Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 lipca 2015

Krzysztof Wirpsza

Fohat
...żeby życie miało smaczek...

Kategoria: Gnoza i hermetyzm
Tematy/tagi: archetypyÓsemka (enneagram)teozofiażywioły


Fohat jest jedną z trzech uniwersalnych sił teozofii (pozostałe to Prana i Kundalini). Uniwersalnych, znaczy wpływających od podstaw na nasz obraz życia. Nasze zachowanie jest tylko powłoką, pod którą chodzi wewnętrzny mechanizm przekaźnikowy – mechanizm który przesyła impulsy z Prawdziwego Ja (Jung powiedziałby – z Jaźni) do siedmiu czakr. Aby Jaźń mogła się wyrazić w materii, potrzebuje takiej przejściówki – i to są te trzy siły. To stwierdzenie jest oczywiście fałszywe: Jaźń nie potrzebuje się nigdzie wyrażać. Ona już jest, pozostając stuprocentowo spełniona, maksymalnie kreatywna, eksplodująca mocą wyrazu, i autentyczna jak sam czort, poza iluzją podziału, w wiecznej i obiektywnie prawdziwej rzeczywistości bezczasowego teraz. Jeśli coś już się musi wydarzyć, to raczej my potrzebujemy załapać ten fakt. I temu właśnie służą Fohat, Prana oraz Kundalini.

No dobrze, ale dlaczego teozofia? Czy nie lepiej byłoby skorzystać np. z filozofii hinduskiej albo buddyjskiej, a może z gnostycyzmu czy Kabały? Może i można by. A jednak teozofia wciąż pozostaje jedynym znanym mi systemem wiedzy duchowej wystarczająco przystępnym, aby zainteresować nim laika. Teozofia jest zwyczajnie nośna – czego nie można powiedzieć o większości abstrakcyjno- zawoalowanych języków duchowych Wschodu i Zachodu. Niestety teozofię skompromitowała bodaj jej mitologiczność, to znaczy wiara w hierarchie duchów, traktowane zazwyczaj bardzo obiektywnie. Przylgnęła do niej przez to etykietka emeryckiego kółka dla dewotek – i muszę przyznać, że coś w tym, chyba, jest. Istnieje jednak ogromna część tej nauki, o której przeciętny odbiorca w ogóle nie wie. Miałem okazję przekonać się o tym przebywając w siedzibie Towarzystwa Teozoficznego w Adyar, w indyjskim mieście Madras (obecnie Chennai / Ćennaj). Oto po raz pierwszy i jak dotąd ostatni w życiu, dane mi było znaleźć się w księgarni, zawierającej setki tomów dzieł dotyczących naukowych badań nad rzeczywistością metafizyczną. Były tam pozycje dotyczące takich działów jak duchowa fizyka, chemia, akustyka, były kolorowe atlasy bytów duchowych, graficzne przestawienia form energii subtelnej, czy na przykład takie dziwy jak wykresy łączące ewolucję mszaków i aniołów. Choć moje osobiste doświadczenie wskazuje, że Rzeczywistość toczy się tutaj – a nie gdzieś tam, hen, w zaświatach – to jednak muszę przyznać, że uwielbiam tego typu kurioza. I właśnie dlatego uważam, że teozofia zasługuje na ponowne odkrycie.

W poniższym tekście rozpatrujemy Fohat – trzecią z uniwersalnych sił. Teozofia widzi Fohat jako formę wewnętrznej elektryczności, przez to otwierając zupełnie nowe drzwi do interpretacji pojęcia karmy. Jak się przekonamy, pojęcie Fohatu jest dość dokładnym odpowiednikiem tego co my, w niniejszym cyklu, nazywamy Wymiarem Ósmym (czyli właśnie karmą). Jak łatwo zgadnąć Prana, drugi obok Fohatu pierwotny teozoficzny stan Wszechświata, jest odpowiednikiem naszego Wymiaru Dziewiątego (por. enneagramowa Dziewiątka), który obejmuje łagodne codzienne egzystowanie w oparciu o kontakt z naturą oraz własnym ciałem. Kundalini zaś , to Wymiar Dziesiąty, idea świadomości. Świadomość może wzrosnąć, wtedy ewoluujemy. Im bardziej ewoluujemy, tym bardziej zbliżamy się do naszego Prawdziwego Ja (Wymiar Jedenasty). Ostatecznie jednak ewolucja jest mitem, ponieważ nie można przybliżać się o czegoś, czym się jest.

Poniższy artykuł jest tak naprawdę analizą fragmentów klasycznego tekstu teozoficznego o Fohacie. Tekst, został skompilowany (nie przeze mnie) na podstawie pism Heleny Bławatskiej, Williama Q. Judge i Roberta Crosbie. Autor (autorzy) skupia(-ją) się w nim głównie na Wymiarze Ósmym (Fohat), ale pozostałe wymiary, zwłaszcza Dziewiąty (Prana), są od czasu do czasu także sygnalizowane, a to dla przedstawienia odniesień. Tytuł artykułu brzmi „Byt elektryczny” („Electric entity”). Dobór obrazków oraz śródtytułów jest moją inwencją. Przypisy w tekście umieszczone w nawiasach kwadratowych [ ] również pochodzą ode mnie.


Byt elektryczny


Ilustracja 1: Kot z Cheshire z filmu "Alicja w Krainie Czarów";
Fohat w swojej "czarującej" wersji

Fohat, jak wynika z tytułu, to drapieżna pasja i dzikość – w odróżnieniu od Prany, która jest łagodnym cieszeniem się tym co jest. Przestawiany jako elektryczność, wyraża życie na jego pograniczu ze śmiercią, ładunek przepływający pomiędzy ekstazą i bólem. Przejawia się w napięciu stawania się tym, kim naprawdę Jesteśmy, jak tygrys lub wąż uchwycone przez kamerę w pół skoku.


'ŻYCIE i elektryczność są w naszej filozofii jednym. Elektryczność jest życiem i jest śmiercią. Fohat to esencja elektryczności. Elektryczność można nazwać „bytem” tylko wówczas gdy rozpatrujemy ją jako Fohat, jej rdzenny Napęd. Gdy Okultyści mówią o Fohacie, [mówią o] energetyzującej i kierowniczej inteligencji w uniwersalnym elektrycznym lub Witalnym fluidzie (...). Ostatecznie, po dziś dzień nie zrozumiano ani natury elektryczności, ani życia ani nawet światła. W manifestacji dowolnej naturalnej siły Okultysta widzi działanie jakości lub szczególną cechę jej esencji, która to esencja pozostaje wyraźną i inteligentną indywidualnością po drugiej stronie mechanicznego, zamanifestowanego Wszechświata.”

z artykułu „Byt Elektryczny”



Ilustracja 2: Yoda jest enneagramową Piątką. Sięga po Fohat (Ósemkę), zgodnie z kierunkiem swojego rozwoju na enneagramie (5-8)


Pole, o którym dużo dotąd mówiliśmy, jest Uniwersalnym Umysłem. A skoro jest Umysłem, to i musi myśleć. Musi pozostawać istotą inteligentną, nietuzinkową – bo kimś takim właśnie pozostaje zawsze umysł. Fohat jest tą właściwością Uniwersalnego Umysłu (Prawdziwego Ja, jeśli komuś tak lepiej), która polega na myśleniu oraz woli. Jest on ni mniej ni więcej tylko intelektualnym aspektem Pola – tak jak Prana będzie jego aspektem emocjonalnym, a Kundalini fizycznym. Pozostaje tu jeszcze dodać coś o czym teozofia, i w ogóle wszelka –zofia mówią z ociąganiem: ów Uniwersalny Umysł to Ty. To Ty sam jesteś tym niepowtarzalnym, magicznym świerzbieniem życia, zbiorem tajemniczych jakości esencji po drugiej stronie mechanistycznego wszechświata; i w dodatku doświadczasz tych esencji w każdej chwili, także teraz. Gdybyśmy nie doświadczali esencjonalnego świerzbienia, nie żylibyśmy. Oczywiście, można go, w swoim odczuciu, doświadczać więcej lub mniej. O tym, w jaki sposób poprawić świerzbienie, poniżej:


Sprawiedliwość

„Fohat jest agentem Prawa,jego reprezentantem. Jest on aktywną potencją reproduktywnej mocy w Naturze.” W zamanifestowanym wszechświecie, Fohat jest wiekuiście obecną elektryczną energią, nieustającą niszczycielską i formatywną mocą. To poprzez Fohat idee Uniwersalnego Umysłu zostają odciśnięte w materii.”

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)



Ilustracja 3: Tarot: VIII. Sprawiedliwość. Jak myślisz, tak masz.


