Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

28 stycznia 2016

Małgorzata Ziółkowska

z cyklu: Nieustający proces (odcinków: 30)

Futurologia i przepowiednie w moim wydaniu


« Brzydkie kaczątko czy kopciuszek a może coś innego?

Usłyszałam wczoraj, że naukowcy nie przestawili zegara wskazującego czas do zbliżającej się zagłady ziemi. Pozostaje on za trzy minuty dwunasta. Od prawie siedemdziesięciu lat wskazuje on ewentualny koniec naszego globu i cywilizacji. Najbliżej zagłady, za dwie dwunasta, wskazówki były za czasów zimnej wojny. Jest aktualizowany co roku przez grupę złożoną między innymi z laureatów Nagrody Nobla.

Tak sobie pomyślałam, że wielu jasnowidzów też spodziewało się i spodziewa np. wojny. Pan Jackowski od kilku lat wieszczy ciężkie wydarzenia. Baba Wang i wielu innych również. Na szczęście apokaliptyczne scenariusze są zapowiadane od dawna i choć łatwo nie jest, katastroficzne zapowiedzi nie sprawdzają się.

Jednak widzący oraz astrologowie powtarzają (również Ci cytowani z Tarace), że 2016 to czas jakiejś ogromnej zmiany, a 2017 to będzie zupełnie inna epoka.

Sądzę, że każdy, kto ma oczy widzi, iż ta wersja właśnie zaczyna się ziszczać. W Polsce po wielu latach władzę przejęła strona konserwatywna. Czy to się komuś podoba, czy nie, niesie to za sobą zmianę. Osobiście mam poczucie, że wbrew pozorom ta opcja bardziej narodowa może nas w jakiś sposób ochronić przed zbliżającą się w Europie zawieruchą. A nawałnica będzie, a właściwie już jest. Pierwszym powodem są olbrzymie rzesze uchodźców. Unia Europejska wykazała się wobec nich olbrzymim brakiem wyobraźni. Idą już na nasz kontynent 2-3 lata a żadnej polityki imigracyjnej nie stworzono. Z przerażeniem słucham, jakie rozwiązania wymyślone na kolanie ma np. rząd Danii. Zabierać przybyszom cały dobytek powyżej jakiejś kwoty. Skojarzenie z wojną jest oczywiste. Z drugiej strony napady na kobiety i ciężarówki, które mogą ich gdzieś dowieźć. Zagrożenie terrorystyczne, ucieczka Żydów z Francji.

Jeśli do tego dołożyły by się jakieś klęski żywiołowe lub użycie broni, całkowita destabilizacja gotowa.


Osobiście jestem zwolenniczką przepowiedni o. Klimuszki. Przewidział przybycie do Europy ludzi innej rasy na małych łódkach. Mówił o olbrzymich zmianach klimatycznych (przecież są). Na koniec stwierdził, że gdyby miał żyć jeszcze 50 lat, zdecydowanie na miejsce pobytu wybrałby Polskę. Pomagał wielu ludziom i nie afiszował się. Przewidział wiele zdarzeń. Twierdził, że Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie. Niepokoi mnie wizja zalania dużej części Europy, o której mówią również inni widzący.

Baba Wanga wspominała o ogromnym wzroście egoizmu na świecie. Stwierdziła jednak, że nie same złe rzeczy mają się wydarzać. W 2016 do głosu ma dojść pokolenie dzieci indygo. Ich dobroć i podejście do życia pozwoli przetrwać ludzkości ciężkie czasy. Ujawnią się wówczas prawdziwe możliwości ludzkości i rozwijanie relacji z autentycznymi siłami wyższymi.

To , że niezwykłe możliwości mamy, jest dla mnie oczywiste. Sama kształcę swoją zdolność jasnowidzenia. Obserwuję, że takie zdolności ma wielu. W snach ujawniają się one bardzo często. Zdarzenia synchroniczne, które towarzyszą naszemu życiu, to również ważna część istnienia. Niestety ludzie nie kształcą w sobie uważności i przeciętny człowiek nie umie odczytywać wskazówek.


Nowy człowiek ma być obdarzony darem prekognicji i jasnowidzenia. Wcale mnie to nie dziwi. Wiele innych spraw też mnie nie zaskoczy.

