Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 listopada 2011

Jarosław Markiewicz

e-tom: Gazeta badawcza

Gazeta Badawcza część 9.
Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie



Gazeta Badawcza (1998)

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



Przewodnik po niebach i piekłach świadomości
oraz ziemskie zbawienie

Nigdy w swoich dotychczasowych dziejach człowiek nie był w tak dobrej i tak tragicznie złej sytuacji.

Zdanie to natychmiast należałoby uściślić i przede wszystkim zapytać, jaka, która świadomość wypowiada to zdanie. Jasnym jest, że to "świadomość średnia", osądzająca i klasyfikująca, świadomość, która stara się zapanować nad wszystkimi innymi, która musi mieć rację nawet wtedy, kiedy nie ma racji. Jest to "świadomość szefa", która ciągle trwa na mostku kapitańskim tej szalupy, którą podążam przez to życie.


Pod koniec ubiegłego wieku ludzkość była dumna ze swoich osiągnięć i najwybitniejsi jej przedstawiciele sądzili, że nie ma już niczego do odkrycia w fizyce, chemii, naukach przyrodniczych. Także moralność wiktoriańska zdawała się być szczytem ludzkich osiągnięć, na jej bazie rozwijał się pacyfizm i humanizm.

Filozofia wraz z Heglem dotarła do granic Ducha, wraz z Bławatską narodziła się teozofia. Piękny w swoich złudzeniach, urojeniach i prawdach wiek dziewiętnasty, bezpieczny jak Titanic - wpadł nagle na Einsteina i Freuda.

I zaczął się dwudziestowieczny kryzys, który jak dotąd nie osiągnął dna.


Poczucie kryzysu i trwogi, cierpienia i marności osobowej egzystencji - to są cechy, które od początku tego wieku dominowały, pojawiały się w filozofii (egzystencjalizm) i doświadczały go miliony ludzi w dwóch wojnach, w komorach gazowych, w łagrach, obozach. Potworny wiek, w którym masowość zbrodni osiągnęła apogeum, wraz z otwarciem nowego horyzontu zbrodni z użyciem broni jądrowej.

Myślę, że te doświadczenia i ta potworna perspektywa były podnietą do badań także dla psychologów, psychiatrów, psychofilozofów, psychoteologów i wszystkich innych. Wraz z pojawieniem się psychologii transpersonalnej - "świadomość średnia", zwana także "świadomością ego" zaczęła rozumieć samą siebie.

W wydawnictwie Abraxas wyszła książka Kena Wilbera Eksplozja świadomości, papieża psychologii transpersonalnej - gorąco polecam czytanie tej książki.

Proponuję "wziąć górką" styl akademickiego wykładu, którego główną nutą jest pewność niezachwiana, że wykładowca się nie myli. Wykładowca - zaiste - tym razem się nie myli. Ale każdemu wykładowcy tak się przecież zdawało.

Styl ten ma także zalety, Ken Wilber jest naukowcem, jego książka nie tylko napisana jest w naukowym żargonie, ale jego hipoteza jest w pełni naukowa także w starym, wysoce paternalistycznym paradygmacie.

Wilber w sposób systematyczny zajmuje się świadomością jako teoretyk bardzo zbliżony do bezpośrednich doświadczaczy, badaczy świadomości.

Perspektywa doświadczacza jest żabia, przyziemna. Teoretyk może próbować wysokich lotów. Doświadczacz odkrywa w sobie wiele rodzajów, stanów świadomości.

Odkrywa także w sobie świadomość, która chce być i najczęściej jest szefem.

Nie jest to najlepsza ze znanych doświadczaczowi świadomości, ale przez większą część dnia doświadczacz obserwuje jej szarogęszenie się.

Wilber zajął się przede wszystkim tą właśnie świadomością i odwołując się do Filozofii Wieczystej (Dzieło Aldousa Huxleya pod takim właśnie tytułem ukazało się w 1994 roku w wydawnictwie Pusty Obłok, a sam termin ukuł Leibniz.) spróbował osadzić tę przykrą i sprawiającą tyle kłopotów świadomość w ewolucji świadomości.

Ewolucja świadomości została przez Wilbera skonstruowana na wzór ewolucji biologicznej Darwina i w oparciu m.in. o naukę Buddy.

Przed dwudziestu kilku laty, kiedy za pomocą bardzo drastycznych środków doznałem gwałtownych zmian świadomości, pierwsza refleksja wyniesiona do "świadomości mowy" była taka - WSZYSTKO zaczyna się w punkcie zero, To, Wszechświat. Jak chce nauka - Wielki Wybuch. W chwilę potem obserwujemy już dwie krzywe, jedna wznosi się, druga symetrycznie opada, oddalają się od siebie, docierają do zenitu i nadiru - i zaczynają się znowu do siebie zbliżać, żeby ostatecznie dotrzeć znowu do zera. I WSZYSTKO zaczyna się od początku. Nazwałem to "teorią parówek".

