Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 listopada 2011

Jarosław Markiewicz

e-tom: Gazeta badawcza

Gazeta Badawcza
O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia? - Oraz następnych 12 rozdziałów tej wirtualnej książki

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: głodówkaparapsychiczne


Gazeta Badawcza (1998)

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



Gazeta Badawcza publikuje artykuły, programy badawcze, zagadnienia, komunikaty, przypomnienia, felietony i bajki.

Gazeta Badawcza zajmuje się badaniami energii - tymi jej przejawami, które są znane nauce, tymi których nauka ze względu na swe obciążenia metodologiczne nie dostrzega, a przede wszystkim tymi energiami, które są poza standardową percepcją, wyobrażeniem a także wyobraźnią.

Redaktorzy Gazety Badawczej są głęboko przekonani, że warto poświęcać czas i miejsce w internecie, aby publikować uczciwe i dociekliwe rozważania na temat wszelkich form przejawiania się energii, czy to w czasoprzestrzeni utrwalonej jako "wszechświat", czy w czasoprzestrzeni utrwalonej jako "umysł", czy wreszcie przejawiającej się poza "wszechświatem" i poza "umysłem".

Będziemy na naszych łamach publikować co ciekawsze teksty nadesłane przez P.T. Czytelników Gazety Badawczej.


Od Wydawcy Taraki: "Gazetę Badawczą" Jarosława Markiewicza publikuję w "Tarace" za zgodą syna Autora - Jeremiasza Markiewicza - któremu jestem za to ogromnie wdzięczny.

"Gazeta..." była pisana w roku 1998 i być może w roku poprzednim. Autor zamieścił ją w Internecie na swojej stronie www.jaroslawmarkiewicz.neostrada.pl, która po jego śmierci wkrótce znikła, ale zdążyłem skopiować ją w ówczesnym (2010) stanie na dysk. Istniejący tekst "Gazety..." wskazuje, że była zamierzona jako dzieło kontynuowane, którego kolejne rozdziały miały być dopisywane z czasem, byłaby więc blogiem - chociaż chyba wtedy to słowo nie było popularne, przynajmniej u nas. Tak się jednak nie stało i istniejący tekst jest ledwie początkiem i szkicem obszernego projektu, który w całości nie powstał. (Wojciech Jóźwiak, 12 listopada 2011.)



O co chodzi z tą energią
czyli
Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?


Wiadomo, że zwierzęta i dzieci, kiedy są chore - nie jedzą. Dość dobrze znana jest rola głodówek w leczeniu właściwie wszystkich schorzeń. Mówi się, że wtedy organizm sam "wyżera" niepotrzebne złogi, oczyszcza się, przypomina sobie swoją młodość, odrzeźbia ją niejako z ciała.

Ale co dzieje się z organizmem człowieka, kiedy głoduje nie dni, tygodnie, miesiące - lecz lata? A takie fakty są dzisiaj notowane, udokumentowane i pozostają zawieszone w próżni.


Znajoma cała w skowronkach opowiada, że była na odczycie wstępnym J. z Australii, która prowadzi kursy odzwyczajania się od jedzenia - i bezpośredniego odżywiania się światłem. Mówisz serio, ile bierze za kurs? Za trzy tygodnie- 1200 zł, za następne dwa tygodnie - kurs mistrzowski - 800 zł. - Taniocha, a czy są gwarancje, że nie będzie jak z koniem radzieckim, też się podobno odzwyczaił, ale równocześnie wyciągnął kopyta. - Podobno nie ma ryzyka dla zdrowia, tylko, że przestawienie z chemii organicznej na światłowody może się nie udać.

- I wtedy ten następny kurs?

- Nie, kurs mistrzowski to dla tych, którzy się w pełni przestawili, nie czują żadnego ssania w żołądku, ale od czasu do czasu chcą coś zjeść dla smaku, waniliowe lody, szampan.

Bo takie nie-jedzenie we wstępnym etapie może być cokolwiek depresyjne.

A nie - picie - to w naszyj cywilizacji prawie inwalidztwo, koledzy podejrzewają cię o pedalstwo, a o czym gadać w pracy, jak nie o taaakiej rybie, która jednak zaszkodziła jako zakąska.

Ale nie wszyscy depresyjniacy tyją?

Nie oddalajmy się od sprawy - co się dzieje, jeśli kurs się nie powiedzie?

Po siedmiu dniach J. zwraca połowę pieniędzy, bo uważa, że ona zrobiła swoje, a ty nie odwaliłeś swojej roboty.

-To ona jest niezła.

- Fantasyczna. Zapytałam czy po kursie nie zanika popęd płciowy. Przeciwnie - powiedziała- seks osiąga wtedy pełną moc, a wytryski są świetliste.

- Czy na odczycie były same kobiety?

- Zdecydowana większość.

Cisza zawisła jak drut.

- No i co o tym myślisz?


Lekarz kontrolujący Teresę Neumann z Konnersreuth w Bawarii, która pościła przez 36 lat, niejaki dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią. Z wyjątkiem hostii - którą spożywała także Teresa Neumann (dziennie 22 miligramy chleba i 3 gramy wody, w której hostię moczono) - Maria Robin nie jadła nic przez 51 lat, umarła w roku 1979. W obydwu wypadkach prawdziwość tych doniesień potwierdzają zgodnie władze kościelne i lekarze.

Paramhansa Yogananda pisze, że mistyk indyjski Giri Bala pościł całkowicie przez 56 lat. U Luise Latteau następowała powoli niechęć do jedzenia, przestała jeść całkowicie w roku 1871, do 1876 codziennie ciężko pracowała w polu, w 1878 roku biskup odebrał od niej przysięgę, że mówi prawdę, iż nie jadła i nie piła niczego od siedmiu lat.

