Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 czerwca 2014

Ewa Motyka

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2429)

Fragment snu

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: nagoszkoła

« No i co? Rosyjski Szaman i niedźwiedź »

Dotąd brałam swoje sny w kilka zdań opowiedzianych samej sobie w myśli. Piszę o snach tak zwanych znaczących, tych pamiętanych,  w podręcznej szufladzie leżakujących, gotowych do złapania w każdej chwili. Wiedziałam,  co ze snu do czego w rzeczywistości przyłożyć, widziałam, a towarzyszyły temu widzeniu nieraz wybrzmiewające emocje, na przykład, gdy ta mądrzejsza część – nie część ciebie pokazuje w zesłanym śnie zgodę na nieuchronność na przykład śmierci kochanej osoby.

Ostatnio jednak stanęłam bezradna wobec śnionego. Odtwarzałam sobie w myśli sen, gdy usłużna pamięć podsunęła wykład pani profesor  opowiadającej w urzekający sposób o pomijanym, bo nazbyt oczywistym w codzienności jego doświadczenia, widoku za oknem w jednej z przeszklonych sal wykładowych. Nagie drzewo, pod którym leżał śnieg. Ptak (nie napiszę jaki) pod drzewem zajmujący się w pełni swoją istnością. Pani profesor przeszła zgrabnie do snów wytaczanych przez nasze umysły co noc. Postawiła pytanie – czy te sny mają jakieś emanacje, może mogą się ze sobą spotykać, a my pomijamy taką możliwość jako nieprawdopodobną. Te rozważania toczyły się krótko, na marginesie wykładu. Odpłynęłam na fali jej słów. Wczoraj przypomniałam sobie tę scenę wraz z zapamiętanymi sensami. Pojawiło się pytanie – czy można narzucać komuś sny? Pytanie trochę śmieszne dla osoby niebędącej w tak zwanym realnym świecie zwolenniczką teorii spiskowych, nieufną wobec cudów i wszelkich niezwykłości, nawet tych doświadczanych osobiście. Pytanie skonstruowane przez śniącego co i rusz odsuwającego przytomność powiązań ze światem, wokół swojej osi kręcącego się niczym fryga. Więc tak. Sen ze mnie i z was o ludzie, zwierzęta, rośliny i przedmioty. Przyszliście w reprezentacji czyniącej oniemiałość. Rano bolała mnie prawa gałka oczna i głowa z tyłu. Wymienię jeden element, wyrywam go ze środka snu, dla mnie najważniejszy, wciąż żuję znaczenia nie tylko dla siebie.

Podeszło do mnie dziecko, dziewczynka. Rozmawiałyśmy. Nasze twarze były blisko siebie. Chciałam bardziej tej rozmowy niż ona, ale gdyby ważyć nasze chęci konwersacji na subtelności wadze byłaby omal w równowadze. Dziewczynka zamieniła się nagle w kobietę, którą znam. Kobieta powiedziała scenicznym szeptem, ale tak, że objął mnie całą – nienawidzę cię. Patrzyłam na nią i było mi bezbrzeżnie smutno. Wolałabym nie być niż wzbudzać nienawiść. Nienawiść boli i piecze. Zatem pozór pokojowej dobroci? Bo dobroć biorąca się z unikania nieprzyjemności dla mnie dobrocią nie jest.

Być może, mówię sobie, to ciemny większy fragment z całości mnie dobijający się o uwagę, bo zostaje zaniedbany przez uśmiechającą się do niego świadomość trochę z góry go traktującą – tak, tak, jesteś, wiem, żeś jesteś, jakie kształty możesz przybrać w odpowiedzi na jakie zdarzenia/zderzenia.

A być może, nie. Co również,  z powagą zachłystującą się co chwilę niedowierzaniem, niczym uczący się pływać, biorę pod uwagę.

 

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-06-12)



« No i co? Rosyjski Szaman i niedźwiedź »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)