Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 listopada 2011

Jarosław Markiewicz

e-tom: Gazeta badawcza

Gazeta Badawcza część 11.
Strach, potyczki i pierwsze wygrane



Gazeta Badawcza (1998)

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



Strach, potyczki i pierwsze wygrane

"Człowiek ma na sobie piętno strachu, zanim jeszcze wstąpi w świat zewnętrzny; w strachu jest wychowywany; życie jego upływa w niewoli strachu choroby i śmierci, a cała umysłowość staje się skurczona, ograniczona i bezsilna, i jego ciało funkcjonuje w tych skurczonych granicach... Pomyślcie o tych milionach dusz przodków naszych, które pozostawały pod władzą takiej zmory wiekuistej" - tak pod koniec ubiegłego wieku pisał pewien uczony Amerykanin, który miał już tego dosyć.

"Zastanówmy się nad nałogami życiowymi, w których urodziliśmy się. Są pewne zwyczaje społeczne, uznane wymagania, skłonności teologiczne i pewien ogólny pogląd na świat, z którego wynikają pojęcia zachowawcze odnośnie do postępowania z dziećmi, wychowania młodzieży, małżeństwa i zawodów życiowych. Istnieje długi szereg przypuszczeń z góry uznanych za pewniki,jak np., że musimy podlegać chorobom dziecięcym, chorobom wieku dojrzałego i starczym; do pewników tych należy i to, że musimy się zestarzeć, utracić zdolności i znowu zdziecinnieć, koroną zaś tego wszystkiego jest strach przed śmiercią. Obok istnieje długi rząd obaw i wyczekiwań niespokojnych, do takich należą np. myśli skojarzone z niektórymi pokarmami, obawa wiatru wschodniego (lub północnego), strach przed upałem, bóle i cierpienia złączone z zimnem, obawa przeziębienia się w przeciągu, etc., etc. Dalej idzie długa lista strachów, przerażeń, niepokojów, z góry powziętych pewników, wyczekiwań, pesymizmów, chorobliwości, które nasi bliźni, a szczególnie lekarze, zawsze gotowi są wywoływać dla nas... A nie dość jest bać się za siebie samego: gdy ktoś z bliskich jest chory, winniśmy natychmiast obawiać się czegoś najgorszego i przewidywać śmierć. Gdy ktoś ma zmartwienie... współczucie wymaga, abyśmy weszli w nie i powiększali cierpienie."


Paul Tillich konkretyzuje w połowie XX wieku - zagrożenie występuje w świadomości jako lęk przejawiający się w trzech postaciach: 1) lęk przed losem i śmiercią, 2) przed pustką i utratą sensu, 3) przed winą i potępieniem. We wszystkich tych trzech postaciach lęk ma charakter egzystencjalny - dodaje Tillich - w tym znaczeniu, że należy do egzystencji jako takiej, a nie jest właściwością nienormalnego stanu umysłu, jak w przypadku lęku neurotycznego, psychotycznego.

Tillich nie ma najmniejszej wątpliwości, że lęk jest przypisany egzystencji ludzkiej - i że charakteryzuje się tym przede wszystkim, że nie można się od niego uwolnić. Jest wiekuisty - można by znowu powiedzieć - ale na szczęście jest również egzystencjalny, kończy się - zapewnia Tillich - wraz egzystencją.

Nietrudno zauważyć, że Tillicha dotyka egzystencjalny lęk przed śmiercią. Jednak - nie wiadomo dlaczego - jego wiedza przekracza śmierć, bo wie, co jest po śmierci. Otóż - to nie wiedza, to koncepcja! Dla Tillicha - śmierć jest niebytem, a niebyt zatraca wszystko. Jest młynkiem, który wszystko wchłania, ale nic z niego nie wychodzi, który w końcu, któregoś dnia, kiedy wszystko już zostanie wchłonięte, wchłonie samego siebie - i będzie niebyt totalny. Trudno to sobie wyobrazić - ale przestraszyć zaiste łatwo.

