Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 listopada 2011

Jarosław Markiewicz

e-tom: Gazeta badawcza

Gazeta Badawcza część 7.
Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra



Gazeta Badawcza (1998)

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny
i podróż przez lustra

Zjawisko śmierci klinicznej, kilka lat temu zaskakujące odkrycie dla świadomości intelektualnej, która z nieznanych sobie powodów próbuje zawłaszczyć całość ludzkiej istoty - dzisiaj już zostało rozpuszczone w trzewiach kultury masowej, obrobione, tu i ówdzie ponadgryzane i porzucone. To co dało się "wyjaśnić" - wyjaśniono, to czego "wyjaśnić się" nie dało - np. wędrówkę świadomości bez ciała i bez cielesnych narządów zmysłowych, a jednak z pełną percepcją - zawieszono na kołku niewyjaśnialnych hipotez lub tuż obok niedorzeczności.

W ostatnich miesiącach wielokrotnie rozmawiałem z ludźmi, którzy śmierć kliniczną przeżyli. Wszyscy oni zyskali nowy, niewyobrażalny dla nich samych do tamtej pory wymiar świadomości. Niektórzy, przebywając po tamtej stronie, otrzymali "przekaz", wskazówki, co mają dalej robić w życiu . Przekaz ten był trywialnie jednoznaczny - pomagać innym. Pomagać czyli obdarzać miłością.

S. miał lat trzynaście, kiedy zachorował na zapalenie opon mózgowych. Prześwietlenie uprecyzyjniło, że to ropne zapalenie i że rodzice powinni właściwie modlić się o śmierć dziecka, bo jeśli wyzdrowieje, najprawdopodobniej będzie wiodło egzystencję "warzywa".

W czasie punkcji kręgosłupa dziecko "wyskakuje" z ciała, widzi salę szpitalną, lekarzy wykonujących zabieg - następnie leci przez ciemność - i ląduje na łące pełnej kwiatów - ale dziwna to łąka, on wychowany w ogródku, widzi tutaj kwiaty, które nie mogą kwitnąć w tym samym czasie, ponadto w pobliżu w kręgu tańczą nagie kobiety, co kojarzy się chłopcu z rajem, widzi też jakby indiańską wioskę. Zbliża się Starzec, rozkłada polowe łóżko, kładzie na nim chłopca i przez chwilę trzyma dłoń na jego czole - i mówi: w porządku, wracaj. Chłopiec niechętnie wraca - do szpitala, do bólu w swoim ciele.

Po trzech dniach lekarze notują cud samoistnego wyleczenia, chłopiec wraca do domu - i do szkoły. Staje się dla otoczenia, rówieśników, nauczycieli i rodziców - dziwnym , melancholijnym samotnikiem, natrętnie wraca myślami i wyobrażeniami do chwil, które przeżył w "raju", żałuje, że nie poznał bliżej indiańskiej wioski, że nie zaprzyjaźnił się z kochanym starszym panem, który położył mu rękę na czole. Dzień po dniu następuje w chłopcu przemiana - tamto miejsce, w którym był przez chwilę na skutek nieszczęśliwego/szczęśliwego zbiegu okoliczności, staje się centralnym punktem odniesienia jego świadomości, jego właściwym domem. Starzec na stałe zamieszkał w snach chłopca, powiedział jak ma na imię i że w istocie nigdy nie traci z nim kontaktu.

Niebawem śmiertelnie zachorował ktoś z bliskiej rodziny naszego bohatera i chłopiec z tego powodu cierpiał, a cierpieć potrafił tak bardzo, że sam niejako popadał w chorobę.

W tej "chorobie z empatii" zjawił się jego Starzec i powiedział chłopcu, jakiego ów krewny powinien użyć lekarstwa, a w ogóle chłopiec może się do niego zwracać w podobnych przypadkach i on, Starzec, zawsze pomoże.

W ten sposób zaczęła się kariera młodego uzdrowiciela, kariera jego życia, które tak naprawdę zaczęło się dopiero wtedy, kiedy dotarło do śmierci.

Czy to nie dziwaczne?


Eliade w fundamentalnym dziele Szamanizm i pierwotne techniki ekstazy pokazuje niemalże identyczny schemat "powoływania" szamana.

Podobnie jest opisywany proces "przejmowania" na siebie choroby, z której szaman leczy się poprzez kontakt ze swoim Duchem Opiekuńczym, i pośrednio leczony jest jego klient.

Wacław Sieroszewski, pierwszy (z przymusu, bo zesłany na Syberię) europejski badacz szamanizmu, obrazowo przedstawia przebieg szamańskiej "podróży". Nasz bohater, który żyje w diametralnie różnej kulturze - o czym znakomicie wie jego Duch Opiekuńczy - żeby wprowadzić się w stan "transu" używa muzyki z taśmy magnetofonowej i nie są to wcale szamańskie bębny.

