Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 stycznia 2012

Wojciech Jóźwiak

Fox & Sheldrake czyli jak na nowo zaczarować świat
O książce: Matthew Fox, Rupert Sheldrake: Naturalna łaska. Dialogi o nauce i duchowości

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: anekumenafilozofiagnozaholizmSheldrake

O książce: Matthew Fox, Rupert Sheldrake, „Naturalna łaska. Dialogi o nauce i duchowości”, Wydawnictwo Virgo, 2011; przekład Anna K. Suskiewicz. Oryginał: Natural Grace: dialogues on creation, darkness, and the soul in spirituality and science, New York, NY: Doubleday, 1996.


Tytuł tej książki trudno przetłumaczyć. Po angielsku natural grace („łaska natury”) od razu stanie obok divine grace („łaska Boga”), a „z Bożej łaski” czyli by the Grace of God panują przecież brytyjscy monarchowie. Grace to nie tylko (jak po polsku) „łaska”, ale także „gracja”, czyli wdzięk lub piękno, a również moc dawania-obdarzania. Obaj autorzy-rozmówcy (bo książka składa się z ich dialogów, podobno odbywanych na żywo na publicznych spotkaniach) korzystają zresztą z tej gry skojarzeń i z upodobaniem rozkładają słowa i ich sensy na części.


Fragment odwrotnej strony okładki.

Czym byłaby więc ta „naturalna łaska” (jak przetłumaczono) lub może „łaska natury”? - Albo Natury, z wielkiej litery, żeby ta Natura wyglądała na godną towarzyszkę Boga, z którym jest wielokrotnie w tych dialogach zestawiana? A może lepiej byłoby tłumaczyć „przyrody”: łaska Przyrody... dziwnie brzmi. Piękno przyrody? - To znów banał. Wdzięk przyrody...? - Coraz dalej od polskich słownych nawyków.

Na stronach 69/70 Matthew Fox mówi: „...potrzebujemy kosmologii – związku, czyli odniesienia do innych istot niż my sami – jeśli mamy odczuwać łaskę. Wszystkie inne istoty są obdarzone łaską. Niedawno /.../ w pobliżu wyspy Cortes należącej do Kolumbii Brytyjskiej /.../ zauważyliśmy cztery wydry /.../. Widzieliśmy też dzięcioła na drzewie w odległości piętnastu metrów od nas /.../, a potem spotkaliśmy trzy łanie.” Autor opowiada swoje wrażenia ze spływu kajakami. I dalej: „Wszystkie te zwierzęta są łaską, są darem. Natura jest łaską.”

Przyznam, że zaczynałem tę książkę z pewnym pomieszaniem, długo nie mogąc się zorientować, o co autorom chodzi, z jakim przekazem wychodzą do czytelnika. Po minięciu tamtych stron wybrałem się na codzienny (rytualny?) spacer z psami na pola za domem, pogoda paskudna, mgła z mżawką, i w tej mgle nad polami przeleciała, kierując się w stronę mojego miasta (bo Milanówka nie widać zza drzew, tak jakby tam wciąż był szczery las, jak sto lat temu) – para kruków. Wielkich, czarnych, skrzydlastych, dziobatych. To było to. Te kruki były... sam z własnej potrzeby nie użyłbym słowa „łaska”, ale były tym czym są zawsze: niezwykłymi przybyszami „spoza”. Spoza czego? Spoza oswojonego świata. Spoza tej strefy świata, którą wybrukowaliśmy swoimi myślami, zamiarami i planami, wybrukowaliśmy na sztywno. „Zaskroniec, czapla, zimorodek, kruk” - taką wyliczanką kończy Jacek Dobrowolski swój poemat, z ptasim zresztą oberbohaterem, „Raróg”. Kruki, wraz z rarogami, zaskrońcami, wydrami itd., przybywają Spoza, spoza świata zawłaszczonego przez ludzi i ich mental. Przybywają z anekumeny, jak kiedyś użyłem tego słowa na oznaczenie nie-ludzkiego świata pełnego mocy. Fox i Sheldrake powiedzieliby: pełnego łaski.