Ken Wilber opisuje dokładniej jedną taką "parówkę", naszą "parówkę" i opisuje ją ciągle z pozycji "świadomości ego".

  1. Pierwszy poziom, czy pierwsza świadomość to wg Wilbera "Natura fizyczna (niższe formy życia, stopień pleromatyczny, materialny, uroboryczny)".
    We współczesnym społeczeństwie, które przeciętnie znajduje się na poziomie czwartym - ten pierwszy poziom "jest poziomem materialnej wymiany, którego wzorcem jest pobieranie i wydalanie pożywienia, należącą do niego sferą jest praca fizyczna, albo technologia; jego archetypowym analitykiem jest Karol Marks".
  2. Drugi poziom, druga świadomość to "Natura cielesna (najwyższe cielesne formy życia, stopień tyfoniczny, magiczny)". Jest to "emocjonalno-tyfoniczny poziom pranicznej wymiany, którego wzorcem jest oddech i seks, a jego sferą oparty na emocjach wzajemny stosunek: od zwykłego odczuwania, przez seks do poczucia władzy; jego archetypowym analitykiem jest Zygmunt Freud".
  3. Trzeci poziom, trzecia świadomość to "Wczesny umysł (werbalny, mityczny, paleologiczny, dwukomorowy, przynależności grupowej)". Jest to "poziom symbolicznej wymiany opierający się na werbalnej przynależności grupowej; jego wzorcem jest rozmowa (mowa), a sferą komunikacja; jego archetypowym analitykiem jest Sokrates.
  4. Czwarty poziom, czwarta świadomość to "Rozwinięty umysł (racjonalny, samorefleksyjny, jaźniowy)". To jest aktualny poziom - jak się Wilberowi zdaje - większości ludzkich świadomości, chociaż często w to wątpi. Jest to "mentalno-jaźniowy poziom wymiany opierający się na wzajemnym poczuciu własnej godności; jego wzorem jest świadomość jaźniowa lub autorefleksja; jego sferą jest wzajemne osobiste uznanie i szacunek; jego archetypowym analitykiem jest Hegel (w pismach o powiązaniach między panem a niewolnikiem)."
  5. Piąty poziom, piąta świadomość to "Pozim psychiczny (szamański, Nirmanakaya, dusza." Jest to "psychiczny poziom intuicyjnej wymiany; jego wzorcem są siddhi (albo psychiczna intuicja w szerszym znaczeniu); jego sferą jest szamańska kundalini; jego archetypowym analitykiem jest Patańjali".
  6. Szósty poziom, szósta świadomość to "Poziom subtelny (stopień świętych, Sambhogakaya)." Jest to "subtelny poziom wymiany Boskiego Światła, jego wzorcem jest świętość i objawienie (nada); jego sferą jest Subtelne Niebo (Brahma-Loka); jego archetypowym analitykiem jest Kirpal Singh."
  7. Siódmy poziom, siódma świadomość to "Poziom przyczynowy, stopień w pełni oświeconych, Dharmakaya)."
  8. Wreszcie poziom ósmy i ósma świadomość to "Ostateczna Całość (Najwyższa Jedność, Absolut, Svabhavikakaya)".

Wilber mówi razem o poziomie siódmym i ósmym, że jest to "Przyczynowy poziom najwyższej wymiany; jego wzorem jest całkowite zatopienie się w Niestworzone (samadhi); jego sferą jest Pustka/ Bóstwo; jego archetypowymi analitykami są Budda/Kriszna/Chrysus."

I tutaj znowu powinniśmy zawrócić do jedynki, kiedy to "absolutny Brahman-Atman >zatraca się< od czasu do czasu (dla żartu lub zabawy - lila) poprzez wyjście na zewnątrz tak daleko, jak to tylko możliwe". A więc Absolutnie Świadome zatraca się w Nieświadomym. "Rzeczywistością każdego poziomu jest tylko Duch (Atman). Agonia każdego poziomu polega na tym, że wydaje się on być oddzielony od Ducha. Duch na każdym poziomie nie jest zgubiony lecz tylko zapomniany, jest on zaciemniony, ale nie zniszczony, jest ukryty. Jest to wielka zabawa w chowanego, w której Duch ukrywa i szuka samego siebie."

Tak to wygląda w teorii.