Wiemy już z poprzednich tekstów, że Ósmy Wymiar to karma. Jak mówiliśmy, karma jest przełożeniem Pola na ciało – i ciała na Pole. Można powiedzieć, że jeśli naprawdę solidnie nie popracujemy nad świerzbieniem jeżeli nie wyłamiemy się poza programy i nie sięgniemy ku Polu – nic się nie wydarzy. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jest to świetnie odzwierciedlone w tarotowym arcanum nr 8 – karcie Sprawiedliwość. Sprawiedliwość oznacza odpowiedzialność za własne czyny. Innymi słowy: sami jesteśmy odpowiedzialni za to, aby nasze życie miało smaczek – i uskarżanie się że jest nudno, drętwo czy mało kreatywnie, może napotkać tylko na jedną odpowiedź – palec wymierzony we własny nos.


Ilustracja 4: Wysyłanie nieświadomego oskarżenia w Pole (zawsze wraca).


Pozornie mamy tu dwa składniki: ciało i Pole. Nie jest jednak tak, że te dwa są od siebie oddzielne, ponieważ tak naprawdę jest tu tylko Pole – ciało nie istnieje, chyba że jako cząstka Pola, stanowiąca z nim jedność. Nie jest to więc gnostycki dualizm, raczej nie-dualizm (a-dvaita) – interesuje nas jedno a nie dwa. Mówienie o dwóch ma jedynie pomóc w zrozumieniu jednego i jest swego rodzaju metaforą. Tak naprawdę nie ma dwóch rzeczy, lecz jedna (i jest to Pole) – pomimo pozoru, że mogłoby być inaczej. Co to w praktyce oznacza? Nie trzeba się niczemu sprzeciwiać, ani z niczym walczyć. Cała tzw. „walka” polega na zaufaniu Polu – czyli Samemu Sobie. Potrzebne jest osobiste doświadczenie – wtedy wychodzimy poza program, a on znika, bo nigdy go nie było. I wtedy mówimy – Jestem.


To tylko twój umysł

Fohat jest mostem poprzez który idee istniejące w boskiej Myśli zostają odciśnięte w Kosmicznej Substancji jako „prawa Natury”. Pierwotna materia, zanim wyłoni się z planu nieprzejawionego, i obudzi ku podniecającej radości działania kierowanego impulsem Fohatu, pozostaje jedynie „chłodną poświatą, pozbawioną koloru, kształtu, smaku i jakiejkolwiek w ogóle jakości czy aspektu”. Jest on Bytem Elektrycznym, Fohatem, który ożywia i rozdziela pierwotną masę, lub pregenetyczną materię [Prana] na atomy, same będące źródłem wszelkiego życia i świadomości. (...)

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)


Ilustracja 5: Blake'owski Urizen jest znakomitą personifikacją Fohatu jako Primum Mobile


Fohat pobudza Pranę do życia. Bez niego byłaby martwa, byłaby „chłodną poświatą”, mroczną materią w rodzaju greckiej hyle. Dużo się słyszy o tym, że Fohat jest motorem napędzającym Wszechświat. Czy zatem Fohat – to Bóg-Jahwe, stwórca Wszechrzeczy?

Bóg-Jahwe to słynna ponura pra-siła, zły Demiurg, który więzi świat w okowach materialności. U Blake'a zwany jest Urizenem. Blake jednak wnosi coś więcej – przewrotnie nazywa tę postać Urizen – co jest przekształceniem słów Your Reason (Twój Rozum). Co chce nam przez to powiedzieć? Spróbujmy słowo „rozum” zastąpić słowem „umysł” – w czasach Blake'a były one równoznaczne. Zwrot „It's just your mind” („to tylko twój umysł”) zapewne znany jest osobom, które zajmowały się New Age. Oznacza on mniej więcej tyle co „sam sobie jesteś winien”.Urizen zdaje się w ten sposób mówić do nas: ja nie jestem jakąś tam zewnętrzną napędzającą siłą, którą musisz ujarzmić lub której się podporządkujesz. Ja jestem Tobą. Jeżeli mówisz, że świat jest zły, masz rację. Jeżeli mówisz, że się nie uda – masz rację. Tyś rzekł. Jesteś Pantokratorem swojej rzeczywistości.


A proszę tu zwrócić uwagę, że samo słowo Jahwe – pierwotnie znaczyło: Jestem.


Siedem wymiarów


Ilustracja 6: Siedem wymiarów – siedem czakr


„Przepływając wzdłuż siedmiu zasad AKASZY [siedmiu czakr lub siedmiu wymiarów], [Fohat] ma wpływ na zamanifestowaną substancję (...), i różnicując ją na odrębne centra energetyczne, wprawia w ruch prawo Kosmicznej Ewolucji, które, posłuszne Ideacji Uniwersalnego Umysłu, powołuje do bytu wszystkie różnorodne stany istnienia w zamanifestowanym systemie słonecznym. O Fohacie zatem, mówi się jako o sztucznej sile motorycznej – działającej w odniesieniu do wszelkich uwięzionych [sic!] form życia, oraz jako o medium pomiędzy absolutną, a uwarunkowaną Mocą. (...).

(...) W Indiach Fohat jest naukowym aspektem tak Wisznu jak i Indry, z których ten ostatni starszy i o wiele ważniejszy w Rygwedzie niż jego sekciarski następca. W Egipcie, Fohat znany był jako Atum wyłoniony z Nun (Przestrzeni), lub też Ozyrys w swoim wydaniu rdzennego bóstwa, stwórcy niebios i istot. O Atumie mówi się jako o bogu proteańskim, generującym innych bogów i nadającym sobie kształt jaki zechce. Jest on „mistrzem życia” ”dającym wigor bogom”. Jest nadzorcą [sic!] bogów, tym, który „tworzy duchy, kształtując je i ożywiając.” (...) Zarówno hieroglif jak i tekst rozdziału LXII Księgi Zmarłych pokazują tożsamość Atuma z Fohatem.”

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)


Działanie Fohatu (a także jego sprzymierzeńców – Prany i Kundalini) ma naturę siedmioraką, i przejawia się poprzez tzw. siedem czakr, siedem wymiarów, tudzież siedem pierwszych liczb enneagramu. Można powiedzieć, że Fohat, jako Wymiar Ósmy, „wprawia w ruch” materialny Wszechświat, daje mu kopa. Wątpliwość jednak aż samo się nasuwa – no dobrze, Fohat „wprawia w ruch” – ale przecież jednocześnie przez sam fakt, że pcha – „więzi” nas w materialnej formie. Gdy miałem 5 lat rodzice zmuszali mnie do jedzenia białego serka, który wtedy uważany był za panaceum. Chcieli dobrze, chcieli mojego zdrowia, ale efekt jest taki, że przez resztę życia nie mogę patrzeć na biały ser. To paradoks wszelkiego wysiłku – co z tego, że coś nas mobilizuje do rzekomo bardziej konstruktywnych zachowań jeśli to nas jednocześnie przez to zniewala ?


Przerzucamy się tu między dualizmem a nie-dualizmem.

Dualizm – X napędza Y.

Niedualizm – jest tylko X i ono zawiera w sobie też Y – więc nic nie trzeba robić tylko to zauważyć – innymi słowy pozwolić, żeby działanie przejawiło się przez układ samo;

Pierwszy sposób mówienia jest łatwiejszy w obsłudze, ale nieprawdziwy. Używamy go więc dla klarowności wywodu – jednak natychmiast ukazując drugi, prawdziwy system – ten niedualistyczny. Prawda jest taka, że Fohat nie tyle mobilizuje, co rozluźnia. Mówisz do siebie po prostu -Jestem! I nagle się okazuje, że nie ma czego pchać... Samo się robi, samo się wie, samo realizuje. Fajnie się o tym mówi jako o pchaniu co ożywia świat, jednak jest to tylko popularny obraz, który ma przyciągnąć uwagę. Błękitny piorun, moc osobista, coaching i tak dalej. Prawda natomiast jest taka, że jedynym zadaniem tej siły jest pomóc nam przejść ze stresu w relaks. Wszechświat – a z nim siedem czakr – zostaje uzdrowiony i oczyszczony gdy zaczynamy ufać Sobie. Świadomość może wzrastać, no i ostatecznie – uświadomić sobie Siebie – czyli Prawdziwe Ja.


To, że konsekwencją takiego duchowego relaksu jest ewolucja, pozostaje efektem ubocznym, nie najistotniejszym z punktu widzenia zasady.



Ilustracja 7: Eksperyment Tesli


Fohat, Prana i Kundalini

Przyjrzyjmy się teraz z bliska trzem zasadom, i rozważmy jak one z siebie wynikają.