Nie ulegajmy panice, przyjrzyjmy się niebytowi, czyli młynkowi, który sam się zmiele - to przecież nasz stary znajomy - Oroburos.

Chór opisywaczy lęków, od początków pisanych dziejów człowieka - jest tak potężny, kakofoniczny i przede wszystkim przekonujący, bo przeżyty aż do granic cierpienia. Droga człowiecza prowadzi przez pustynię krwi, przez obóz chorych na śmierć, przez samotność-pojedyńczość w ludzkim ciele. I prowadzi do niebytu.

Od sztandarowego Hioba począwszy, wszystkimi targają lęki, niektórzy twierdzą, że są to lęki zwierzęce. Zwierzęta są tu raczej postaciami z bajek biskupa Krasickiego, a nie stworzeniami z krwi i kości, bo - zwierzęta, owszem, doświadczają strachu (tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia ludzkiego obserwatora), ale nie targają nimi lęki, bo zwierzęta nie rozwinęły koncepcji osobowego "ja" i nie zatrzasnęły się w to "ja" jak żółw w skorupie. Chociaż nie jest to takie pewne. Trudno nam się zorientować, jak się rzeczy mają z nami samymi, ale o innych gatunkach wypowiadamy sądy pewne - i bez sensu - ale są to tylko projekcje, które przede wszystkim szkodzą nam samym. Bo mamy poczucie, że jesteśmy gatunkowo lepsi.


Strach związany jest z wyobrażeniem, z pamięcią, z doświadczeniem. Na ogół tak, ale sny, z których się budzą ze strachem, mają też oseski. Miłośnicy i obrońcy embrionów twierdzą, że embriony reagują strachem na narzędzia ginekologiczne. O ile ci miłośnicy nie są opanowani lękiem przed potępieniem - i mówią prawdę. Bo człowiek opanowany przez jakikolwiek lęk nie może mówić prawdy, ponieważ nie zna prawdy - jakiejkolwiek - żyje bowiem tylko w świecie swoich lęków.

Strach czy lęk jest murem granicznym rzeczywistości. Twierdzenie, że poza moimi doznaniami nie ma świata, uważane jest za skrajnie idealistyczne. Ale poza granicą mojego strachu w istocie dla mnie nie ma już nic, nie ma tam rzeczywistości, bo ja tej granicy nie mogę przekroczyć. Jest to więc egzystencjalny klincz, samonaprowadzająca się pułapka. Wszystkie inne lęki dają się wywieść z lęku przed śmiercią, a lęku przed śmiercią, wedle pastora Tyllicha, wyzbyć się możemy tylko razem z życiem. I kropka.


Musimy zatem udać się w regiony, gdzie opowiadają inne bajki. Może w końcu trafimy na taką bajkę, w której będzie łut prawdy wiodącej do wyzwolenia z wiekuistego lęku.


Łaska i niełaska są tym samym, co strach.

Zaszczyty i upokorzenia są tym samym, co moja osoba.

Tak powiada w XIII fragmencie Lao tsy i dalej w następujący sposób to tłumaczy:

Cóż znaczy »Łaska i niełaska są tym samym, co strach«?
Łaska jest poniżeniem.
Zyskanie jej lub strata budzi lęk.
To znaczy »Łaska i niełaska są tym samym, co strach«

Cóż znaczy »Zaszczyty i upokorzenia są tym samym, co moja osoba«?
Istnienie mojego "ja" jest przyczyną, że cierpię.
Gdy pozbawiony jestem siebie, jakież cierpienie może jeszcze istnieć?
To znaczy »Zaszczyty i upokorzenia są tym samym, co moja osoba«.

Temu, kto w sobie czci wszechświat,
wszechświat można powierzyć.
Kto kocha wszystkich ludzi,
kocha także siebie.


W krainie świadomości, o której opowiada Lao tsy, jest inaczej niż w krainie świadomości Tillicha - jednakże dalej nie wiemy, jak wyrwać się z niewoli strachu.

Trzeba najpierw zrozumieć - bo to da się powiedzieć i da się zrozumieć - że "ja" jest tworem teoretycznym.