Rzecz w tym, że teoretykami - mniej lub bardziej udanymi - jesteśmy wszyscy; posiadacze "świadomości ego" nie mogą nie teoretyzować, ponieważ świadomość ego sama w sobie jest utrwaloną teorią, zdobytą w ciężkich bojach - język polski daje tu nieoczekiwaną możliwość skojarzeń - w owych "bojach" UKRYTY JEST STRACH, a świadomość ego powstała i utrwaliła się jako wynik walki ze strachem - i przyniosła z sobą jeszcze większy strach.

A więc "świadomość ego", ów natrętny szef, którego ciągle mamy na pokładzie - jest w istocie teoretyczną zjawą.

Wie o tym każdy bezpośredni badacz świadomości, świetnie przedstawia to Don Juan u Castanedy mówiąc o tonalu i negualu. Tonal jest tą utrwaloną zjawą, jest porządkiem rzeczywistości osobowego ego. Przestrzeń i czas to aprioryczne formy intuicji - powiada teoretyk Kant - czas i przestrzeń to nie jest część materiału naszego doświadczenia. Nasze doświadczenie wewnętrzne, czy też postrzeganie zdarzeń w świadomości powiązane jest czasowo. Postrzeganie zdarzeń zewnętrznych powiązane jest przestrzennie. Można sobie pomyśleć - dodaje Kant - że istoty wyposażone inaczej niż my mogłyby ujmować i postrzegać w jakiś inny sposób, być może także poza czasem i przestrzenią.

Ci, którzy ze słuchawkami na uszach słuchają psychodynamicznej muzyki, często doświadczają tzw. synestezji, samorzutnie dokonującej się w świadomości zamiany dźwięków na obrazy, jest to zadziwiające i ekscytujące zjawisko - towarzyszą mu stany ekstatyczne. Zjawisko to mówi o tym, że docieramy do granic innego stanu świadomości, do granic innej krainy.

Przyjmijmy zatem, że muzyka, która stereofonicznie wędruje nam pod czaszką, natrafia na te uwarunkowania, wdruki, które utrwaliły teorię przestrzeni i czasu w pozorną rzeczywistość - i następnie przebija się przez te uwarunkowania, najpierw miesza te dwa systemy (przestrzeni i czasu), a potem osiąga jeszcze jakiś inny system. Odczuwamy go, jeśli czujemy się niezwykle, wysoko, ekstatycznie. Nie możemy go jednak badać, nie możemy za pomocą tego niezwykłego stanu postrzegać - ponieważ nie jest to nasz stan normalny. Musimy się go nauczyć, utrwalić, zakorzenić w nim - i niejako z tego nowego poziomu rozpocząć nowe życie.

Sedlak twierdził, że kora mózgowa obraca olbrzymimi potencjałami, skoro metabolizm mózgu zużywa 25 razy więcej tlenu niż reszta ciała.

Kora mózgowa - to dalej Sedlak - odbiera siebie jako stan odbity od elektrostazy na drodze polowej. Taki jest mechanizm powstawania świadomości ego.

Przy tym - rzecz zdumiewająca - świadomość potrafi zabijać układ odbierający.

Wyobraźmy sobie sedlakowską elektrostazę jako jonosferę; kora mózgowa emituje energię negatywną, która, odbijając się od jonosfery - zabija, niszczy korę mózgową.

(W którymś z poprzednich artykułów opisywałem przypadek dwóch arystokratów w czasie Rewolucji Francuskiej, którzy zmarli, kiedy rewolucyjni lekarze imitowali upuszczenie krwi).

Poza wszystkimi innymi wnioskami płynącymi z tych sedlakowskich badań - jedno jest pewne -świadomość jest energią.

I jako energia widziana jest w innym, bliźniaczym do wilberowskiego, systemie czakramów. Czakram - jak wiadomo - to koło, wir energii.

Można rozpatrywać każdy z czakramów jako odrębną inteligencję posiadającą swój własny, specyficzny aparat zmysłowy, swoją świadomość i podświadomość. Podświadomość pierwszej czakry, analnej, znajduje się poza ciałem. Podobnie nadświadomość siódmej czakry, która w niektórych przedstawieniach uważana jest za czakrę ósmą, w Tarocie pojawa się np. nad kapeluszem Kuglarza jako znak nieskończoności lub wstęga Möbiusa, "bezszwowa szata uniwersum".

Przejdźmy teraz do zapowiedzianego w tytule zbawienia.

Jeśli nasza "średnia świadomość" znajduje się na poziomie 3-4 (biorę takie szerokie widełki) to jej bezpośrednią nieświadomością byłby poziom 2 (emocjonalno- półzwierzęcy poziom pranicznej wymiany), a jej nadświadomością poziom 5.

