zdjęcie Autora

27 marca 2020

Mirosław Czylek

z cyklu: Historie astro-polityczne (odcinków: 14)

Epoka Wodnika: narcyzm i nowe technologie


« „Joker” i brud świata Wolność w czasach wirusa »

Gdy pisałem tekst o → "Mitycznej Erze Wodnika i Erze Kobiet" (wrzesień 2019 r.), popełniłem nieoptymistyczną krytykę wizjonerstwa, dotyczącego przesadnego infantylizmu i idealizacji przyszłości. Od lat kreowane są perspektywy transformującej duchowości, gdzie w nadchodzących dziesięcioleciach czekać ma nas "kobieca rewolucja" i światopoglądowe przełomy. Miałyby one dotyczyć pewnej zmiany świata wartości, gdzie miejsce dotychczasowej kultury patriarchatu, wojen, religii, nierówności i wyzysku zajmą bardziej świadome paradygmaty ze świata współpracy, egalitarności, zrozumienia, empatii - i czego by sobie większość czytających tekst życzyła.

Tego typu jaskółki pojawiają się od kilku lat, czego dowodem i przykładem są liczne, pozytywne manifestacje kobiet zmieniających świat na lepsze. Greta Thunberg, laureatka Człowieka Roku Timesa, podwójny Koziorożec w koziorożcowatych czasach, dziewczynka będąca symbolem walki o ekologiczne cele, to jedna z tych bohaterek świata przyszłości. Czy też Olga Tokarczuk, laureatka literackiego Nobla, aktywistka na rzecz zwierząt i ambasadorka nowoczesnego, holistycznego spojrzenia na świat (zawierającego w sobie także egotyczne wciąż wartości ezoteryczne). Ikoną "nowego świata" jest również Alyssa Milano, której akcja #metoo spowodowała gwałtowne reakcje i spowodowała nowe spojrzenie na świat relacji seksualnych, otwierając zamknięte drzwi ofiarom molestowania. Warto też wspomnieć o noblistce Malali Yousafzai, która aktywnie walczy o prawa kobiet do edukacji, czego o mało co nie przypłaciła życiem gdy została postrzelona w głowę i szyję.

Zapewne lista kobiet z przyszłości mogłaby być śmiało poszerzana, na mojej prywatnej liście dopisałbym jeszcze Naomi Klein ("Doktryna szoku: jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne"; patrz także → opinię w tej kwestii z perspektywy Wojciecha Jóźwiaka). Proszę o dopisywanie typów, jeśli ktoś takowe pomysły ma.


*

Wydawałoby się, że wprzęgnięcie ważnego, niedocenianego do tej pory pierwiastka kobiecego w dzieje cywilizacji odbywać się będzie z korzyścią dla całego społeczeństwa. I wszystko szło w tym kierunku, widząc choćby to, co zdarzyło się w ciągu ostatniego stulecia. Cofnijmy się nieco ponad sto lat wstecz: kobiety w wielu krajach nie mają praw wyborczych, w latach 1870-1914 średnia dzietność w Poznaniu rodzin inteligenckich wynosiła 3,8, rodzin rzemieślniczych 4,1, zaś robotniczych 4,8 (ciekawostka naukowa → TU). Normą było, że po śmierci męża kobieta nie mogła decydować o losie dzieci, nie mówiąc o pracy zawodowej, studiach uniwersyteckich czy posiadaniu własnego majątku. Nie lepiej miały inne grupy społeczne: 1,7 miliona dzieci poniżej piętnastego roku życia było zatrudnionych w amerykańskim przemyśle przez cały rok 1900, w 1910 roku ponad 2 miliony dzieci w tej samej grupie wiekowej było zatrudnionych w Stanach Zjednoczonych. Dotyczyło to dzieci, które zwijały papierosy, zajmowały się pracą produkcyjną w fabrykach, czyściły szpulki w przemyśle tekstylnym, pracowały w kopalniach węgla i przy puszkowaniu żywności (za Wikipedią). Gdy dodamy do tego niezwykły postęp przemysłowy, kulturowy (skuteczna eliminacja analfabetyzmu) i technologii, z medycyną, transportem i informatyzacją, to można by orzec, że tych cudownych metamorfoz było w przeciągu wieku - półtora, tak więc gdyby teleportować ludzi sprzed stu lat, większość przecierałaby oczy ze zdumienia i stwierdzała, że żyjemy w jakimś raju. Patrz: prace Hansa Rosslinga.

*

Dygresja → https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4860810/factfulness-dlaczego-swiat-jest-lepszy-niz-myslimy-czyli-jak-stereotypy-zastapic-realna-wiedza.

