zdjęcie Autora

24 marca 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Geny, memy i merkemy – replikatywów jest więcej

Kategoria: Pytania i granice

« Księga Welesa znaleziona w Saragossie Czy Ziemia się z nas otrzepuje? »

Do jaja (czyli ab ovo). Dawkins, a za nim Blackmore, ukuli pojecie replikatywu (replicatee, zrazu niefortunnie nazwanego „replikatorem”; czynna forma tego słowa zaburzyła recepcję tego pojęcia...) – czyli czegoś co jest powielane lub replikowane. Kopie tego czegoś, co jest powielane-replikowane, (A) pojawiają się z błędami, są wykonywane niedokładnie-niewiernie, oraz są produkowane w nadmiarze, tak że (B) replikacja nie wszystkich jest kontynuowana – niektóre zostają odsiane, więc nieustannie konkurują między sobą o (zawsze za szczupłe) zasoby czyli toczą walkę o byt. Taki jest algorytm najpotężniejszego twórcy, jakim jest ewolucja.

Generycznym replikatywem są geny (cząsteczki DNA lub u niektórych wirusów - RNA). Dawkins, co podchwyciła Blackmore, odkrył istnienie drugiego systemu replikatywów: naśladowanie zachowań przez ludzi; właściwość rozbuchana u ludzi, choć mająca precedensy u „mniejszych” zwierząt. Te nazwano memami, od słów mimesis – po gr. ‘naśladowanie’, i memory – po ang. z łac. ‘pamięć’. Blackmore znalazła trzeci system replikatywów: kopiowanie i storowanie informacji przez maszyny, czyli komputery i ich sieci; co nazwała te(chne)mami.

Ale wydaje się, że między memami a technemami coś jeszcze jest. W „Summa technologiae”, rozdział „Dwie ewolucje”, Stanisław Lem porównuje genetyczną ewolucję istot żywych z ewolucją technologiczną i znajduje uderzające podobieństwa, np. takie, że przed wymarciem pewnej linii ewolucyjnej typowo pojawia się w niej gigantyzm; wręcz gigantyzm zapowiada upadek. Ale produkcja sterowców (których przykład daje tam Lem) nie polegała jeszcze na kopiowaniu i magazynowaniu informacji w komputerowych bitach. Nie było temów – a technologiczna ewolucja już szła. Z drugiej strony nie ma lepszego i drastyczniejszego przykładu konkurencji o (wiecznie i boleśnie ograniczone) zasoby, jak konkurencja towarów i ich producentów na rynku. Przecież nawet gdy myślimy o ewolucji istot żywych, wspieramy się jako dobitniejszym modelem konkurencją i ewolucją rynkową. Sam Darwin swój model wywiódł z ekonomii.

Wniosek: gdzieś pomiędzy memami a temami leżą merkemy. Które pozwalam sobie tak nazwać od łac. merx – towar, mercor – handlować, stąd dalej także sens „odpłata, wdzięczność, łaska”, więc fr. merci, ang. mercy i hiszp. Maria de las Mercedes (‘łask pełna’), i marka auta do spółki z Benzem. Wszystkim im patronuje nie kto inny, jak Merkury! Merkemy są oczywiście wyrafinowaną odmianą memów (i mempleksów), a z drugiej strony zapowiedzią, wciąż wątłych, temów.


Ps. Bloger pisze codziennie lub ginie.



« Księga Welesa znaleziona w Saragossie Czy Ziemia się z nas otrzepuje? »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)