Cayce, który był bardzo religijnymi człowiekiem i jasnowidzem, chciał zaprzestać swojej pracy, gdy z jednej z jego wizji wynikło, że reinkarnacja jest faktem. Osobiście nie mam na ten temat zdania, ale nie widzę powodu by ją wykluczyć.

Człowiek zwany „Bestią”, Aleister Crowley, mówił o leczeniu w przyszłości czymś, co można by nazwać energią serca.

Nieprzypadkowo mówi się, iż naszym największym centrum energetycznym jest serce. Instytut Hart Math działający od 1991 roku zbadał, że torus serca to najsilniejsze centrum energetyczne naszego organizmu. Od wielu lat uczy budować połączenie między sercem i umysłem.


No cóż, świat jest inny, niż nam się wydaje, choć do wielu to jeszcze nie dociera. Ludzie trzymają się mocno starych paradygmatów nauki i religii. Wizje mogą się sprawdzić lub nie, mamy wybór. Ale czy jest jakiś powód, by nie wzmacniać tych korzystnych dla nas wersji?


Śniło mi się, że w 2017 zacznie się mój czas.

Czy wiąże się to ze zmianą widzenia świata przez ludzi? Zmianami w medycynie, szkolnictwie i naszym prywatnych relacjach? Czy wiąże się to ze wzrostem znaczenia Polski na arenie międzynarodowej?

Zobaczymy! Jeśli ludzie mnie nie wesprą, to zadowolę się pozytywnymi zmianami w moim prywatnym życiu. Nie mam zamiaru do końca swoich dni być walczącym Don Kichotem.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-01-28)



« Brzydkie kaczątko czy kopciuszek a może coś innego?

komentarze

[foto]

1. Moje uwagi • autor: Adrian Leszczyński2016-01-28 22:39:51

1. Też uważam, że dobrze się stało, iż władzę w Polsce przejęła formacja konserwatywna. Mam wrażenie, że okoliczności przejęcia tej władzy graniczyły z niewiarygodnymi zbiegami okoliczności - z cudami. Były tak nieprawdopodobne, jakby zaplanowała je jakaś Wyższa Siła. Dzięki temu jest szansa, że Polska odegra wiodącą rolę w Europie w najbliższych latach. Zachód moralnie, mentalnie jak i duchowo jest na dnie. Polska jest silna duchowo - energetycznie. To dobrze wróży naszemu państwu.
2. Tzw. niezwykłe możliwości ma bardzo wiele osób na świecie. Problem w tym, że nie mają oni o nich pojęcia. Dlatego ich zdolności nigdy nie zostają zauważone i wykorzystane. Tylko nieliczni je wykorzystują. Aby je rozwinąć w sobie, trzeba cały czas ćwiczyć i doskonalić się. Np. oczyszczać czakry. Ważne są ćwiczenia duchowe jak i fizyczne.
3. Reinkarnacja istnieje. Jest to naturalne prawo życia istot. Dzięki niej dana dusza ma możliwość zbierania doświadczeń, a tym samym szansę rozwijania się i doskonalenia.
4. Serce jest najsilniejszym narządem energetycznym. Tak, to centrum energetyczne. W nim skupia się najsilniejsza energia, jaką posiada człowiek. Tym samym jest to pośredni dowód na to, że najpotężniejszą energią we wszechświecie jest miłość.
5. Ostatnio (od około trzech tygodni) mam codziennie silne sny. Śnię dużo, kolorowo, wiele osób występuje w tych snach, są to sny głównie pozytywne, sielankowe i miłe. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale jest to przyjemne. Nie wiem jaką rolę spełniają sny. Czasem bywają przewidujące, prorocze. U mnie raczej to nie występuje.
6. Nie mam wątpliwości, że pozycja Polski na świecie będzie rosnąć. Powtarzam to kolejny raz. Widzę to dość jasno - zarówno umysłem jak i intuicją.
7. Na koniec mała uwaga do Autorki: proszę poprawić nazwisko Edgara Cayce. Jest błędnie napisane.
8. Pozdrowienia dla wszystkich, zwłaszcza dla rozwijających się duchowo i fizycznie. 