Kundalini – inaczej świadomość. Świadomość – to mechaniczny system, który ma służyć odtwarzaniu rzeczywistości w ciele. Ten niezwykle zaawansowany algorytm ciała, został opracowany po to, aby ciało mogło lepiej radzić sobie ze światem. Czy mu się to udaje? Niestety, Rzeczywistości w ciele odtworzyć się nie da, zwyczajnie dlatego, że ciało już jest Rzeczywistością. Po co więc odtwarzać? Dlatego odpowiedź brzmi – nie, odtwarzanie nie wychodzi, i ciągle są z nim problemy. Próby zapamiętania wzorców zachowań z przeszłości i życia według tego, u istot samoświadomych wywołują cierpienie. Oczywiście istnieje możliwość takiego zarządzania systemem, aby ten tworzył twórcze programy, a nie negatywne. Nazywamy to wzrostem świadomości. Taki wzrost, choć nie jest tym samym co autentyczność – może jednak na nią wskazywać lub do niej ostateczne prowadzić.

Prana – stany, czy też programy świadomości są czymś bardzo uciążliwym – głównie dlatego, że ciągle się zmieniają. Dlatego, aby zrelaksować umysł, natura wymyśliła sprytny bufor – świadomość ciała. Gdy nasza świadomość skupia się na ciele, na jego zmysłowej rzeczywistości (natura, dotyk, kolory, zapachy, oddech) – przychodzą uspokojenie i harmonia. Podobnie działa skupienie na dowolnym obiekcie – np. mantrze, masowaniu kogoś czy uprawianiu seksu. Nazywamy to uważnością. Pod wpływem uważności programy przestają działać, ponieważ świadomość, która je zasilała wędruje ku czemuś innemu. Pojawia się wtedy uzdrawiające zespolenie z Wszechświatem w radości i harmonii. Czujemy zapał do istnienia i dzielenia się. To właśnie wypełniająca materię siłą życiowa – Prana.

Fohat – a jednak, jakże łatwo wtedy zapomnieć o autentyczności. Dlatego mamy Fohat. Fohat jest przypomnieniem, o tym co ważne, jest mobilizacją sił witalnych w kluczowym celu sięgnięcia Prawdziwego Ja. Prana ma swoje zalety (harmonizuje i leczy), ale ma też wady (usypia w błogim bytowaniu). Czasem, oszołomieni błogością, możemy zabrnąć w przysłowiowy kozi róg. Po co mielibyśmy się starać jeśli nam dobrze? Tu z pomocą przychodzi Fohat. Iskrzy on i woła: hej, nie zapominaj, że tego (...tu sam napisz czego...) chcesz! Nie zapominaj, że chcesz czuć się żywy, i ryzykować! Nie zapominaj że masz... jaja!


(...) Zgodnie z najdawniejszą grecką Kosmogonią, różniącą się istotnie od późniejszej mitologii, Eros jest trzecią osobą pierwotnej trójcy, złożonej z: Chaosu, Gaji i Erosa, opowiadającym kabalistycznej Niezmierzonej Przestrzeni [Keter], Szechinie i Przedwiecznemu. (...) jest on ową okultną, elektryczną, witalną mocą która, pod wpływem Woli Twórczego Logosu, jednoczy i skupia wszystkie formy, nadając im pierwszy impuls który w czasie [lub:z czasem] staje się prawem.
(...)

z artykułu „Byt Elektryczny” (wytłuszczenie moje, KW)


Przyjrzyjmy się najpierw z bliska temu, jak widzą to najdawniejsi Grecy:

KundaliniDziesiąty WymiarChaos. Świadomość jest właśnie ideą chaosu. Jest to wieczny kołowrót w naszej głowie, w naszych myślach. Tak jak chaos, świadomość obfituje ona w nieprzewidywalne stany i niezrozumiałe zwroty akcji. Jeżeli utożsamiasz się ze swoją świadomością (lub, jak mówi buddyzm, ze swoim myśleniem), nigdy nie wiesz jak potoczy się twój dzień. Świadomość jest koszmarnie wprost chimeryczna. Z tego chaosu można się wyłonić, pod warunkiem, że zauważamy i czujemy w sobie nasze programy. Wówczas transformują one w programy pomocne. Stopniowo, krok po kroku, dojrzewamy do zintegrowania się w Wymiarem Jedenastym – czyli z naszą istotą.

PranaDziewiąty WymiarGaja. Prana to zwyczajność, zwykłe funkcjonowanie ciała, normalne działanie świadomości w życiu. Aby ciało i umysł pracowały normalnie, nie może być zbyt wielu odmiennych stanów, wizji, skoków. Człowiek zwariowałby. Ciało powinno pozostawać świadome siebie, swoich funkcji, swojej bezpośredniej rzeczywistości zmysłowej. Ciało żyje sobie – a Prana je w tym wspiera. Prana to przecież życie, energia życia. Jest nam dobrze, wszystko w porządku – ptaszki śpiewają, słonko świeci... I nagle, w samym środku sielanki, jak grom z jasnego nieba....


... ktoś puka....

da-da-da-daaaaaa
https://www.youtube.com/watch?v=zoAIdR_pT7c (first movement)
(Beethoven, dla wyjaśnienia, był enneagramową Ósemką)


Fohat – Ósmy WymiarEros (Zorba, Pan, animus) – agent twórczy, motywacja do zmiany, ikra. Nieoczekiwane wydarzenia wewnętrzne lub zewnętrzne, zakłócą nasz błogi spokój. Hej, skoro już tu jesteśmy, to się rozwijajmy! Fohat przypomni, że warto żyć i tańczyć swój taniec do końca! Nawet jeśli miałoby nas to kosztować....


W Kabale wygląda to bardzo podobnie:

Świadomość = Kether (niezmierzona przestrzeń) – wykłada się na polski jako Korona. Korona jest łatwo czytelnym znakiem na określenie świadomości. Świadomość jest „koroną” istnienia. Ciekawe, że określenia „niezmierzona przestrzeń” używa się też w odniesieniu do przypadającej w tym miejscu Dharmakai.

Prana = Gaja = Malchut (inaczej zwana Szechiną) – to w tłumaczeniu, Królestwo. Chodzi o Królestwo Boże na Ziemi, czyli – dosłownie – zmysłową rozkosz bycia cząstką natury. Szechina, zamiennik Malchut, oznacza dosłownie boską obecność w materii – a zatem: świadomość ciała.

I wreszcie:

Fohat = Eros = Yesod (inaczej – Przedwieczny) – czyli Podstawa. Mówiliśmy już, że Podstawa jest wolą Absolutu przejawionego w materii. Wiąże się z narządami płciowymi, ponieważ symbolizuje to co nas w życiu kręci. Jako taka, podkreśla konieczność robienia rzeczy ryzykownych i amoralnych, jeżeli tylko celem jest samorealizacja. Sięgamy w ten sposób po nasze Przeznaczenie, daimonion, ikrę, Potencjał... Ducha.


Cytowany fragment tekstu zamiast Yesod, używa określenia Przedwieczny (ang. Ancient of Days). Mówiliśmy już, że Przedwieczny to Jahwe-Starzec-Prawodawca. Jest to także Blake'owski Urizen, w sumie owego Jahwe sprytna przeróbka. A przy okazji – miano to nosi też lovecraftowski Cthulhu, jedna z form Lewiatana. Jak wiemy z niniejszego i poprzednich artykułów – wszystko to ta sama idea: karma. Karma – albo nasze wewnętrzne demony – jest tym, co przypomina nam o działaniu. Nie ignorujmy jej zatem – a wykorzystajmy po to, aby nasze życie stało się elektryczne.


Ilustracja 8: Eros – Mięso Życia. Chodzi oczywiście o Erosa jako pierwotne bóstwo kosmiczne, nie tego od Psyche, ani tego z łukiem, co przypomina amorka :)


Wola

Gdy „Boski Syn” przedziera się [tj. gdy doświadczymy Prawdziwego Ja – Jedenastego Wymiaru], Fohat staje się siłą napędową, aktywną Mocą... Troistość [8,9,10] różnicuje się na wiele [1-7], a wtedy Fohat zostaje przekształcony w ową siłę która spaja elementarne atomy, sprawiając że tworzą skupiska i wchodzą w kombinacje. Fohat jest, zgodnie z tym, dynamiczną energią Kosmicznej Ideacji... Widziane w ten sposób, jego działanie przypomina – na niewiarygodną skalę – działanie żywej siły generowanej przez WOLĘ, w owych zjawiskach, gdzie coś z pozoru subiektywnego wywiera wpływ na rzecz obiektywną, sprawiając, że ta działa.