*

Droga do obecnego stanu prowadziła przez sytuacje ekstremalne, mijając po drodze dwie potężne wojny z bombą atomową, wiele totalitaryzmów, dużą ilość ofiar, zniszczenie i degradację ekologiczną. Największą ofiarą ostatnich wieków są prawdopodobnie przyroda i zwierzęta. Lecz nie tylko one - być może część obecnych, bardziej zżytych z naturalnym światem społeczności zbieracko - myśliwskich byłaby skłonna na powrót znaleźć się w starych dobrych czasach. Teraz mają znacznie gorzej - przestają istnieć lub nie odnajdują się w nowych rolach. Ogólny bilans dla "całości cywilizacji" jako takiej prawdopodobnie wskazywałby na to, że jak byśmy nie podeszli do tematu, powinniśmy dojść do consensusu, że przez ostatnie kilka - kilkanaście nawet pokoleń, ludzki postęp jest olbrzymi, długość życia i komfort życia zostały wydłużone. Nie potrzebowaliśmy do tego żadnych ezoterycznych sakramentów, nowych "er", czy wielkich przemian. Ryzykowną, lecz prawdopodobną i prawomocną jest też teza, że w dążeniu i postępie, który uczynił te przemiany, uczestniczył również przesadnie brutalny, szowinistyczny i mniej subtelny pierwiastek męski.

*

Gdyby przymierzyć obecną epidemię koronawirusa do dwóch wojen, klęsk głodu, bo epidemii dżumy wstyd aż dotykać, trzeba odważnie krzyknąć na głos - odważnie i głośno - że współczesna cywilizacja już stosunkowo dawno osiągnęła w sobie stopień wysubtelnienia, wydelikacenia, przewrażliwienia i obsesji na własnym punkcie. Spróbujmy przenieść do teraźniejszości jakiegoś mieszkańca XVII-wiecznego miasta i oznajmić mu, że oto zdarzyła się nieludzka tragedia, ponieważ w ciągu ostatniego czasu zmarła co setna, no - może co pięćdziesiąta osoba w jego mieście i do tego "starsza". Zapewne wzruszyłby on ramionami i orzekł, że jego takie rzeczy go już tak nie ruszają, w czasach, kiedy umierało co czwarte niemowlę, a średnia wieku dla mężczyzn wynosiła w okolicach 30 lat, o ile nie mniej (i to nie są wydumane dane).

Albo wyobraźmy sobie jakiegoś chłopa, który całe życie był przywiązany do jednej wsi. Przerzucamy go w rok 2020. Posłuchałby on legendy o jakimś słynnym polskim mężu stanu (przy którym Zawisza Czarny to pikuś) lub bogaczu, którzy wszem i wobec ogłaszają na rynku bankructwo lub swój upadek. Bohaterowie tych legend cierpieliby i płakali, ponieważ zostali zmuszeni by zrzec się części swoich bogactw, sprzedać pałac lub pozbyć się części koni (mechanicznych, rzecz jasna). Głód i strach zaglądałby tym rycerzom w oczy, gdyż zmuszeni by byli do tego, by otrzymywać dwie lub trochę więcej nieprzyzwoicie niskich (względem ich statusu) pensji krajowych. Czy widzicie ten płacz małorolnego chłopa, który robi zbiórkę?

Epidemia pokazuje obecną twarz zdegenerowanej cywilizacji. Osoby, które często znajdują się na znacznie wyższym statusie społecznym, mając wielki wkład w kulturę, historię i bogactwa tego czy innego kraju, dostają małpiego rozumu z tytułu zjawiska, które najprawdopodobniej ich nie zabije lub nie zdegraduje do takiego poziomu, że staną przed widmem bezdomności, głodu lub społecznej infamii. Gdyby można było dopisywać najnowsze zdobycze cywilizacyjne lub kulturowe, mógłbym śmiało orzec, że największym wynalazkiem ostatnich kilkunastu lat jest ... narcyzm. Służą mu rozbuchane media społecznościowe, wypinające cztery litery (oczywiście o mózg chodzi). Instagramy lub inne Twittery to marionetki w rękach Narcyza.