Najlepiej, od strony formalnej ścisłości, przebadany jest przypadek Teresy Neumann. "Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.

Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej bolesnej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów krwi - ze stygmatów - i potu. Cztery kilogramy, stracone w piątek, odzyskiwała podczas soboty. Kontrola dr Seidla trwała dwa tygodnie i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kg płynu były za każdym razem identyczne".


Solidnie "uzbrojony" w powyższe fakty , co do których nie miałem wątpliwości w ogóle - chociaż miałem je w szczegółach (Gdyby zważyć piątkowy "urobek" krwi i potu Teresy, to z pewnością nie ubyło ich aż 4 kilogramy, chociaż nie kwestionuję odczytu wagi, a co więcej, myślę, że gdyby postawić łóżko na wadze i prowadzić odczyty , kiedy była w esktazie, to okazałoby się, że Teresa nie "traci" 4 kg, a w bezpośredniej ekstazie znacznie więcej.) - rozpocząłem dwutygodniową głodówkę, która oczywiście nie była głodówką absolutną. Wprawdzie przez 15 dni nic nie jadłem, ale do woli piłem wodę i napary z czarnej herbaty i arcydzięgla. W tym czasie normalnie pracowałem, kilka razy dziennie nosiłem ciężkie paki z książkami, czytałem, pisałem, malowałem i medytowałem.

Głodówka ta nie była zamierzona przeze mnie jako zdrowotna, chciałem dzięki niej "zrozumieć", jak możliwe jest niejedzenie.

Po trzech dobach zacząłem odczuwać zmienione stany świadomości, także poza okresami medytacji.

Zaczęła działać niewyczerpalna biblioteka podświadomości. Moja "osobista świadomość", jak "osobisty komputer", uchwyciła się tylko tego problemu niejedzenia.

Teresa Neumann kilka razy wyznała, że odżywia się światłem. Ale przecież nie była zielona, nie asymilowała jak roślina. Podobne wyznania czynili głodujący Hindusi. O odżywianiu się światłem mówili także Indianie obu Ameryk. Ks. Andrzej Klimuszko twierdził, że pobieramy jakąś świetlistą energię za pomocą włosów. Pewna moja znajoma twierdziła, że w naturalny sposób na kilka dni przestaje jeść, kiedy zdarza się jej przeżyć niezwykły, ekstatyczny orgazm. A w ostatniej fazie orgazmu była pewna, że łączy się poprzez kochanka ze światłem, które błogością zajmuje jej ciało. Teresa Neumann i Luise Lateau przeżywały co piątek ekstazy stygmatyczne, bardzo dramatyczne i bolesne, i nadzwyczaj błogie.

Po tygodniu niejedzenia byłem pewien, że długotrwałe głodówki są możliwe dzięki odpowiedniemu stanowi umysłu, który się "rozluźnia" ale jest w najwyższym stopniu skoncentrowany na "teraz", oraz dzięki energii, która związana jest ze światłem.

Stany szczęścia, uniesienia - powodowały u mnie mimowolne, nieraz dość gwałtowne, skurcze i rozkurcze ciała.

Obserwowałem zmienioną świadomość, Wszystko Wydawało Mi Się Znaczące - tak bym określił jeden aspekt tego stanu, a drugi - byłem Jakby Prowadzony przez głos wewnętrzny, daimoniona z zaskakującą logiką.

8 dnia głodówki zjawił się pewien mężczyzna, żeby kupić książkę, którą wydałem. Zaczęliśmy rozmawiać o niewyjaśnionych przez naukę faktach, on - zupełnie nie wiedząc, w jakim znajduję się stanie - opowiedział mi, że kiedy przed laty dowodził (SB-cką - bo jaką) obstawą prof. Kalickiego, który pracował nad syntezą jądrową "na zimno", miał podwładnego kapitana, który tygodniami nic nie jadał, pił dużo płynów i dwa razy dziennie szukał pożywienia w bezpośrednim promieniowaniu słonecznym, naświetlał wnętrze dłoni, kiedy nie było słońca wychodził na dwór o świcie i o zmierzchu. Kapitan ten nie pił wódki, nigdy nie brał zwolnień lekarskich i choć nie był zbyt przystojny, ganiały za nim chmary kobiet. Niestety, nie mogłem żadnym sposobem wydusić z mojego rozmówcy kontaktu z ponętnym kapitanem.

Ale, jak powiedziałem wyżej, byłem w stanie, kiedy Wszystko Jest Znaczące.

Po wyjściu byłego SB-ka byłem już na tropie wiodącym do wyjaśnienia fenomenu długotrwałych głodówek.

Obraz człowieka, który szuka "pożywienia" w pierwszych promieniach słońca i w ostatnich promieniach słońca! Z biblioteki podświadomości wyłoniły się odpowiednie dane: Franciszek Rychnowski, a właściwie Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, urodzony ok. 1840 roku, inżynier mieszkający we Lwowie, kończył studia w Wiedniu. Wsławił się m.in. tym, że przekonał rajców miasta Lwowa do tramwaju elektrycznego. Rajcy - przekupieni zdaniem Rychnowskiego przez odpowiednią zagraniczną firmę - byli za tramwajem parowym lub dieslem.

Rychnowski zajmował się m.in. ogrzewaniem, w browarze krasiczyńskim udało mu się zastosować urządzenie własnego pomysłu, dzięki któremu zamiast 6 sągów drewna spalanego do jednego warzenia piwa, spalano zaledwie 3/4 sąga!

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)