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)


Popatrzmy co wynika z powyższego, jak i z dotychczasowych rozważań:

1. Fohat przypomina wolę (dualizm)

Korzystając z mocy Fohatu-Erosa tworzymy prawa Wszechświata, zamiast ich słuchać. Jest to działanie godne enneagramowej Ósemki- Szefa. Mówimy, że człowiek nieustannie przekracza siebie stając się tym, kim chce być. Opowiada o tym np. wiersz Staffa „Kowal”. http://literat.ug.edu.pl/staff/001.htm

2. Fohat nie jest wolą, a przynajmniej nie tą wolą, którą na co dzień znamy (niedualizm)

To bardzo ważne – gdy pracuje Fohat, nie działa w nas ludzka wola, a wola Prawdziwego Ja (Wymiar Jedenasty). W powyższym fragmencie nazywana jest ona Kosmiczną Ideacją. Chodzi nie tyle o wolę, co o odwagę i jaja, żeby KOCHAĆ SIEBIE. Jeżeli kocham siebie, to automatycznie aktywizuje potężne siły karmiczne, głosy we mnie, które stawiają opór akceptowaniu Prawdziwego Ja. Nie masz prawa siebie kochać! Jesteś winien coś światu! Jesteś ZŁY! To te głosy sprawiają, że żyję w odcięciu od mojej najwyższej kreatywności i potencjału. I to je przekraczam, gdy rozluźniam się ku mojej prawdziwej woli.


W transie umysłu

W sumie, na zdrowy rozum, to dlaczego mielibyśmy szukać czegoś co znajduje się poza ( oprócz?) ? Przecież już- Jesteśmy. Poczucie, że musimy w sobie coś wykrzesać, coś znaleźć lub uzdrowić – jakże często jest tylko wymówką, aby tego nie zauważyć! Jest TRANSEM – hipnotycznym stanem świadomości, w którym opieramy się naszej prawdziwej mocy.


Ilustracja 9: Nikola Tesla. Enneagramowa Piątka, który, podobnie jak Mistrz Yoda, sięgnął po moc Fohatu (patrz przejście 5-8 – ewolucyjna linia Piątki).


„Na planie ziemskim, jego [Fohatu] oddziaływanie odczuwane jest w magnetycznej i aktywnej mocy wytwarzanej przez silne pragnienie magnetyzera.

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)


Ach, więc Ósemka i Fohat są także ideą hipnozy! (no jasne, przecież – „zwierzęcy magnetyzm”!). Czasem pragniemy czegoś tak bardzo, że to nas totalnie na to blokuje. Żądza staje się przyczyną stagnacji, negatywnego myślenia i autodestrukcji – ponieważ więzi nas w akcie pragnieniowego napięcia. Jak wyzwolić swoje chcenie – innymi słowy, jak być naprawę wiernym temu co się czuje, bez napinki? Dopóki tego nie odkryjemy, będziemy pozostawać po zaklęciem – niczym małpy zahipnotyzowane przez Węża Kaa.


Tymczasem Kaa wypełznął na środek tarasu i tak głośno kłapnął szczękami, że oczy wszystkich małp w jednej chwili zwróciły się w jego stronę.

— Księżyc zachodzi — odezwał się. — Czy jeszcze jest na tyle jasno, byście mnie widziały?

Z murów nadbiegł jęk przeciągły, podobny do szmeru wiatru w koronach drzew:

— Widzimy cię, o Kaa!

— Dos-s-skonale! A teraz-z zacznie s-się pląs-s-s... głodowy taniec węża Kaa. Siedźcież s-s-spokojnie i s-spoglądajcie!



Ilustracja 10: Kot z Cheshire nocą


To rzekłszy, ze dwa razy zatoczył olbrzymi krąg, wymachując przy tym łbem to w prawo, to w lewo. Potem zaczął na wszystkie strony wykręcać swym cielskiem, zwijając je to w pętlę, to w kształt ósemki, to znów w giętkie, rozlewne trójkąty, które niebawem przeobrażały się w kwadraty i pięcioboki, a w końcu pięły się w górę kłębami pierścieni... Kręcił się i kręcił bez wytchnienia, ale i bez pośpiechu, ani na chwilę nie przerywając głuchego, brzęczącego przyśpiewu, Ściemniało się coraz bardziej, aż na koniec wijące się ustawicznie sploty węża znikły całkowicie w mroku i słychać było jedynie chrzęst łusek uderzających wciąż jedna o drugą.

Baloo i Bagheera stali w miejscu jak skamieniali, warcząc po cichu, a szczeć mu się jeżyła na karku. Mowgli patrzył spokojnie i dziwował się.

— S-s-słuchaj, plemię bandar-log! — zabrzmiał w końcu głos węża Kaa. — Czy który z-z-z was-s-s potrafi bez-z-z mojego roz-z-z-kazu rusz-szyć ręką lub nogą? Powiedzcież-ż-ż!

— Bez twego rozkazu, o wężu Kaa, nikt z nas nie potrafi ruszyć ręką ani nogą! — odpowiedziały chórem małpy.

— Do-s-s-skonale! Podejdźcież więc na krok bliżej ku mnie!

Szeregi małp posunęły się naprzód bezwolne i uległe — a wraz z nimi podążył bezwładnym krokiem niedźwiedź Baloo i Ba-gheera.

Bliżej! — syknął Kaa i znów wszystkie zwierzęta poruszyły się w kierunku pytona.

Rudyard Kipling, Księga dżungli


W enneagramowej symbolice małpy oznaczają Siódemkę – a zatem siedem czakr i materialny Wszechświat. Siódemka chce zawłaszczyć Wszechświat, sięgnąć po niego jak małpa po banana i zjeść. Ale, ale? Czyżby ta sama wygłodniała ochota jednocześnie unieruchomiła to wszystko w głupim transie? Łatwo stąd wywnioskować, że wpływanie na rzeczywistość materialną, wiąże się nie tyle ze sprytem, wolą, czy siłą – ale z odblokowaniem własnej żądzy! Chcę! Ale jednocześnie nie mogę, właśnie dlatego, że tak bardzo chcę. Zabawa polega na obudzeniu się z tego transu. Jesteśmy zahipnotyzowani przez własny umysł, własny nieużywany Fohat.


Wojna i miłość

Aby uchwycić coś z natury kosmicznej Elektryczności, należy dodać do powszechnie znanych nowe właściwości, włączając w to Inteligencję. Elektryczność jest nie tylko substancją, ale jest emanacją wychodzącą z Istoty, która nie jest ani bogiem ani diabłem lecz (...) Prawem KARMY. Podczas gdy nauka mówi o ewolucji poprzez grubą materię, ślepą siłę i bezsensowny ruch, Okultyści wskazują na inteligentne Prawo i czujące Życie, i dodają, że Fohat jest Duchem przewodnim tego wszystkiego. Fohat nie jest osobowym Bogiem, ale emanacją owych innych Mocy poza sobą, „Posłańców pierwotnych Synów Życia i Światła.” [my mówimy o łączniku z Polem czyli z Prawdziwym(-i) Ja].(...)

z artykułu „Byt Elektryczny”


Fohat budzi w nas życie i związaną z nim inteligencję. I właśnie dlatego, brak Fohatu, wywołuje w nas mechaniczność. Z niedoboru inteligencji i z niedoboru życia – rodzą się skostnienie, zwarzenie i Zło – bo takie właśnie jest „przeciwieństwo” Życia (o ile w ogóle może być przeciwieństwo czegoś nieskończonego i wszechobecnego). Zło, to mechaniczne działanie odwetowe – zemsta za to, że świat mnie zawiódł. Ta wojna jednak, może być też pazurem (pozorem?), który wybudzi nas z transu. Nie jest więc ona taka do końca zła, to rodzaj krwistego dowcipu, oczywiście zakładając, że mówimy o niesnaskach międzyludzkich, nie o wojnie pomiędzy narodami, bo tą za „dowcip” uznać trudno. Być może jednak warto, już potem, po policzeniu rannych, zadać pytanie: czy i w jaki sposób to wybudziło nas z transu?

Trans o którym mowa jest transem osądu jaki nieustannie nieświadomie rzutujemy w Pole (= na Siebie). Narody też go rzutują, i wszelkie społeczności. To on odcina nas od osobistego magnetyzmu i kreatywności – a w przypadku narodów od ewolucji i postępu. To własny lęk przed bliźnim wywołuje blokadę mocy. Dżinn zamknięty w butli chce niszczyć, choć jego powołaniem jest tworzyć. Zauważymy zatem, że esencją pracy z Fohatem jest wybaczenie sobie i bliźnim! Aby dżinn mógł budować pałace, powinien najpierw poczuć się dobrze gawędząc z rybakiem, z którym wcześniej się spierał. Działa to jednak też na odwrót. Jeżeli byłem z kimś w dobrych stosunkach, właśnie dlatego pojawi się między nami kwas – aby naszą relację pogłębić. Zarówno wojna jak i bliskość zaktywizują Fohat i uruchomią okoliczności sprzyjające rozwojowi motywacji – i w konsekwencji wzrostowi autentyczności.