2. nie jest dobrze • autor: Jerzy Pomianowski2016-01-28 23:06:17

Wydarzenia między rokiem 1980 a 1990 miały na celu zjednoczenie Niemiec i wzrost ich potęgi. Polska była jedynie nieświadomym narzędziem, inicjatorem, a ostatecznie ofiarą tego procesu.
Teraz mamy to samo czyli "wzrost znaczenia Polski w świecie". Znów do czegoś nas zaprzęgną.
I po raz kolejny zrozumiemy to za późno.

3. Wygranie wyborów naprawdę... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-28 23:15:50

Wygranie wyborów naprawdę wygląda na jakiś plan sił wyższych. Przecież nie ma przypadków! Komorowski miał fotel prezydencki prawie w kieszeni a przegrał! O co w tym wszystkim chodzi? Moim zdaniem mamy przed sobą niezwykłą dziejową szansę. Wykorzystanie naszej duchowej siły i pozytywnej energii może dać niezwykłe rezultaty. Jeśli oczywiście Polacy zaczną pracować nad sobą. Jak Kaczyński to wszystko wytrzyma nie wiadomo. Sytuacja rodzinna również zmusza go do przemyśleń. Widzi, że to wszystko nie jest takie proste jakby się wydawało.
Tylko jeden błąd? ! W dyktandach robiłam przynajmniej 3 :(  Licze na korektę;)
Bardzo proszę nie siać negatywnego myślenia. Zaprzęgną nas jeśli na to pozwolimy!

4. faktycznie, straszenie nic nie pomoże • autor: Jerzy Pomianowski2016-01-28 23:27:06

Hmm "jeśli na to pozwolimy". Nikt nas nie będzie pytał o zgodę, Polska to nie Islandia, ze staroświecką, dosłowną demokracją, którą rządzą sami obywatele tak jak chcą.
Niemniej optymizm jest rzeczywiście wskazany.

5. Asertywność jest wskazana... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-28 23:37:51

Asertywność jest wskazana również w polityce. Do tej pory nie miałam poczucia, że ktoś broni moich interesów narodowych. Poprzednia ekipa kłaniała się w pas zachodowi, ale wyniki ma niezłe jesli chodzi o stanowiska dla siebie. Ja sie pytam co my z tego jako naród mamy? Wzywanie polskiej premier na dywanik jest trochę śmieszne gdy Unia nie radzi sobie z uchodzcami.
[foto]

6. Panie Jerzy • autor: Roman Kam2016-01-29 00:54:01

Przychylam się do Pana poglądu. W obecnej sytuacji jesteśmy po prostu republiką bananową. Kto i dlaczego miałby się z nami liczyć? Kluczowe gałęzie gospodarki oddaliśmy obcym za paciorki. Można nas zdmuchnąć w pięć minut, tylko, że to się nie opłaca. Z drugiej strony, może to była niegłupia polityka brać jak najwięcej kredytów? W końcu tyle jesteś wart, na ile Ci bank zaufał. Należy jednak pamiętać, że są banki, które nauczyły się zarabiać na upadłościach. Słusznie Pan zwraca uwagę na rolę Niemiec.W procesach ostatnich lat widać dokładnie, jak działa propaganda, jakie memy sprzedaje. Mem główny mówi o podmiotowości Polaków, spontaniczności zainicjowanych procesów i naszej w nich roli. A liczy się tylko to, co się opłaca. Sprawy zaszły zbyt daleko, żeby mówić o podmiotowości. Mesjanizm? W obecnej sytuacji nie widzę szans na zbudowanie silnej Polski. Taka Polska nikomu nie jest potrzebna i nikt do tego nie dopuści. Ani Rosjanie, ani Niemcy ani nasi "przyjaciele" w Ameryce, ani Chińczycy czy Hindusi. Żyjemy w zonie. W podsłuchanych rozmowach PO-wskich polityków usłyszałem cynizm, ale i nutę bezradności, braku nadziei. Elita polityczna naszego kraju jest chyba świadoma, w jakiej jesteśmy sytuacji. Kto chce zobaczyć naszą przyszłość, niech się przejedzie do Grecji, Portugalii, Hiszpanii. Słoneczna energia tych ludzi gaśnie w oczach, jak pod jarzmem jakiejś mrocznej dyktatury.      
[foto]

