Przejd?do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 lipca 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Drogi Enneagramu (odcinków: 31)
Dziewięć piekieł enneagramu

Kategoria: Enneagram

« Wielka dawka informacji i inspiracji 17 czerwca 2017 na Meksykańskiej Enneagramowe problemy i próby »

Riso i Hudson w książce „Enneagram a typy osobowości” wykładają kolejne dziewięć enneagramowych typów, każdy na dziewięciu (też) „poziomach”. To jest ich novum, ponieważ dodatkowe rozróżnienie typów na „poziomy” do rdzenia doktryny enneagramu nie należy. Poziomy idą od nr 1, który czyni wrażenie, że autorzy opisują tam oświeconych i ich niedościgłe cnoty, aż do poziomów nr 8 i 9, które kojarzą się ze stanami piekielnymi, według buddyjskiego nauczenia. Ciekawe ale i drażniące w czytaniu, więc chyba też niefortunne jest przedstawienie kolejnych poziomów od 1 do 9 czyli od doskonałości do ruiny, i ujmowanie każdego niższego poziomu jako upadku z poprzedniego wyższego, co razem czyni wrażenie, jakby autorzy życie każdej jednostki postrzegali jako stopniowy coraz głębszy upadek, jako drogę do psycho-zguby, jako regres. Co jest nieprawdą, ponieważ w życiu prócz regresów zdarzają się też progresy: nie jest przecież tak, że stale i nieustannie głupiejemy, złośliwiejemy i samolubniejemy – zdarza się nam mądrzeć, łagodnieć i czynić więcej dobrego innym. Cały ten system dziewięć na dziewięć, 9 typów realizowanych na 9 poziomach, wydaje się sztuczny i próbą prokrustowego dopasowania życia i zjawisk do z góry powziętego schematu. System ten wiele wymaga od czytelnika, bo prócz tego, że ów musi przyswoić i zapamiętać tych 81 kategorii, to jeszcze autorzy nie rezygnują z kanonicznego w enneagramie mnożania bytów, a to przez dopisanie każdemu z 9 typów po dwóch „skrzydeł” (czyli przesunięć do typów sąsiednich na kole) i po dwóch „dynamicznych kierunków” (czyli przesunięć w integracji i w dezintegracji – albo wg innych autów w komforcie i w stresie). Wygląda więc na to, że pełny system zawierałby 9*9*3*3 = 729 jakości, trochę dużo. Po tej koniecznej krytyce przystępuję do rzeczy czyli do zapowiedzianych piekieł.

Piekielne stany enneagramowe – tzn. charakterystyczne dla poszczególnych typów – odnajdujemy na poziomach 8 i 9, a niekiedy zapowiada je już poziom 7. Te skrajnie dolne lub upadkowe stany mogą jednak być pomocne przy diagnozowaniu czyli rozpoznawaniu, którym typem jestem (gdy podmiot sam odgaduje własny typ) lub ktoś którym typem jest, gdy dociekam jak to jest z kimś drugim. Tym bardziej, że te stany skrajne niskie są wyraziste – w przeciwieństwie do często mdłych i laurkowo brzmiących opisów stanów wysokich a nawet średnich – czyli „zdrowych” lub „przeciętnych” w terminologii Riso i Hudsona. Nieba i ich święci wydają się podobne, a piekła wybitnie zróżnicowane. Czy tak?

Piekło Jedynki: Inkwizytor lub opętany egzorcysta wściekle tropiący i ukrócający zło. Jest w tym furia skierowana przeciw domniemanym grzechom i ich nosicielom, lub furia przeciw „odchyleńcom”, którzy śmieli odstąpić od jedynie słusznej wyznawanej przez Jedynkę drogi i prawdy. Przy tym działania Jedynki na tych najniższych poziomach są obsesyjne i kompulsywne. Nie panuje nad sobą, a jedynie umysłem towarzyszy miotającym nią opętaniom, wstrętom i odpędzającym tamte czynnościom zastępczym.