Na logikę wydaje się, że przyjemniej jest rozwijać się przez bliskość – niż wojnę. Z drugiej strony – co dla kogo przyjemne i skąd to wiadomo? W sumie czasem trudno orzec.

http://www.taraka.pl/pan_filo_rozmawia_z_zona



Ilustracja 11: Wesoły Roger (ang. Jolly Roger) to inaczej flaga piratów; zazwyczaj pod czaszką znajdują się dwa skrzyżowane piszczele


Fohat jest zmuszony do zaistnienia za każdym razem, gdy dwoje jego synów-braci pozwala sobie na zbyt bliski kontakt, niezależnie od tego, czy jest to serdeczny uścisk, czy walka. [inaczej: wszędzie gdzie się do siebie zbliżamy, następuje wzrost napięcia karmy]. Aby tego uniknąć, spaja on i jednoczy tych o różniących się naturach, a rozdziela tych o usposobieniu podobnym [aby uniknąć napięcia u osób które są ze sobą poróżnione musi zajść wybaczenie, natomiast u osób podobnych – przeciwnie, wypłyną „trudne tematy”]. Odnosi się to rzecz jasna do elektryczności wytwarzanej na skutek tarcia oraz do prawa przyciągania pomiędzy dwoma obiektami o odwróconej polaryzacji, a także odpychania między tymi o jednakowej. [nawiązujemy tu do karmicznej idei konfliktu pomiędzy elementami materii – ten konflikt został określony jako polaryzacja i elektryczność]

z artykułu „Byt Elektryczny”(wytłuszczenie moje, KW)


Inteligencja bez pazura – co to za inteligencja? Fohat dąży do tego, żeby było wesoło, a to często znaczy, żeby nie było za dobrze. Przypomnijmy, że jednym z mian enneagramowej Ósemki jest Challenger, czyli Ten, który Rzuca Wyzwanie. Nic dziwnego, że Ósmy Wymiar nam nie ułatwia. Zło, atak, wojna i pech – jeśli już tu są, są tu po to, abyśmy ewoluowali. Ewolucja zaś oznacza wysublimowanie naszej inteligencji i empatii. Może to okrutne, ale wojna jest jednym z czynników, które dość dobrze wywołują taką sublimację.

Prana (Jiva) [Wymiar Dziewiąty] przenika całe żywe ciało człowieka. Ale sama z siebie, bez atomu na który mogłaby wywrzeć wpływ, będzie cicha – martwa; tj. będzie w laya [Wymiar Dziewiąty – Prana – bez Fohatu byłaby martwa, tak jak enneagramowa Dziewiątka bez Ósemki]. To działanie jakie Fohat wywiera na dany związek lub nawet na ciało proste – wytwarza życie. (...)

z artykułu „Byt Elektryczny”



Tekst napisany został z wykorzystaniem obszernych fragmentów artykułu „Byt elektryczny” („Electric entity”) pochodzącego ze zbioru pism Heleny Bławatskiej, Williama Q. Judge i Roberta Crosbie, TEOZOFIA, Tom 42, Nr. 10, Sierpień, 1954 (Strony 464-469). Materiał (po angielsku) znajduje się tu: http://www.wisdomworld.org/additional/ListOfCollatedArticles/TheElectricEntity.html.


(Video-)literatura:

Polski Fohat (wersja dark force :)) – Marsz Robotów z filmu „Podróże Pana Kleksa” – enneagramowa piątka-ósemka:
https://www.youtube.com/watch?v=QDBNMbJ8MBU


Zwoje Tesli do muzyki Beethovena:
https://www.youtube.com/watch?v=v-bdnSwnFos


Niesamowity pokaz kaskaderski ze zwojami Tesli ilustruje symboliczną dynamikę Fohatu jako mocy osobistej (dobrze znaną z efektów specjalnych w filmach):
http://www.nytimes.com/2012/10/02/science/million-volts-for-david-blaine-in-electrified-endurance-test.html?_r=0



komentarze

[foto]

1. Takie tam moje refleksje, nie mające większego związku z doświadczeniami innych osób • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-20 11:30:20

„Ostatecznie jednak ewolucja jest mitem, ponieważ nie można przybliżać się o czegoś, czym się jest.”

Ewolucja w tym przypadku tyczy świadomości. Choć wypełnia nas świadomość nazywaną kosmiczną, to jednak świadomość osobowa jest od niej daleko. Ta podróż świadomości osobowej od zerowego postrzegania, do pełni przebudzenia nazywa się w moich kręgach ewolucją świadomości (w odróżnieniu od ewolucji energetyki i ciała, które w tym samym czasie mają miejsce).

„Fohat, jak wynika z tytułu, to drapieżna pasja i dzikość – w odróżnieniu od Prany, która jest łagodnym cieszeniem się tym co jest. Przestawiany jako elektryczność, wyraża życie na jego pograniczu ze śmiercią, ....”

Fohat to elektryczność, kundalini magnetyzm a prana to wzajemne przeplatanie się tych sił elektromagnetycznych w spięciach i rozładowaniach.

Jeśli mówimy o życiu wiecznym, elektryczność jest takim życiem- wkracza do obszaru bardo i kontynuuje procesy ewolucyjne z zewnątrz. Ale co wówczas jest śmiercią? Świadomość osobnicza? No w większości przypadków tak.

„Pole, o którym dużo dotąd mówiliśmy, jest Uniwersalnym Umysłem. ..... Fohat jest tą właściwością Uniwersalnego Umysłu (Prawdziwego Ja, jeśli komuś tak lepiej), która polega na myśleniu oraz woli. Jest on ni mniej ni więcej tylko intelektualnym aspektem Pola – tak jak Prana będzie jego aspektem emocjonalnym, a Kundalini fizycznym.”

Uniwersalny Umysłu polega nie tylko na inteligencji, ale i zasobach. Jest więc odzwierciedleniem zarówno tego co elektryczne i światłe, ale również tego, co jest doświadczeniem o strukturze wręcz fizycznej. Uniwersalny Umysł to połączenie światła energii (elektryczności Fohat), jak i czarnych dziur kosmosu (magnetyzmu kundalini), to Niedualizm. A więc Fohat jest tą jedną właściwością, jak zauważył autor.

Ciekawi mnie, do czego autor się odwołuje pisząc o Prawdziwym Ja- ale przyjmę, że do Pola 11. A Pole 11 nie ma nic wspólnego z Uniwersalnym Umysłem, który istnieje od zarania, a Prawdziwe Ja dopiero się zradza. (Ojciec i ja jesteśmy jedno,… lecz Syn jest zrodzony, a nie stworzony).

Dziękuję autorowi za ciekawy artykuł. Wartość widzę w nim dla siebie nie w tym, co jest naukowe, lecz w okazji do poruszania neurytami. 2600 znaków to zdecydowanie za mało do podzielenia się refleksjami, ale wystarczająco by powiedzieć dziękuję. Miłego dnia.

[foto]

2. Fohat a Radżas? • autor: Wojciech Jóźwiak2015-07-20 13:35:16

=> Krzysztof, lub inni Znający się,
(1) Jak się ma triada Fohat-Prana-Kundalini do (oryginalnie hinduskiej, nie "bławatskiej") kosmologicznej triady Radżas - Sattwa - Tamas?

(2) W 19-wiecznej ezoteryce prosperowały metafory zjawisk psychiczno-duchowych do pojęć fizyki, mianowicie elektryczności i magnetyzmu. Dziś te metafory są mniej popularne, bo wyparły je w jakimś stopniu metafory z cybernetyki, komputerów, teorii względności i kwantów. Tytuł omawianego tekstu, "Byt Elektryczny" mi o tym przypomniał. Ale faktycznie właściwości elektryczności i magnetyzmu aż się proszą, żeby ich użyć jako metafor psychiki. Może uda mi się rozwinąć.

PS. Grzegorz, następne 2600 znaków czeka :)
[foto]

3. Takie tam....(2) • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-20 17:29:15

(1) Jak się ma triada Fohat-Prana-Kundalini do (oryginalnie hinduskiej, nie "bławatskiej") kosmologicznej triady Radżas - Sattwa - Tamas?"
- z mojego punktu widzenia, to inne zagadnienia- pierwszy dotyczy sedna struktury, drugi mechanizmu stanów chwiejnej równowagi.Troszkę więcej o mechanizmach tych pisałem w 2007 roku w artykule na Tarace pod tytułem ′′Tantra, miłość, nieśmiertelność′′, ale większości czytelników to umknęło. Jak wspominałem, jestem autorem niszowym i przez osiem lat przeczytało ten artykuł 60 osób.
takie tam....2

„ Elektryczność jest życiem i jest śmiercią.”

No to jakby nadto filozoficzne stwierdzenie. Jeśli mówimy o życiu wiecznym elektryczność jest takim życiem- wkracza do obszaru bardo i kontynuuje procesy ewolucyjne z zewnątrz. Ale co wówczas jest śmiercią? Świadomość osobnicza? No, w większości przypadków tak.

