigułki wywoła torsje itp. (o ile pamiętam to tez o spiączce)... Wyczytamy, ze jest to alternatywny, skuteczny, ale do stosowania w wyjątkowych sytuacjach środek itd. Producenci widac, ze na każdym kroku zabezpieczyli sie przed ewentualnymi przyszłymi pozwami.
Gro skutków ubocznych występuje znacznie później, nawet do kilku miesięcy po zażyciu - migreny (tak!), bóle grypowe, stany podgorączkowe, gorączki, które po takim czasie ciężko powiązac z zażyciem pigułki. Objawy te są bardzo częste, na tyle, by podobieństwo przypadków zaobserwować gołym okiem. Świadomość biorących pigułke po jest nikłe. Spotkałam pewną młodą hiszpankę, która tę metodę stosowała z powodzeniem od kilku miesięcy, aż wylądowała na oddziale ratunkowym z trudnymi do diagnozy objawami. Ciekawe kiedy zostaną rozpowszechnione wyniki badań kobiet w ciąży mimo wzięcia pigułki lub wzięcia jej za późno? Rejestr skutecznie jest prowadzony: http://www.hra-pregnancy-registry.com/pl/
Szacunek do siebie, do swojego ciała, branie odpowiedzialności/ współodpowiedzialności za konsekwencje podejmowanych decyzji (też za swoje nieletnie potomstwo, tak doskonale wyedukowane co z czym połączyć, by było cool) powinno wyeliminować moralne rozważania na temat pigułki po.
[foto]

11. Co robi tabletka • autor: Wojciech Jóźwiak2015-02-02 13:42:13

Ktoś napisał wyżej tak:
A co do moralnych aspektów zjawiska (przerywanie życia itp.)
Tabletka "po" działa tak, że już po stosunku przez jakiś czas (czytam, że ok. 24 h.) nie dopuszcza do zagnieżdżenia zapłodnionego jaja. Fachowo: do "implementacji zarodka"
Czy to jest "przerywanie życia" czy nie jest?
A. Podobno 50% lub więcej zapłodnionych jaj nie zagnieżdża się lub się "wygnieżdża", również etapie dość zaawansowanych podziałów komórek. Zapewne działa tu mechanizm odrzucający zarodki, które wykazują jakieś minimalne wady rozwojowe. Więc chronienie zarodka od początku czyli od zapłodnienia, bo "to już jest człowiek", jest przesądem.
B. W dawnych czasach na Otryt przyjechał pewien młody ksiądz lub kleryk (zdarzali się tacy w tamtym towarzystwie radykalnej lewicy :) z agitacją na rzecz nieprzerywania ciąży. (Nie było wtedy jeszcze o dziwo słowa aborcja.) Dyskusje trwały i trwały, bo duchowny był odporny na niespanie i inne trudy. Do dyskusji włączył się ś.p. Leszek "Aby" Dolata, który jako świadomy i wiele wiedzący Żyd uświadomił zebranych, w tym księdza, że rabini liczą życie ludzkie nie od zapłodnienia, tylko od zagnieżdżania w macicy. Ksiądz się zadumał, na jakiś czas zamilkł, potem zapomniał.
C. Straty skutkiem ubocznego działania leków są takie same jak przy innych lekach i nie widzę powodu, żeby je demonizować.

12. nadludzka wiedza Trybunału • autor: Jerzy Pomianowski2015-02-02 14:14:39

Ale Trybunał Konstytucyjny już dawno orzekł iż zapłodnione jajo jest człowiekiem.

13. Podejrzewam, że na... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-02 16:17:44

Podejrzewam, że na pewnym etapie rozwoju świadomości , płodnością można sterować wykorzystując nasze naturalne siły umysłu i intuicję. Jeszcze jednak długa droga do tego , abyśmy chcieli słuchać wewnętrznego głosu. Choć słyszałam o plemieniu, które tak swoją płodność reguluje(bajka nie bajka) Problem chyba polega na tym, że ludzie są tak nie szczęśliwi iż jedynym pocieszeniem dla nich jest seks bez miłości. Zabawy nastolatków w tę grę zupełnie nie pojmuję. Po prostu nic ich nie cieszy.Rozgorzała dyskusja wśród moich zagranicznych znajomych. Mężczyźni też twierdzą, że nie jest dla nich obojętne co dzieje się z ich plemnikami. Oczywiście  mówię o facetach na pewnym etapie dojrzałości choć wcale nie świętych.Może gdyby wychowywało się nas na istoty świadome i dojrzewające harmonijnie wiele problemów przestało by istnieć. Każda tabletka tak czy tak szkodzi. Wychodzi na to, że dyskutujemy na temat mniejszego zła........
[foto]

