zdjęcie Autora

07 kwietnia 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Filipika przeciwko mężczyznom


« Sny przepowiadające przyszłość Dzikość świata i trzy lub cztery opowieści o trampkach »

          Mężczyźni tak jakoś mają, że gdy usiądą do komputera chętnie dzielą cudze ziemie i przekonują, że nam by się łacniej należały. Są wielkomocarstwowi z natury. Jeśli wpadną na pomysł, żeby zintegrować się z kobietami chorymi na raka piersi czy jajników sądzą, że najlepszym pomysłem wyrażenia solidarności z nimi jest wciągnięcie skarpetki na penisa. Zaiste, skojarzenia dość odległe. Mój penis solidaryzuje się z twoimi zaatakowanymi chorobą narządami kobiecymi, więc założę sobie skarpetkę. Albo zawiążę kokardkę. Sfotografuję się i umieszczę na facebooku prężąc muskuły pokryte tatuażem na znak, że choć z tobą solidaryzuję, nie muszę wyrzekać się swojej męskości, jak ty wyrzekasz się kobiecości. Bo kiedy już przejdziesz operację i odejmą ci pierś albo wytną kobiece narządy oświadczę ci, że od dziś nie jesteś już dla mnie kobietą tylko siostrą. W imię tego rozumowania mężczyźni gotowi ci są nawet przyznać kobietom prawa do głosowania (pod warunkiem, że nie będziesz margała na jego wycieczki i wsparcie dla nieszczęśniczki bardziej od ciebie pokrzywdzonej przez los, bo utrzymującej się z zasiłku dla bezrobotnych. Ale umiejącej tworzyć legendy.

         Adwersarz nie przybył na debatę – gdzieżbym miał rozmawiać z jakimś jego, pożal się Boże, podwładnym. Honor mi nie pozwala. Ja to Jestem JA, a nie jakiś tam…Nie ważne, że jako gospodarz zaprosiłem gości (ale niektórych i tak nie wpuściłem!).

Kobiety mężczyznom brużdżą – wołają więc: odebrać im prawa wyborcze.

www.tvp.info/1851556/korwinmikke-odebrac-prawa-wyborcze-kobietom

         Najlepiej zrobić to w sposób nowoczesny. Najpierw wprowadźmy głosowanie bezpośrednie przez kliknięcie. Nie masz cenzusu majątkowego albo naukowego (komputera z dostępem czy jakiegoś -phona) samo przez się rozumie się, że nie będziesz głosować. Albo tak, jak ci twój chłop pozwoli. Wszak, kobieto masz to i tak w nosie, obchodzą cię tylko uczucia i takie bleble. Kto wie czy w ogóle umiesz klikać? Niejaki pan Kowin-Mikke, bożyszcze startujących do polityki nastolatków uczy nasze dzieci i wnuki kto nadaje się do głosowania, a kto nie. W mojej rodzinie uczy już trzecie pokolenie bachorów płci męskiej. Na szczęście koło trzydziestki z tego wyrastają.

         Mężczyznom brużdżą także homoseksualiści. Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego. Wszak nie konkurują o kobiety, chyba że za konkurencję uznać to że są i żyją. Gotowi są zrezygnować z intratnych stanowisk (nachapawszy się przedtem po uszy) jeśli ktoś nie pozwoli im wyrażać głośno tej niechęci. Czytam, że: „pederastyczne lobby zmusiło szefa Mozilli Brendana Eicha do dymisji. To jest jeden z sygnałów postępującego upadku USA.”

          Raczej nie obchodzą mnie ruchy kadrowe nawet największych światowych firm czy koncernów, zakładam, że niezależnie od takich czy innych odchyłek, osoby te miały talenty pozwalające im kierować firmą, choć fakt publicznych wypowiedzi na kontrowersyjne tematy, w dodatku nie związane z rolą służbową podważa istnienie tych talentów. Nie sadzę, żeby był to jakiś sygnał upadku państwa – dymisję uważam wyłącznie za decyzję zdroworozsądkową – po co bowiem niepotrzebnie zrażać sobie klientów? Zresztą nie wiemy dokładnie o co poszło naprawdę i komu i na co potrzebny był pierwszy z brzegu pretekst. Ale kobiety tak już mają, że ignorują światowe trendy patrząc z perspektywy naparstka, pierogów i przyprawianych pazurów.(To cienka aluzja do Kaliny, mojej facebookowej przyjaciółki i dyskutantki).

         Skoro wylewam już żale na mężczyzn, a właściwie na ich podejście do świata, muszę dodać, że pewnych rzeczy im zazdroszczę. Na własne oczy widziałam jaką ogromną satysfakcję może dać komuś gadanie do telewizora i wymyślanie takiemu czy innemu politykowi, który plecie bzdury. Mnie nauczono kiedyś przysłowia: „gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu” i uznałam to za oczywistość, że szkoda trudu na monologi bez odbiorcy. Poza tym przy okazji takiej pada mnóstwo niecenzuralnych słów, a mnie uczono kulturalnego zachowania. Życie nauczyło mnie także, że szkoda poświęcać swoje siły na rzeczy, których nie da się zmienić, bo w tym czasie można zrobić coś może mniej słusznego ale pożyteczniejszego. Na przykład posprzątać. Dziś jednak widzę, że gadanie do obrazu, dyskutowanie z Obamą o przyszłości świata albo wypominanie Putinowi rozwodu z żoną ma w sobie ogromną energię rozładowywania własnych emocji. Ja wiem lepiej niż Obama czy Putin albo rada nadzorcza JPMorgan Chase czy Gazpromu kogo mianować na najwyższe stanowiska. A skoro to wiem, a oni nie wiedzą lub nie są pewni siebie — to moje zdolności są niewątpliwie większe niż wszystkich tych ludzi razem wziętych i tylko nie sprzyjającym okolicznościom zawdzięczam, że nie jestem na ich miejscu.