„„Fohat jest agentem Prawa,jego reprezentantem. Jest on aktywną potencją reproduktywnej mocy w Naturze.” W zamanifestowanym wszechświecie, Fohat jest wiekuiście obecną elektryczną energią, nieustającą niszczycielską i formatywną mocą. To poprzez Fohat idee Uniwersalnego Umysłu zostają odciśnięte w materii.”

Nie tyle formatywną, co formatującą. To elektryczny zapis na magnetycznej płycie.

„Ósmy Wymiar to karma. Jak mówiliśmy, karma jest przełożeniem Pola na ciało – i ciała na Pole. Można powiedzieć, że jeśli naprawdę solidnie nie popracujemy nad świerzbieniem jeżeli nie wyłamiemy się poza programy i nie sięgniemy ku Polu – nic się nie wydarzy. „

Oj, w moim odczuciu, nastąpiła tu nadinterpretacja słowa karma. Słowo karma w tym przypadku autor rozumie, jakby poprzez ten aspekt, który zależny jest od duszy- poprzez wyjście naprzeciw karmie. I bez tego aspektu rzeczywiście nic się nie wydarzy, ale ten aspekt nie ma nic wspólnego jednak z potocznie rozumianym słowem karma- gdzie słowo to określa zapis, czyli coś co jest formą.

Aby zapis z Pola 10 zaistniał w wydarzeniu życia osobniczego duszy, musi popłynąć do niego impuls z Pola 9 (energetycznego). Ten impuls robi ścieżkę energetyczną (9) z pola karmy (10) do fizyczności.

„ Blake′owski Urizen jest znakomitą personifikacją Fohatu jako Primum Mobile”

Tak, to elektryczny impuls inteligencji Fohatu, poprzez zamiar Prany (cyrkiel) dokonuje zapisu w magnetyzmie form Kundalini.

(to tak odnośnie kolejnej porcji 2600, które w praktyce jest 2087 ;)

[foto]

4. Witaj Grzegorz,odniosę się... • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-20 17:47:19

Witaj Grzegorz,

odniosę się do twoich spostrzeżeń, bo zaciekawiły mnie - powiem więcej, pobudzają mnie do refleksji. Spróbuję mówić zwięźle:
1. Świadomość Kosmiczna i Świadomość osobowa to w moim systemie dwie części tej samej rzeczy .... (dualistycznej iluzji) świata. Pierwsza jest Jang, druga Jin - obie stanowią Bagua.
2. Obecnie piszę o świadomości kosmicznej, o osobowej będę pisał przy okazji omówienia pierwszych pięciu wymiarów. To będzie ciekawe - nie mogę się doczekać! Przyjąłem że linia podziału na enneagramie przebiega między 5 a 6 (obecnie pisze o 8, 9, 10)
3. "Śmierć" - w moim rozumieniu, Świadomość Kosmiczna est w równym stopniu częścią dualizmu co osobowa. Nie namawiam, żeby się z tym zgadzać, bo wiem, że istnieje wiele wersji. Jeżeli tak, to pojęcie "Śmierci" (a zatem - czasu - bo to o to samo chodzi) tak samo się do niej odnosi. Czasoprzestrzeń jest dziesięciowymiarowa - tu się zgadzam z fizykami.
4. Czym jest Jedenastka - doceniam i dziękuję za erudycję pytania. To ogromny temat, którym zajmę się, jeśli uda mi się (szczęśliwie) zakończyć trójcę F-P-K. Jest tak jak mówisz. "Konglomerat Absolutu" jest trzyczęściowy, i te części mają swoje smaczki; nie staram się być terminologicznie super-ścisły, żeby nie zniechęcać początkującego czytelnika. W przyszłości będę wyjaśniał, że istnieje Absolut Właściwy - który jest poza iluzją, oraz Absolut Pomost - który jest częścią iluzji. Absolut Pomost ma dwa człony - Zradzający się - jak mówisz - (Jedenastka) oraz Anulujący Iluzję (Dwunastka). Jako "Pole" rozumiem, na tym etapie wyjaśniania, właściwie dowolną z tych trzech części. Cały system jest trzynastoczęściowy.
Pozdrawiam!
[foto]

5. takie tam...3 • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-20 18:30:11

Dziękuję Krzysztofie za ukłon w moją stronę, to miłe. Jesteś intelektualistą i piszesz jakby poprzez system enneagramowy.  Jestem pewien, że wszystko tam się wzajemnie uzasadnia i tworzy spójną wizję mechanizmów świata.  

Mój system jest znacznie prostszy, zmęczony jestem nauką która nie przekładała mi się na moją osobistą praktykę, więc zaczynam ze wszystkim od całkowitych podstaw. I moje uwagi bardziej wynikają z tego, poprzez co ja patrzę. Jeśli pozwolisz, odniosę się jeszcze do Blake′a aby dokończyć wątek i już nie marudzę ;)

takie tam...3

„Bóg-Jahwe to słynna ponura pra-siła, zły Demiurg, który więzi świat w okowach materialności. U Blake′a zwany jest Urizenem. Blake jednak wnosi coś więcej – przewrotnie nazywa tę postać Urizen – co jest przekształceniem słów Your Reason (Twój Rozum).”

Bóg (każdy, nie tylko Jahwe) to ponura siła Kali Yugi. Nastała już nowa epoka, w odniesieniu do religii to epoka Ducha świętego, a w odniesieniu do sugestii Blake’a to przebudzenie.

„„Przepływając wzdłuż siedmiu zasad AKASZY [siedmiu czakr lub siedmiu wymiarów], [Fohat] ma wpływ na zamanifestowaną substancję (...), i różnicując ją na odrębne centra energetyczne,wprawia w ruch prawo Kosmicznej Ewolucji, które, posłuszne Ideacji Uniwersalnego Umysłu, powołuje do bytu wszystkie różnorodne stany istnienia w zamanifestowanym systemie słonecznym…..)

Ile jest czakr? To zależy od tego, ile chcemy wyróżnić (to tak jak z menorą, może być zwykła jak i chanukowa).

System 7 czakr jest wyrażeniem hinduistycznej ucieczki od życia i doświadczania. Dziś jednak coraz więcej ludzi uważa, że doświadczanie jest właśnie sensem życia na ziemi. Ja należę do takich osób, więc system 7 czakrowy w odniesieniu do postrzegania (psychiki) uważam za nieporozumienie.

Weźmy np. pod uwagę energię nazywaną w systemie hinduskim czakrą druga- sakralną. W niej występują dwie potężne siły, pierwotna i rodząca się. Dla tych, u których jeszcze nie widać tego, co się rodzi, znaczenia większego nie będzie. Nadal będą zależni od 7 sił kształtujących. Ale jeśli ktoś już ma pierwsze doświadczenia z przebudzeniem świadomości, to jednak zauważy w tym polu drugim kolosalną różnicą- czym innym bowiem jest podążanie za pożądliwością (karmą), a czym innym za świadomymi wyborami. 

[foto]

6. Intelektualnie... • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-20 23:47:18

:) Miałem wrażenie, ze odniosłeś się bardzo "intelektualnie", w twoim pierwszym i drugim wpisie do mojego tekstu. Wpisy te podobały mi się, i czułem i spójność z tekstem i zrozumienie jego "intelektualnej" części. Również podobało mi się to co napisałeś o karmie (drugi wpis, na który nie zdążyłem odpisać) - dało mi do myślenia o ewentualnych przyszłych tekstach, bo widzę o co ci chodzi. Myślę, że poróżniło nas to, że powiedziałem o "dualizmie kosmicznej świadomości" - czy tak? Że jest dualistyczna, że zawiera śmierć.  Intelekt jest jak miecz obosieczny - bo wydaje sądy, za którymi nie wiadomo Kto stoi. Więc ja może dokończę, dopowiem, to czego nie udało mi się powiedzieć w mojej oschłości może i mentorstwie, które wiem że czasem mam :) Często przebudzenie jakiego tu doświadczamy jest zarazem skończone i nieskończone - zgodzisz się? W sensie - że człowiek umiera - i jest niesmiertelny - jednoczesnie. Nieśmiertelny, bo tak doświadczamy siebie w chwili gdy TO jest, i chcielibyśmy, żeby tak było zawsze, ale  niestety, potem świat jest skończony, bo człowiek musi zejść na ziemię i założyć skarpetki. Jeżeli ktoś się na trwałe i ostatecznie przebudził, i już nie ma dla niego śmierci ani siedmiu czakr - to ja bym powiedział, że to jest właśnie Uniwersalny Umysł, czy Duch Święty, czy Nazwij Go Jak Chcesz. To jest rzadkie, z tego co wiem.A dopóki to się nie stanie, falujemy. Tylko o to mi chodziło - ze jest stan  przed obudzeniem i po obudzeniu - ale że to przechodzi w siebie, przenika się i faluje. A to, że nazwiemy tą tajemnicę - Duchem Świętym, a potem narysujemy "ileśtam" szczebelków żeby nam się zgadzało z "czymśtam" ... to tylko kaprys, wg mnie. Tak jak kawa i croissant o 7.30 w barze na rogu. Tak czy siak, pozdrawiam gorąco.
[foto]

7. takie tam...4 • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-21 01:43:21

:) .......dobrze Krzysztofie, niech będzie o "dualizmie  kosmicznej świadomości"

W międzyczasie dodałem co nieco do wypowiedzi takie tam...2 z odniesieniem do innego mojego artykułu, w którym to uzupełniłem własne rozumienie słów przebudzony i oświecony. I w konsekwencji tego to powiedziałbym za Tobą, że oświecenie ".....jakiego tu doświadczamy jest zarazem skończone i nieskończone " ale już w trochę innym dalszym rozumieniu. Rzeczywiście mamy tu całkowicie inne poglądy i warto byłoby im się lepiej przyjrzeć.

