Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 września 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Nasze zwierzęta mocy (odcinków: 31)

Dzik

Kategoria: Symbole
Tematy/tagi: anekumenaśmierćzwierzęta mocy

« Żaba Tygrys »

Dzik jest dziki

Dzik jest jedynym w polskim języku dzikim zwierzęciem, którego dzikość (czyli przynależność do anekumeny) została aż tak dosłownie zapisana i podkreślona w jego nazwie. Dzik musi więc być nie inny, jak dziki!

Właściwie, jest to skrót od „dzikiej świni”. „Dzikimi” nazywano też gęś („dzika gęś”) i kaczkę, czyli te zwierzęta-ptaki, które miały swoje ścisłe warianty domowe i dziko żyjące. No bo dzikich owiec, krów, koni ani kur u nas nie było. W moim rodzimym dialekcie starsi ludzie mówili wyłącznie „dzika świnia”, słowo „dzik” było książkowe.

Słowo „dziki” ma dostojne pochodzenie; wcześniej brzmiało dziwoki, od dziw – 'coś obcego, niezwykłego, coś co budzi z-dziw-ienie i po-dziw'.Tak w słowiańskich językach przekształcił się indoeuropejski rdzeń, który w litewskim dał dievas, w łacinie deus, oba znaczące „bóg”. W sanskrycie deva, „bóg-dobroczyńca”, ale to samo słowo w pokrewnym staroirańskim znaczyło „demoniczny anty-bóg”. Wygląda z tego, jakby Słowianie w tym pra-teologicznym sporze stali z boku, dziwiąc się zaledwie, jak ich sąsiedzi mogą aż tak bardzo mieszać pojęcia. (Przy okazji: dziwożona to nie „dziwna żona” tylko „dzika kobieta”.) Podczas gdy Indusi, Latynowie i Litwini nadali temu słowu sens czczonej boskości, a Irańczycy przeciwny sens wrogiej demoniczności, to Słowianie zachowali sens najpierwotniejszy: czegoś, co wyłamuje się z codziennego porządku, co ukazuje inną rzeczywistość. Dziki spacerujące nocą po osiedlowych trawnikach dokładnie to robią!


Dzik jako mieszkaniec anekumeny

W miarę zagłębiania się w anekumenę – tę naszą polską-środkowoeuropejską... Właściwie należałoby uściślić, co tu jest „nasze”. Najprościej jest za „naszą” uważać strefę krajobrazową, którą wyznaczają lasy tracące liście zimą z dębem jako głównym składnikiem. W Europie ta strefa jakieś 7 do 5 tysięcy lat temu została wyspowo zasiedlona przez rolników, ale jej leśna anekumena trwała długo potem.

Więc, w miarę zagłębiania się w anekumenę, odłączający się od ludzkiego świata wędrowiec najpierw natrafia na wilka – ten zwierz jest forpocztą obcego świata (lasu, zwierząt i duchów), zwierzęciem pierwszego kontaktu i podobnie jak człowiek-zbłąkaniec wiecznym lotnym wędrownikiem. Głębiej pomieszkują niedźwiedzie, te już bardziej osiadłe, prawdziwi leśni obywatele, pod wieloma względami przewrotnie człekopodobni. Broniący Dzikiej Ziemi, żyjący w przytuleniu z nią, czujący jej rytmy, ale jeszcze nią nie będący. Dopiero za nimi zaczyna się prawdziwe mięso lasu – właśnie nim są dziki. Żywe istoty, zarazem śmiertelnie groźne i jadalne, czyniące wrażenie, jakby z tej ziemi się rodziły i od niej się nie odróżniały, ożyłe-uruchomione członki Pramatki Ziemi. O ile wilk jest włóczący się i niezakorzeniony, a niedźwiedź podejrzanie po ludzku jakby cywilizowany, to dzik ma wszelkie cechy ziemnej pramaterii, istoty ziemi, jej soku i kości.

Im dalej w głąb puszczy, im ciemniej, gęściej i wilgotniej, tym bardziej las staje się Zaświatami. W ciemnych i mokrych gąszczach kryją się istoty same diabolicznie czarne, nurzające się w błotach, na żer wychodzące w nocy. Dziki! Jawią się mieszkańcami samego jądra Zaświatów, a jako takie, w symbolicznej wyobraźni stoją już blisko śmierci i jej mrocznych władców. Zarazem, jako zwierzęta mateczników były jak żadne inne kojarzone z odradzającą i życiodajną macierzyńską siłą natury, chętnie w dawnych czasach personifikowaną przez żeńskie bóstwa, Boginie Matki. Jako ryjące w ziemi, orzące ją swoimi ryjami, pozostawały w bliskim związku z żywiołem ziemi i Matką Ziemią, ale i swoją ziemną pracą przypominały rolników. W naszym języku to jedyne zwierzę, które samicę nazwano „matką”. (Słowo „matka” w staropolskim brzmiało mać, liczba mnoga: maciory.)