Jesteśmy równocześnie praktykami istnienia i teoretykami istnienia; posiadacze "świadomości ego" nie mogą nie teoretyzować, ponieważ świadomość ego jest sama w sobie utrwaloną teorią i tylko teorią. Wymyśliliśmy tysiące sposobów, żeby tę teoretyczną zjawę zmaterializować, przyoblec w nasze ciało - i żeby się to jakoś trzymało kupy. Trzyma się - ale żeby się trzymało - potrzebne są lęki, lęki nieustające, czyli w istocie lęki podtrzymujące istnienie "ja". Gdyby lęki zniknęły - "ja" by zniknęło także - ale lęki nie znikają, "ja" wiedzie swą pozorną, męczącą egzystencję.

Najlepiej przedstawił to don Juan u Castanedy. Strach jest pierwszym naszym naturalnym wrogiem, czai się wszędzie. I tak jak we wszystkich bajkach - czeka przede wszystkim na śmiałków, na tych, którzy postanowili uwolnić się od strachów, podjęli trud transformacji osobowości.

"Ale przystępując do nauki, człowiek nigdy nie ma pewności co do swych celów. Jego dążenia naznaczone są skazą, jego dążenia są mgliste. To czego się uczy, nie odpowiada nigdy temu, co sobie wyobrażał lub wymarzył - teraz naprawdę zaczyna się bać, każdy etap nauki jest nowym zadaniem, a lęk, jaki człowiek odczuwa, zaczyna narastać bezlitośnie i nieustępliwie.

- Co się dzieje z człowiekiem pokonanym przez strach?

- Nic, z tym tylko, że niczego się już nie nauczy. Nie zostanie nigdy człowiekiem wiedzy. Możliwe, że będzie tchórzem znęcającym się nad słabszymi albo nieszkodliwym strachliwcem.

- Jakie ma możliwości pokonania strachu?

- Nie wolno mu uciec. Nie wolno mu niczego uronić ze strachu, a mimo to nie może się zatrzymać w miejscu. Nadejdzie chwila, kiedy pierwszy wróg się cofnie.

- Czy dzieje się to od razu, czy stopniowo?

- Stopniowo człowiek nabiera pewności siebie, ale zwycięstwo nad strachem dokonuje się nagle i błyskawicznie.

- Ale czy taki człowiek nie przelęknie się znowu, jeśli zdarzy się coś nowego, nieoczekiwanego?

- Nie. Skoro człowiek raz pokona strach, wyzwala się z niego na całe życie, bo miejsce strachu zajmuje w nim jasność umysłu, która unicestwia lęk."


Czytelnicy Castanedy wiedzą, że to nie koniec, że owa upragniona jasność umysłu wyzwalająca od lęków jest drugim naturalnym wrogiem człowieka, a potem są jeszcze następni wrogowie.

Nie trzeba oka mędrca, żeby zobaczyć, że nasza kultura, zespół naszych wyobrażeń, wzorców, ustaleń, pewników - przechodzi gwałtowne przeobrażenia. Dla większości ludzi tej planety w tym czasie przeobrażenia te są źródłem nowych lęków.

Jednym z najbardziej absurdalnych lęków jest np. lęk zbuntowanych, młodych ludzi przed bezrobociem. - Wszystko jest absurdalne, cały ten system, który niszczy ludzi - i jeszcze w dodatku nie mam pracy. - A gdybyś miał pracę - to przecież tylko w tym systemie, za cenę pozornego bezpieczeństwa, przystąpiłbyś radośnie do niszczenia samego siebie?

"Świadomy wybór rozwijania się to wielka przygoda - jedyna przygoda, jaka dana jest człowiekowi - mówi Osho. - Muszą być błędy, klęski, gdyż nic nie jest pewne. Ta sytuacja tworzy w umyśle napięcie, może nawet sięgnąć takiego punktu, że przyjdzie ci myśl o samobójstwie. Samobójstwo jest zjawiskiem ludzkim, pojawia się wraz z ludzkim wyborem. Narodziny są nieświadome, śmierć jest nieświadoma. A dla człowieka żyjącego w ignorancji, człowieka nierozwiniętego, jedno staje się możliwe - możliwość wybrania śmierci.