Z połączenia czterech żywiołów: przewrażliwionego narcyzmu, drapieżnego kapitalizmu, viralowej pop-kultury i informacyjnego bombardowania powstaje surrealistyczny twór. Mógłbym go nazwać Cieniem Wodnika. Jak scharakteryzowałbym Cień Wodnika? Nie jest to zadanie nazbyt skomplikowane. Wystarczy wziąć do ręki - pozwolę sobie na redukcyjną ekstrawagancję poznawczą (jak to Wodnik) - książkę Hrabiego Siergieja Wronskiego. Tam też, na stronie 247 (tom II) przy negatywnych cechach charakteru znaku Wodnika widnieją: nieprzewidywalność, samowola, swoista moralność, impulsywność, upór, ekstremizm, radykalizm, lenistwo, inercja, skłonność do wpadania w skrajności.

Kuszące byłoby podporządkowanie tych niegrzecznych, egocentrycznych i narcystycznych postaw młodszemu, wchodzącemu w świat pokoleniu (którego odsetek głosujących na neoliberalno - darwinistyczną partię "Wolność" jest niesamowicie zwielokrotniony, zwłaszcza jeśli chodzi o populację męską, patrz → tekst). Nie, rzecz nie jest taka prosta, gdy weźmiemy pod uwagę polską rację stanu, forsowaną przez ostatnie trzydzieści lat (→ artykuł), lub potężną machinerię niszczenia obszarów zielonych, za którą znacznie większą odpowiedzialność ponoszą osoby "starsze", a nie "millenialsi", którzy dopiero co raczkują w polityce (znęcałem się nad zbrodniami na przyrodzie w tekstach: → TU i → TU). Cień Wodnika nie ma związku z wiekiem, dotyczy raczej czasów, w których przyszło nam żyć. Co gorsza, to nie "młodzi" się buntują, tylko "starzy" dają zły przykład prosto z góry. To oni zdefiniowali wiele światów i nie powinni rościć sobie tylko i wyłącznie prawa do nazywania ich ojcami sukcesu.

*

Dygresja: Hiszpanie nauczyli się oszukiwać. Łatwiej było im kombinować z podatkami niż ograniczać transfery i wypłaty dla zawodników. W 2013 roku łączne zobowiązanie podatkowe klubów w Hiszpanii wynosiły już 643 mln euro, z czego 75 proc. należało do klubów La Liga. Gdy media i państwo zaczęły przyglądać się tematowi z bliska, wyglądał on coraz gorzej. Do długów dla fiskusa dochodziły też te dla instytucji publicznych i prywatnych. Według ustaleń "Futbol Finanzas" w 2013 zsumowany dług hiszpańskiej ligowej piłki wynosił 4,5 mld euro.

https://www.sport.pl/pilka/7,173971,25809925,bayern-uratowal-trzy-kluby-przed-bankructwem-kataklizm-w-ekstraklasie.html

Patrz też: "organizacja prowadzona przez partnerkę byłej gwiazdy Hibernian FC, Garry'ego O'Connora pozwoliła uratować już czterech piłkarzy. Coraz więcej zawodników cierpi na problemy psychiczne wywołane pandemią koronawirusa. - Piłkarze obawiają się, że nie dostaną wypłaty. Wpływa to oczywiście na ich kredyty hipoteczne, płatności za samochód i inne rzeczy - mówi były piłkarz".

https://www.sport.pl/pilka/7,173971,25823681,czterech-pilkarzy-zostalo-uratowanych-przed-samobojstwem-boja.html#s=BoxSportImg1

*

Problem związany z pandemią wirusa otworzył nową rzeczywistość. Roboczo można nazwać ją otwarciem epoki wirtualnej, w pełnoprawnym tego słowa znaczeniu. Praca zdalna przez komputer. Telekonferencje. Wywiady na łączach internetowych. Maile. Filmy. Streamy. Możliwe, że sporo osób kojarzy te technologie z nadchodzącą Erą Wodnika. Jej symbolicznym zaznaczeniem byłaby koniunkcja Saturna z Jowiszem w tym znaku, mająca miejsce dokładnie 21 grudnia 2020 roku, osiem lat po legendarnym "końcu świata" wg Majów.

Niektórzy astrologowie przedstawiają tą koniunkcję w ramach novum, fenomenu i przełomu. Owszem, prawdą jest, że Jowisz i Saturn zmieniają żywioł na najbliższe 180 - 200 lat. Tak się składa, że w ramach gruntownej zmiany wszystkie koniunkcje tworzone do 2219 roku (ta nastąpi w znaku Skorpiona) będą miały miejsce w żywiole powietrza (czyli w znakach Bliźniąt, Wagi i Wodnika). Jednak sama koniunkcja Jowisza i Saturna w żywiole powietrza miała już miejsce w roku 1981 (technicznie rzecz ujmując, nawet w ostatnich godzinach 1980 roku!). Jej znaczenia nie możemy zmarginalizować i uznać, że była "wypadkiem przy pracy". Spójrzmy na technologiczne przyspieszenie, erę informatyzacji, zmianę znaczenia komputera, wdrożenie miniaturowego komputera pod postacią smartfona, potężną rolę serwisów społecznościowych. To wszystko dzieje się od czasów koniunkcji Jowisza i Saturna w znaku Wagi!