Tezeusz i Faja. Waza attycka 460–450 pne.
Phaia (en.wikipedia.org)

Dzik zabójca bogów

Herakles pokonał, żywcem schwytał straszliwego dzika z góry Erymantos. Tezeusz uwolnił ludzi z Krommyonu od prześladującej ich potwornej dzikiej świni zwanej Faja (Phaia). Tenże Tezeusz wraz z Atalantą wziął udział w łowach na (przerażającego) dzika z Kalidonu, którego ubijca Meleager w końcu tej historii zginął za sprawą własnej matki. Najwyraźniej greccy mitografowie przeceniali groźność dzików, czyniąc z nich potwory zagrażające ludzkości. Dawni Grecy, z właściwym sobie ostrym podziałem na ład i chaos, czynili z dzikich świń agentów świata chaotycznego, władanego przez nieobliczalne moce, zaludnionego przez monstra w rodzaju cyklopów lub sturękich; świata, który istniał za „starych bogów”, Urana i Gai, zanim oczyścili go Olimpijczycy.

Co miało pewną podstawę w faktach, jako że świnie (i dziki) lgną do błota, więc do ziemi w jej formie chaotycznej, „brudnej” i ziemno-wodnej, są w niekulturalny sposób żarłoczne i wszystkożerne, prócz grzecznego odżywania się żołędziami i trawą potrafią pożreć padlinę i zwłoki, także ludzkie, bywają niebezpieczne dla ludzi, szczególnie dla małych dzieci (wciąż utrzymują się gminne opowieści o tym, jak to świnia pożarła dziecko!); wreszcie chętnie jedzą ludzkie odchody, gdy do nich mają dostęp, oczywiście. Wszystko to łączyło świnie – a w spotęgowaniu również ich leśnych dzikich krewnych – ze sferą mroku, rozpadu, gnicia i śmierci, więc z nigredo, co podkreślała jeszcze ich naturalna czarna maść. Świnia śmiało mogła wydawać się wysłanniczką pożerającego mrocznego chaosu na tej-jasnej ziemi.

Niepodpisany autor bardzo ciekawej rozprawy pt. „Boars, Pigs, and Myth” zauważa, że ta nieczystość świni była w istocie jej świętością! - Jeśli rozumieć świętość jako „naładowanie sakralną mocą”, a chaos, wilgoć i błoto były przecież pierwotnym surowcem przy stwarzaniu świata. Świnie u dawnych ludów nie były więc „zwyczajne”, tylko sacrae, święte-przeklęte. Kiedy ewolucja religii poszła dalej, świętość świń wytarła się, zastała ich przeklętość, czyli tabu na świnie i wieprzowe mięso, obowiązujące do dziś Żydów i muzułmanów. Ciekawe, że ten antyświnizm dotknął wybiórczo samych Semitów.

Nie zawsze „nasz człowiek” zwyciężał potwornego dzika. Bywało na odwrót: istniała seria mitów, w których to dzik zabijał boga. (Ten, kto zabijał boga, sam był bogiem, potężniejszym.) Od kłów dzika ginął Adonis: bóstwo urodzaju, w Grecji zapożyczone od Fenicjan. Bliźniaczy mit opowiadał o Attisie, boskim kochanku Kybeli, zabitym przez dzika, którego nań nasłał Zeus. (Ten kult Grecy wzięli od swoich wschodnich sąsiadów Frygów.) Od dzików ginęli też pomniejsi herosi: argonauta Idmon, czy Ankajos, którego dzik zabił „między ustami a brzegiem pucharu”, nie dając mu doczekać skosztowania wina z własnej winnicy. Niekiedy nie sam dzik zabijał bohatera, ale ów marł na polowaniu na tego zwierza skutkiem ludzkiego błędu: tak zginął Atys, przebity oszczepem przez swego oficera, czy wspomniany Meleager, magicznie uśmiercony przez własną matkę.


Dzik lunarny i falliczny

Nadmiar potworności, grozy i śmierci w tych przekazach każe sądzić, że wszystkie one są echem nie tylko dawnych wierzeń, ale również dawnych praktyk inicjacyjnych, w których młodzieniec stawał się pełnym mężem-wojownikiem po tym, jak stanąwszy oko w oko ze śmiercią, zabił dzika, którego z tej racji ogłaszano śmiercionośną bestią. Być może praktyki te były dawniejsze niż grecka lub inna cywilizacja i dawniejsze niż rolniczy neolit. Osobliwe jest też to, jak trwałe są przekonania o „śmiercionośności” dzików, zawarte np. w polskich myśliwskich przysłowiach: „kto idzie na niedźwiedzia, niech gotuje łoże, kto na dzika - mary”, „na niedźwiedzia łóżko, a na dzika trumna”, „na niedźwiedzia trzeba iść z felczerem, a na dzika z księdzem”. (Cytuję za: Jerzy Tomasz Bąbel, „Kultowe znaczenie łowów na dzika...”) Z drugiej strony, ta zła sława ma oparcie w faktach. Dzikie świnie, chociaż roślinożerne, mają mocne i ostre kły, i potrafią nimi dzielnie się bronić. Zęby dwustukilowej świni pędzącej z furią mogą być skuteczniejsze niż pazury niedźwiedzia lub paszcza wilka. Świnie, co nie każdy wie, poruszają się i reagują szybciej od ludzi! Do tego głowa dzika fatalnie leży na wysokości najsłabszego punktu ludzkiego ciała: brzucha i pachwin. Skaleczenie tętnicy udowej, w lesie, niosło pewną śmierć. W epoce łuków i włóczni śmiałek mierzący do dzika w bliskim kontakcie ze zwierzęciem, faktycznie ryzykował życiem.