Można to też w myśl wywodów Wilbera przedstawić inaczej - poziom trzeci jest poziomem przynależności grupowej, narodowej, a wreszcie ziemskiej (kiedy piszę ten artykuł, w drugim pokoju moja rodzina ogląda kosmiczne widowisko z lądowaniem na Marsie, jakie Amerykanie zafundowali sobie i nam wszystkim), jest poziomem Wielkiej Matki, opieki jaką roztacza nad nami państwo, cywilizacja jako taka - czy co tam jeszcze.

Poziom piąty - do którego tak czy owak aspirujemy - jest poziomem Wielkiej Bogini, rzeczywistości psychicznej. Jeśli nie posiadamy w pełni rozwiniętej "świadomości ego", często - mówi Wilber - mylimy Wielką Matkę z Wielką Boginią.

W procesie historycznej ewolucji świadomości, z poziomu na poziom przesuwamy się za pomocą wypierania niższej świadomości, spychamy ją do nieświadomości. Jeśli wypieramy nadmiernie na poziomie 3-4 to prowadzi to do "rozszczepienia ego na osoby, z których jedne są do zaakceptowania, drugie nie, do rozszczepienia na osobę i jej cień."

(Sytuację taką opisałem w artykule "Powrót do Przyrody", kiedy to wyparłem z siebie i wyprojektowałem na Tomka swoje nieprzyjemne dla mnie samego zachowywanie się na seszin.)

"Nie można mylić cienia z id (Tyfon). Id jest emocjonalno-seksualną energią, natomiast cień w znacznym stopniu werbalną i składniową strukturą. "(Może więc w istocie opisywałem w "Powrocie do Przyrody" inne zjawisko, bo energia uświadomienia mojej pożałowania godnej sytuacji wprowadziła mnie w stan stuporu, ale wyprowadziła mnie z tego stanu istotnie "struktura składniowa", dźwięk kejsu, który miał dla mnie określone znaczenie.)

Tak więc być może wiele jest jeszcze do zrobienia na poziomie czwartym. "Kto nie jest w stanie zobaczyć siebie jasno we wszystkich szczegółach, ten nie może też pełnowartościowo i szczerze brać udziału we wzajemnej jaźniowej wymianie. Ukrywa się przed samym sobą, a wraz z tym także przed innymi, a co się z tym wiąże - inni również zostają ukryci. " I przez to, że ukryci, stają się stokroć bardziej groźni. Tutaj też kryje się - jak myślę - problem samobójstwa na poziomie czwartym, czy też raczej na niepełnym czwartym. W chwili samobójstwa cień jest silniejszy od osoby.

Pierwszym naturalnym wrogiem, którego spotyka człowiek, kiedy zaczyna podążać duchową ścieżką jest strach, który jest największym wrogiem. Tak mówi Don Juan u Castanedy. Jeśli jakimś cudem uda się człowiekowi pokonać swój własny strach (najczęściej jest to strach przed śmiercią) - zyskuje wówczas jasność umysłu, która następnie staje się wrogiem jeszcze potężniejszym i bardziej ułudnym niż strach. Jeśli uda się pokonać jasność umysłu - wówczas człowiek osiąga moc. Może czynić cuda. Jasność umysłu, która zostaje pokonana ale nie znika i pełna moc - dają człowiekowi nieograniczone możliwości. Ale jest to najpotężniejszy z potężnych wróg do pokonania. Jeśli człowiek potrafi okiełznać swoją moc, którą zdobył z takim przecież trudem - wówczas dopiero staje się człowiekiem wiedzy.

Jeśli przełożymy to na poziomy - to jasność umysłu byłaby w pełni zrealizowanym poziomem czwartym i wyjściem do poziomu piątego. Moc byłaby szamańskim poziomem piątym, poziomem prawdziwego posługiwania się energią psychiczną, być może na ten poziom ze znanych sobie powodów powraca Sai Baba, ale Budda przestrzegał przed chodzeniem po wodzie, sądził, że prościej jest używać łódki lub mostu - a całą energię skierować ku ostatecznemu oświeceniu.

Wilber na koniec swoich naukowych wywodów postuluje - jeśli chcemy ewoluować i osiągać zbawienie - medytację. I zaiste większość moich znajomych i przyjaciół uprawia jakiś rodzaj medytacji. Większość tej większości łączy medytację z jakimiś formami idealizmu, nie bardzo wie co zrobić z seksem, jest jak na mój gust zbyt uduchowiona. Z tymi znajomymi rozmawiam zwykle o orgonie i przytaczam zdanie Mickiewicza z Dziadów - kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nie może się znaleźć w niebie.

A za oknem z piętego piętra do piątej nad ranem widzę kłębiący się i porykujący tłum tych, którzy dotykając ziemi zdążają do knajpy Herenda lub wytaczają się z niej - tych nazywam Rycerzami Świętego Kielicha. Oni osiągają zbawienie inaczej.

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)