zdjęcie Autora

23 czerwca 2020

Witold Wysmułek

z cyklu: Permakultura (odcinków: 8)

Gdybyśmy chcieli się ratować...


« Krach albo Zagłada!

Świat zaczyna ginąć. Dzieje się to coraz szybciej - bo zmiany klimatyczne nabierają tempa, co widać choćby na Syberii; bo EROI głównych źródeł energii - kopalin - spada, czasem do wartości wręcz podłogowych [np. EROI ropy z piachów roponośnych - 2:1]; bo nie dość, że nierówności społeczne rosną, to już zaczyna pękać z głuchym trzaskiem stabilność społeczna; bo szóste wymieranie gatunków jest coraz większe.

To wszystko oczywiście jest ze sobą powiązane. Im głębsze zmiany klimatyczne, tym więcej energii - z którą mamy problem - trzeba zużyć na radzenie sobie z ich konsekwencjami oraz tym silniej obrywają biedni - czyli nierówności jeszcze bardziej narastają. Im głębsze zmiany klimatyczne, tym szybsze też jest wielkie wymieranie - dosłownie rozrywane są łańcuchy zależności w przyrodzie. Im większy jest spadek EROI, tym trudniej stawiać nowe elektrownie jądrowe, wiatraki i panele fotowoltaiczne, tym bardziej też narastają różnice majątkowe, tym większe szkody czyni też ekstrakcja paliw kopalnych. Im większe są nierówności społeczne, tym więcej jest buntów, tym większa jest polaryzacja postaw i tym trudniej jest o inwestycje - bo przyszłość staje się niepewna. Tym łatwiej też o konflikty międzynarodowe [te są również napędzane przez trudności energetyczne, zmiany klimatyczne i niedostatek rynków zbytu]. Im większe tarcia i konflikty międzynarodowe, tym więcej zasobów przeznaczane jest na zbrojenia. Im szybsze jest szóste wymieranie, tym trudniej produkować żywność, tym łatwiej o wielkie gradacje szkodników, tym trudniej biosferze radzić sobie ze zmianami klimatu.

Jest to więc wspólny taniec Jeźdźców Apokalipsy, samo-wspierający się, w szaleństwie pętli zwrotnych.

Gdybyśmy chcieli się ratować, musielibyśmy NARAZ działać na wszystkich czterech polach, czyli w kwestii zmian klimatycznych, spadku EROI, nierówności społecznych oraz szóstego wymierania.

Działania jednostronne, na przykład, regulacje mające na celu dekarbonizację, ale pomijające choćby nierówności społeczne, skończą się fiaskiem - tu ze względu na masowe bunty, zamieszki, a na końcu upadek danego rządu i jego polityki.

Co uczyniłaby więc cywilizacja racjonalna?

Zacznę od EROI. A więc taka cywilizacja inwestowałaby w źródła, których EROI jest stały lub - na wskutek postępu technologicznego - rosnący [do pewnego pułapu, zawsze w końcu wejdzie prawo Ricardo!]. Są to elektrownie jądrowe, zwłaszcza w wersji Fast Breeder Reactor [bo takie efektywniej zużywają paliwo] oraz energia wiatru oraz Słońca. NIC INNEGO. EROI paliw kopalnych spada i z definicji będzie spadać, bo złoża łatwiej dostępne eksploatowane są w pierwszej kolejności. Energia jądrowa zapewniałaby tu stałe dostawy, bez względu na warunki pogodowe, umożliwiając pracę bez przerw szpitalom, kluczowym urzędom i innym instytucjom kluczowym dla znośnego funkcjonowania społeczeństw. Energia odnawialna, zwłaszcza bardzo silna [wysoki EROI] energia wiatru, mogłaby obsługiwać większość przemysłu. W przypadku, gdyby nie wiało i nie świeciło, najwyżej praca mniej ważnych zakładów byłaby okresowo zawieszana.

Jednocześnie, energia jądrowa, wiatru i Słońca jest bardzo nisko emisyjna, co niejako przy okazji w dużej mierze “załatwia” kwestię zmian klimatycznych.