"Nieśmiertelny, bo tak doświadczamy siebie w chwili gdy TO jest, i chcielibyśmy, żeby tak było zawsze, ale  niestety, potem świat jest skończony, bo człowiek musi zejść na ziemię i założyć skarpetki".

Ja uważam, że opisane powyżej TO nie istnieje. Wręcz przeciwnie, można mówić o pewnych oznakach dopiero po nałożeniu "skarpetek". Wspomniałem o zradzaniu się, a nie stworzeniu nas. 

Ponieważ nas nie stworzono, to nas w rozumieniu TEGO nie ma. 

A zradzamy się w bólach. 

Gdy odniesiemy się do poziomów ludzkiej świadomości (dziś nie pomnę, ale chyba było o tym między innymi w teozofii dawnych różokrzyżowców), to ludzkość daleko ma do przebudzenia, a świadomość tego co postrzega umyka, gdy tylko nie mają na czym jej podeprzeć. Czyli już bardziej konkretnie- na poziomie drugim rozwoju świadomości bardziej ją mieliśmy we śnie, gdzie jako ludzie byliśmy prowadzeni przez jestestwa duchowe za rączkę, niż za dnia po obudzeniu. Na trzecim poziomie świadomości już emocje dawały takiej adrenaliny, że powoli widzenia dzienne stawały się realniejsze dla obserwatora, niż senne. Na czwartym, obecnym zwanym przedmiotowym, świadomość opiera się właśnie na przedmiotach- i gdy je usunąć z pola widzenia, świadomość ulatuje.

Dopiero piąty stopień świadomości ma szansę zaistnieć po tamtej stronie dualności ludzkiego życia, stając się zaczynem do przyszłościowej Niedualności osobowej.
Śmierć nie ma w sobie nic a nic z Oświecenia, a tym bardziej Przebudzenia. Również tam się nie wraca, bo aby gdzieś wrócić, trzeba najpierw tam w ogóle być.

Ten zrodzony Duch święty nie jest tożsamy z Uniwersalnym Umysłem tak, jak Ojciec i Syn nie są tą samą postacią, choć są Jednym. 

Syn jest hologramem Ojca, więc "gdy poznasz to co na dole, zrozumiesz to, co na górze". W moim rozumieniu, ten hologram Syna jest trochę jak zdrapka, tym jest pełniejszy, im więcej świadomością zdrapiemy rezydentnej w nas ciemnoty ;)

No i niepotrzebnie wywołałeś wilka z lasu- mentorski ton się pojawił, za co przepraszam ;)...i dziękuję jednocześnie za możliwość wymiany poglądów :)
[foto]

8. 60 osób przeczytało => Grzegorz • autor: Wojciech Jóźwiak2015-07-21 10:33:43

Grzegorz, napisałeś: "Jak wspominałem, jestem autorem niszowym i przez osiem lat przeczytało ten artykuł 60 osób".
Jest inaczej: licznik Taraki liczy tylko czytania z ostatnich 60 dni. Czyli: 60 osób przeczytało Twój tekst  w ciągu niedawnych 60 dni. 1 czytanie dziennie. Nie jest tak źle :)
[foto]

9. 60,... o! • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-21 11:40:32

:)
[foto]

10. Wow! • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-21 11:55:15

No i gites, ja też Ci dziękuję za otwartość. Jeśli chodzi o mnie, to lubię myśleć o sobie, że nie tyle mam jakieś poglądy, tylko tworzę własny język, który jest głównie dla mnie - a publikuje go jakoś przy okazji. Oczywiscie fajnie jak toś przeczyta i jest wymiana - lub po prostu ktoś ma podobnie.  Nie jest wolny od błędów - np. już dociera do mnie (dzięki temu co piszesz) parę spraw, które ewidentnie zgapiłem merytorycznie w Fohacie. Jeśli chodzi o twój ostatni wpis, pewnie  będę musiał do niego kilka razy zajrzeć, żeby zrozumieć - ale też mam luz, że nie musimy wszystkiego, no, jak to się mówi, że włosa na czworo (po ang. "nit-pick") Ale jak mi wyjdzie spontan, żeby coś zadyskutować, to obiecuje  że napiszę! Aloha! Kot z Cheshire
[foto]

11. Wow!! • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-21 16:52:16

Tak, tu pełna zgoda- nic nie musimy, ....za to możemy wiele, i to jest piękne.Zdrówka :)
[foto]

12. wish me luck ;) • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-22 04:58:15

Przeczytałem "Tantrę, miłosc, niesmiertelnosc". Praca z energią nie była do tej pory moim konikiem, choć rozpoznaję, że (prawdopodobnie) jesteś tu ekspertem. Sam zawsze podążałem za maksymą "Szukajcie najpierw Królestwa, a cała reszta etc". Energia wydarzała się (lub nie) niejako po drodze.  Nie twierdzę, że te dwa (dzogczen i tantra,mówiąc w skrócie)  się wykluczają, tylko mówię, dla jasności - jakby się przedstawiam.
Odnosząc się do Twoich stwierdzeń - widzę, że prana to magnetyzm, co dużo mi wyjaśniło. Moje metafory "transu" umysłu (Kaa i Kot z Cheshire) dotyczą prany nie fohatu (czy fohat to qi a prana jing?). Widzę, też, że korzenie karmy są w polu 10., a pole 8 wydaje mi się teraz jakby "efektorem".  Dziękuję za te wyjaśnienia. To jest trochę dygresja, za pamięci.
Wczytałem się w Twój przedostatni wpis. Zrozumiałem. Zgadzam się. Ja stoję jakby na krawędzi. Po silnych niezintergrowanych doświadczeniach duchowych (pole 11, jak przypuszczam), które obecnie bardzo się nasiliły, stoję przed decyzją o integracji tego w życiu. Teksty są owocem tych doświadczeń i oporu umysłu przed działaniem. Moja głowa próbuje zrozumieć geniusz Wszechswiata, mówiąc obrazowo. Oczywicie nie jest w stanie. Wish me luck, chciałbym, żeby to zabrzmiało lekko... ;)

[foto]

13. takie tam...5 • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-22 05:46:30

Ja z kolei czytam po raz kolejny Twój artykuł. Mam trochę wolnego czasu, zanim o 6 wybiorę się na pływalnie rozruszać kości. Ruch piezoelektryczny wywołuje we mnie zwiększenie poziomu Fohatu, czyli elektryzującej inteligencji. W moim wieku muszę o to już sam dbać, bo matka natura jakby nacieszyła się już mną i zajmuje młodszymi dziećmi. Noc i poranek to też dobry moment na kontakt z własnym magnetyzmem intelektu. Dlaczego wstaję rano? ano właśnie dlatego, że chcę ... i skojarzyło mi się to, po tym, co napisałeś (wprawdzie o kabale, której unikam jak święcona woda, diabła):
"Świadomość = Kether (niezmierzona przestrzeń) – wykłada się na polski jako Korona. Korona jest łatwo czytelnym znakiem na określenie świadomości. Świadomość jest „koroną” istnienia. Ciekawe, że określenia „niezmierzona przestrzeń” używa się też w odniesieniu do przypadającej w tym miejscu Dharmakai.

Prana = Gaja = Malchut (inaczej zwana Szechiną) – to w tłumaczeniu, Królestwo. Chodzi o Królestwo Boże na Ziemi, czyli – dosłownie – zmysłową rozkosz bycia cząstką natury. Szechina, zamiennik Malchut, oznacza dosłownie boską obecność w materii – a zatem: świadomość ciała.