Prognozowanie "nowej epoki powietrznej" z pominięciem tego, co dzieje się od 1981 roku dla trzeciej koniunkcji Jowisza i Saturna, mającej miejsce w dniu 23 lipca 1981 r., jest przecenianiem przyszłości kosztem tego, co już miało miejsce w przeszłości. Jest to przesadne, symboliczne dzielenie epok, zwłaszcza w kontekście tego, co wydarzyło się kilka tygodni później po tym zdarzeniu. Prace nad siecią BITNET w marcu 1981 mają dużo wspólnego z pierwszym i drugim złączeniem Jowisza i Saturna, które miały miejsca w styczniu i marcu 1981. Zaś 12 sierpnia 1981 r. koncern IBM wprowadził na rynek pierwszy model komputera osobistego. Mówiąc inaczej - wspomniane produkty i ich rozwój sprawiły, że możemy śmielej i odważniej mówić o pewnej realizacji mitycznej "Ery Wodnika", przynajmniej jeśli chodzi o płaszczyznę technologiczną. Dużo pracy i infrastruktura technologiczno - informatyczna doznała przyspieszenia na przełomie 1980-1981 roku i w ciągu 40 lat technologie umożliwiły nam dojście do tego, żebyśmy mogli mówić o "Erze Wodnika" w jakiś sensie już teraz.

Co do roszczeń i oczekiwań związanych z koniunkcją Jowisza i Saturna w znaku Wodnika, w erze koronawirusa nie byłbym takim utopistą. Nie, nie postrzegam tego w pozytywnych barwach. Wodnik reprezentuje ten sam rodzaj samowystarczalności, co Koziorożec. Z tą tylko różnicą, że Koziorożec pozwala przetrwać poprzez przynależność do struktury i tworzy wyraźną hierarchię, zaś Wodnik pozwala odnaleźć się poprzez umiejętności i zdolności typowe dla "żywiołu powietrza". Utopia, którą żyli misjonarze spod Ery Wodnika i jej pułapka polegała na tym, że wierzyli w egalitarność, zrozumienie i braterstwo, czyli cechy charakterystyczne dla tego znaku. Wodnik kojarzony był z "wolnością". Koziorożec z "obowiązkiem". Polacy wyjątkowo polubili hasło "wolność", z tytułu traum historycznych. W kontrze do tego stoi niemieckie powiedzenie "ordnung muss sein" co rodzi skomplikowaną sytuację, polegającą na stworzeniu pozornego konfliktu między kulturą organizacji, a kulturą nieskrępowanej wolności. Czy "źle zorganizowana" wolność, polegająca na śpiewach i radości Włochów w erze zagrożenia epidemiologicznego, to był dobry wybór? Czy perspektywa cierpienia i lekkiego pozbywania się wielu istnień ludzkich (bo "taka jest natura", że słabsi umierają), to nas pewno jest atrakcyjna i "wspólnotowa" perspektywa? Czy decyzje wojenne podejmowane podczas Powstania Warszawskiego, bo "inni bardzo chcieli", były hołdem złożonym wolności, czy porzuceniem kalkulacji politycznych, których ceną mogła być dalsza egzystencja tysięcy osób? To są trudne pytania. Wybór między Koziorożcem i Wodnikiem to nie jest bułeczka z masełkiem. Chyba, że ktoś lubi uprawiać infantylną duchowość i widzieć tylko pozytywną stronę egzystencji, jakże nieprawdziwą! "Męskie" wzorce (Wodnik to znak męski) stoją wyżej niż cechy "żeńskie" (Koziorożec czy Ryby, to znaki żeńskie). Tak, Jezus była kobietą spod znaku Ryb (podobieństwo do Conchity Wurst nieprzypadkowe), a Bóg starotestamentowy był facetem spod znaku Barana (topienie 99,9% świata to zabawa dla prawdziwych mężczyzn!).

*

Dygresja: → https://pl.wikipedia.org/wiki/Gra_dyktator. "Większą chęć do dzielenia się zauważono u osób płci żeńskiej".

Patrz też: → https://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wi%C4%99%C5%BAnia.