7. @Roman Kam: I tu na ratunek przychodzi astrologia • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-29 08:25:28

...a właściwie nauka lub pogląd o cykliczności procesów. Gdyby świat zachowywał się tak, jak ludzie (wielu? większość? typowo?) mają skłonność myśleć -- czyli liniowo -- to dawno żylibyśmy pod jakąś podwójną dyktaturą, z jednej strony stalinowską, z drugiej taśmowo-fordowską, niebo zasłaniałyby geste chmury-smogi od z węglowych kominów, a fuhrerowie hipnotyzowaliby ogłupiałe masy przez RTV. Świat prócz tego, że idzie z postępem (czego dowodem moje i Twoje czynności przy komputerach), to także idzie CYKLICZNIE. Obecny nędzny stan Polski to przejaw tego, że jesteśmy w końcówce fazy rozpadowej cyklu Saturna dla Polski. Analogicznej do czasu buntu w Poznaniu 1956 i jaruzelszczyzny około wybuchu w Czarnobylu 1986. Faza cyklu się zmieni...
[foto]

8. Bóg zapłać Wojtku... • autor: Roman Kam2016-01-29 11:44:23

...za słowo pokrzepienia i Pani Małgorzacie za optymizm :) 
[foto]

9. Panie Romanie, • autor: Adrian Leszczyński2016-01-29 13:20:37

Nikt nam na nic nie musi pozwalać. Sami sobie pozwolimy. Jak to zrobimy? Naszą silną energią i determinacją, naszą silną duchowością. Eurokraci z Brukseli nie mają tej energii, są apatyczni, słabi, przestraszeni, oderwani od rzeczywistości. Wystarczył mały kryzys z "kilkoma" imigrantami, aby ukazać przerażającą słabość tego brukselskiego neobolszewickiego tworu na glinianych nogach. Paradoksalnie to dobrze wróży Polsce. Tym bardziej, że na wschodzie też mamy chwiejącego się na nogach, apatycznego niedźwiedzia. Powtórzę: mamy w tej chwili niebywałą szansę dziejową na wzmocnienie swojej pozycji geopolitycznej i gospodarczej. Tym bardziej, że ze wsparciem możemy liczyć na inne kraje ze wschodu UE (od Estonii po Chorwację i Bułgarię). Sami nie jesteśmy w tym zmaganiu.

10. Urzędnicy oderwani od... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-29 15:39:10

Urzędnicy  oderwani od rzeczywistości !  To prawda !
[foto]

11. Panie Adrianie • autor: Roman Kam2016-01-29 17:07:28

... tylko martwy niedźwiedź nie jest niebezpieczny, a Bruksela jest słaba, bo to instytucja fasadowa. Natomiast na pewno nie są słabe Niemcy. Nie czuję się na siłach polemizować, bo politykę znam z tv i wiele już razy się myliłem. Swego czasu za Wałęsę dałbym się pokroić, ale już wtedy dziwiła mnie łatwość zburzenia muru berlińskiego i pokorność Rosjan wycofujących swe wojska ze złotonośnych terenów. W tamtym momencie przewaga ich konwencjonalnych wojsk była miażdżąca. Do Lizbony nikt by nie zatrzymał ich czołgów. Zastanawiałem się, co ich do tego skłoniło? Kto im dał gwarancje i jakie obietnice im złożył? Jaki był rzeczywisty cel tzw. pierestrojki? Odpowiedzi na te pytania wyłaniają się powoli, ale oliwienie starej osi Moskwa-Berlin nie jest chyba dla nikogo tajemnicą? Niemcy mają bardzo silną i wzrostową gospodarkę, a Rosjanie surowce dla tej gospodarki. Rosjanie potrzebują pieniędzy przede wszystkim na armię i na infrastrukturę surowcową, handel z Niemcami im to zapewnia. Jeśli polityka to przede wszystkim ekonomia i bilans sił, to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego Rosjanie nas tak traktują, jak nas traktują. Może Pan dożyje odrobinę silniejszej Polski, ale równie dobrze może to być Polska, której się zaproponuje w zamian za umorzenie odsetek od długów np. zwrot Śląska lub eksterytorialny korytarz na kolejne ropo- i gazociągi. Beneficjentem obecnego rozwoju Polski nie są Polacy. Gdyby nam miały starczyć chleb i igrzyska - to tak, ale dopiero gdy możemy mówić o wzroście siły państwa na arenie międzynarodowej, dopiero wtedy ten rozwój jest rzeczywisty, a nie pozorowany. W chwili obecnej i w obecnych warunkach, nie ma na to szans. Z jednym się zgodzę, jesteśmy narodem o dużym potencjale. Gdyby nie masowe mordy inteligencji i komunistyczny "dobór naturalny", nie odstawalibyśmy od naszych zachodnich sąsiadów, wyprzedzając ich zapewne w paru dziedzinach. Jednak i tak, jak na te ogromne straty i tak niesprzyjające warunki, wciąż ujawniają się wśród Polaków jednostki wybitne, zdolne ocalić i przenieść w przyszłość to, co jest naszym osobistym wkładem w dobro ludzkości. Na polu kultury, nauki, medycyny, religii o dziwo, filozofii i duchowości  wciąż mamy coś do powiedzenia. Oby tak zostało.           