I wreszcie:

Fohat = Eros = Yesod (inaczej – Przedwieczny) – czyli Podstawa. Mówiliśmy już, że Podstawa jest wolą Absolutu przejawionego w materii. Wiąże się z narządami płciowymi, ponieważ symbolizuje to co nas w życiu kręci. Jako taka, podkreśla konieczność robienia rzeczy ryzykownych i amoralnych, jeżeli tylko celem jest samorealizacja.Sięgamy w ten sposób po nasze Przeznaczenie, daimonion, ikrę, Potencjał... Ducha."

Korona czeka na każdego,... jak Święty Graal. Nie każdy jest jak  Percewal Nieszczęsny i unika tegoż kielicha. W kielichu jest krew wszystkich, którzy doświadczali trudów życia. Ludzie wolą sami doświadczać.... więc z Graala nikt nie pije.

Moja jingqi budzi niesforność i chęć zrobienia po swojemu- dla jednej zasady, żeby było inaczej jak robią to inni. Więc Koronę nakładam na Wolę Fohatu i czekam, jak Chrystus Pantokrator z czerwienią wokoło głowy .......

 


Napiszę więcej, gdy tylko ktoś mnie "odblokuje" ;)

[foto]

14. aha • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-22 12:11:38

Odblokowuję."Moja jingqi budzi niesforność i chęć zrobienia po swojemu- dla jednej zasady, żeby było inaczej jak robią to inni." Skąd ja to... Ech.... Najpierw to trzeba umieć...  
"W kielichu jest krew wszystkich, którzy doświadczali trudów życia. Ludzie wolą sami doświadczać.... więc z Graala nikt nie pije."Sie doświadcza tak czy owak. "Biada dziateczki, nie ma ucieczki..." Z kielicha - nie przez śmierć.
Pisz.
[foto]

15. Skąd ja to... • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-22 14:37:18

"Nie twierdzę, że te dwa (dzogczen i tantra,mówiąc w skrócie)  się wykluczają, tylko mówię, dla jasności - jakby się przedstawiam."

 

A mnie byłoby trudno dziś powiedzieć, że piszę z poziomu tej, czy innej nauki. Steiner którego ceniłem, powoli też przestaje do mnie przemawiać. To nie to, że coś neguję (choć czasami może i tak), ale patrzę jakoś już po swojemu.

 

Był czas poznawania i inicjacji. Najpierw różokrzyż u Tigrana Chaczaturiana, potem antropozofia, grupy przykościelne. Później zaczął mnie ściągać ku sobie yungdrung bon, gdzie otrzymałem przekazy i schronienie.Pamiętam, jak kiedyś przy ognisku Wojtka opowiadaliśmy o swoich inicjacjach szamańskich.  Dziś to wszystko jest za mną. Czuję się od tego wolny, jakby powiedzieć że zrobiłem sobie uwalniające Konstelacje. I ujrzałem wówczas siebie. Okazało się, że wszystko jest proste- być może dlatego, że siebie takim właśnie ujrzałem.

 

"Energia wydarzała się (lub nie) niejako po drodze."

 

Ja patrzę na Świat jakby poprzez dwa potencjały- elektryczny i magnetyczny/ biały i czarny/ będący w ruchu i zastygnięty w niewidocznej nawet dla światła formie.

A to, co pomiędzy tymi mocarzami, cała reszta jest energią.

 

...pozytywne i negatywne naładowane siły przyciągają i wiążą się wzajemnie. Zasada ta odnosi się zarówno do sczepionej pary magnesów, jak do protonów i elektronów, będących w tanecznym zwarciu subatomowych cząsteczek tworzących atom. Tę biegunowość można nazwać również yin i yang....rajas i tamas, jasny i ciemny, lucyferyczny i arymaniczny, pusty i pełny, męski i żeński, ciepły i zimny,.... ale również shen i jingqi, oświecony i przebudzony.

 

"Skąd ja to... Ech.... Najpierw to trzeba umieć...  "

 

Wiem, wiem- nikt nie rodzi się mistrzem. Ale ja tak kiedyś sobie napisałem: Przestań dawać się wkręcać, stań się reżyserem własnego życia.

 

..więc może jest całkiem inaczej: Mistrz rodzi się mistrzem, a uczeń uczniem pozostaje?  ;)))))

 

[foto]

16. no to na koniec • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-22 20:02:22

Ostatnie zdanie celne. Nie jest moim zamiarem rozmazywać się teraz emocjonalnie, właśnie chciałbym tego uniknąć. Najważniejsze już się zadziało. Jeszcze na chwilę chcę wrócić do tego co pisałeś wcześniej:
"poziomie drugim rozwoju świadomości (...aż do...) piąty stopień świadomości ma szansę zaistnieć po tamtej stronie dualności ludzkiego życia, stając się zaczynem do przyszłościowej Niedualności osobowej"
Własnie dochodze do tego drogą osobistych obserwacji i intuicji. Może wynikało to stad że niegdy (prawie) nie należełem do żadnej grupy dostatecznie mocno aby chcieć zrozumieć ich interpretację. Więc stworzyłem własną, opartą o enneagram. Teraz dopiero jak z niej patrze na klasykę, np to Różokrzyżwcow co mówisz, to rozumiem. Zobaczymy czy się zmieszcze ;)
W pierwszym wymiarze jest to co jest - bo to jest prostota, długość, prosta. Pamietam to z dzieciństwa - świat totalnie linearny. Po prostu zero jakiejkolwiek interpretacji 1=1.
Drugi wymiar jest łonem matki - bo to jest dom, ściana, błona. Drugi wymiar jest biologicznością ducha - zawsze jakoś rodzina pomoże,przepchnie, studia się skończy wspólnym wysiłkiem, jakoś z ludźmi człowiek jest i tu sie okazje trafiają, ręka rękę myje, potem stypendium psim swendem i staż w Szwajcarii - takie przaśne "cuda" codzienności. To jest ten "sen"
Trzeci wymiar - to jak człowiek sobie zapracuje na te rzeczy świadomie, wykreuje - prace dom, rzeczy. To jest wiodaca idea tzw. matrixa - indywiduacja na poziomie osoby.
A Czwarty - te przedmioty - to chodzi o wszystko co w życiu robimy co czyni je życiem. Wszystko może być przedmiotem - np. ja przeżywam "ogołocenie" to znaczy, że np. imprezy, czy związki, czy kino - one tracą swoje znaczenie. Są puste - Neo z Matriksa powiedział: "Tam dają dobry makaron"
No i piąty - kiedy już wiesz, jak to działa. Pojawia się teraz pokusa żeby to opisać, bo można by stać się słąwnym. Kiedy naprawdę wiesz, działasz. "Kto wie, ten nie mówi".
I tym miłym akcentem. Do zobaczenia :)


[foto]

17. no to... :) • autor: Grzegorz Halkiew2015-07-22 22:56:01

Dziękuję :) 
[foto]

18. I ja dziękuję - za mocną podróż • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-23 09:08:00

j/w
[foto]

19. Też dzięki za tyle mądrych słów. • autor: Leszek Walczak Fohat2015-07-23 16:17:31

Słowo FOHAT jest używane (z szacunkiem i sympatią) przeze mnie prawie ćwierć wieku. Pod Malborkiem prowadzę ekologiczne gospodarstwo o tej nazwie.W mailu też to widoczne.
Helena Roerich została nazwana Matką Agni Jogi, gdyż przeszła pomyślnie przez próbę Ognia Przestrzennego - Fohatu. Agni Joga była przez nas adeptów traktowana jako następne wcielenie nauk H. Bławatskiej.Niestety grupa rozpadła się gdy wypłynęło że Roerichowie byli masonami najwyższych stopni. Na domiar złego Nikołaj był projektodawcą słynnego symbolu piramidy na jednodolarówce, co wiąże Go ze sferą banksterską.Większość grupy stała się zawziętymi katolikami. 
Z nauk AJ najbardziej temat fohatu poruszany jest w księdze Nieskończoność i AUM. Polecam, polecam  też Traktat o Ogniu Kosmicznym Annie Besant.
To wspaniale że są w Indiach te nauki o różnych subtelnych powiązaniach. Warto je poznać i upowszechniać!
[foto]

20. hmmmm... • autor: Krzysztof Wirpsza2015-07-23 17:09:51

...ciekawe to Wszystko. Sprawdziłem - gospodarstwo FOHAT - faktycznie! Sprawdzę literaturę - do tej pory czytałem z tych rzeczy tylko van Lleuwa "Fire from within".
[foto]

21. Traktat o Ogniu Kosmicznym • autor: Leszek Walczak Fohat2015-07-26 08:57:19

Te klimaty teozoficzne są moją odległą przeszłością.Traktat o Ogniu Kosmicznym jest raczej autorstwa Alice Bailey.Ostatnie lata u mnie to anastazjowcy i słowiańszczyznai tak trafiłem do Was.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)