- Co to jest trans ? - mamy okazję zasięgnąć języka u źródeł.

- W pierwszej fazie jest to mniejsze lub większe odcięcie od tzw. realności, w fazie drugiej - przejściowej - jest to stan zbliżony do halucynacji, w fazie trzeciej ta jakby halucynacja się utrwala i staje się bardziej realna niż rzeczywistość.

Wtedy nasz szaman rozmawia z Duchem Opiekuńczym, uzyskuje od niego wskazówki dotyczące zdrowia tych, którzy proszą o pomoc, nieraz są to zrozpaczeni krewni, którym ktoś zaginął, itp.

- Kto to jest Duch Opiekuńczy (przy tym to ja - piszący ten artykuł - używam tego terminu, on używa imienia), czy ten ktoś istnieje gdzieś w kosmosie istnieniem osobowym, czy też jest to jakaś upostaciowana forma wewnętrznej świadomości?

- Nie wiem - odpowiada szaman - jestem praktyk, a nie teoretyk.

Ale może nie da się oddzielić świadomości wewnętrznej od rzekomo zewnętrznej, może istnienie osobowe jest rodzajem snu jednej z naszych świadomości, może porzucając swoją osobę, a na pewno przyzwyczajeniową osobowość, potrafimy kontaktować się ze świadomościami i energiami, które ta nasza osobowość segreguje i nazywa innymi wymiarami, innymi stanami świadomości.

- Czy możliwe jest także to, że zjawiska, o których poprzednio pan mówił, "zdarzają" się w istocie między lewą i prawą półkulą naszego mózgu?

- Bardzo możliwe, tylko, że w akcję między moimi półkulami mózgowymi wchodzą inni ludzie, którzy także posiadają dwie półkule mózgowe...

- Ale oni nie potrafią kontaktować lewej półkuli z prawą, są więc albo twardymi jednowymiarowcami - albo doświadczają stanów ekstatycznych, podróży poza ciało, stają się "realnymi zjawami", chorują na obłęd, miewają objawienia bogów lub diabłów itd.

- Wszyscy dwupółkulowcy muszą mieć tak czy owak "skontaktowane" obydwie pókule, zwykle jednak lewa półkula nie "wierzy" prawej, może stąd, z tego źródła wypływają wszystkie religie, które jak wiedzą dzisiaj antropolodzy, są fenomenem powszechnym wśród ludzi wszystkich kultur.

W niektórych zachowaniach zwierząt możemy także dopatrzyć się jakichś form rytualnych - nic dziwnego - one także są dwupółkulowcami.


Kant twierdził, że czas i przestrzeń są kategoriami naszego umysłu, a mówiąc o naszym umyśle mówił o lewej półkuli. Koestler przyrównuje świadomość do lustrzanej sali, która powtarza swoje odbicia w nieskończoność. Koestler mówi też dalej, że niektórzy ludzie, niektórzy uczeni posiadają świadomość nieskończoności i wiedzą, że zjawiska, które obserwujemy są przezroczyste dla innego poziomu rzeczywistości.

Czy to, co Koestler nazywa innym poziomem rzeczywistości, to jest w istocie nasza prawa półkula?

Zbyt łatwo popaść tu w logiczne rozważania, które w szybkim tempie zaprowadzą nas na manowce.

Kiedy byłem dzieckiem i nie miałem pojęcia, jak myślą inni ludzie, ciągle obserwowałem jakiś rodzaj wewnętrznego dialogu w polu swojej ówczesnej świadomości. Ten dialog był swobodny i spontaniczny, kiedy moja uwaga nie była czymś szczególnie zajęta. Na czas jakiejkolwiek skoncentrowanej akcji, w której to akcji brało udział zawsze tylko jedno "lustro" - dialog przygasał.

Wtedy też miały miejsce zagubienia się w czasie i tym, co dla innych stanowiło pewną i niepodważalną rzeczywistość. Znajdowałem tajemnicze przedmioty, których już nigdy potem - w stanie dialogowym - nie potrafiłem odnaleźć, widywałem dziwne zjawiska na niebie, rozmawiałem ze zmarłymi, bo w stanie jednolustrym zmarli nie istnieją.

Próbowałem o tym rozmawiać z dorosłymi, lecz dla dorosłych dzieci coś tam sobie wymyślają, żyją w świecie fantazji.

Miałem pięć czy siedem lat, znudziło mi się czytanie elementarza i nauka, sięgnąłem po jakąś dorosłą książkę, zacząłem ją czytać - i oglądać na wewnętrznym ekranie świadomości obrazy przedstawione w książce, brać udział w akcji. Byłem tak zdumiony tymi "wizjami", że pobiegłem do mamy, żeby zapytać ją przede wszystkim, gdzie ja to widzę. Ale byłem chyba zbyt podniecony i nie potrafiłem mamie wytłumaczyć, o co mi idzie, natomiast mama była osobą zatroskaną i praktyczną, wsadziła mi termometr pod pachę, który niebawem wskazał ponad 38. Tak więc odchorowałem pierwszą swoją "literacką wizję", mama zabrała mi także książkę, która moją "chorobę" spowodowała. Oczywiście, do zakazanej książki po kilkunastu minutach się dorwałem - i już byłem w swoim wewnętrznym kinie.