Postać dzika mężo- i bogobójcy ma przy tym swoje drugie i mityczne dno. Herosi i bogowie giną od dzików w szczególny sposób: wykrwawiając się ranieni kłem w pachwinę lub udo. Nic tu nie jest przypadkowe! Porównajmy dwie formuły:

młoda kobieta jej łono przebija fallus mężczyzny w związku z rozlewem krwi przez co ona rodzi nowe życie
młody mężczyzna jego pachwinę przebija kieł dzika w związku z rozlewem krwi przez co on umiera

Dzik więc, postać falliczna, wraz ze swoim kłem w kształcie sierpa Księżyca, był tym, kto dopuszczał mężczyznę do inicjacji w istocie kobiecej, pozwalał mu „zakosztować” bycia kobietą, pod grozą śmierci, nad którą kobiece bóstwa miały władzę. W „osobie” dzikiej świni mężczyzna spotykał się z Kobietą w jej trzeciej, najgroźniejszej postaci i zarazem z kobiecą (i straszną) warstwą anekumeny-zaświatów.

Dzik widziany od strony ryja, od przodu, jest czymś, co jest pomiędzy jego sterczącymi kłami. Które mają kształt lunarnych sierpów, z których jeden należy czytać jako gasnący Księżyc przed mrocznymi nocami nowiu, a drugi z pary jako nowy Księżyc-młodzik po jego przejściu przez nigredo. Dzik jest naocznym obrazem śmierci i tego, co (jednak) przeżywa śmierć. Tu leży tajemnica dzika.


Stare i nowe echa mitu

W dawnym Egipcie, jak na całym Bliskim Wschodzie, świnie i dziki miały status nieczystych, mimo to hodowali je nieczyści świniopasi. Raz do roku świnie składano w ofierze Ozyrysowi i wtedy Egipcjanie jedli wieprzowinę jako sakrament. Ozyrys zginął – a w ramach cyklicznego mitu umierał tak co roku – od swojego złego brata Seta, który powtórnie znalazł jego ciało w płynącej z Nilem trumnie, gdy w nocy polował na dziki, i wtedy rozszarpał jego zwłoki na masę kawałków. - Uczynił to na podobieństwo żerujących dzikich świń! Prawdopodobne jest, że Set-niszczyciel był tożsamy z dzikiem (za „Boars, Pigs, and Myth”).

W jednym przypadku postać dzika przybrał „nasz człowiek”: był nim Werethragna, irański bóg wojny i zwycięstwa, którego imię znaczy: „przezwyciężyciel przeszkód”; jego planetą był Mars.

Dzik był jednym z awatarów Wisznu. Dziki i walczący z nimi herosi, i związane z nimi inicjacje gęsto pojawiają się w mitach Celtów. Na złotoszczeciniastym dziku Gullinbursti jeździ nordycki Frey. Wątków tych nie ciągnę, bo jest ich za wiele.

Henryk Sienkiewicz we „W pustyni i w puszczy” kazał podróżnikowi Lindemu – dobroczyńcy Stasia i Nel – umrzeć nie od banalnego lwa lub krokodyla, tylko od ran zadanych przez dzika „ndiri”. Słowo to zapewne pisarz znał ze słyszenia będąc w Mombasie; zapisał je z błędem, bo guziec w suahili nazywa się ngiri. Linde w powieści pojawia się znikąd i bez związku, tylko po to, by Staś mógł podać umierającej Nel zbawczą chininę – jak istny deus ex machina; dlatego też odejść musi na sposób boga w micie. Słowo Linde po niemiecku znaczy „lipa”, lipy zamieszkuje Matka Boska, jest więc i dzik zabójca, i dobroczynna bogini.