14. Nie wierzę • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-02 16:37:17

Nie wierzę, że płodnością można sterować wykorzystując nasze naturalne siły umysłu i intuicję. Gdyby udawało się to komuś, pewnie więcej osób próbowałoby. Skoro nie działają środki tzw "naturalne", to tym bardziej natura zabezpieczyłaby się przed takim sterowaniem. Plemiona, które regulowały płodność (co nie jest potwierdzone) zapewne używały do tego celu roślin. Wiadomo powszechnie, że wszelkie stresy, wysiłki, niespodziewane wydarzenia zaburzają naturalny cykl kobiety, a tym samym staje się on mniej przewidywalny. Natura działa poprzez zbiorowość ale nie koniecznie w myśl chęci tej zbiorowości. Np. po wojnach rodzi się więcej chłopców, choć matki niekoniecznie chcą mieć akurat w trudnych czasach dzieci. Króliki mogą wchłonąć ciążę, gdy brakuje pożywienia - ale też nie pojedyncze, a dana zbiorowość żyjąca na wskazanym terenie.Piszesz Gosiu, że dyskutujemy na temat mniejszego zła. A czy człowiek zawsze nie wybiera między różnego rodzaju opresjami, mniejszymi i większymi? Jakoś nie stwierdzono, żeby musiał wybierać między milionem w totolotka, a spadkiem w dolarach, prawda? Dobre przydarza nam się tylko, czasem warunkowo.

15. Jeżeli mamy taki... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-02 17:08:17

Jeżeli mamy taki sposób myślenia, że nie spodziewamy się dobrego to trudno żeby przyszło. Zdecydowanie lepiej było by stosować zioła jako środek antykoncepcyjny. Tak jak pisałam wcześniej, nie zmienimy świata wciągu jednej chwili i na razie środki antykoncepcyjne są konieczne. Do czasu kiedy ludzkość nie dojdzie do ładu sama ze sobą. Tak, jesteśmy zależni od stresy i wielu innych czynników. Poza tym dziecko spłodzić a nawet urodzić to jedno. Jeszcze trzeba go wychować na szczęśliwego dobrego człowieka. Możemy poczekać aż coś w nas walnie a potem żadne środki antykoncepcyjne nie będą potrzebne bo środowisko zostanie tak skażone , że każde nowe życie okaże się cudem. Albo zmieniać świadomość ludzi od zaraz, po trochę .Z tego co słyszę , łatwość zachodzenia w ciążę mają bardzo młode kobiety. Potem się czeka i czeka i nie koniecznie są rezultaty. Słyszałam to wielkorotnie
[foto]

16. Wierzysz w zioła? • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-02 18:06:52

A jakie na przykład?

17. Myślę, że polskie... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-02 18:53:35

Myślę, że polskie zioła antykoncepcyjne nie istnieją. Ale gdzieś w dżunglii może tak. Jeśli chodzi o leczenie ziołami popieram. Na moje zatoki jedyne ! Odkąd jednak 10 dni temu wyczyszczono mi brudy energetyczne z zatokami również mam spokój. Tak na logikę Babciu Kasiu chcesz wszystko  brać?  :)  Wcale Ci nie wierzę!
[foto]

18. Doświadczenie • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-02 19:06:14

Nie wszystko biorę na logikę. Rumiankiem i miętą leczę żołądek, szałwią płuczę buzię ale nie znalazłam zioła na ból stawów, bo tu trzeba silnych środków. Na silny ból nie pomogą nawet silne podobno środki reklamowane w telewizji, jak również zabiegi pewnej bioenergoterapeutki. Pomagają za to, gdy się nudzę. Wszystkie te rzeczy można doświadczalnie sprawdzić. Co do ziół antykoncepcyjnych z dżungli, to jeśli nawet takie istnieją, to skąd ta pewność, że nie mają działania aborcyjnego i są lepsze niż sprawdzone specyfiki? Nie dajmy się zwariować. Nie liczmy diabłów na końcu szpilki nie wiedząc czy naprawdę istnieją.
[foto]

19. Władza nad płodnością • autor: Przemysław Kapałka2015-02-02 19:56:04

Kiedyś miałem w ręku dekret afirmacyjny, tzn. dłuższy tekst składający się z afirmacji, w którym było coś takiego "mam całkowitą władzę nad swą płodnością". Tekst ten był dziełem człowieka odpowiedzialnego, który byle czego by ludziom nie wciskał i nie wciskałby czegoś, czego sam nie realizuje, więc można wysnuć przypuszczenie, że jest to możliwe. To, że my tego sposobu nie znamy, dowodzi tylko naszej głębokiej niewiedzy - tak mi się wydaje. W końcu ile wieków trwało, zanim medycyna odkryła cykle płodności u kobiety? Że wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, tego możemy być pewni. Myślę, że panowanie nad swą płodnością jest jedną z nich i to wcale nie tak trudną.