12. Dyskusja polityczno gospodarcza... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-29 17:58:04

Dyskusja polityczno gospodarcza może się ciągnąć długo. Tym bardziej, że w TV właśnie omawiają ekspoze ministra Waszczykowskiego.Mnie  bardziej chodzi o to w jaką lukę możemy wskoczyć , aby uzyskać wysoką pozycję naszego narodu. Ja bym stawiała na duchowość własnie. Naszej pozycji polityczno gospodarczej  nie zmienimy za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Natomiast duchowość się rozwija. Niby naiwna słowiańska dusza, ale ma olbrzymią moc. Pytanie jak to wsmocnić ?
[foto]

13. Tymczasem ktoś przypomina o sprawach podstawowych • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-29 18:24:47

14. To są sprawy... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-29 18:57:42

To są sprawy podstawowe a może raczej końcowy etap starego sposobu myślenia. Czy mamy walczyć o jakąś zmianę tradycyjnymi metodami?  W ten sposób może za parę pokoleń się coś wydarzy. Ja mówię o wykorzystaniu duchowości, pracy ze świadomością oraz energią. To wszystko już się dzieje. Tak naprawdę molochy religijne  i medyczne chwieją się w posadach. To  wszystko jest ludziom potrzebne jak stary paradygmat. Mózg lubi rytuały  i stare zabiegi medyczne, które też rytuałem są a w rzeczywistości nas trują. Kler od wielu lat wie, że ten okręt tonie. Nie zdziwiła bym się gdyby mieli udziały w koncernach farmaceutycznych. Dlaczego nawet pozytywny sposób myślenia jest grzechem? No chyba dlatego, że wiedzą o skuteczności takowego sposobu myślenia. Ja uważam, że możemy być potęgą w dziedzinie nowej duchowości i nowego lecznictwa.Wierzę, że pieniądze w pewien sposób są rodzajem energii, którą należy odpowiednio uruchomić by przynosiła efekty, Często bogactwo , nie jest równoznaczne z szczęśliwym życiem. Wyrosłam już z myślenia, że pieniądze nie są potrzebne. Są i to bardzo. Obserwuję , że mnożą się jeśli mądrze gospodarują nimi ludzie. Tak, sądzę że mądra praca duchowa i energetyczna powoduje bogacenie się. Niestety jest to spora pokusa duchowa . Jak połączyć mózg z sercem również w tej dziedzinie. Jak zarabiać, być zdrowym i szczęśliwym. Zmiany muszą iść oddolnie a może wtedy niewydolne systemy państwowe się zmienią.
[foto]