W religii i kosmologii Słowian, tak jak się ją dzisiaj rekonstruuje z zachowanych ułamków, dzik był związany z dębem - ojcem drzew, występował jako strażnik mrocznego leśnego (anekumenicznego) sacrum-matecznika, a w jednym z przekazów jawi się jako „ostatnia deska ratunku”, jako ostatnia z zaświatowych sił, na którą – na co dzień groźną – można przecież liczyć w razie śmiertelnego zagrożenia. Niemiecki biskup Thietmar, żyjący w czasach Chrobrego, którego kronika jest jednym z najważniejszych źródeł o ówczesnych Słowianach, pisał o Wieletach i ich stołecznym grodzie Radogoszczy, że gdy grożą im wyniszczające wojny, wtedy z jeziora pod Radogoszczą wynurza się potężny odyniec („inog”) z pianą na białych kłach i na oczach wszystkich tarza się w kałuży, przyprawiając ziemię o wstrząsy. Ów demoniczny dzik był więc zarazem opiekunem słowiańskiej stolicy, bo niejako na nim był ufundowana, ale jednocześnie swoją obecnością ostrzegał przez nadciągającymi złymi czasami. W obrazie tym dzik jest skojarzony z głębiną wód, a więc ze strefą najpierwotniejszą (i najmroczniejszą), skąd (jak pisałem przy okazji Gołębia) został kiedyś wydobyty-wyłowiony ludzki świat.


To, co trwa mimo śmierci

Kiedy byłem dzieckiem, opowiadano mi, że „dzikie świnie” (starzy ludzi w mojej okolicy nigdy nie używali obcego dla nich słowa „dzik”) smarują się żywicą ściekającą z sosen, od czego ich sierść skleja się w kuloodporny pancerz. (Podobną opinię podaje jako fakt jeden z autorów cytowanych przez J.T. Bąbla.) To jest też część mitologii, i to ważna, o tym zwierzu! Bo dzik-wysłannik śmierci sam musiał być odporny na śmiercionośne kule myśliwych. Ta osłona z żywicy na chytrych dzikach przypomina ludowy apokryf (z Rosji? z Serbii? - nie zanotowałem w porę...) o tym, że kiedy w raju Adam z Ewą popełnili grzech, spostrzegli z przerażeniem, że są nadzy, ponieważ w tamtym fatalnym momencie spadła z nich ochronna przezroczysta otoczka, która do tamtej pory chroniła ich zarówno przed chłodem, jak i przed skaleczeniami, chorobami, starością i śmiercią. Bo jednocześnie stali się nadzy i śmiertelni. Ta osłona była ich nieśmiertelnością. Jako pamiątka po niej pozostały... paznokcie. Tu niepokojąco dźwięczy w polskim języku słowo „żywica” - dlaczego właśnie tak tę substancję nazwano?!

Wprawdzie utrzymuje się opinia o dziku jako grozie: „Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły, kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka!” - chyba już po wiek wieków będziemy recytować tę lepką rymowankę Brzechwy. Ale jednocześnie jako zwierzę mocy ten „zwierz śmierci” reprezentuje tę część naszej duszy, która śmierci nie boi się, bo czuje, że w istocie jest nieśmiertelna. Dzika świnia reprezentuje tę psychiczną siłę, która pozwala przetrwać najgorsze zagrożenia. Najtrudniejsze, „podbramkowe” sytuacje, grożące upadkiem, rozpadem i dosłownie śmiercią. I pozwala po nich się odrodzić.


Dzik czyli świnia

W odróżnieniu od wielkich drapieżników, jak wilk, niedźwiedź lub lew, dzik (dzika świnia) jest dla człowieka nie tylko niebezpieczny, ale także jadalny. Bywał nie tylko groźnym przeciwnikiem, ale przede wszystkim pożądanym łupem czyli smacznym pożywieniem. Z całej listy zwierząt udomowionych w Starym Świecie, tylko dzik (czyli świnia) został udomowiony przede wszystkim dla mięsa, a nie dla mleka, wełny lub siły pociągowej, jak owce, bydło, konie, bawoły czy osły. Jadalność dzika (świni) tworzy pomiędzy nim a człowiekiem dziwną mieszankę strachu i pożądania. Ani wilki ani niedźwiedzie tego pożądania nie budziły, to tylko dzik bywał smaczną, ale i potencjalnie śmiertelnie niebezpieczną zdobyczą. Jeśli dawni ludzie przeczuwali, że istnieje związek między odżywianiem się a śmiercią, to podczas łowów na dzika odczuwali ten dreszcz emocji najsilniej.

Dzik (Sus scrofa) jest udanym modelem ewolucji. Pierwotnie zasiedlał ogromny obszar Starego Świata, w tym prawie całą Europę (prócz północnej tajgi), Bliski Wschód, północną Afrykę, oazy Azji Środkowej, południową Syberię, Chiny, Indie i wyspy Azji Wschodniej – aż po Jawę. Wzdłuż Nilu sięgał w głąb Afryki. Dzisiaj w wielu tych krajach został wytępiony, za to ludzie osiedlili dziki w obu Amerykach, w Australii (gdzie bardzo się rozmnożyły), w Nowej Zelandii. - Dziki, albo zdziczałe świnie domowe, które łatwo wracają do życia w naturze. Inne gatunki świń, prócz Sus scrofa, żyją tylko w strefie tropikalnej, jeden dzik równie dobrze sobie radzi w chłodnym klimacie.

