Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 września 2015

Krzysiek Joczyn

z cyklu: Piotrek mówi (odcinków: 12)

Dziwny świat kota Filemona

Kategoria: Symbole

« Czym właściwie jest Matrix c.d.
Dzięki Youtube można bez problemu wrócić do niektórych dobranocek z dzieciństwa. Ja postanowiłem przypomnieć sobie kota Filemona. Rzucić na niego nieco starszym okiem. Co się okazało?

Był nie jeden, a dwa seriale o Filemonie. „Dziwny świat kota Filemona” z lat 70. i kontynuacja „Przygody kota Filemona” z 80. Ten drugi nie jest nawet w połowie tak dobry jak pierwszy. Gdy się je oglądało za pacholęcia, to te różnice mogły oczywiście umknąć, ale teraz widzę je wyraźnie. Różni się kreska, ale przede wszystkim charakter opowieści. Diametralnie.

„Dziwny świat...” to historia iście szamańska. Mały Filemon ma wszędzie do czynienia z duchami świata. Prawie wszystko jest tu personifikowane. Ogień, dym, krople deszczu, wiatr... Ba, nawet międzymiastowa rozmowa telefoniczna. Wszystko przybiera formę małych lub trochę większych, harcujących ludzików. Filemon chciałby się ze wszystkimi bawić; wszystkie stara się zagadywać. Duszki jednak milczą i harcują sobie po swojemu, w najlepsze.

W tym serialu kot Bonifacy (drugi charakterystyczny bohater serii) jest doskonałym przykładem archetypicznego, starego, mądrego kota, który już swoje wyhasał i woli teraz wygrzewać się na zapiecku. Wszyscy czujemy, że to mądry, doświadczony kot, ale jeśli by szukać dowodów jego mądrości, pozostaje konstatacja, że to raczej niewytłumaczalne wrażenie.

To wszystko znika w drugiej serii. Nie ma już duszków. Filemon, w najlepszym razie, komunikuje się z innymi zwierzętami. Bonifacy też zmienia się nie do poznania. Z małomównego kocura przeistacza się w jakiegoś nauczyciela, który uczonym głosem wszystko stara się Filemonowi tłumaczyć. Magia ustępuje miejsca nauce. „Przygody...” przepełnione są walorem edukacyjnym, który dla starszego widza jest dość nieznośny w swojej pretensjonalności.

Skąd ta zmiana? Być może to objaw typowej dla seriali degradacji serii. Aż trudno uwierzyć, że za realizację obu „sezonów” odpowiedzialni są ci sami ludzie. Czyżby zabrakło pomysłów? Czy dziesięć lat przerwy pozwoliło autorom zapomnieć, jak naprawdę wyglądał ten serial? Myślę, że można by odnaleźć jeszcze jedno wytłumaczenie.

Filemon (podobnie jak oglądający przed telewizorem mały człowiek) jest już starszy. „Dziwny świat...” kończy się tym, że kociak łowi swoją pierwszą mysz (którą następnie wspaniałomyślnie uwalnia). Rytuał przejścia w „dorosłość”. Również „Przygody...” zaczynają się od „przejścia” - Filemon kończy roczek. W ten sposób opuszcza magiczny, dziecięcy świat i wkracza w ten, w którym wszystko próbuje tłumaczyć się (niestety – przynajmniej dla samego serialu) racjonalnie.

Piotrek mówi: wstęp na końcu

„O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta. Chropowatości chodnika, oczyszczone z piasku, do ostatniego ziarenka...”

Kto nie wie co dalej, niech posłucha „Dni Wiatru”, fenomenalnej płyty zespołu Ścianka. Cytowany tekst pochodzi z utworu „Piotrek”, zajmującego w owym albumie, trzecią pozycję. Bardzo lubiłem ten utwór. W kapeli w której kiedyś grałem, wykonywaliśmy go czasem na koncertach. Ja byłem tym, który poznał tekst na pamięć i deklamował go do mikrofonu. Dzięki temu, postać Piotrka stała mi się, w pewien sposób, bardzo bliska. Nabrała też dla mnie archetypicznego znaczenia.

Piotrek jawi mi się jako rodzaj alchemika. Z pozornie nic nieznaczących przedmiotów tworzy pojazd, którym będzie mógł przemiesić się poza miasto – poza swoją rzeczywistość. Nie ma to być jednak ucieczka, bowiem Piotrek nie czuje się w mieście obco. Przeciwnie, doskonale zna język świata w którym żyje. To właśnie miasto przemawia do niego instruując go jak ma wyglądać jego tajemnicza wyrzutnia. Piotrka cechuje po prostu zwykła ciekawość. Słyszał, że za miastem jest zupełnie inaczej. Chciałby to sprawdzić więc konstruuje swój własny wehikuł, dzięki któremu będzie mógł odbyć bezpieczny, kontrolowany lot w zaświaty. Alternatywna podróż, za pomocą śmieciarki, pozwala się udać jedynie w jedną stronę...

Korekta przez: ()



« Czym właściwie jest Matrix c.d.

komentarze

1. fajne • autor: Nierozpoznany#25622015-09-24 22:42:56

Krzychu, normalnie mnie zainspirowałeś do obejrzenia czegoś ze swojego dzieciństwa...może nawet i Filemona...dzięki. Fajnie się czytało ten tekst.

2. Pamiętacie... • autor: Nierozpoznany#90562015-09-25 06:49:39

A pamiętacie jaki był świat w dzieciństwie? Jak pełen magii, niezwykłości? Jak wszystko wydawało się żywe (choćby ryk wiatru)? Życie było nieustanną przygodą, a słowo niemożliwe nie istniało. Jak wszystko ciekawiło. Kawałek korzenia albo kamień dawały pola do popisu wyobraźni. Tak sobie teraz skojarzyłam czytając o kocie Filemonie. Dla mnie, dla wielu osób stąd świat zachował swoje żywe barwy i swoją niezwykłość, zachowaliśmy naturalne zaciekawienie światem i umiejętność dostrzegania niezwykłości. To nie jest świat dziecięcy, ale nadal jest fascynujący. Wiele osób traci to jednak. To „coś”,  co nadaje światu i życiu niezwykłego wymiaru. Dlaczego nam udało się to zachować?
[foto]

3. @ • autor: Krzysiek Joczyn2015-09-25 13:06:22

@ Paweł
Cieszę się bardzo. Dzięki :-)

@ Serena
Ja chyba właśnie niespecjalnie pamiętam i być może dlatego teraz próbuje do tego jakoś powrócić. Mój świat dziecięcy pamiętam jako raczej mocno racjonalny, z jednym małym wyjątkiem w postaci niejakiego św. Mikołaja, który dwa razy do roku materializował się na chwile w mieszkaniu i zostawiał prezenty ;-)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)