15. Panie Romanie, • autor: Adrian Leszczyński2016-01-30 10:49:59

Ja się z Panem w wielu kwestiach zgadzam np. w tym, że beneficjentem obecnego rozwoju Polski nie są Polacy, że nasz rozwój nie do końca jest rzeczywisty, a bardziej pozorowany. Ale proszę zwrócić uwagę, że sam Pan pisze, iż jakimś cudem udało się potężną armię rosyjską wyprowadzić z Polski, mimo iż jej potencjał był tak potężny. Z innej bajki: - udało się nam jakimś cudem pokonać bolszewików nad Wisłą w 1920 r. (tzw. Cud nad Wisłą). Nieokrzesanym, słabo uzbrojonym farmerom udało się pokonać najlepszą armię świata należącą do największego imperium wybijając swe nowo powstałe państwo na niepodległość (USA). Z zacofanej, feudalnej monarchii udało się w dość szybkim czasie zbudować światową militarną i gospodarczą potęgę (Japonia).
I tu dochodzimy do sedna rzeczy, w którym rozmija się nasze postrzeganie świata. Otóż, mam wrażenie, że Pan patrzy na świat tylko i wyłącznie z punktu widzenia "siły gospodarczo-militarnej w danym momencie". Kompletnie nie docenia Pan czynników duchowych i energetycznych, co jak na tarakowicza jest nieco dziwne. Otóż nie zawsze jest tak, że silniejszy i bogatszy zawsze zwycięża. Są na szczęście inne czynniki, które mają na to wpływ - czasem wręcz decydujący. Tak samo jest np. w sporcie - czasem patrzy się na nazwiska zawodników i na tej podstawie przewiduje się kto wygra. Niestety nie zawsze się to sprawdza. Dlaczego? Bo są inne czynniki, które decydują, że teoretycznie silniejsza drużyna może przegrać mecz. Decydują o tym różne okoliczności, ale wśród nich najważniejsze to siła duchowo-energetyczna drużyny słabszej w danym momencie oraz słabość duchowo-energetyczna drużyny teoretycznie silniejszej. I właśnie to mam na myśli pisząc o potencjale Polski i szansie, jaka przed nami stanęła. Tylko od nas zależy czy z tej okazji skorzystamy. A propos Niemiec: warto pamiętać, że były takie czasy (XVII w), że Prusy Hohenzollernów były polskim lennem o wielkości polskiego województwa, które miano wcielić bezpośrednio do Rzeczypospolitej. Jego wielkość i potencjał był niczym przy wielkiej I RP. Co się stało nieco ponad wiek później? Te słabe, małe Prusy wyrosły na europejską potęgę i brały udział w rozbiorach sąsiedniego kolosa. W chwili obecnej, to my jesteśmy słabym ekonomicznie państwem, a Niemcy są potęgą gospodarczą. Sytuacja ma szansę się odwrócić. Decydują o tym czynniki, których do końca nie rozumiemy... Ja nazywam to siłą duchowo-energetyczną narodu i elit rządzących. Dlatego polską przyszłość widzę optymistycznie.   

16. Polska przez wieki... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-30 13:05:05

Polska przez wieki rozdawała swój potencjał duchowo-energetyczny walcząc i pracując dla innych. W naszym kraju nigdy się nie przelewało materialnie. Ale może własnie te ciężkie wybory i doświadczenia pozwoliły nam zbudować coś unikalnego na skalę światową. Każdy w swojej historii rodzinnej ma przykłady poświęcenia, odwagi a czasem upadku i jego konsekwencji. Moja babcia siedząc w czasie okupacji w niemieckim wiezieniu (miałą niemiecko brzmiące nazwisko) mówiłą jestem polką, byłam i dzieci będe wychowywać w polskiej tradycji.  Może inni mają inną historię. narażeni byliśmy na ogromne wybory, których nie zna wiele narodów Europy. Problemy materialne prześladują nas od pokoleń. Nie chodzi o wielkie majątki. Chodzi o normalną mozliwość życia i utrzymania rodziny. Podobno te czasy to epoka nowego człowieka. Istoty duchowej, Myślę, że Polacy mają potencjał by właśnie  u nas ten nowy człowiek po przepracowaniu swoich poplątanych historii mógł się zamanifestować
[foto]