W obu Ameryce Północnej dzikich świń pierwotnie nie było, dopiero w amerykańskich tropikach żył osobny gatunek małych leśnych świń, pekari. Ale to nie to - prawdziwe dziki są u nas!

Dzik został udomowiony i stał się domową świnią najpewniej w Egipcie. Znając obyczaje dzików, możemy sobie wyobrazić, że zbliżenie ludzko-świńskie, zakończone wzięciem przez ludzi tych zwierząt do niewoli, zapoczątkowały dziki, nachodząc pierwszych rolników w ich osadach i domagając się dokarmiania – jak dziś u nas się dzieje w Międzyzdrojach lub Krynicy Morskiej.

Mimo ciągłych polowań, dziki dobrze sobie radzą z naporem człowieka i jego cywilizacji dzieląc z nim to samo terytorium. Często ze zdziwieniem znajdujemy ślady żerowania dzików na obrzeżach miast lub na ich terenie. Dziki w takich razach przestawiają się na nocne życie i korzystają ze swojej umiejętności ukrywania się. Kiedyś nad morzem znalazłem dzika w dzień prawie w środku miasta, tuż przy ruchliwym chodniku do plaży; zwierzę spało w kupie trawy, którą się obłożyło, prawie niewidoczne.

Świnie domowe mimo długotrwałej hodowli wymuszającej u nich wygodne dla ludzi otępienie, zachowały wiele z dawnej psychiki dzikich przodków: zwłaszcza gdy młode, są ciekawskie, śmiałe, bezceremonialne, spontaniczne, nieokiełznane, niezależne, ale i skłonne do paniki i histerii, w której lecą nie patrzą.

Psychika dzika i świni dobrze odpowiada charakterowi znaku Barana, podległego planecie Marsowi. Drugi znak Marsa (i Plutona), Skorpion, trafnie za to oddaje mitologiczne związki dzików ze śmiercią i chaotyczną mroczną pra-materią.

W latach 70-tych, kiedy często zaglądałem w Bieszczady, przyjeżdżający tam młodzi zbuntowani mężczyźni chętnie przybierali ksywę „Świnia” – co najmniej dwóch takich znałem osobiście. W imieniu tym zawierał się cały „program” butnego samostanowienia i niezależności od nie-takiego-jak-trzeba świata.

Nasza „świńska” terminologia jest rodzima i głęboko indoeuropejska. Słowa „świnia, wieprz, prosię” mają swoje ścisłe odpowiedniki w łacinie: sus, aper, porcus; w niemieckim: sau, eber, ferchel; w angielskim: sow, boar; w greckim hys. Tylko „warchlak” - i wraz z nim zasłużone dla polskiej historii słówka „warchoł, warcholić się, warcholstwo” - jawnie pochodzi od niemieckiego Ferchel (prosię).


Magiczne ekwiwalencje

Żywioł: Ziemia; zarazem dzik jest mediatorem między Ziemią a Wodą, także między Ziemią a Ogniem

Planety: Mars i Pluton. Księżyc – zwłaszcza w fazie nowiu

Znaki zodiaku: Baran, Skorpion (porównaj z wilkiem)

Karty tarota: XV-Diabeł, XI-Moc

Typ enneagramu: Ósemka-Szef

Kierunek świata: zachód. Pora roku: wiosna. Pora doby: noc i przedświt

Minerał: ruda żelaza


Gdy się objawia

Postać/obraz dzika, gdy pojawia się w snach, wizjach, uporczywych skojarzeniach i w dziwnych przypadkach czyli synchronicznościach, a także w spotkaniach z dzikami jako takimi w lesie, przede wszystkim niesie apel, aby nie poprzestawać, nie zatrzymywać się w połowie drogi lub na jej początku. Zaprasza do głębszego i najgłębszego wejścia w sprawy i przedsięwzięcia. Wzywa do tego, żebyśmy utożsamili się z tymi sprawami, a nie tylko podglądali je niby-chłodnym okiem.

Postać dzika wzywa nas do życia całym sobą. Namawia do rozwinięcia tego, co masz w sobie autentycznie własne. Do zaprzestania samo-okłamywania się i łudzenia innych. Jednocześnie napomina, że nie uniknie się przy tym głębokiego zaangażowania i – również – nie uniknie się niebezpieczeństw, którym musisz stawić czoła. Dzik zapowiada życie autentyczne, chociaż, jakby w zamian, wcale nie bezpieczne. Za to przy niebezpieczeństwach woła: przetrwasz. (Tu przypomina się magiczny pseudonim Crowleya: Perdurabo, co po łacinie: „wytrwam do końca”.)