20. zioła p-ból • autor: Jerzy Pomianowski2015-02-02 21:29:38

Niestety w Polsce nic silnie przeciwbólowego nie rośnie.  Chyba że ewentualnie sałata kompasowa. Kiedyś stosowana jako zamiennik opium a przy tym praktycznie nietoksyczna i nie uzależniająca. Nazbierałem jesienią trochę nasion to na wiosnę posieję i sprawdzę jak to działa.
Stawy napieprzają mnie niestety tu i ówdzie.

21. Koleżanka miała faceta,... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-02 22:29:37

Koleżanka miała faceta, który panował nad swoją płodnością. Po spłodzeniu trójki dzieci podwiązał nasieniowody . Potem podobno chciał odwiązać, ale chyba się zasuszyły :(  Ale przynajmniej antykoncepcję wziął na siebie.

22. siła woli • autor: Jerzy Pomianowski2015-02-02 22:36:58

Zapewne wytrenowany buddysta potrafi sterować erekcją.

23. Czyli powinno się... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-02 22:39:33

Czyli powinno się takie szkolenia dla panów zorganizować !
[foto]

24. Afirmacja była • autor: Przemysław Kapałka2015-02-03 07:47:56

Afirmacja była adresowana w równym stopniu do kobiet co do mężczyzn.

25. Bardzo dobrze wszyscy... • autor: Nierozpoznany#15472015-02-03 10:32:41

Bardzo dobrze wszyscy afirmowac powinni

26. Propozycja dla opornych.... • autor: Nierozpoznany#33372015-02-03 14:56:58

Odniosę się tutaj wobec ciężkich zarzutów w kwestii moralności wytoczonych przeciwko aborcji ( widać nie wszyscy rozumieją, że tabletka "po" nie jest tabletka poronną) przez niektórych komentatorów (np. Pana Igora Czajkę) pod postem Babci Ezoterycznej na FB.  Sprawa jest o tyle aktualna również tutaj , ponieważ zaczęła sie dyskusja na tematy płodności i jej możliwością sterowania. Uważam, że to "wyższa szkoła jazdy", jeśli w ogóle możliwa, a zapewne nie w szerokim stopniu stosowania dla wszystkich. Idea piękna, jak każda idea. Może kiedyś..może. Oby. Sprawa aborcji jest trudna do jednoznacznego rozstrzygnięcia i decydowania, czy zapłodnione jajeczko, płód pozbawiony samodzielnego życia i przetrwania jest już człowiekiem czy nie, a potem całą odpowiedzialność za "wyhodowanie" w sobie i wychowanie po urodzeniu zrzucając i obarczając nią kobietę . Proponowałam wychowanie obu płci w świadomości, czym jest życie i wychowaniu obojga płci w poszanowaniu tegoż życia, ale w dzisiejszej rzeczywistości wydaje się to utopią, a bynajmniej bardzo odległą ideą. Póki co, proponuję zatem inne rozwiązanie; bo widzę, że wszyscy ganią tylko kobietę za stosowanie antykoncepcji i "niechęć" rodzenia kolejnych dzieci. Proponuję wprowadzenie kary, wysokiej kary(!) dla mężczyzn...za używanie seksu li tylko dla przyjemności , którzy beztrosko rozsiewają swoje plemniki na prawo i lewo !(tak, bo to ich plemniki zapładniają i czynią, że ciąża jest możliwa) nie interesując się skutkami takich "przyjemności" a nawet często domagając się ich w ramach spełniania "obowiązku" (w małżeństwach, związkach), nie wykazując często najmniejszej chęci poniesienia materialnego zapewnienia życia potencjalnego, spłodzonego i urodzonego po w tym akcie, człowieka przecież.  Proponuję też surowe kary dla mężczyzn (kastracji ?) za używanie seksu w celach li tylko "rozładowania napięcia" (przyjemności) w związkach innych niż heteroseksualne i za pomocą innych czynów, które nie mają na celu prokreacji (np. onanizowanie się ?), bo przecież marnują ( w każdym z tych przypadków) , ba! ZABIJAJĄ POŁOWĘ CZŁOWIEKA ! a to jest wysoce niemoralne . Proponuję wprowadzenie tych kar dla mężczyzn, bo to oni są sprawcami ciąż, których często się wypierają, unikają łożenia na potomków, których spłodzili , zarówno w akcie obopólnej zgody jak też często wymuszając stosunki płciowe używając przemocy a często emocjonalnego szantażu. Kobiety mając taką alternatywę współpracy będą się głęboko zastanawiały zanim podejmą współżycie i wtedy dopiero możemy mówić i wtedy dopiero możemy mówić o moralnej stronie antykoncepcji a nawet aborcji....... Potrzeba nam mężczyzny świadomego swojej seksualności i odpowiedzialnego za jej przejawy. (!).... I to jest dopiero podstawa moralności w każdym aspekcie . Można wiele na ten temat jeszcze powiedzieć, napisać, ale temat zbyt obszerny a komentarz i tak już długi. Jak Wam się podoba takie rozwiązanie ? Mnie się podoba:D