17. Panie Adrianie... • autor: Roman Kam2016-01-31 01:49:49

Nic się nie udało. Jak mielibyśmy zmusić Rosjan do opuszczenia naszego kraju? Oni szkolili naszych oficerów u siebie. Każdy zdolniejszy dostawał oficera prowadzącego. Kogo mieli się wystraszyć? Agenta Bolka? Oni go stworzyli. Nikt Rosjan z Polski nie wyprowadzał, oni sami się stąd wynieśli. Nie rozumiem dlaczego, ale jestem przekonany, że ma to bezpośredni związek, z późniejszym zjednoczeniem Niemiec. Niemcy musieli się ułożyć jednocześnie, z Rosjanami, Amerykanami, Francuzami i Anglikami. Tylko dlaczego to tak przebiegło? Jaki był deal? Bo deal być musiał. Zarazem, a szczególnie widać to przy obalaniu muru berlińskiego, starano się stworzyć wrażenie, że to wynik kolejnej "wiosny ludów". Wciąż mnie zastanawia, po co ta przykrywka, ale w patrząc w historię, widzimy, że szara masa społeczeństw, zawsze dowiaduje się po czasie, i nie zawsze od razu prawdy. Nie umiem zrozumieć, dla jakiego interesu Rosjanie zgodzili się opuścić swoją strefę wpływów, która przynosiła im kokosy. Może tylko formalnie mieli się wycofać, ale ich agentura nadal miała mieć glejt wszystkich pozostałych stron, do rozdawania tu kart? Gdybyśmy nie byli okradani z każdej strony, z naszego samostanowienia, gospodarki, potencjału ludnościowego, gdyby nie osłabiano tak gorliwie, niemal jak za Bismarcka, naszego ducha narodowego - to może Polska stopniowo zaczęłaby odzyskiwać znaczenie w Europie, ale moim zdaniem sprawy zaszły już za daleko. Nie mamy niemal nic, co mogłoby stanowić o naszej niezależności i sile. Wojtek pociesza, i widzi nadzieję w cykliczności procesów historycznych. To może być jednak, jak ratunek przez amputację, kiedy koszty leczenia odbijają się na zdrowiu nieodwracalnie.    
Czy ja nie dostrzegam potencjału ducha? Przyglądam się Palestyńczykom i Żydom, cisząc się, że mamy Żydów daleko od siebie. Do jakiej desperacji doprowadziła Palestyńczyków siła ducha, ile krwi przelał ten naród, jak potworną zapłacił cenę i wszystko na nic. Mają powstanie, które trwa 40 lat. Giną kobiety i dzieci. Światową narrację o tym dyktują Żydzi, podobnie jak prawdę o polskich obozach. Już 30 lat temu z osłupieniem przeczytałem stanowisko głównego rabina Polski, że holocaust wydarzył się w Polsce nie z przypadku, że zdecydował o tym polski antysemityzm, że tylko tu, były do tego warunki. Opublikowano ten wywiad na rozkładówce, ogólnopolskiego tygodnika "Wprost". Moi pradziadkowie przechowywali Żydów w swoim gospodarstwie. Nie wiem, czy brali za to od nich pieniądze. Nie zdziwił bym się, bo to była wieś biedna, ale jednak groziło za to rozstrzelanie na miejscu <cut>

18. Chodzi o to... • autor: Nierozpoznany#76562016-01-31 10:21:05

Chodzi o to żeby wielkość narodu ujawnić w inny sposób niż przelewanie krwi. Tej już sporo Polacy przelali. Jękolenie, że do tej pory nam się nie udało nie wiele pomoże a wrecz obniży nasz potencjał duchowo-energetyczny. To prawda, że powtarzanie bzdur o  holokałście, który mógł wydarzyć się w Polsce jest porażające. Jest to dowód, że nie powinniśmy być tak tolerancyjno naiwni wobec innych nacji. W całej Europie były rzezie Żydów . Uciekali do Polski jako kraju tolerancyjnego . I w ten sposób zagęściło się nam innymi narodowościami. Jeśli patrzeć w ten sposób, że w Polsce był klimat dla Holokaustu.....  No to teraz rząd robi dobrze ograniczając przybycie wyznawców islamu. Najpierw dajmy sobie radę z własnymi problemami. Nie jesteśmy sąsiadami Arabów ani winowajcami ich sytuacji. To są czasy aby Polska uczyła inne nacje łączenia serca z rozumem. 