"W ochronie środowiska dbanie o czystość wód, powietrza, utylizacja odpadów etc. są działaniami odpowiadającymi współpracy, które wymagają wysiłku. Znacznie łatwiej jest nie podejmować tej współpracy, a korzystać z wysiłku innych na rzecz czystego środowiska – to postawa zdrajcy. Kiedy jednak wszyscy będą zdradzać i zaśmiecać środowisko, życie w nim stanie się uciążliwe".

*

Istnieje spore ryzyko, że w erze erozji międzyludzkich kontaktów, polegających choćby na lęku przed spotykaniem się ze sobą, a skończywszy na dramacie bycia pokrzywdzonym przez los, pojawią się konflikty dotyczące wolności działania (i odpowiedzialności za siebie), a poddaniu się strukturom władzy (której obowiązkiem jest troszczyć się o obywatela). Ingres Saturna i Jowisza do Wodnika wskazuje na pewien typ rozłamu lub rewolucyjności, której pragnieniem byłoby się uwolnić od zobowiązań względem państwa. Być może i kultury również, skoro jesteśmy w stanie uniknąć rzeczywistości przy pomocy wirtualnego świata. To byłaby piękna uwertura dla umiłowanej wolności, która wyzwala się z okowów sztywnej, politycznej struktury, występującej w roli gnębiciela i prześladowcy. Niestety, naiwność tego rozumowania polega na tym, że nie da się jednocześnie być wolnym od państwa i dużo od tego państwa wymagać. Tak jak nie da się udawać, że jest się wolnym od ludzi czy instytucji, gdy te same osoby czy instytucje mogą okazać się być potrzebne w niektórych momentach życia. Podczas kryzysu ekonomicznego, który wybucha na epidemii wirusa okazuje się, że wielu przedstawicieli biznesu (w szczególności tych, którym głód nigdy w oczy nie zajrzy), są w stanie prosić o pomoc państwo, prześcigając się w prośbach o pomoc. W momencie zagrożenia empatia czy inni schodzą na dalszy plan, do głosu dochodzi instynkt walki i brutalnego egoizmu. Jowisz i Saturn w grudniu 2020 r. pokażą dalsze perspektywy zachowań ludzkości.

*

Dygresja (Tomasz Markiewka, FB, 17 marca 2020): "Kilka miesięcy temu pisałem tekst o tym, jak ONZ i Human Rights Watch oceniły skutki zaciskania pasa w Wielkiej Brytanii: zapaść warunków materialnych i zdrowotnych była tak duża, że podpadała zdaniem tych organizacji pod łamanie praw człowieka. I to nas właśnie czeka, jeśli spełnią się fantazje (Konrada) Piaseckiego. Jeszcze więcej śmieciówek, jeszcze bardziej niedofinansowana służba zdrowia, jeszcze gorsze warunki pracy dla tych, którzy w czasie kryzysu podtrzymują działanie naszego społeczeństwa. Naomi Klein nazywa to "doktryną szoku" - wykorzystywaniem katastrofy do forsowania rozwiązań, na które nie byłoby zgody społeczeństwa w normalnych warunkach".

*

Być może nadchodzący falsyfikat Ery Wodnika (wtajemniczeni czują, że to jakaś kiepska podróbka), spowodują, że niektórzy jeszcze zatęsknią za okropną i żeńską Erą Ryb. Od marca 2023 do czerwca 2024 Saturn i Neptun będą znajdować się w tym zdegradowanym przez infantylną narrację znaku. Tak naprawdę, poważne sprawy rozpoczną się w lutym 2026 roku (pierwsze koty za płoty widoczne już będą w lipcu 2025). Wówczas część osób może doświadczy na własnej skórze dylematu wyboru pomiędzy indywidualizmem i wolnością, a empatią i współczuciem. Takie przynajmniej były "założenia" religii chrześcijańskiej, lecz - jak to z teoriami bywa - pięknie się prezentują do momentu wprowadzenia ich w życie.

Tym niemniej, daty w okolicach lipca 2025 i marca 2026 (być może będzie to kilkunastomiesięczny ciąg zdarzeń) prezentują się mocno. Można nieco łatwiej na ich temat teoretyzować, ale trudniej dokładnie się wstrzelić, co przełomowego w świecie się wydarzy. To robota dla astrologów. A przy okazji - być może jakiś analityk lub osoba wpływowa w końcu łaskawie dostrzeże, że większość z nich wykazała znacznie więcej refleksu i wyobraźni na temat obecnych czasów, niż różnej maści eksperckie grona.



« „Joker” i brud świata Wolność w czasach wirusa »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)