27. czyli co... • autor: Nierozpoznany#22762015-02-03 15:33:10

Kontroluj chuć i myśl "właściwą" głową :). Prawo do decydowania o sobie ma każdy (bez polemiki).
Lekko "zboczyliśmy" z głownego tematu. To rozwijające :)
[foto]

28. co do "mężczyzny świadomego " • autor: Ewa Maria Piasecka2015-02-03 15:58:01

to ja się podpisuję obiema rękoma ale dodam do tego Świadomą Kobietę.

 Co do ustanawiania prawa jak wyżej ... to kto by to miał w aktualnej konfiguracji rządzącej zgodzić się innymi słowy - ustanowić i egzekwować  ? .... Jakoś czarno to widzę !!

[foto]

29. Dyskusja z cieniem • autor: Katarzyna Urbanowicz2015-02-03 16:10:09

Dyskusja która się rozwinęła pod tym odcinkiem, tu i na Facebooku, potwierdza moje wcześniejsze podejrzenia, że obrońcom życia poczętego w istocie rzeczy nie chodzi o obronę tegoż, a o pokazanie swojej siły, bezkompromisowości i uprawnień do wskazywania innym co jest słuszne, a co nie (zwłaszcza jeśli sami nie ponoszą żadnego ryzyka z tytułu głoszenia swojej wiary). Stawiają się oni w roli ostatecznych autorytetów, nawet jeśli plotą duby smalone i w ogóle intelektualnie nie są w stanie zająć merytorycznego stanowiska. Boże wybacz im ich głupotę i umysłowe lenistwo!

Czuję się więc w obowiązku przypomnieć, że nie jestem zwolenniczką aborcji, wręcz przeciwnie, uważam ją za wielkie zło i uważam za słuszne zapobieganie jej wszystkimi dostępnymi sposobami – choć może z innych przyczyn, niż tzw. obrońcy życia. Tak zwani, bo w istocie nie bronią oni czegoś co nazywają „życiem poczętym”, a bronią swojej omnipotencji w ocenie moralności i poglądów bliźnich rozszerzając dowolnie to pojęcie. W ich oczach niesłuszny powód potępienia czegoś jest równoznaczny z brakiem tego potępienia, choć oczywiście do tego się nie przyznają, wykonując liczne łamańce intelektualne.

Nie muszę liczyć diabłów na końcu szpilki i zastanawiać się od którego dnia płód jest człowiekiem, żeby wiedzieć, że pigułka po jest lepszym rozwiązaniem, niż aborcja płodu i filmiki pokazujące późną aborcję, serwowane mi przez  oponentów, nijak się mają do poruszonego przeze mnie problemu.

Oponenci ci w dodatku oburzają się, że nie chcę z nimi dyskutować na temat, od którego momentu płód jest człowiekiem. Nie obchodzi mnie to i nie mam kwalifikacji, żeby problem ten rozstrzygać. Nie piszę też o tym. Podaję przykłady aborcji z życia wzięte, które chyba świadczą o tym, że nie jestem jej zwolenniczką. Skąd więc to odium które na mnie spada? Powinni przyklasnąć temu tekstowi, a tymczasem czepiają się. Parafrazują moje słowa mając potem pretensję, iż parafrazy nie uważam za argument. Nie dyskutują z moimi argumentami, a dyskutują z jakimś cieniem, który nie istnieje. Muszę więc jeszcze raz (dla tych których w szkole nie nauczono czytać ze zrozumieniem) podkreślić , że przytaczam niedobre przykłady aborcji z czasów słusznie minionych po to, żeby udowodnić, iż współczesność dała nam lepsze rozwiązanie problemu i nie potrzebujemy jakichś hipotetycznych ziół w dżungli, ani sterowania płodnością za pomocą afirmacji (co pochodzi raczej ze sfery pobożnych życzeń niż realiów) żeby aborcji zapobiegać. Tylko tyle.