Dialogi Foxa i Sheldrake'a są właśnie o tym: jak zaczarować... Wróć, źle powiedziane. Jak od-od-czarować świat, jak zrobić to, żeby przestał być od-czarowany: świat poza-ludzki, świat nieskażony tyranią mentalu, niepokryty tapetą pojęć, które kłamią. Obaj autorzy najwyraźniej usiłują znaleźć i nazwać to coś, co ktoś ulepiony z całkiem innej, przeciwnej! literackiej gliny – Martin Heidegger – po swojemu nazywał „prześwitem”. Czyli sposób, który pozwoliłby wyjrzeć jak temu wędrowcowi wyglądającemu poza horyzont: tutaj wyjrzanoby poza skorupę czyniącą świat oswojonym, poznanym, wygodnie urządzonym, opanowanym, zniewolonym, przeżutym i śmiertelnie nudnym. Tak śmiertelnie, że prekursorzy tej linii myślenia już dwa tysiące lat temu uznali, że tak urządzony świat jest do wyrzucenia, na śmietnik i na odstrzał, czego wyraz dali w Objawieniu Janowym pełnym nadziei, że Dobry Bóg przyjdzie i z tym szajsem zrobi apokaliptyczny porządek, no bo jak długo jeszcze oczy jego owieczek mają być obrażane takim bublem?

Fox i Sheldrake, gadając i (niekiedy) paplając – taka jest poetyka dialogów, trudno! - usiłują powiedzieć to samo, co Heidegger chciał po swojemu, komponując wyniosłe enigmy: że coś trzeba zrobić, wyleczyć jakoś tę chorobę - lub ludzkość, tę zachodnią chociaż, z choroby polegającej na odarciu świata i jego rzeczy z sensu. A zaczęło się to, tu obaj autorzy są zgodni, od Kartezjusza, który świat materii uznał za mechanizm-maszynę (czy dziś nie powiedzielibyśmy: algorytm i automat?) i wraz ze swoimi zwolennikami i następcami-mechanicystami wygonił, wyegzorcyzmował ducha ze świata, a wraz z nim sens i powód do tego, żeby na tym padole się obracać.

Ale, ale! René Descartes nie był wcale pierwszy! Dużo wcześniej przed nowożytnym mechanicyzmem, pospolicie zwanym też materializmem, był – dwa tysiące lat temu – inny nurt głoszący, że świat jest Zły i jego bóg-władca też jest Zły, a Dobry Bóg, owszem jest, ale nie tu. W kilkunastu słowach opisałem oto doktrynę gnostyków! I to od niej zaczęła się ta smutna historia. A z gnostycyzmu wyszło chrześcijaństwo... To jest jego faktyczna macierz, po której pobożna myśl Kościołów odziedziczyła mnóstwo... Swoją istotę, bo bardzo zdziwiłbym się, gdyby któremuś chrześcijańskiemu teologowi udało się oberwać, oderwać od chrześcijańskiego ciała gnostyckie światobrzydliwe szaty. Moim (skromnym) zdaniem nie uda się, bo z gnostycyzmu chrześcijaństwo ma nie szatę, tylko sam mlecz pacierzowy.

Jednak Matthew Fox i Rupert Sheldrake właśnie to usiłują zrobić! Obaj występują w tej książce jako chrześcijanie, w dodatku tacy, których u nas określono by nadętym terminem „głęboko wierzący”. Fox jest duchownym, od 1994 roku anglikańskim, wcześniej katolickim i zakonnikiem-dominikaninem. Sheldrake zwierza się w tej książce, że w wieku 15 lat wprawdzie wiarę stracił i zaczął uważać się za ateistę, ale potem wrócił do religii zostając „polireligionistą” czyli religijnym eklektykiem, biorącym z wielu, jednak głównie z chrześcijaństwa, nie z nowinek azjatyckich.

I oto przed czytającym ich teologiczną biesiadę powoli odsłania się zdumiewający projekt, jaki proponują i wnoszą: projekt repoganizacji chrześcijaństwa. To głównie ze strony Foxa, bo Sheldrake wtóruje mu równoległą herezją re-magizacji czy re-szamanizacji nauk o przyrodzie.

