Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

31 marca 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Życie lokalne w okolicy Milanówka (odcinków: 39)

Ekosystem autostrady

Kategoria: Podróże i regiony

« Pazuza, kot, 1998-2014 Drzewa dla prawnuków »

Półtora kilometra od mojego domu zbudowano autostradę A2. Od samego początku pracom budowlanym, ziemnym i innym towarzyszył wysiłek przyrody, starającej się zintegrować i oswoić to nowe zjawisko. Np. wiosną 2012 kiedy autostrada składała się głównie z piasku, na tych piaszczystych wysypiskach pociętych rowami z wodą pojawiły się brodźce piskliwe, czyli typowe ptaki nadrzecznych piaszczysk. Zjawiły się też białorzytki, których wcześniej nigdy tu nie było (to inny piaskowy sucholubny gatunek), i może nawet przez jeden sezon gdzieś obok gniazdowały. Później już obu nie było. Usypana, zrównana i przemieszana ziemia wzdłuż pasów ruchu zaczęła obsiewać się młodą olchą i wierzbą, zarastać trawą-trzciną mozgą, pałką wodną i pięciornikiem gęsim, który na mokrym piasku czynił „przerzuty” długimi naziemnymi kłączami czerwonawej barwy. Ale po tej spontanicznej sukcesji przejechały spychacze, brony i walce, z powrotem zrobiła się bezroślinna cywilizowana pustynia, na której autostradowi ogrodnicy-zadrzewiacze zaczęli sadzić swoje chude drzewka obsypywane mieloną korą, rzędy jakichś krzewów i małe świerki, które przewracały się od wiatru. Wszystko to chude, sztuczne i marne. Jest nadzieja, że pomiędzy nimi wsieją się rośliny tutejsze i autentyczne. Jeśli urzędnikom autostradowym nie przyjdzie do głowy, żeby je wypielić.

Mój fotoreportaż dotyczy jednego konkretnego miejsca:



Dawniej była tutaj asfaltowa szosa do Żukowa, która stąd schodziła do mostu na rzeczce Rokitnicy. Teraz to jest ślepa uliczka, most pozostał, ale jest po drugiej stronie autostrady, a droga do Żukowa idzie wiaduktem górą po nasypie. Zostały drzewa na poboczach – te, których nie wycięto. Ten nieużywany kawałek drogi zdziczał i pokrył się błotem.

Co jest dalej, między dawną drogą a płotem („ekranem”) autostrady? Mokradło:



Skutkiem budowy autostrady przestały działać dawne dreny i rowy, od ciężkiego sprzętu grunt się zbił i stał się nieprzepuszczalny. W czasie budowy trzymano tu kruszywo w kilkunastometrowych hałdach, wcześniej zgarnięto warstwę glebę. Pozostało miejsce jałowe i zalewane wodą. Ale dla kogoś to jest dobre: w tym mokradle mnożą się żaby.

Jeszcze kogoś tam spotkałem. Nawet widać je na zdjęciu, tylko trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć. Powiększam fragment jak u Antonioniego:



To para kaczek krzyżówek. Po prawej samica, po lewej samiec z pasiastym bokiem. Inteligentne ptaki! Obserwowały mnie i psy zza autostradowego płotu i nie wykazywały żadnego niepokoju, nawet gdy psy szalały całkiem blisko nich za siatką. Czy uznały to miejsce za dość bezpieczne, żeby tam wysiedzieć i wyprowadzić młode?

Przy okazji to przyautostradowe rozlewisko-sukcesja okazało się naturalnym środowiskiem dla seterów i retriwerów:



To samo miejsce, tylko widziane mając autostradę za plecami:



Widać drzewa wzdłuż dawnej drogi. Bliżej patykowate drzewka posadzone przez autostraderów. Dalej pozostałe kopce zgarniętej kiedyś gleby. Wyżej jest spore pole, gdzie składowano kruszywo i teraz próbuje się to miejsce rekultywować.

A gdyby tak wzdłuż autostrady po prostu NIC nie robić? Zaprzestać urabiania jej poboczy na jakiś park czy skwerek? Przyroda w tej okolicy jest (wciąż) silna. Rosną drzewa wielu gatunków i ciągle się obsiewają. W ciągu jednego lub dwóch sezonów nasiona drzew ustaliłyby między sobą, które z nich powinno rosnąć w danym miejscu: czy brzoza, czy olcha, osika, topola, wierzba, a może wiąz, czeremcha, jesion, sosna, dąb? Wyrosłyby te, dla których miejsce jest najlepsze – i wyrosłyby DOBRZE. No tak, ale ludzie muszą coś dłubać po swojemu, szczególnie gdy jest na to kasa.

Życie lokalne w okolicy Milanówka: wstęp na końcu

Mieszkam w mieście, którego nie ma na mapie. Powstało ono przez zrośnięcie miast i zmiejszczonych wsi w Paśmie Zachodnim, w którym są Piastów, Pruszków, Brwinów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki i dalej Żyrardów, plus Nowa Wieś, Kanie, Otrębusy, Owczarnia, Żółwin, Jaktorów, Książenice, Czarny Las - nie wymienię wszystkich; bliżej Warszawy Michałowice i Reguły, bardziej z boku Nadarzyn i Janki, z drugiej strony Błonie, Leszno, może i Teresin. Na horyzoncie Skierniewice. Mieszka tu ze 200 tys. ludzi. O lokalnych sprawach tego mini-regionu mam czasem coś do powiedzenia.