W ciągu następnych lat stałem się narkomanem czytania.

W czasie czytania ustawał mój "naturalny", wewnętrzny dialog, jedno lustro nawiązywało wielowymiarowy, sztuczny dialog z rzeczywistością powieściową, cała moja uwaga zaprzątnięta była tym dialogiem. Drugie lustro mojego umysłu stawało się coraz bardziej niewidzialne, po jakimś czasie - zaczytany- nie wiedziałem, co się z nim działo.

Pogrążony w głębokim transie czytania - a jeśli komuś wydaje się to stwierdzenie przesadne - niech obejrzy grające w fantasy siedmio czy dziewięcioletnie dzieci przed ekranem komputera - od czasu do czasu "słyszałem", jak znudzone brakiem kontaktu z pierwszym, moje drugie - tak je umownie nazwijmy - lustro, nawiązywało kontakt z trzecim lustrem. Lustra równoległe do siebie stwarzają nieskończoność. Tak więc, im bardziej się pogrążałem w lekturę i odcinałem od drugiego lustra, tym bardziej drugie lustro nawiązywało kontakt z jakimś wyimaginowanym trzecim lustrem i - mówiąc językiem Leśmiana - majstrowało z tym trzecim lustrem nową nieskończoność.

Widocznie - tak myślę dzisiaj - to, co tutaj nazywam lustrem - istnieć i rozwijać się może tylko w dialogu, w opowieści do drugiego lustra. Drugie lustro równocześnie i jednocześnie opowiada tę samą opowieść pierwszemu. Pytanie, które dręczyło filozofów - czy jajko jest pierwsze, czy kura. Może o tym mówił Platon w teorii poszukujących się połówek, może to miał na myśli Jung, kiedy mówił o świadomości-świadku.


Lustrem jest instrukcja programowa a:=a lub a:= a + 1, istniejąca w każdym języku programowania.


Zasupłane polimery" otrzymano przed kilkunastu laty z pierwotniaków zwanych Tetrahymena thermophilla. Żyją one w gejzerach i kraterach wulkanów. Jest tam tak gorąco, żetrudno byłoby oprzeć życie całkowicie o białko, które ulega denaturacji w temperaturze 42 stopni Celsjusza. Struktura podstawowa owych pierwotniaków jest więc zbudowana w oparciu o cząsteczki, które w zasadzie w organizmach "normalnych" służą jedynie jako wzorzec dla wytwarzania białka. Tutaj jednak nie enzymy białkowe pomagają skopiować łańcuch DNA, lecz RNA "kopiuje sam siebie". Jesteśmy więc blisko owej "istoty biochemicznej lustra ", istoty biologicznej procesora typu a:=a+1.


Nieskończoność, niezależnie od tego, czy majstrowana przez lustro pierwsze i drugie, czy drugie i trzecie jest w istocie swej taka sama, inne natomiast są wypełnienia, treści, wzory, przedmioty tych nieskończoności. Ale nieskończoność czy jest identyczna, czy tylko bliźniacza? Tożsama czy taka sama?

Stany świadomości - których kolejne, "pełne" (jakby nieskończoność mogła być niepełna!) nieskończoności tworzą pary luster - są subtelnymi tworami tej samej substancji, która leży u podstaw świata materialnego i świata życia.

W tybetańskiej doktrynie bön ta podstawa nazywa się kunszi i jest matką całej egzystencji, przestrzenią zewnętrzną, fizykalną i wewnętrzną przestrzenią umysłu.

Natknąłem się na wiele technik podróży przez podwójne równoległe lustra, które stwarzają przestrzeń dialogu i złudzenie, że świat, w którym żyjemy jest nieskończony.

Szok, wstrząs, choroba, cierpienie mogą spowodować nagły przeskok świadomości z pierwszej nieskończoności w drugą.

Inną technikę opisałem powyżej, jest to koncentracja na jednym lustrze i próba wywołania sztucznego dialogu z obiektem koncentracji. Wówczas wymusza się niejako na drugim lustrze, że to poszuka sobie innego partnera i skonstruuje po społu z nim nową nieskończoność - nam pozostaje już tylko ostrożna przeprowadzka w tę nową nieskończoność.

Mówię o ostrożnej przeprowadzce, bo w jej trakcie musi nastąpić proces gruntownego oczyszczenia, może to się manifestować zmianą diety, usunięciem poczucia nurtujących nas poczuć krzywd i win, zmianą nastawienia do siebie i innych.

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)