Fox chce na nowo złączyć to, co chrześcijaństwo, przynajmniej to mainstreamowe, maniakalnie rozdzieliło: na nowo złączyć Boga, a raczej boskość (Godhead), czyli stronę pełną świętości, sensu i życia – z drugą stroną, czyli przyrodą lub „stworzeniem”, pojmowaną (przez mainstream) jako coś niskiego, banalnego, zwykłego, bez sensu ani wartości i w gruncie rzeczy martwego. Sheldrake znowu ufa, że wraz z pojęciami morficznego rezonansu (czyli zasady że podobne przyciąga podobne i rzeczy podobne zarówno organizują się wzajemnie jak i wspierają się w istnieniu czyli obronie przed rozpadem), pól morficznych jako niematerialnych organizatorów materii i wraz z wizją przyrody idącej za swymi nawykami (a nie podległej „wiecznym” prawom) do nauk o przyrodzie wrócą kartezjańsko wygnane wyobrażenia o Naturze przenikniętej Duchem i o duszach w których zanurzone są ciała. (To pogląd, który obaj autorzy entuzjastycznie promują: że dusze są obszerniejsze od ciał, i nie że dusza jest w ciele, tylko ciało w duszy.)

Bóg lub Boskość, jaka jawi się z ich dialogów, okazuje się daleki/daleka od typowych katechizmowych pouczeń: tego wyrazem jest już moje wahanie, czy dać mu/jej słowa rodzaju męskiego czy żeńskiego. (Angielskojęzyczni autorzy wprawdzie nie mieli tego problemu, ale dociekanie płci Boskości wiele ich zajmują!) Owa Boskość dzieli się autorom na warstwy, słoje: raz widzą ją jako podziemną rzekę, to znów jako coś, co „mają” zwierzęta, a co ludziom jest niedostępne. Lub – o zgrozo dla chrześcijan! - jako coś, co „żyje” w ciemności i z nią przychodzi. Fox z upodobaniem korzysta też z furtki, którą daje mu jego religia: z tego, że Bóg jest tam „w trzech osobach”, i dodaje tych osób więcej, bo i Szekina lub Sophia czyli Boska Obecność, i Maryja (ta wersja imienia jest ode mnie: w książce przez tłumaczkę nieużywana), którą eks-dominikanin bez mrugnięcia oka zrównuje z archetypem Magna Mater i pogańskimi Izydami etc. A nawet Jezusa rozszczepia na Jezusa i Chrystusa, i dalej na historycznego, biblijnego i mistycznego. Jeszcze chwila – tak wydawało mi się przy lekturze - a zauważyłby, że chrześcijański zasób słów, pojęć i wyobrażeń okazuje się niewystarczający i pora, by chwalić Wszystkich Bogów, a nie tylko jednego, który przecież wcale nie okazał się ani Jeden, ani nawet W Trójcy - bo w mnóstwie.

Książkę tę znajduję dla polskiego czytelnika nie tyle trudną – bo czyta się ja łatwo, pisana dla szerokiej publiczności i spokojnie weźmiesz ją do wagonu lub poduszki... - co kontrowersyjną i, jakby to wyrazić... drażniącą. Mnie osobiście raziło w niej to gawędzenie o Bogu, wierze, modlitwach, co mam za wyraz złego smaku tak smaku. Gdybym był scjentystą, pewnie zniesmaczyłoby mnie domieszywanie do postępów nauki – jakichś zabobonów. Gdybym był katolikiem, pewnie byłbym skonfundowany tym, że oto duchowny, ba, teolog, profesor, a dawniej ojciec zakonu słynącego z uczoności namawia mnie do jakiegoś kacerstwa. A może gorzej bo pogaństwa.

Gdyby jeszcze któryś nasz wydawca zacisnął zęby i przetłumaczył i wydał dzieło główne Sheldrake'a czyli The Presence of the Past: Morphic Resonance and the Habits of Nature. Książka wprawdzie ma już 24 lata, ale jest rada: można by ją uznać nie za staroć, tylko za klasykę. Na co zasługuje. (Przy okazji zadanie dla tłumaczy, to samo co przy „Łasce Natury”: jak spolszczyć tytułową grę słów?)


Wojciech Jóźwiak



O Rupercie Sheldrake'u i jego koncepcjach w Tarace wcześniej:




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)