Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 czerwca 2009

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki Zero (odcinków: 14)

Gdzie ten rezonans morficzny?

Kategoria: Pytania i granice
Tematy/tagi: Lemmorficzne poleSheldrake

« Potop zapowiedzią granic Unii Europejskiej Nowaki-ledwaki w krainie rozumu »

W myśl memetyki (replikatoryki?) Dawkinsa i Blackmore, „natura” replikatora, czyli jego fizyczna budowa i zasada działania, są nieistotne, ważne tylko i wystarczy, żeby miał zdolność tworzenia własnych kopii. Gdyby na przykład drewniana figurka (jakiś Pinokio…) miała właściwość zmajstrowywania identycznych figurek jak ona, byłaby replikatorem, mającym szanse zapoczątkować ewolucje ze wszystkimi jej skutkami.

Tymczasem Sheldrake twierdził, że cała materia jako taka ma właściwości samoreplikujące. No nie takie aż, że drewniana figurka sporządza podobne sobie, ale że jeśli pewien proces, np. krystalizacja, polimeryzacja, de-denaturacja, autokataliza… może zajść na wiele sposobów, wieloma drogami z identyczną energią (co jest sytuacją częstą i typową w przyrodzie) – to z większym prawdopodobieństwem pójdzie drogą, którą podobny układ już kiedyś szedł. Podobne układy pozostają ze sobą w „rezonansie morficznym”, mimo iż należą do różnego czasu. (Sheldrake nazwał to „obecnością/teraźniejszością przeszłości”, The Presence of the Past – tytuł jego książki.) Z tego wcale nie wynika, że zjawiska replikacyjno-ewolucyjne są lub powinny być pospolitsze, częstsze w przyrodzie niż to jest faktycznie obserwowane – przeciwnie, oznacza, że replikacyjna zdolność materii jest dokładnie taka, żeby powołać i podtrzymać ewolucję (biologiczną) taką, jaka jest. Bo też nie wiadomo wcale, czy obecnie znane i uznane prawa fizyki są wystarczające do tego, żeby wytłumaczyć za ich pomocą replikację cząstek takich jak DNA, RNA lub priony. Naukowcy z mainstreamu w ramach swojego redukcjonizmu WIERZĄ, że tak jest: że znana fizyka wystarczy do „usprawiedliwienia” biologii – ale to wcale nie jest pewne. Ta wiara bierze się głownie stąd, że wiadomo, że replikacja zachodzi, ergo musi być wytłumaczalna przez prawa fizyki. Ale tego nikt nie dowiódł i raczej nie bardzo wiadomo, jakby mógł to zrobić...

Gdzie więc ten Sheldrake’owski rezonans morficzny ma się realizować? W replikacji tego, co się faktycznie w znanym nam świecie replikuje, czyli właśnie w DNA, RNA, prionach.

Tu się przypomina… zagadka! Kto? – Oczywiście, Stanisław Lem. Jego powieść „Głos Pana” z 1968 r. Tam mowa o sygnale nadawanym przez obcą cywilizację w strumieniu neutrin, który ma zdolność delikatnego zwiększania prawdopodobieństwa złożonych struktur cząsteczkowych – w niewielkim stopniu chroni je przed przypadkowym rozpadem. Przez to zwiększa prawdopodobieństwo powstania życia, chociaż nie określa, jak ono ma wyglądać. Rezonans morficzny Sheldrake’a ma dokładnie tę właściwość, co Lemowski sygnał na neutrinach. Gdyby się jeszcze okazało, że (A) rezonans Sheldrake’a faktycznie istnieje, i (B) ma cos wspólnego z neutrinami, to by było tzw. jajo! A neutrina są wciąż tajemnicze: to jest prawie czysty spin. Samo obracanie się (prawie) bez tego, co się obraca. Jak uśmiech kota z Cheshire.

Auto-promo Taraki Zero: wstęp na końcu

Teksty najpierw zamieszczone w tarakablog.wordpress.com, w latach 2008-10.


« Potop zapowiedzią granic Unii Europejskiej Nowaki-ledwaki w krainie rozumu »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)