Niestety, świat wciąż - średnio - rośnie gospodarczo, co oznacza też wzrost zapotrzebowania na energię. Niestety - obecna produkcja energii (produkcja prądu, ciepła przemysłowego i do ogrzewania domów oraz transport) jest gigantyczna. Łącznie, źródła takie jak elektrownie jądrowe, wiatraki i panele fotowoltaiczne produkują coś wokół 10% energii pierwotnej. Co więcej, do budowy tych źródeł zużywa się obecnie paliwa kopalne - zacząwszy od ekstrakcji surowców [uran, metale], produkcji stali, cementu, wyrobu elementów konstrukcyjnych, podzespołów, do transportu tychże i budowy. Obecnie więc, można mówić o KOZEiEJ (kopalno-odnawialne źródła energii i energii jądrowej). Dalej, dopóki nie będzie się produkować na dużą skalę paliw syntetycznych [łapanie CO2 z powietrza i produkcja paliw], taki stan rzeczy pozostanie [produkcja baterii na masową skalę jest dzisiaj niemożliwa ze względu na wąskie gardła surowcowe]. Dalej, niestety - i produkcja KOZEiEJ napotyka te wąskie gardła surowcowe - rzadkie metale używane przy budowie reaktorów, czy też elementów wiatraków i PV, są naprawdę rzadkie i co gorsza, często używane w innych gałęziach - np. produkcji elektroniki. Cywilizacja racjonalna oczywiście ucięłaby nie-energetyczne użycie takich metali rzadkich, bo nie gadgety, ale produkcja energii to podstawa cywilizacji. Dalej, fakt, że mamy do czynienia z KOZEiEJ, oznacza, że proces transformacji energetycznej, do czasu masowej produkcji paliw syntetycznych, wrażliwy jest na spadek EROI paliw kopalnych! Czyli - cywilizacja racjonalna spieszyłaby się z taką transformacją ZA WSZELKĄ CENĘ. Byłby więc duży degrowth - nacisk na trwałość i naprawialność przedmiotów, zmniejszanie pojazdów, domów, zmniejszanie wolumenu handlu międzynarodowego, masowe rozbrojenie, bardzo duże ucięcie konsumpcji warstw bogatszych [biedni często nie mają z czego redukować] - wszystko, by zaoszczędzone zasoby kierować do budowy nowej energetyki i technologii produkcji paliw syntetycznych.

Takie postępowanie oczywiście wymaga DŁUGOFALOWEJ RACJONALNOŚCI. IPCC mówi, że do 2030 trzeba zredukować emisje o 45% w porównaniu z rokiem 2010. Dzisiaj zaś wiemy, że budżet węglowy jest MNIEJSZY - czyli trzeba ciąć głębiej. Warto z tej perspektywy spojrzeć na tzw. kwestie geopolityczne. Otóż zwiększanie wydatków na amię, goszczenie wojsk USA [Chin, Rosji], jest w tym ujęciu niczym innym jak zbrodnią energetyczno-klimatyczną. Takie działanie tylko i wyłącznie marnuje zasoby niezbędne przy transformacji, budzi kontr-działania, czyli zwiększanie zbrojeń przeciwnej strony (kolejne marnotrawstwo zasobów) oraz bezpośrednio, poprzez zwiększenie emisji, przyczynia się do przyspieszenia momentu Zagłady klimatycznej. Tak, na koniec, przepychanki geopolityczne tylko i wyłącznie szkodzą transformacji i klimatowi, oznaczają więc naszą śmierć. Nie ma przy tym znaczenia, KTO wygra - zawsze ostateczną wypłatą jest Zagłada. Ale USA to demokracja! - ktoś zaprotestuje. I nie będzie miał racji - raz, że spadek EROI i ocieplanie klimatu nie są wrażliwe na kwestie ustrojów politycznych, dwa, z teorii cechy-stanu jasno wynika, że w ekstremalnych sytuacjach ludzie zachowują się ekstremalnie i jest to efekt niezależny od ustroju politycznego - ergo, przy katastrofie energetyczno-klimatycznej demokracje się rozsypią w fali rzezi, o ile wcześniej nie zamienią się w dyktatury [które potem pójdą w kierunku rzezi czy ogólnego “gołodomoru”].

Kolejnym problemem są nierówności społeczne. Ludzie mają silna tendencję do porównywania swojej pozycji z postrzeganą średnią. I tak, nawet pewien wzrost zarobków danej osoby, jeśli większość dookoła zaczyna zarabiać jeszcze lepiej, budzi frustrację, nie wspominając już o sytuacji, gdy nasze zarobki, majątek maleją, a postrzegana średnia idzie do góry. Automatycznie, podkreślam, automatycznie, pojawia się wtedy polaryzacja społeczna - poszczególne grupy, klasy, coraz silniej wyznają głoszone przez siebie poglądy, te poglądy stają się przy tym coraz bardziej radykalne. Wątpliwości wewnątrz grup maleją, a ci, którzy je wygłaszają, coraz częściej napotykają na ostracyzm społeczny. Grupy konkurencyjne zaś są postrzegane jako coraz bardziej wrogie i często, z biegiem czasu, członkowie tych grup są pozbawiani ludzkich cech. Brzmi znajomo? Lata 30 w Niemczech? USA obecnie? Polska obecnie? Oczywiście! Konsekwencją na koniec ZAWSZE są różne totalitaryzmy, bunty, zamieszki, wojny domowe. Kwestie nierówności więc są również kluczowe, chociaż w dużej mierze są wtórne wobec spadku EROI [spadek EROI - spadek zużycia energii na głowę - co w warunkach globalizacji i silniejszego wpływu korporacji i wyższych klas na regulacje prawne zawsze oznacza rosnące rozwarstwienie]. Tym niemniej, próby dekarbonizacji przy lekceważeniu kwestii nierówności niechybnie prowadzą do destabilizacji społecznej i końca wysiłków dekarbonizacyjnych.