Piekło Dwójki: Manipulant wymuszający na innych miłość (lub raczej jej pozory), przywiązanie i pomoc, uzależniający innych od siebie. Czyni to szantażem i przez manipulowanie własną słabością, rzekomymi powinnościami i tym, że od innych „coś jej się należy”. Ulubioną sztuczką upadłych Dwójek jest ucieczka w chorobę i wymuszanie na bliskich opieki nad sobą.

Piekło Trójki: Oportunistyczny oszust. Żyje w jednym wielkim spektaklu, udawaniu, kłamstwie, oszustwie. Trójkowe dążenie do sukcesu zamienia się na dążenie do „tryumfalnej zemsty”, co pospolicie można określić jako „udupianie innych”. (Ciekawe, że rozpoznajemy w tym motywację komunistów.) Taką upadłą Trójkę cechuje przy tym psychopatyczny brak empatii: inni są dla niej tylko surowcem czy materiałem do takiego lub innego urobienia; frajerami.

Piekło Czwórki: Samo-nienawiść. Piekłem jest tu pogarda i wstręt do samego siebie, potępienie własnej osoby. Namiętnością i spotęgowanym imperatywem upadłej Czwórki jest zabić się – skończyć ze sobą. W ten sposób Czwórka po pierwsze ukarze siebie za swoje nieudanie i marność, po drugie, ukarze innych, tych którzy jej nie kochali i nie pomogli.

Piekło Piątki: Ucieczka w wewnętrzną pustkę. Pogłębiająca się społeczna izolacja Piątki staje się w końcu samo-izolacją; chodzi tu o to, aby z zagrażającego swoim nadmiarem i swoją presją otoczenia wyeliminować to coś, co boli najdotkliwiej: czyli własny umysł i własne myśli – tym bardziej, że na tym poziomie umysł staje się „galopujący”, a myśli obce, natrętne i nieznośne. Wcześniej, zanim upadek zajdzie tak daleko, Piątki przechodzą przez fazę hiper-znaczeń, kiedy wszystko staje się znaczące i widzą omina czyli „wróżebne znaki”. (Ciekawe, że to, co Riso i Hudson przedstawiają jako dno upadku, przypomina buddyjski cel oświeconego rozwoju: utożsamienie się z pustką umysłu.)

Piekło Szóstki: Paranoja – czyli doświadczanie ze wszystkich stron wrogości świata i zagrożenia od niego. Na to nakłada się masochistyczne pożądanie kary: po to, żeby w ten sposób za wszelką cenę złapać kontakt z kimś potężnym i karzącym, więc w pewnym sensie zarazem chroniącym. Karzący wydaje się jednak „lepszy” od kogoś obojętnego – który w paranoicznej logice wydaje się ukrytym wrogiem. Tak nastawiona Szóstka może czynić zło, krzywdzić innych, szkodzić im tylko po to, żeby ściągnąć na siebie „karzącą rękę”. Być może można nazwać to też potrzebą złożenia siebie w ofierze.

Piekło Siódemki: Histeryczna mania – Siódemka w tym stanie produkuje hiper-plany i ma poczucie wszechmocy: „czego to ja nie dokonam, zaraz, natychmiast, i nikt mi nie przeszkodzi!”

Piekło Ósemki: Wojna ze wszystkimi, totalna agresja przeciw światu i ludziom.

Piekło Dziewiątki: Sen bez śniącego czyli wyparcie zarówno rzeczywistości jak i własnego ja, i pogrążenie się w chaotycznych iluzjach. Dziewiątka, która również na wyższych poziomach „słabo jest”, tutaj właściwie przestaje istnieć jako podmiot, rozpada się na chwilowe „przebłyski” – jej sen trwa, ale śniący zanika.


