Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 czerwca 2017

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: W brzuchu pływającego supermarketu (odcinków: 13)

Geiranger

Kategoria: Podróże i regiony

« Tromsø i Molde Bruki Bergen (1) »
         Od rana tkwiłam przy oknie, nie chcąc nic stracić z dnia, który okazał się najpiękniejszym dniem z całej wycieczki. Pierwsze zdjęcie zrobiłam o 5,45. Już wówczas mgły unosiły się w górę, odsłaniając wreszcie soczystą zieleń, tak upragnioną od kilku dni i dziwne, poziome pasma chmur.

         Za oknem pojawiła się zieleń i liczne wodospady, a wreszcie i port, z którego wysunięto długi, składany, pływający trap. Widoczne na zdjęciu liczne autokary już czekały na nasze wycieczki. Nasz nosił numer 43 i kierował nim ktoś nazywany „Angel”, o którego profesjonalizmie  ponoć świadczył fakt, iż w zimie obsługiwał wcześniej przez 10 lat przeciwśnieżny pług.



         Zeszłyśmy na ląd dwie godziny wcześniej przed oczekującą nas wycieczką, chcąc obejrzeć przynajmniej okolice portu. Pierwsze wrażenie to mnóstwo kolorów, choć część z nich nie zawdzięczałyśmy przyrodzie, a sklepom i straganom. Ale wszędzie były też kwiaty, także w donicach w porcie.

Trasę okolicy i czekającej nas wycieczki obejrzałyśmy na mapce wiszącej w porcie

         Droga wznosiła się serpentynami ostro w górę, a mijanie się czasem budziło dreszcze. Piękne widoki z coraz większej wysokości, także na statki dokujące w porcie (nasz z tyłu), wynagradzały wszystkie lęki.


         Mniej więcej w połowie drogi zatrzymaliśmy się na kilka minut w punkcie widokowym, gdzie zagęszczenie ludzi utrudniało oglądanie czegokolwiek, poza współwycieczkowiczami. Ci na własnych nogach mieli lepszą okazję robienia zdjęć, ja zaś oglądałam najwięcej ich butów, ale moje refleksje na ich temat nikogo zapewne nie zainteresowałyby. Jednak udało mi się! Także sfotografować spienioną rzeczkę znacznie poniżej drogi.



         Po dziesięciu minutach postoju, w czasie którego autokar zawrócił gdzieś wyżej i nawet ja musiałam obowiązkowo go opuścić, zjechaliśmy w dół, z powrotem do portu, aby bez postoju ruszyć w przeciwną stronę, trasą gęściej zaludnioną i może przez to wydającą się bardziej karkołomną.

         Tu droga była nieco węższa, więc mijanie się autokarów wymagało oczekiwania na punkty, w których możliwe było zjechanie na bok, lub różnych, budzących strach, manewrów.



         I znowu widok z góry na zatokę, tym razem z przeciwnej strony. Widać nasz statek, dokujący przy pływającym trapie i drugi, w gorszej sytuacji, z którego na brzeg dowożono pasażerów łodziami.

         Powrót ukazywał bardziej zabudowane miejsca wraz z odgałęzieniami, oraz znacznie bardziej karkołomne drogi, pnące się stromo w górę. Czasami widać było kilka pętli serpentyny na raz.

         Po południu z górnego pokładu oglądaliśmy odpływanie statku i składanie pływającego trapu. Bar na szczęście już był otwarty, więc naszemu odprężeniu towarzyszyły drinki



         Odpoczywaliśmy obserwując otoczenie, co było chyba najlepszą rozrywką tej podróży. Przy stoliku obok nas siedziała para: starszy pan i znacznie młodsza pani, uznana przez moje otoczenie za wzór łączącego ich uczucia. Pan nieustannie dotykał, a to rączki, a to ramienia, czy uda pani, przemawiał do niej elokwentnie i gładko, uśmiechał się, jednym słowem tokował. Potem wyszli, ale godzinę później pojawili się przy innym stoliku. Tym razem pan nie mówił nic do pani, nie dotykał jej pieszczotliwie ani nie zamawiał niczego w barze; pani zaś odpowiadała mu burkliwie, Nie muszę dodawać, że swoje fotele ustawili co najmniej w odległości metra od siebie. Większość namiętnie fotografowała widoki, a ja ich.





W brzuchu pływającego supermarketu: wstęp na końcu

Relacja z wyprawy morzem za Koło Podbiegunowe i z powrotem.


« Tromsø i Molde Bruki Bergen (1) »

komentarze

[foto]

1. To na jaką wysokość • autor: Przemysław Kapałka2017-06-20 20:54:38

wjechaliście tymi autokarami?
[foto]

2. Podobno • autor: Katarzyna Urbanowicz2017-06-21 06:29:50

Podobno ok. 1500 m

3. do czego służy niedostępna przyroda • autor: Jerzy Pomianowski2017-06-21 10:54:15

Urban kiedyś napisał tak: "Po co komu góry na które nie można wjechać samochodem?"

4. liczba 43 kojarzy... • autor: Nierozpoznany#94442017-06-21 13:27:25

liczba 43 kojarzy mi sie dobrze.Gdy poznałam mojego przyjaciela ,posiadał stare,dobre auto z taką rejestracją.Siedzenia wygodne a kierowcą jest niezrównanym.Musiał go w końcu oddać na złom,z ciężkim sercem.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)