30. dyskusja z cieniem • autor: Barbara2015-02-03 17:30:08

Kasiu - to nie jest tak. Dyskusja o poczęciu, aborcji, tabletce przed-, tabletce po-, w gruncie rzeczy zawsze będzie dyskusją z cieniem - paskudnym, bo nienazwanym wprost. Ale mnie się w dużej części podoba to co tutaj ludzie piszą, na co zwracają uwagę chociaż może nie dotyczy to bezpośrednio tabletki dzień po.
Jestem przeciwniczką wszelkich nakazów i zakazów - szczególnie w tej dziedzinie. Chociaż sama wielu decyzji bym nie podjęła - uważam, że w sprawach antykoncepcji, ciąży, aborcji i wszelkich innych takich działań decyzje należy pozostawić kobiecie. Ale trzeba jej dać do ręki pełną informację o wszelkich konsekwencjach, czego najczęściej się nie robi.
@Wojtku.
Wierzę, że Twoja opinia o podobnej szkodliwości tabletki hormonalnej jak innych leków wynika ze znajomości tematu. Jednak dużo faktów do nas nie dociera. Sporo - chociaż szczątkowych  informacji zawierają dołączone do leków ulotki co już tutaj było wspomniane (@omim), których i tak większość nie czyta. Ja jednak wiem jak wywołane zaburzenia hormonalne mogą wpłynąć na całe funkcjonowanie organizmu, bo doświadczyłam osobiście. Dlatego staram się na  to zwracać uwagę. Na ten temat dość precyzyjnie wypowiedział się Bruce Lipton pisząc w swojej "Biologii przekonań" o terapii, która u nas nazywa się hormonalną terapią zastępczą:

"...Niedawna historia tragicznych, niepożądanych reakcji na terapię lekami, związana jest z upośledzającymi i zagrażającymi życiu efektami ubocznymi terapii zastępczej syntetycznymi hormonami (HRT). Estrogen jest najbardziej znany z jego wpływu na żeński system rozrodczy.  Ostatnie badania nad rozkładem receptorów estrogenu w ciele wykazują jednak, że tak one, jak i komplementarne dla nich sygnałowe cząsteczki estrogenu, odgrywają ważną rolę w normalnym funkcjonowaniu ciałek krwi, serca i mózgu. Lekarze rutynowo przepisywali syntetyczny estrogen, by złagodzić objawy menopauzy związane z wyłączaniem się żeńskiego systemu rozrodczego. Farmaceutyczna terapia nie koncentruje jednak oddziaływania lekarstw na docelowej, zamierzonej tkance. Lekarstwo wpływa także i zakłóca receptory estrogenu w sercu, ciałkach krwi i systemie nerwowym. Wykazano, że ta hormonalna terapia ma zaburzający wpływ, skutkujący chorobami sercowo-naczyniowymi oraz neurologicznymi dysfunkcjami, jak np. wylewy. {Shumaker, et al 2003; Wasser theil-Smoller et al 2003; Anderson, et al 2O03; Cauley, et al 2003]..."

Czyli - ostrożnie z grzebaniem w hormonach.
A przecież o ironio - wszystkie leki, wszystkie metody ingerujące w nasz organizm są stosowane w celu poprawienia jakości życia, a przynajmniej jej niepogorszenia.
[foto]

31. @Kalina • autor: Przemysław Kapałka2015-02-03 19:27:10

Mam nadzieję, że to nie było na poważnie?

A ode mnie na poważnie: Jestem jak najbardziej za wychowaniem do odpowiedzialności i to obu stron, bo obie biorą w tym udział. Tak się jednak składa, że to kobiety ponoszą większe konsekwencje, tak postanowiła Matka Natura i nam pozostaje to zaakceptować bez narzekania. Więc też logiczne jest, że to do kobiet powinna należeć główna inicjatywa w zakresie kontrolowania, żeby do zbyt daleko idących konsekwencji nie dopuścić. Powtarzam: główna, a nie jedyna. W większości znanych mi przypadków obie strony podchodziły do sprawy z równą nonszalancją i nieświadomością.


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)