Twoje narodziny nie są twoim wyborem. Jeśli chodzi o narodziny, jesteś w rękach ewolucji nieświadomej. W rzeczywistości narodziny nie są wcale zdarzeniem ludzkim. Dopiero od wyboru zaczyna się ludzkość. A jeśli nie wybierzesz świadomej ewolucji - prawdopodobnie postanowisz dokonać samobójstwa. Może nie masz odwagi aktywnie popełnić samobójstwa, ale wstąpisz na drogę powolnego, przedłużonego samobójstwa, ociągając się, czekając na śmierć."

Zrozumienie tej sytuacji jest początkiem wyzwalania się z niej.

Zrozumienie i uważne bycie.

Podkreśliłem w wywodzie Castanedy, żeby niczego nie uronić z osaczających lęków.


A na zakończenie - zamiast wywodów i pouczeń - jeszcze jedna bajka.

Na odludziu żył sobie stary człowiek, który pasł krowę, swoją żywicielkę. Mieszkali w jednej chacie i kiedy było zimno, krowa robiła za kaloryfer. Niestety krowy żyją krócej niż ludzie i stary człowiek zorientował się, że dni krowy są policzone, przestała dawać mleko i grzała jakby gorzej. Krowa, nie licząc rozwalającej się chatki, była jedynym majątkiem tego starego człowieka. W najbliższy dzień targowy stary człowiek z bólem serca zaprowadził krowę na targ. Ale oczywiście żaden kupujący nie zwrócił na starego i jego podupadłą krowę najmniejszej uwagi.

Aż nastąpiła zmiana, nieobliczalne życie machnęło potężnym ogonem.

Pośrednik, agent, rajfur - różnie nazywano tego fagasa na targu - stanął obok starego człowieka i zaczął wykrzykiwać - Hej, ludzie, czy widzicie to, co i ja widzę, ta stara krowa ma tylko trzy cycki, bo jeden jej wilki odgryzły i wygląda jakby miała za chwilę wyciągnąć kopyta - ale to pozory, ta krowa daje mleko najsmaczniejsze w całym powiecie, mleko tak tłuste, że można powiedzieć, wprost doicie śmietanę i tyle tej śmietany, że po kilku dniach macie całą furę masła.

Kupujący rzucili się, jedni przez drugich podbijali cenę, realna wartość zdychającej krowiny osiągnęła nagle cenę trzech, czterech, pięciu najlepszych krów.

I znowu nastąpiła odmiana, znowu nieobliczalne życie machnęło potężnym ogonem.

- Zaraz - powiedział stary - skoro dajecie za tę krowę tyle, ile za pięć najlepszych krów na tym targu, a jesteście ode mnie młodsi, bogatsi i mądrzejsi - to coś w tym musi być. To ja tej krowy nie sprzedaję.

I stary nie sprzedał krowy, nic się nie zmieniło, a wracał jako bogacz, prowadził swoją ukochaną krowę do swojej chatki, a nieobliczalne życie bezsilnie i znacząco machało krowim ogonem.

1. O co chodzi z tą energią, czyli: Czy jedzenie i picie są niezbędne do życia?2. Rychnowski, odżywianie się eteroidem3. Odmienne, zmienne i niepojęte stany świadomości4. Ciąg dalszy stanów odmiennych i drogi zbawienia5. Stan mistycznego małżeństwa6. Początek praktyki, góry i doły7. Powoływanie szamana, dialog wewnętrzny i podróż przez lustra8. O radości, przyrodzie i próbach medytacji9. Przewodnik po niebach i piekłach świadomości oraz ziemskie zbawienie10. Powrót do Przyrody11. Strach, potyczki i pierwsze wygrane12. Jak przeżyć koniec świata?13. Teoria Złudzeń



x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)