« Pazuza, kot, 1998-2014 Drzewa dla prawnuków »

komentarze

1. Żeby sie memy rozprzestrzeniały, • autor: Manna2014-03-31 13:46:36

przerzuciłam do mainstreamu, w którym czasem bywam: ))
https://www.facebook.com/anna.mieszczanek

Ale nie wiem jak tu wrzucić linkujący się link.

2. dewastacja tajemniczych zarośli • autor: Jerzy Pomianowski2014-03-31 20:22:36

Widać od pewnego czasu zmianę poglądów estetycznych w Polsce. Brzydkie jest to co rośnie samo, jak chce "bez zezwolenia". Ładny zaś jest beton z fontanną w środku i pasemka wyselekcjonowanej roślinności. Najlepiej sama trawa żeby było łatwo kosić.
Nie wiem czy to instynktowna tęsknota za zamordyzmem i niemieckim porządkiem, czy też unijne pieniądze łatwiej otrzymać na nowe urzędy, cement i asfalt niż na to co jest najbardziej w Polsce potrzebne.



[foto]

3. pięknie i gładko • autor: Przemysław Kapałka2014-04-01 08:34:02

Ja bym raczej upatrywał przyczyn w powszechnym u nas zamiłowaniu do działkowania. Tam sadzi się wszystko pod rządek, buduje jakieś stawki, fontanny i inne cuda w ściśle określonych miejscach, a to co samo rośnie to jest złe i trzeba to wyplenić. No i nam przeszło na ogólne upodobania.

4. przestrzeń pseudopubliczna • autor: Jerzy Pomianowski2014-04-01 18:10:15

Cześciowo tak, ale chyba głównie wszystko bierze się ze specyficznego dla kraju centralnie zarządzanego pojmowania przestrzeni publicznej. Jest to w istocie przestrzeń państwowa, a nie wspólna. Przestrzeń prywatna którą wolno kształtować jest od niej ścisle oddzielona drzwiami do mieszkania i płotem przydomowym.
Na obszar niby publiczny, nie mamy praktycznie żadnego wpływu, jest domeną urzędów państwowych i samorządowych.
Nikt nie pyta okolicznych mieszkańców jakie ma być przeznaczenie skweru ani jak będzie się od dziś nazywać ulica przy której mieszkają.
Nie wszędzie (wlaściwie prawie nigdzie w Europie) sprawa tak nie wygląda.
Np w Pradze czy w Brukseli mogę pić piwo na ławce bo jestem w przestrzeni publicznej, w Polsce mi nie wolno bo jestem w przestrzeni "publicznej".
[foto]

5. wiesiolek • autor: Łukasz Łuczaj2014-04-25 08:31:52

Dzięki Wojtku za tego ciekawego posta.
Ja obserwowałem podobne zjawisko przy budowie autostrady koło Sędziszowa Młp. Kwitły piękne wiesiołki i dziewanny i przyszli panowie i posiali ohydną trawę trawnikową na zboczach... Z drugiej strony np w USA i Anglii autostrady są ostojami roślinności łąkowej. Dlaczego? Bo normalne łąki są przenawożone a poboczy autostrad nikt nie nawozi i nie opryskuje (na razie) herbicydami. Mają naturalną niewielką żyzność i migrują tam różne fajne kwiatki w tym storcyzki. Herbicydami niestety kilkanaście lat temu zaczęto opryskiwać nasze torowiska. Wcześniej wycieczki niemieckich botaników podziwiały naszą kserotermiczną florę torowisk Teraz króluje na nich skrzyp - odpornyna roundup :(
[foto]

6. Urzędowa tępota • autor: Wojciech Jóźwiak2014-04-25 09:14:04

No właśnie. I co poradzić na urzędową tępotę?

7. "chęchy" • autor: Nierozpoznany#66342014-04-25 10:32:30

No cóż, chyba pozostaje tylko po obywatelsku pruć sobie flaki i pchać zielonych na stanowiska, które pozwolą im weryfikować i kontrolować przepisy...

Przypominam sobie taką anegdotę, o której czytałem chyba w Polityce(albo usłyszałem od kolegi). Przy okazji jakichś ważnych rozmów z japońskim biznesem, zaprowadzono japońską delegację nad Wisłę. I kiedy oni zobaczyli brzeg rzeki, to spojrzeli po sobie, zaszemrali z podziwu i pełni szacunku zaczęli zadawać różne pytania. Bo im się wydawało, że podobna rekonstrukcja ekosystemu rzeki, to musiał być ogromny koszt i nakład pracy...
[foto]

8. Chłop żywemu nie przepuści • autor: Wojciech Jóźwiak2018-07-21 18:02:11

Napisałem w tym tekście, ponad 4 lata temu:
" Jest nadzieja, że pomiędzy nimi [cherlawymi sadzonymi obcymi drzewkami] wsieją się rośliny tutejsze i autentyczne. Jeśli urzędnikom autostradowym nie przyjdzie do głowy, żeby je wypielić."
Oczywiście przyszło! Pielą, tzn. jeżdżą kosiarkami podspodnimi (tną pod spodem ciągnika) i wysięgnikowymi. Polak nie ścierpi, jak coś mu wyrasta samo. Chłop żywemu nie przepuści! -- Śpiewał nieśmiertelny Kazimierz Grześkowiak, ok. 1968 r.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)