Jednak i w tej materii proponowano szereg rozwiązań. “Nasi” specjaliści - prof Szymon Malinowski oraz Marcin Popkiewicz postulują podatek węglowy z całkowitym lub częściowym zwrotem - co najsilniej dotyczyłoby klas wyższych i pomogło klasom niższym. Wielu ekonomistów zabiega o realnie progresywny system podatkowy. Aby ukrócić spekulacje finansowe, proponuje się podatek od transakcji finansowych [Tobin tax]. Aktywista partii Zielonych, Przemysław Stępień, proponuje rosnące opłaty za zużywane zasoby - czyli za każdą kolejną jednostkę, np. energii, gospodarstwo domowe płaciłoby coraz więcej, co by powstrzymało tzw. efekt Jevonsa. Wszystkie te propozycje, wraz z wojenną mobilizacją w kwestii transformacji energetycznej, powinny nie tylko umożliwić, ale wesprzeć dekarbonizację i promować każde rozwiązanie redukujące zużycie energii [zbiorkom, itp itd].

Pozostaje jeszcze kwestia wymierania gatunków. Jest ona związana zarówno z ekspansją działalności człowieka, od rozrostu miast, osiedli, ekstrakcji surowców, poprzez rozrastające się, obecnie zwłaszcza w krajach stref gorących, rolnictwo, do zmian klimatycznych i ich konsekwencji.

Tu również istnieją rozwiązania. Raporty, takie jak raport IPBES, wskazują na konieczność masowego użycia w rolnictwie metod konserwujących, takich jak uprawy bezorkowe, siew pasowy, agroleśnictwo, metody permakulturowe [warto tu zauważyć, że każda z tych metod to też MNIEJSZE zużycie energii]. Konieczne są regulacje na poziomie międzynarodowym - tak, by ewentualny wzrost wydajności i/lub spadek kosztów, nie prowadził, jak dzisiaj, do zwiększonej presji na środowisko z powodu zwiększających się marginesów zysku czy spadku ceny [który to spadek zwiększa popyt]. Konieczne jest staranne planowanie, co bywa bardzo skuteczne w kwestii ograniczania niekontrolowanej ekspansji osiedli ludzkich - tak, jak robi się to choćby w Hong Kongu. Osiedla wiejskie przy tym powinny zawsze być związane z produkcją żywności, a mniejsze gospodarstwa zawsze mieć charakter permakultur. Konieczne jest odłożenie około POŁOWY planety samej sobie, tak, by dzikie życie miało gdzie się nawet nie rozwijać, co dalej trwać.

Oczywista jest konieczność redukcji spożycia mięsa - obecnie większość światowego areału rolniczego to albo pastwiska, albo uprawy pod pasze.

Tzw. uprawy energetyczne są pułapką - nie dość, że konkurują z produkcją żywności, to ograniczają renaturyzację.

W kwestii rolnictwa istnieje wręcz możliwość osiągnięcia emisji negatywnych, w przypadku zastosowania wszystkich powyższych postulatów.

Ponownie, trzeba jasno stwierdzić, że konflikty na tle geopolityki szkodzą w tych kwestiach. Na przykład, embargo na produkty rolne z USA nałożone przez Chiny bezpośrednio przekłada się na wzrost popytu na soję z choćby Brazylii, a to z kolei - wraz z wysokim popytem na wołowinę - przekłada się na coraz szybszą wycinkę Amazonii.

Podsumowanie:

1) Istnieją cztery główne zagrożenia dla naszej cywilizacji i są to: zmiany klimatyczne, spadek EROI, rosnące nierówności oraz przyspieszające szóste wymieranie.

2) Racjonalna cywilizacja, za cenę przekierowania zasobów z konsumpcji na inwestycję w energetykę niskoemisyjną, oraz produkcję paliw syntetycznych, zapewne “jedynie” otarłaby się o katastrofę, ale jej uniknęła.

3) Wymaga to współdziałania, wysiłku i regulacji na poziomie całego świata i każda gra geopolityczna co najmniej utrudnia to zadanie

4) Dalszy wzrost konsumpcji i jednoczesne uniknięcie katastrofy jest niemożliwy

5) Trzeba wykorzystać każdą możliwą opcję - od energetyki jądrowej, odnawialnej, poprzez degrowth wśród klas bogatszych

6) Niezbędne są regulacje na poziomie międzynarodowym, niwelujące działanie wolnego rynku, paradoks Jevonsa.

7) Czasu jest bardzo mało, ze względu na spadek EROI oraz mniejszy, niż podawał IPCC, budżet węglowy

8) Nic innego nie ma żadnego znaczenia, niepowodzenie w powyższych kwestiach to śmierć większości, lub wszystkich, w przypadku zmian w kierunku gorącej Ziemi, ludzi, oraz większości innych gatunków.

Permakultura: wstęp na końcu

Teksty re-publikowane z publikacji Autora na Facebooku: witold.wysmulek. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« Krach albo Zagłada!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)