          Ja też bym tak chciała. To takie upajające uczucie – rządzić światem (nawet w cudzym imieniu). Tymczasem jakiś zły chochlik podpowiada mi, a właściwie mojej kobiecej naturze, że zbyt mało wiem czy umiem, żeby rządzić światem i że gdybym to zrobiła, we własnych oczach byłabym po prostu śmieszna.

         Nie mogę też mieć niczego przeciwko homoseksualistom i innym odmieńcom. Zawsze przecież istnieje możliwość, że kiedyś zostanę zaliczona do ich grona. Z lektury artykułu w GW „Lepiej spłonąć niż wyblaknąć” o zmarłym śmiercią samobójczą Kurcie Cobainie dowiedziałam się jego słów: „Przyjaźniłem się z chłopakiem, który był gejem. Automatycznie sam uchodziłem za geja.

wyborcza.pl/1,75475,15745417,Lepiej_splonac__niz_wyblaknac___rocznica_smierci_Kurta.html

         Każdemu z nas, w każdej sprawie może to grozić. Z własnego doświadczenia wiem, jak łatwo kogoś zabić w skrajnej emocji. Nie mogę więc dać sobie gwarancji, że nie zaprzyjaźnię się z homoseksualistą lub nie okaże się nim kimś mi bliski. Nie mogę przysiąc, że dzieło sztuki wyrosłe z ich odmienności nie podniesie mojej duchowości na nieosiągalne dotąd wyżyny: jak w odcinku: 66 drugiego sezonu, gdy odkryłam Artioma Siemionowa: www.youtube.com/watch?v=V6ATVx4Eofc

Stało się to w odcinku Babci sezon II: www.taraka.pl/na_pograniczu

         Nie mogę twierdzić, a nawet uważać, że ktoś jest gorszy niż ja, bo los może odwinąć się na mnie ze swoją ciężką pięścią (jak w historii opisanej w poprzednim odcinku „Prababci” o snach, gdy pewien chłopiec męczący zwierzęta miał sen o dręczeniu kota, a mimo to z kolegami postanowił odrąbać siekierą kotu głowę. Kot się wywinął, a chłopcu kolega odrąbał dłoń).

         Nie mam pojęcia jak to się dzieje, ale często ludzie mający pewne obsesje ponoszą za sprawą losu ich koszty. Znany malarz Beksiński mający obsesję śmierci zginął z ręki mordercy, a przedtem śmiercią samobójczą zginął jego syn. Pewien mój znajomy z dawnych lat mający obsesję na punkcie homoseksualizmu do tego stopnia, że gdy musiał „podejrzanemu” podać rękę biegł do łazienki ją umyć a w braku takowej wycierał ją chusteczką sam zakochał się miłością gwałtowną i niszczącą, w dodatku niemożliwą do spełnienia i musiał przeżywać brak akceptacji jego osoby przez ukochanego.

         Słyszałam o rodzicach, którzy dowiedziawszy się o tym że syn jest gejem musieli zmagać się z miłością do niego i swoim długoletnim małżeństwem i w końcu odrzucili jego (z przyczyn ideologicznych) i siebie wskutek zarzutów wzajemnie sobie stawianych, kto zawinił w wychowaniu dziecka. Okropne dla wszystkich członków tej rodziny i zupełnie niepotrzebne. Tak jest, gdy ideologia bierze nad kimś władzę.

         Czy dzieje się tak, że w podświadomości osoby dana obsesja kształtuje się pod wpływem przeczuć, że między nim a przedmiotem obsesji w przyszłości nastąpi jakiś związek? I podsycana jest nieuświadomioną obawą, że przewartościowuje jego całe życie?

         Wracając do początku. Czy mężczyźni mają więcej obsesji niż kobiety? Nie, skądże. Wiele jednak z tych obsesji wynika z przyjęcia opcji bliskich mężczyzn (ojca, męża, syna). Ich własne, osobiście nabyte obsesje są zupełnie inne i niestety, często bardziej niszczące ze względu na ich praktyczny wymiar. Nie ma nic groźniejszego niż wiązanie obsesji z praktycznym działaniem. Nienawidzący Obamy czy Putina małe ma możliwości osobistego rozprawienia się z nim, a w dodatku są to osoby dobrze chronione. Nastolatka mająca obsesję na punkcie swojej tuszy działając praktycznie i po kobiecemu łatwo doprowadzi się do śmierci, bowiem nikt nikogo nie ustrzeże przed sobą samym.


 Filipika – gwałtowna, ostra mowa wymierzona przeciwko komuś, ewentualnie ostre wystąpienie oskarżycielskie. (pl.wikipedia.org/wiki/Filipika)


« Sny przepowiadające przyszłość Dzikość świata i trzy lub cztery opowieści o trampkach »

komentarze

1. samcza słabość • autor: Jerzy Pomianowski2014-04-10 21:32:56

Z przyczyn zapewne hormonalnych wśród mężczyzn jest wielu energicznych durniów.
Zaś "energiczny dureń" to jeden z typów osobowości według podziału stosowanego w cesarskiej armii austriackiej.
Typ uważany tamże za najgorszy i szkodliwy. Nie do przyjęcia w poczet kadry oficerskiej.
Silą rzeczy idealną formą cywilnej działalności  dla energicznych durniów jest polityka.


Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)