19. futurologia • autor: Nierozpoznany#82112016-01-31 21:33:13

"Wizje mogą się sprawdzić lub nie, mamy wybór. Ale czy jest jakiś powód, by nie wzmacniać tych korzystnych dla nas wersji?"
Ja bym położył jednak nacisk na "mamy wybór". Cokolwiek mi ktoś przewieszczy, przepowie albo wyczyta z fusów albo z gwiazd, to ja zrobię wszystko co w mojej mocy żeby mu tylko udowodnić że żadne przepowiednie ani wizje nie mogą się sprawdzić, bo moja wolna wola zawsze ma możliwość stać się silniejszą od wolnej woli, przewidywań, życzeń lub przeczuć innych ludzi.
"Czy wiąże się to ze zmianą widzenia świata przez ludzi? Zmianami w medycynie, szkolnictwie i naszym prywatnych relacjach? Czy wiąże się to ze wzrostem znaczenia Polski na arenie międzynarodowej?"
Interesuje mnie tylko to na co mam wpływ, a głowienie się nad tak sformułowanymi pytaniami, w których jest tak wiele niewiadomych i niezależnych ode mnie czynników uważam za stratę czasu. Co oczywiście by się zmieniło, gdybym zapytał "Jak mogę zmienić widzenie świata przez ludzi?" czy "Jak mogę lub mógłbym wpłynąć na wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej" etc.

Pozdrawiam :)

20. Na czym włąściwie polega życie? • autor: Nierozpoznany#76562016-02-01 12:40:32

Wydaje mi się, że nie do końca wiemy na co mamy wpływ. Czasami stawiamy sobie sztuczne ograniczenia a czasami bijemy głową w mur. Ja też robię co w mojej mocy. Tyle, że życie nie powinno polegać na ciągłym siłowaniu się z nim. Ciągłe życie w sytuacji kryzysowej  to wegetacja. Organizm tego nie wytrzymuje. Czasami robi się za dużo.W polityce też nie do końca wiemy na co mamy wpływ. Tu rządzą jakieś wielkie procesy. Nie należy się przejmować ale coś robić trzeba. I ciągły kryzys w Polsce też jest męczący. Przydało by się trochę stabilizacji. A tą osiągnąć możemy wg. mnie siłami serca i umysłu.
Pozdrawiam :)
[foto]

21. W kwestii puenty... • autor: Adrian Leszczyński2016-02-04 18:34:08

W kwestii puenty powyższej rozmowy: polecam serdecznie niniejszy artykuł. Oddaje on w pełni moje poglądy nt. polskiej dyplomacji i polityki zagranicznej. Przepięknie to facet opisał: http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/udajmy-ze-istniejemy-gdzie-indziej-
Niestety, mimo iż popieram rząd PiS, jednocześnie silnie nie popieram ich naiwnej, infantylnej, bezrozumnej i kapitulacyjnej polityki wschodniej. Szczegóły w niniejszym linku.
[foto]

22. Ano właśnie... • autor: Roman Kam2016-02-04 22:16:48

"...pojęcie „dyplomacji” w rzeczywistości oznacza właśnie mniej lub bardziej skomplikowany system dźwigni, blokad i zapadek" pisze Tomasz Kwaśnicki i ma pełną rację. I muszę mu podziękować za to, że ujął w słowa to, co czułem gdy słuchałem wystąpienia min. Waszczykowskiego "... W języku dyplomacji słowa polskiego ministra należy tłumaczyć wyłącznie jako „kapitulacja, kapitulacja i jeszcze raz kapitulacja”. Ja słyszałem i czułem: "bezradność, bezradność, bezradność".  Mógłbym jednak niestety, dopisać również, bo coś mi to podpowiada "realizm, realizm, realizm". Wydaje się, że kupujemy czołgi i śmigłowce, a powinniśmy uczyć się bronić się przed czymś o wiele bardziej niebezpiecznym, rodzajem wojny hybrydowej, którą opisuje Wojtek w swoich Futurach, przy czym jeszcze bym to pojęcie rozszerzył. Taką wojnę z Polską się prowadzi. Realizuje się dalekosiężne cele wobec naszego kraju, drogą dywersji politycznej i ekonomicznej. I to jest właśnie mój gorzki kawałek polskiego chleba: mam wrażenie, że jako naród, w ogóle się przed tym nie bronimy, że heroiczną lekcję zaborów, całkowicie zapomnieliśmy. Nie ma Witosów, Stefczyków, Drzymałów, a Wokulskich wsadza się do więzienia za urojone przestępstwa skarbowe, lub porywa i zabija ich dzieci. Resztę przemilczę, bo koń jaki jest, każdy widzi.    

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)