Zachęca do samodzielności i „własnoręczności”. Napomina, że pewnych spraw nie załatwisz przekazując je innym, zlecając lub kupując. Ze dużą i ważną część życia trzeba przeżyć samemu i doświadczyć naprawdę na własnej skórze. Przypomina też o praktyce, o tym, że „nie święci garnki lepią” (glina – błoto – ulubiona materia prima dzików!) Pojawienie się dzika trzeba często rozumieć tak, ze oto wyobrażanie, snucie planów i teoretyzowanie się skończyło, pora brać się do dzieła naprawdę. A przy tym można – i trzeba - się „ubrudzić”, we wszystkich rozległych sensach tego słowa.


Droga dzika

Na drodze duchowego rozwoju dzik reprezentuje rodzimość: głębokie związki z rodzinną ziemią i rodzimą tradycją, z duchami i prądami ziemi urodzenia.

Reprezentuje też praktykę: praktykę twardą, konkretną i ziemską, bez oderwanego teoretyzowania ani zastępowania jej fantazjami; bez odlotów ani uciekania w rzeczy uczynione z samego umysłu. Oraz bez ustępstw na rzecz tego, co grzeczne, przyjęte, ogólnie akceptowane, politycznie poprawne. Jako opiekuńcze zwierzę mocy dba o to, żeby trzymać się ziemi, a właściwie tego, co w niej najpierwotniejsze i najbliższe twórczego-płodnego chaosu; też najbliższe Początku.

Dziki niemal dosłownie żywią się ziemią, tzn. tym, co w niej organiczne: korzenie, bulwy, robaki. Co rzutuje na właściwość drogi dzika: jej częścią jest głód faktu, konkretu i bezpośredniego przeżycia. Ludzie idący drogą dzika najbardziej dbają o to, aby wszystkiego doświadczyć samemu, by w doświadczenia wejść „czterema nogami”, „wytarzać się” w nich jak dziki w swoich paprzyskach, poczuć je na własnej skórze. A swoich dzieł dokonać „tymi ręcami”.


Stanisław Szukalski: Autoportret.
www.szukalski.com

Twórcom idącym tą drogą właściwe jest zamiłowanie do dobitnego wyrażania swojego przekazu, do przesady, spotęgowania efektów i do groteski.

Idących tą drogą spotyka się raczej na pograniczach uznanych kanonów; mainstream ich nie lubi.

Z polskich (niepokornych i odrzuconych) twórców wrażenie idącego drogą dzika czynił Stanisław Szukalski. Z dalszych, ewidentnie „dziczy” charakter miał wspomniany Aleister Crowley i jego nauka.

Związek dzika z korzeniami (które zjada, więc zna) czyni to zwierze naturalnym patronem zielarzy. Związek z błotem – patronem naturoterapeutów. Z ranami – chirurgów i ortopedów. Z błotem-gliną – rzeźbiarzy. Z ryciem w ziemi – archeologów.

Wadą idących tą drogą jest popadanie w ostentację, brak umiaru i warcholstwo, czyli te iście wieprzowe nie-cnoty.


Dzik trickster

Przy wszystkich wspomnianych poważnych sposobach dzika, należy mieć na uwadze, że z rozważanych dotąd symbolicznych zwierząt, dzik najwięcej chce – ma najbardziej rozwiniętą funkcję chcenia. Dlatego dziki robią to, co chcą, a w swoim chceniu są samowolne, spontaniczne, nieokiełznane i idą tylko za własnym nosem, czytaj: ryjem. Miłośnikom umiaru, czystości, porządku, dyscypliny, harmonii i ogólnej zgody może to się nie podobać i ci zwykle ludzie idący za dziczą stroną swojej duszy mają z takimi ostro na pieńku. Gdy mają na to ochotę, wolą nieumiarkowanie, (żyzny) brud, (twórczy) nieład, dowolność, zgrzyty i prowokacje. Z powodu swojej samowoli czyli „warcholstwa” dzik jawi się jako trickster: jako psuj, zakłócacz, zosia-samosia, odwracacz na nice, jako łamacz zakazów i konwencji.


Nasze zwierzęta mocy: wstęp na końcu

Nasze - europejskie i polskie - zwierzęta mocy różnią się od tych znanych od Indian Ameryki i Aborygenów Australii. Tu chcę dać przegląd tych najważniejszych.
(Zob. też "Nasze zwierzęta mocy: książka w trakcie pisania".)


« Żaba Tygrys »

komentarze

1. * * * • autor: Nierozpoznany#61722012-09-08 18:47:52

Te przerwy pomiędzy kolejnymi odcinkami wymagają ode mnie jako czytelnika niemal "anielskiej" cierpliwości. Ale warto! "Dzik Trickster" :)) - w dodatku skorpionowaty. Czyli też punkt siedmiokrotny ziemny Skorpiona... ?! Pozdrowienia
[foto]

2. Dzik raz jeszcze • autor: Łukasz Łuczaj2012-09-09 15:34:10

Wojtku
mnie tez fascynuje postać dzika, dedykowałem jej nawet książkę (W dziką stronę www.luczaj.com/wdzikastrone.htm) - a to jest na okładce:
"Jak mówi autor: "Góry Dzika to miejsce, w którym mieszkam. A książka jest o drodze w dziką stronę, o wielu ścieżkach tej drogi, jak rozgałęzione łańcuchy wzgórz, jak labirynt. I wszystko się w niej splata: Góry Dzika, dzik i dzikość."