Książka czytana: Don Richard Riso, Russ Hudson „Enneagram a typy osobowości”, wyd. Wyd. Helion jak sensus.pl, Gliwice 2009. Oryginał 1996 (pierwsze wydanie 1987 – mija trzydziestolecie!) pod tytułem Personality Types: using the Enneagram for Self-Discovery – więc nielogiczność w polskim tytule z winy tłumacza (lub pol. wydawcy), bo tytuł oryginalny jest precyzyjny i ściśle zapowiada treść.
Riso, urodzony 1946, zmarł w 2012 r. Hudson nie podaje w Internecie swojego cv, przynajmniej nie znalazłem; kieruje The Enneagram Institute® w Stone Ridge koło Nowego Yorku.


Drogi Enneagramu: wstęp na końcu

Enneagramowe przemyślenia, przebłyski i nowości...


« Wielka dawka informacji i inspiracji 17 czerwca 2017 na Meksykańskiej Enneagramowe problemy i próby »

komentarze

[foto]

1. Podoba mi się to mnożenie • autor: Radek Ziemic2017-07-05 22:19:22

i nie podoba jednocześnie.
Podoba, bo enneagram wydawał mi się zbyt "ciasny" i nie odpowiadał mojemu doświadczeniu charakterologicznego kontinuum (które mnie zdumiewa różnorodnością urzeczywistnień). Choć nie wiem, czy w tym kontinuum nie ma przerw (i na jakiej zasadzie powstają. Wg tradycyjnego enneagramu nie ma możliwości, żeby jakiś typ mógł się przekształcić w każdy inny. Romantykowi blisko jest do obserwatora itd.

Nie podoba, gdyż ciągle jest zależność od numerologii, która jest głównym powodem, że to kontinuum umyka.
Moja hipoteza po zapoznaniu się z enneagramem jest taka, że powinno się zakładać, że w rzeczywistości są nie tylko typy charakteru (9), ich wyraziste reprezentacje, ale i mieszanki, a właściwie mieszańcy, psychologiczni "metysi" i "mulaci"; na przykład, ktoś jest czwórką w 56 % (energetyczna wizja świata każe brać mi pod uwagę również promile lub mniejsze jednostki), a pozostałe 44 procent wypełniałyby inne typy, nie wiem, czy wszystkie. A brałbym pod uwagę i takie przypadki (nie typy), w którym nie ma dominującego typu, tzn. jest on największy, ale nie większy od wszystkich pozostałych razem wziętych (nie ma ponad 50%).
Przekonuje mnie natomiast piekło czwórki, której główną emocją jest zazdrość (pragnienie bycia kimś innym, nie-sobą). Ale nie wiem, czy to nie wynika po prostu z tego typu, którego "wyniosła" alienacja jest rewersem poczucia niższości/gorszości. To jest dla mnie czwórka w bessie.
[foto]

2. Enneagramowi metysi i mulaci • autor: Wojciech Jóźwiak2017-07-05 23:30:56

...są -- tylko nie od nich trzeba zaczynać ennea-poznawanie. Dobrze jest przyjąć, że każdy człowiek ma swój główny kompleks. Krzysztof Wirpsza kiedyś nazwał to coś -- "fetorem". I wokół tego głównego kompleksu, czy głównej wady i fetoru jest zbudowana jego psychika, głownie jako próba poradzenia sobie z tym defektem.
I raczej jest tak, że ten główny kompleks jest jeden. I z niego wynika jeden główny typ enneagramu.
A te dodatki, czyli zachowania w stylu innego typu, to są bądź przejęcia -- czyli wdruki od rodziców albo od małżonka, albo indukcje -- czyli przeciw-wdruki, np. agresywny małżonek-Ósemka indukuje w swoim "współ" zachowania typu biernie się dopasowującego czyli Dziewiątki, albo dekoracje -- czyli przyjmowanie persony oczekiwanej i prestiżowej w danym środowisku, np. szanujący się muzyk "musi nosić się" jak Jedynka, a szanujący się gangster lub aktor grający gangsterów jak Ósemka, bankowiec jak Trójka, hippie jak Siódemka, punk jak Szóstka.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace


x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)