To trochę dziwne - jestem Wagą, z inklinacjami bliźniaczo-rakowymi ale dzik jest moim ulubionym zwierzęciem - pożeraczem kłączy i żołędzi... Jak to wytłumaczysz???
[foto]

3. Dzik Łukasza Łuczaja • autor: Wojciech Jóźwiak2012-09-09 15:38:58

Drogi Łukaszu, przyczyna jest prosta jak ryj dzika :)
Masz w urodzeniowym horoskopie Słońce wprawdzie w Wadze, ale w koniunkcji z Plutonem, planetą dzików. I to wszystko tłumaczy.
[foto]

4. Dzik jest dziki • autor: Przemysław Kapałka2012-09-10 20:00:45

Nie bardzo rozumiem spostrzeżenie, że wchodząc w anekumenę najpierw spotyka się wilka, potem niedźwiedzia, a dopiero potem dzika. Wilk jest trudny do spotkania bo unika ludzi, natomiast dzika spotkać łatwo.

"kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka" Szanuję Brzechwę, ale tu chyba posłużył się nieprzemyślanym stereotypem i całe masy ten stereotyp powtarzają. Ja spotykałem dziki kilkadziesiąt razy, zdarzało się, że całe stada, i to one uciekały przede mną, choć gdyby chciały to by mnie rozniosły na kawałki. Tylko raz się zdarzyło, że nie uciekły, ale ja również nie (po prostu poszedłem dalej).

Jako ciekawostka: Nad Jeziorakiem jest wioska o nazwie Wieprz. Nie byłem tam i nie wnikałem, skąd ta nazwa.
[foto]

5. Bo ja nie piszę o zwierzętach tylko o Zwierzętach Mocy! • autor: Wojciech Jóźwiak2012-09-10 20:44:59

Przemku - ja piszę tak jak piszę, ponieważ NIE piszę o zwierzętach (w tym przypadku o zwierzęciu dzik Sus scrofa), tylko o Zwierzętach Mocy, czyli SYMBOLICZNYCH ZWIERZĘTACH czy jeśli wolisz, o zwierzęcych symbolach. Czyli pisze o postaciach, które pojawiają się w snach, wizjach i fantazjach, i w kodzie kultury.
(Weź taką piosenkę z Kabaretu Starszych Panów, gdzie Przybora i Wasowski najpierw wybierają się "na ryby", potem "na grzyby" do lasu, gdzie "a tu dzik!" - "pociągnijmy sobie łyk" - "nie potrzeba wiele łykać, by się przestać lękać dzika, bo gdyby... łyk większy, to na lwy by!" - czyli zaczynają od wejścia w mniejszą anekumenę: woda, rzeka, ryby, potem zapuszczają się w anekumenę głębiej, czego oznaką jest pojawienie się dzika, a nawet nie dzika, tylko samego lęku przed dzikiem, po czym biorą "środek zmieniający świadomość" i fantazjują, że wyruszają w głąb prawdziwej anekumeny, jak Staś i Nel, "na lwy by, na gorący czarny Ląd".)

Więc ja tu zajmuję się zwierzętami, które zamieszkują właśnie takie i inne wizje i fantazje. Czasem te zwierzęta mają punkty wspólne z prawdziwymi... Ale nie zawsze. Raczej służą jako powód do tego, co w religioznawstwie nazywa się aktualizacją mitu.

Czyli najkrócej: to o czym tu pisze, to NIE jest zoologia.

Co do Wieprza nad Jeziorakiem. Na dawnych Prusach pochodzenia nazw są wyjątkowo zawiłe. Jest warstwa pochodząca z języka pruskiego, na to nałożyły się nazwy niemieckie plus germanizacja brzmienia nazw pruskich, plus nazwy polskie (ale i niemieckie i polskie dialektalne nie literackie), zniemczenia nazw polskich, polonizacja niemieckich, następnie dowolne i często fantastyczne lub koniunkturalne manipulacje nazwami po 1945 roku --- więc każdą nazwę trzeba rozważać z osobna trzymając się przy tym źródeł. Czyli nie powiem, od czego i skąd Wieprz nad Jeziorakiem. Nad Śniardwami jest za to Kwik.
W Polsce częste są nazwy rzeczno-wodne "odświńskie", jak Wieprz lub Świna, ale prawdopodobnie są to kontaminacje słów słowiańskich nałożone na starsze nazwy przed-słowiańskie, przy czym niektóre z nich mogą być tak stare jak obecność Homo sapiens po spłynięciu lodowca. (Wisła prawdopodobnie nigdy nie zmieniała nazwy.) Tego tematu nie poruszałem w tekście o dziku, bo zrobiłaby się dżungla.
[foto]

6. Dzik miejski • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-12 19:51:10

[foto]

7. Freya na dziku • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-02 07:53:42

sphotos-e.ak.fbcdn.net

Freya (germańska bogini w typie Afrodyty) na dziku.
Wzięte z: Goddess of Sacred Sex.

[foto]

8. Dziki w Krynicy... • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-02 20:18:00

Dziki w Krynicy Morskiej 2009:



I w Luboniu (pod Poznaniem) 2012:


9. Spotkanie z dzikami • autor: Weider2015-08-05 20:46:08

Wczoraj wieczorem wyszedłem przejść się do pobliskiego lasku po ′moje′ ukochane cudnie kuszące mirabelki i znienawidzoną bo jakże ′papierowocierpkowatą′ choć zdrową aronie. Zobaczyłem w odległości kilkunastu metrów bardzo dużego dzika, który tylko stał i co mnie zdziwiło w ogóle się nie bał. Drugie co mnie zdziwiło to fakt, że ja się nie bałem i szedłem wprost na niego chociaż wiedziałem, że dziki biegną z prędkością 50km/h a my ludzie z około 30km/h (prędkość przerażonego kurczaka) Ale byłem świeżo po solidnym treningu z ciężarami więc testosteron buzował. Byłem też bardzo poddenerwowany o czym za chwilę. Dzik wszedł na chwilę do lasku gdy się bardzo zbliżyłem i zaraz gdy odszedłem wrócił na swoje miejsce. Wracając zabrałem garść owoców dla dzika chociaż podobno błędem jest dokarmianie dzików bo w ten sposób ostatecznie powodujemy, że nie potrafią one poradzić sobie polując czy żerując samodzielnie. (Tak piszą w internecie!) No cóż powiem tylko, że sądząc po gabarytach tego dzika stwierdzam, że ten raczej ′ogarniał temat′. Ale pojawiły się też i mniejsze. Kobieta z balkonu woła do mnie - Przypakowanego okularnika (czytaj tępego koksa i jeszcze ślepego nie no to chyba JUŻ JEST LIPA) ′Jeżeli Pan dobrze widzi to radzę się ewakuować). Wróciłem do domu i przeczytałem ten tekst. Uderzyło mnie to, że akurat od 3 dni jestem w konflikcie ze współlokatorem, który ostatecznie został wyrzucony ale groził mi wpierdolem na mieście. Doszło do małej szarpaniny między nami typ trochę o charakterze jak pisał Pan Wojciech Jóźwiak - Małej Mi. Ale nie do końca. Nie znam jego horoskopu. Ale żeby załatwić tą sprawę ostatecznie zadzwoniłem do swojego znajomego z lat szkolnych rasowego skorpiona a z zamiłowania po dziś dzień (Kibola). Niesamowitego w każdej dziedzinie sportu za jaką się zabrał szczególnie ping pongu. Ten człowiek zawsze miał niesamowity refleks. Szybkość reakcji. Był i jest znaczącą lepszy ode mnie a zająłem kiedyś 2 miejsce w tenisie stołowym. Ten mój kolega o twarzy jak Nikko Puhakka i Vinnie Jones (Mogę to udowodnić wysyłając zdjęcie Mailem!!!)obiecał mi pomóc. Ale wystarczyła rozmowa telefoniczna. Gdy współlokator  usłyszał słowo kibol ... spotulniał. Tak mnie przepraszał,  że aż mdło mi się zrobiło. Nie wiem czy można to uznać za poradzenie sobie samodzielne z problemem tak jak tu Pan Wojciech Jóźwiak zaleca spotkawszy dzika bo w końcu wykonanie tego telefonu było nieodzowne. Kolega pomógł nieświadomie tylko odbierając telefon. Polecam wszystkim skupić się na czytaniu tekstów Wojciecha Jóźwiaka. Czytaniu i analizowaniu nie krytykowaniu.

10. :-) • autor: Nierozpoznany#90522015-08-05 20:53:31

Prawie tak.
[foto]

11. Dziki są super • autor: Wojciech Jóźwiak2015-08-05 20:54:33

Drogi Weiderze, dziki są super i pokazują się wtedy, kiedy potrzebujemy ich marsowo-świńskiej przebojowej energii. Koło mnie na polach też są, czasem nawet ryją na trawnikach.

12. szkoda dzików • autor: Jerzy Pomianowski2015-08-05 21:11:26

Dziki widuję (ostatnio coraz częściej) gdy w nocy jadę ulicą wzdłuż Odry. Ganiają przez ulicę, wyskakują z chaszczy w kierunku rzeki. Kiedyś łudziłem się, że świadczy to o zajmowaniu przez przyrodę terenów postindustrialnych, jednak prawdopodobnie kończy im się las, błyskawicznie likwidowany wokół Szczecina, stąd ta inwazja.

13. Dzik też dostaje. • autor: Nierozpoznany#90522015-08-05 21:20:43

A ja widziałam jak dzik walczył o swoje i wyyył dziko. I to nie było przyjemne.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)